Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 25 kwietnia 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 108 (6090) 25 kwietnia 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA NOZNA
Ekstraklasa
27 kolejka
Gornik Zabrze-Wisla Plock 0-2
Podbeskidzie-Lech Poznan 1-0
Rakow Czestochowa-Slask Wroclaw 2-0
Wisla Krakow-Cracovia 0-0
Zaglebie Lubin-Piast Gliwice 2-2
Warta Poznan-Jagiellonia Bialystok 2-0
Stal Mielec-Pogon Szczecin 1-0
Lechia Gdansk-Legia Warszawa 0-1
1.Legia 59pkt
2.Pogon 50pkt
3.Rakow 49pkt
4.Warta 39pkt
5.Zaglebie Lubin 39pkt
6.Piast 39pkt
7.Lechia 38pkt
8.Slask 38pkt
9.Lech 33pkt
10.Gornik 33pkt
11.Jagiellonia 33pkt
12.Wisla Plock 29pkt
13.Wisla Krakow 29pkt
14.Cracovia 28pkt
15.Podbeskidzie 24pkt
16.Stal Mielec 24pkt
– Pilkarze Pogoni nieoczekiwanie przegrali na wyjezdzie z walczaca o
utrzymanie sie w ekstraklasie Stala Mielec 1:0. Szczecinianie zaplacili
na Podkarpaciu wysoka cene za swoja nieskutecznosc, a porazka moze
spowodowac powazne konsekwencje w najblizszej przyszlosci.
Portowcy do meczu w Mielcu przystepowali ze swiadomoscia, ze juz na
pewno zakoncza rozgrywki ekstraklasy na podium. O rozluznieniu nie bylo
jednak mowy, bo sprawa otwarta nadal pozostaje kolor medali, ktore
zawisna na szyjach szczecinskich pilkarzy po ostatnim spotkaniu w
ligowym sezonie.
Podopieczni Kosty Runjaicia przed pierwszym gwizdkiem mieli jeszcze
teoretyczne szanse na mistrzostwo Polski, ale realnie skupiaja sie
przede wszystkim na obronie drugiej pozycji, ktora konsekwentnie atakuje
rewelacyjnie spisujacy sie, trzeci w tabeli Rakow Czestochowa. Ten
zespol wygral cztery mecze z rzedu i moze pozbawic Pogon marzen o
trzecim w historii klubu tytule wicemistrzow Polski.
– Dlatego fakt, ze mamy juz zapewnione miejsce podium niczego nie
zmienia – mowil przed spotkaniem pomocnik Rafal Kurzawa. – W ostatnich
dniach nie zauwazylem w druzynie absolutnie zadnego rozprezenia i nie
mam watpliwosci, ze nasza motywacja nadal pozostaje na wysokim poziomie.
Pogon (trzy zwyciestwa z rzedu na koncie) byla zdecydowanym faworytem
starcia z ostatnia druzyna w tabeli, ktora jest glownym kandydatem do
spadku z ekstraklasy. Stal w niedzielne popoludnie bardzo potrzebowala
punktow, zeby przedluzyc swoje nadzieje na utrzymanie sie, ale trener
gospodarzy Wlodzimierz Gasior podszedl do meczu z portowcami z duzym
respektem. Postawil na defensywny sklad z piatka obroncow i bez
nominalnego napastnika. Mielczanie bali sie zaproponowac gosciom otwarta
wymiane ciosow i czekali na okazje do kontratakow.
Portowcy przyjechali na Podkarpacie mocno oslabieni. Kartki i kontuzje
wyeliminowaly z gry kilku podstawowych zawodnikow, m. in. obronce
Benedikta Zecha oraz pomocnikow: Alexandra Gorgona i Kacpra Kozlowskiego.
Braki kadrowe w szczecinskim zespole rzucaly sie w oczy od pierwszych
minut. Goscie nie potrafili zdominowac bardzo zdeterminowanej Stali.
Ostatni zespol w tabeli ekstraklasy prezentowal solidny, agresywny
futbol i nie pozwalal Pogoni rozwinac skrzydel. Jednym ze znakow
firmowych portowcow w tym sezonie jest dlugie budowanie akcji poprzez
wymiane wielu podan, ale w niedziele podopieczni Runjaicia dosc szybko
musieli zweryfikowac swoje plany. Dobrze ustawiona Stal bez problemu
rozbijala takie ataki.
Grozniej pod bramka rywali robilo sie tylko wtedy, gdy Pogon podkrecala
tempo i dwoma, trzema szybkimi podaniami przenosila sie na polowe
przeciwnika. Dlatego po kwadransie wydawalo sie, ze goscie znalezli juz
sposob na sforsowanie mieleckich zasiekow i zaraz pojawia sie dobre
okazje do tego, zeby strzelic pierwszego gola. Ale nieoczekiwanie to
Stal podsumowala dobry poczatek meczu w swoim wykonaniu bramka
otwierajaca wynik spotkania.
W 22. minucie Petteri Forsell dlugim wyrzutem z autu dostarczyl pilke w
pole karne Pogoni. Podanie inteligentnie przedluzyl Jonathan de Amo, a
Marcin Flis uderzeniem glowa z bliskiej odleglosci pokonal Dantego
Stipice. W tej akcji na pewno nie popisala sie defensywa portowcow,
ktora w zasadzie tylko przygladala sie, jak gospodarze przesuwaja sie
pod szczecinska bramke.
Stracony gol bardzo podraznil zespol Runjaicia, ktory nareszcie ruszyl
do zdecydowanych atakow i w zasadzie juz do konca pierwszej czesci meczu
nie wypuszczal Stali z wlasnej polowy. Goscie stworzyli sobie kilka
dogodnych okazji, zeby doprowadzic do wyrownania, ale mielczanie albo
mieli mnostwo szczescia, albo swietnie interweniowal bramkarz Rafal
Straczek, ktory znakomicie zachowal sie m. in. przy uderzeniu Kamila
Drygasa zza pola karnego. Pogon na polmetku spotkania miala czego
zalowac, bo powinna przynajmniej remisowac.
– Rywale sie cofneli, czekali na kontrataki i po rzucie z autu udalo im
sie dopiac swego – mowil w przerwie Drygas, ktory az krecil glowa z
niedowierzania, ze jego druzyna dala sie Stali zaskoczyc w taki sposob.
– Chcemy ten mecz wygrac i nie widze innej opcji.
W drugiej polowie Runjaic wpuscil na boisko drugiego napastnika Luke
Zahovicia. Wszystko wskazywalo, ze jesli szczecinianie nie spuszcza z
tonu, to maja duze szanse na odwrocenie wyniku meczu na swoja korzysc.
Pogon od poczatku absolutnie zdominowala przeciwnika, ktory tylko
rozpaczliwie bronil sie w okolicach wlasnego pola karnego.
Wydawalo sie, ze w 59. minucie wiceliderzy tabeli ekstraklasy w koncu
dopieli swego, poniewaz Michal Kucharczyk z zimna krwia skierowal pilke
do bramki po zagraniu Adriana Benedyczaka. Radosc gosci byl jednak
przedwczesna, bo asystujacy napastnik Pogoni byl na pozycji spalonej.
Kucharczyk kolejna bardzo dobra okazje do strzelenia gola mial kwadrans
przed koncem meczu, ale tym razem z sytuacji sam na sam obronna reka
wyszedl dobrze dysponowany Straczek.
Stal w drugiej polowie praktycznie nie zapedzala sie pod bramke Pogoni,
ale niewiele zabraklo do tego, zeby jeden kontratak pozwolil gospodarzom
podwyzszyc prowadzenie. W 67. minucie Stipica z najwyzszym trudem
obronil uderzenie Krystiana Getingera.
Pogon miala zdecydowana przewage, jednak do samego konca bezskutecznie
bila glowa w mur i nie zdolala doprowadzic nawet do wyrownania.
Szczecinianie oddali lacznie 18 strzalow (przy dwoch celnych Stali),
mieli 70-procentowe posiadanie pilki i wymienili 477 podan (przy 228
Stali). Az trudno uwierzyc, ze w takim meczu goscie nie wywalczyli nawet
remisu.
Pogon – pomimo porazki – utrzymala drugie miejsce w tabeli, ale ma juz
tylko punkt przewagi nad trzecim Rakowem Czestochowa, ktory ma jeszcze
do rozegrania jedno zalegle spotkanie – wlasnie ze Stala Mielec. Walka o
wicemistrzostwo kraju bedzie sie toczyc do ostatniej kolejki, w ktorej
portowcy podejma u siebie Rakow.
Kosta Runjaic mowil na pomeczowej konferencji prasowej: – Przegralismy
ten mecz w pierwszej polowie. Gralismy pilka, ale brakowalo po naszej
stronie aktywnej gry do przodu. Chcielismy grac do przodu, szybciej,
strefami, ktore byly otwarte. W tym czasie jednak stracilismy bramke, w
dodatku z kategorii takich, ktorych nie powinnismy tracic. Takie rzeczy
zdarzaja sie w pilce.
W drugiej polowie na pewno gralismy bardzo aktywnie, atakowalismy,
korzystalismy ze wszystkich srodkow, z ktorych jestesmy w stanie
korzystac. Bylo duzo strzalow, dosrodkowan, czy stalych fragmentow gry z
naszej strony. Przelozyly sie jednak na niewykorzystane okazje.
Pozostaje jeszcze raz pogratulowac rywalowi zwyciestwa.
Pogon: Stipica – Bartkowski, Triantafyllopoulos, Malec, Mata (85.
Hostikka) – Kurzawa (85. Fornalczyk), Dabrowski (85. Podstawski), Drygas
ZK, Kowalczyk (46. Zahovic), Kucharczyk – Benedyczak (81. Smolinski).
I LIGA
26 kolejka
Widzew Lodz-Gornik Leczna 0-0
Jastrzebie-Nieciecza 0-0
Chrobry Glogow-Tychy 1-0
Radomiak-Odra Opole 1-0
Korona Kielce-LKS Lodz 1-2
Resovia Rzeszow-Zaglebie Sosnowiec 1-2
Belchatow-Sandecja Nowy Sacz 0-2
Arka Gdynia-Stomil Olsztyn 2-0
Puszcza Niepolomice-Miedz Legnica, odwolany z powodu zagrozenia
epidemicznego;
1.Nieciecza 49pkt (3 zalegle mecze)
2.Gornik Leczna 47pkt
3.LKS Lodz 46pkt
4.Radomiak 46pkt (1 zalegly mecz)
5.Tychy 44pkt
6.Arka 43pkt
7.Sandecja 36pkt
8.Odra Opole 36pkt
9.Widzew 36pkt
10.Puszcza 34pkt (1 mecz zalegly)
11.Miedz 33pkt (2 zalegle mecze)
12.Chrobry 33pkt (1 zalegly mecz)
13.Korona 32pkt (1 zalegly mecz)
14.Stomil 26pkt
15.Resovia 24pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 23pkt
17.Jastrzebie 21pkt
18.Belchatow 17pkt
– Arka Gdynia miala w meczu ze Stomilem Olsztyn bardzo trudne momenty,
ale ostatecznie wygrala 2:0 i wciaz jest w grze nawet o bezposredni
awans do ekstraklasy.
Przystepujac do meczu ze Stomilem Arka znala juz wyniki wszystkich
druzyn, ktore walcza z nia o awans do ekstraklasy. Punkty stracily dwie
pierwsze druzyny w tabeli (bezbramkowe remisy Bruk-Betu Termaliki
Nieciecza z GKS Jastrzebie oraz Gornika Leczna z Widzewem Lodz) oraz GKS
Tychy (porazka 0:1 z Chrobrym Glogow). Za to swoje mecze wygraly LKS
Lodz (2:1 z Korona Kielce) oraz Radomiak (1:0 z Odra Opole).
Na dodatek bardzo zblizyla sie do gdynian rewelacyjna Sandecja Nowy
Sacz, ktora jest niepokonana od 15 meczow (!), a w dziesieciu ostatnich
ma bilans 10 zwyciestw i trzy remisy. Gdynski zespol mial wiec
obowiazek, zeby pokonac 14. w tabeli Stomil.
Trener Dariusz Marzec nie mogl skorzystac z kontuzjowanych Christiana
Alemana, Luisa Valcarce oraz Arkadiusza Kasperkiewicza, za to po dlugiej
przerwie do gry wrocil Juliusz Letniowski. Pomocnik Arki ma w tym roku
wielkiego pecha. Kiedy 20 marca wrocil po kontuzji (na mecz z Miedzia
Legnica), od razu zlapal kolejna i znow musial pauzowac ponad miesiac.
Oby to byl koniec jego klopotow, gdyz Letniowski rowniez w meczu ze
Stomilem przypomnial, jak waznym pilkarzem jest dla Arki, chociaz
oczywiscie sa u niego fizyczne deficyty.
Od poczatku spotkania widac bylo ktora druzyna walczy o awans, a dla
ktorej jedynym celem jest utrzymanie. Gospodarze mieli spora przewage,
choc rozpedzali sie powoli. W 13. min dosc przypadkowo w swietnej
sytuacji znalazl sie Mateusz Zebrowski, ale uderzajac z najblizszej
odleglosci ostemplowal poprzeczke. Potem minimalnie niecelnie uderzal
Letniowski, wreszcie na koniec drugiego kwadransa gry Arka dopiela
swego. Z rzutu wolnego dosrodkowal Adam Deja, glowa uderzyl Zebrowski,
pilka musnela jeszcze jednego z obroncow Stomilu, ale i bez tego
nieuchronnie wpadlaby do bramki.
Goscie dopiero po stracie gola zaczeli wykazywac jakakolwiek aktywnosc w
ataku, ale poza jednym zablokowanym strzalem powaznie zagrozic bramce
gdynian im sie nie udalo.
Arka po przerwie z pewnoscia chciala zagrac jak najbardziej
ekonomicznie, gdyz najblizsze dni beda dla niej niezwykle pracowite. W
srode, w kolejnym meczu ligowym zmierzy sie na wyjezdzie z Zaglebiem
Sosnowiec (godz. 17), a dokladnie za tydzien czeka ja final Pucharu
Polski z Rakowem Czestochowa w Lublinie (2 maja, godz. 16 – transmisja w
Polsacie i Polsacie Sport).
Ten plan mogl szybko spalic na panewce, gdyz juz na poczatku drugiej
polowy Stomil wywalczyl rzut karny za zagranie reka Adama Dancha (tzw.
parada obronna). Wojciech Luczak nie wykorzystal swietnej okazji na
wyrownanie – trafil z 11 metrow w slupek, jednak Arka dostala sygnal
ostrzegawczy, ze zwyciestwo wcale nie musi przyjsc tak latwo jak sie
wydawalo.
Zatem gospodarze ruszyli po druga bramke. Swoisty hat-trick zaliczyl
Zebrowski, ktory do gola i uderzenia w poprzeczke, dolozyl tez strzal w
slupek. Rowniez w slupek trafil Rafal Wolsztynski, ktory wykorzystal
blad obroncy Stomilu Juricha Caroliny, ale do pelni szczescia zabraklo
mu centymetrow.
Jednak z biegiem czasu to Stomil atakowal coraz grozniej, a w koncowce
byla to juz prawdziwa nawalnica. Kilka razy pod bramka Arki zrobilo sie
naprawde niebezpiecznie, jednak gosciom albo brakowalo wykonczenia
(szczegolnie Japonczykowi Koki Hinokio), albo dobrze i szczesliwie
bronil Daniel Kajzer. Fenomenalnie zachowal sie szczegolnie po strzale z
najblizszej odleglosci Grzegorza Kuswika. Byly napastnik Lechii Gdansk
dlugo nie mogl uwierzyc, jakim cudem nie padla w tej sytuacji bramka.
Arka bronila sie coraz bardziej rozpaczliwie, ale w doliczonym czasie
gry udalo jej sie zamknac mecz. Bracia Wolsztynscy rozegrali ladna
akcje, ktora wykonczyl Maciej Rosolek i ustalil wynik spotkania.
Gdynianie wciaz zajmuja 6. miejsce w tabeli, ale ich strata do
wyprzedzajacych druzyn jest coraz mniejsza. Do drugiego w tabeli Gornika
Leczna cztery punkty, do LKS-u i Radomiaka trzy, a do GKS Tychy jeden.
Zatem walka o bezposredni awans do ekstraklasy zapowiada sie pasjonujaco.
Arka: Kajzer Z – Danch Z, Marcjanik, Memic Z (55. Hosek) – Hiszpanski Z,
Deja, Labojko (46. Da Silva), Letniowski (71. L. Wolsztynski), Siemaszko
(62. R. Wolsztynski) – Zebrowski, Rosolek.

– Euro 2021. Nie w Bilbao i Dublinie, lecz w Sewilli i Sankt Petersburgu
rozegraja swoje mecze Polacy w fazie grupowej mistrzostw Europy w 2021 r.
Gdyby nie wydarzyla sie pandemia koronawirusa, mecze grupowe mistrzostw
Europy Polacy rozegraliby w 2020 r. na stadionach w Bilbao (z Hiszpania)
oraz w Dublinie (ze Slowacja oraz Irlandia). Pandemia przesunela turniej
na biezacy rok, zmienila sie rowniez lokalizacja meczow ekipy Paulo Sousy.
Zmiana nastapila, poniewaz prezes UEFA Alexander Ceferin za
nienegocjowalny priorytet przyjal wpuszczenie przynajmniej ograniczonej
liczby kibicow na stadiony, tymczasem irlandzkie wladze – panstwowe oraz
lokalne – nie chca sie zgodzic nawet na wypelnienie 25 proc. pojemnosci
trybun.
Po piatkowej decyzji UEF-y pierwsze spotkanie Euro 2021 kadra Polski
zagra ze Slowacja 14 czerwca w Petersburgu w Rosji. Piec dni pozniej
zmierzy sie z Hiszpania w Sewilli, a grupowe rozgrywki zakonczy 23
czerwca meczem ze Szwecja w Petersburgu.
Nie wiadomo, gdzie wobec zmienionej lokalizacji meczow stacjonowac
bedzie nasza reprezentacja (pierwotnie Polacy mieli mieszkac i trenowac
blisko Dublinu). Sporo ostatnio mowi sie o Niemczech, w gre wchodza
podobno takze osrodki w Opalenicy i Gdansku.

– Kluby ekstraklasy zagrozone spadkiem masowo siegaja po bron tylez
wyprobowana, co nieskuteczna. Po prostu zwalniaja trenerow.
Z szesciu ostatnich klubow w tabeli ekstraklasy tylko Cracovia nie
zwolnila w tym sezonie trenera. Zeby byc precyzyjnym: Michal Probierz,
ktory pod Wawelem jest nie tylko trenerem, ale tez wiceprezesem klubu,
do dymisji podal sie sam, ale nie zostala ona przyjeta przez wlasciciela
klubu Janusza Filipiaka. Probierz wzial kilka dni urlopu i wrocil do pracy.
Reszta zwalnia na potege. Dziesiata w tabeli Jagiellonia Bialystok
cierpliwosc do Bogdana Zajaca stracila w marcu, na poczatku kwietnia
Lech zwolnil Dariusza Zurawia, w Wisle Krakow Artur Skowronek stracil
prace juz w listopadzie. W Wisle Plock scenariusz byl nietypowy:
Radoslaw Sobolewski najpierw sam poinformowal, ze nie zostanie w klubie
na kolejny sezon, kilka dni pozniej wladze klubu zdecydowaly, ze jako
trener nie dokonczy tez sezonu biezacego. Podbeskidzie Bielsko-Biala
roszady dokonalo w przerwie zimowej, zwalniajac Krzysztofa Brede. Stal
Mielec ma juz trzeciego trenera w sezonie: Leszek Ojrzynski wytrwal na
stanowisku nieco ponad cztery miesiace, wliczajac w to przerwe zimowa.
– Czy to ma sens? Odpowiedz padnie w polowie maja – mowi „Wyborczej”
Grzegorz Mielcarski, byly reprezentant Polski, dzis ekspert pokazujacej
ekstraklase stacji Canal+. – Cel jest jasny: trzeba sie utrzymac w
lidze, bo ekstraklasa to dla klubu pieniadze nieporownywalne z tymi,
jakie sa w I lidze. Wiekszosc prezesow mysli wiec w krotkiej
perspektywie. Tymczasem przy zwalnianiu jednego i zatrudnianiu kolejnego
trenera warto zadac sobie pytanie, czy zatrudniam budowniczego, czyli
kogos, kto po ewentualnym spadku bedzie umial zbudowac i poprowadzic
zespol w innych warunkach, majac do dyspozycji mniej pieniedzy i
gorszych pilkarzy – dodaje.
W tym sezonie prace stracilo dziewieciu trenerow klubow ekstraklasy.
Liga w tej sprawie utrzymuje poziom: w poprzednim sezonie podobnych
roszad bylo rowniez dziewiec, rok wczesniej dziesiec, nie liczac
trenerow tymczasowych na jedna lub dwie kolejki. Taki sam efekt – spadek
z ekstraklasy – przyniosly dwie odmienne strategie: Korona Kielce w
sezonie 2019/20 zwalniala dwa razy, Zaglebie Sosnowiec rok wczesniej
wytrzymalo do czerwca z trenerem Valdasem Ivanauskasem i ten z praca
pozegnal sie dopiero z koncem sezonu. Przed rokiem wiosenne zwalnianie
nie pomagalo: wszystkie trzy zdegradowane z ekstraklasy zespoly – Arka
Gdynia, Korona Kielce i LKS Lodz – trenerow zegnaly miedzy marcem a majem.
LKS, gdy byl juz pewny, ze spadnie, zatrudnil „trenera budowniczego”.
Wojciech Stawowy mial zbudowac zespol gotowy do awansu i powrotu do
ekstraklasy. Rzecz moze sie udac, ale juz nie ze Stawowym w klubie –
zwolniono go w marcu. Dzielo ma dokonczyc Ireneusz Mamrot, ale i jego
posada wisi na wlosku, wsrod potencjalnych nastepcow wymieniany jest
Leszek Ojrzynski, dopiero co zwolniony ze Stali Mielec. Karuzela
trenerska kreci sie w najlepsze.
– Niewykluczone, ze w Mielcu tez pomysleli, ze to juz czas na budowanie
druzyny na powrot do ekstraklasy. I stad pomysl zatrudnienia 72-letniego
Wlodzimierza Gasiora, czlowieka miejscowego, doskonale znajacego realia
Podkarpacia – przypuszcza Grzegorz Mielcarski. – Klubow, ktore kiedys
spadly z najwyzszej ligi, a potem bylo juz z nimi tylko gorzej, jest
sporo, wystarczy przypomniec losy Widzewa Lodz, GKS Katowice czy Ruchu
Chorzow – mowi ekspert Canal+.
Zdaje sie, ze to nie koniec zwolnien w ekstraklasie. Najmniej pewny
tego, ze dokonczy sezon na trenerskiej lawce, jest Michal Probierz. –
Ten zwiazek juz sie wypalil i gdyby nie bardzo silna, taka w angielskim
stylu, pozycja Michala w klubie, juz pewnie by sie z nim rozstano.
Zakladam, ze jesli nie wydarzy to sie w trakcie sezonu, to tuz po jego
zakonczeniu – przewiduje Mielcarski.

SIATKOWKA
Reprezentacja Polski juz wkrotce pozna rywali na mistrzostwach Europy.
Europejska Konfederacja Pilki Siatkowej (CEV) poinformowala, ze
losowanie grup tegorocznych mistrzostw Europy siatkarek odbedzie sie 20
maja w Belgradzie, a siatkarzy tydzien pozniej w Helsinkach. Nasz kraj
jest wspolgospodarzem meskiego turnieju.
W maju maja zakonczyc sie kwalifikacje do ME i wowczas znani beda
wszyscy uczestnicy obu imprez. Kazda z nich odbedzie sie w czterech
krajach, a udzial w nich wezma po 24 druzyny.
„Uroczystosci w Belgradzie i Helsinkach beda sie odbywac z bardzo
ograniczona liczba obecnych na miejscu uczestnikow – ze wzgledu na
obowiazujace obecnie obostrzenia majace przeciwdzialac
rozprzestrzenianiu sie nowej odmiany koronawirusa” – zaznaczono w
komunikacie CEV. W losowaniu grup czempionatu kobiet ma wziac udzial
m.in. gwiazda serskiej siatkowki Maja Ognjenovic.
ME kobiet zaplanowano w dniach 18 sierpnia – 4 wrzesnia, a gospodarzami
beda: Serbia, Bulgaria, Chorwacja i Rumunia. Meski turniej odbedzie sie
w terminie 1-19 wrzesnia w Polsce, Czechach, Estonii i Finlandii.
Rywalizacja zawita do trzech polskich miast – Krakowa, Gdanska i
Katowic. To ostatnie goscic bedzie uczestnikow zmagan w strefie medalowej.

– Kazdy dolozyl swoja cegielke do zlota. Od pan sprzatajacych hale po
prezesa. Przechodzimy do historii – mowi Jurij Gladyr, kapitan
Jastrzebskiego Wegla – mistrza Polski w siatkowce w sezonie 2020/21.
Na taki sukces slaski klub czekal dlugie 17 lat, gdy druzyna – pod marka
Ivett Jastrzebie – tez nie miala sobie rownych w Polsce. – Malo kto w
nas wierzyl. Wiedzielismy przeciez, ze po drugiej stronie siatki jest
Zaksa [finalista tegorocznej Ligi Mistrzow, final 1 maja – red]. Stawial
bardzo ciezkie warunki. Niemal wszyscy z zewnatrz skazywali nas na
porazke. My jednak wiedzielismy, ze jezeli damy z siebie 110, 120
procent, to bedziemy cieszyc sie na koniec ze zlota – usmiecha sie Jakub
Popiwczak. Libero gra w pomaranczowej koszulce od dziewieciu lat. – I
tak dlugo czekalem na swoj pierwszy final, ktory od razu okazal sie
zloty – mowi.
Rywalizacja z Zaksa zakonczyla sie pod dwoch meczach. A kazdy z nich
zaczynal sie podobnie, bo od porazek pozniejszego mistrza. – Nie szlo
nam. Uciekali nam. W drugim meczu szybko zaczelismy ich jednak gonic.
Wiedzielismy, ze jak bedziemy na nich wywierac presje, to sa do ogrania.
Potem – od drugiego seta – nie pozwolilismy juz Zaksie sie rozpedzic.
Nie mogli juz dominowac. Udowodnilismy, ze zaslugujemy na mistrzostwo –
mowi Gladyr. – Te porazki w pierwszych setach to juz taki nasz „klasyk”.
Wiedzielismy jednak, co zrobic, zeby wrocic do gry – usmiecha sie Popiwczak.
Olbrzymia w tym zasluga Jakuba Buckiego. Rezerwowy atakujacy slaskiego
klubu podrywal zespol do walki w najtrudniejszych chwilach. – Zawsze
jestem gotowy, zeby pomoc druzynie. Rozgrzewam sie w kwadracie dla
zmiennikow i czekam na sygnal trenera. Taka juz moja rola w zespole i
staram sie z niej wywiazywac najlepiej, jak potrafie – mowi Bucki, ktory
podkresla, ze wicemistrzostwo Polski nikogo w Jastrzebiu nie
interesowalo. – Zloto sie wygrywa, a srebro sie przegrywa. To zupelnie
inne emocje. Deklarowalismy walke o zloto, wiec ciesze sie, ze udalo sie
to potwierdzic – podkresla.
Ten sezon byl dla Jastrzebskiego trudny. Zmieniano w JW trenera (Andrea
Gardini zastapil Luke’a Reynoldsa). Odwolywano mecze z powodu zakazen
koronawirusem. To pandemia sprawila, ze pomaranczowi odpadli z
rywalizacji w Lidze Mistrzow.
– To jest niewiarygodna historia. Po tylu latach przerwy klub znowu moze
swietowac zloto. Ciezko na to pracowalismy. Nekal nas ten koronawirus…
Ale pal go licho! Ludzie, ktory zdobyli pierwsze zloto dla Jastrzebia,
przeszli do historii klubu i miasta. Wszyscy ich pamietaja, bo dokonali
wspanialej i wielkiej rzeczy. Ciesze sie, ze teraz i ja moge byc czescia
takiego samego sukcesu. Kazdy sie do niego dolozyl. Od pan sprzatajacych
hale do prezesa. Pracowalismy na to zloto kazdego dnia, a teraz jestesmy
wniebowzieci – mowi Gladyr.
Dla Jastrzebia to drugie zloto w sportach zespolowych w tym sezonie.
Wczesniej bowiem pierwszy raz w historii klubu mistrzostwo Polski
zdobyli hokeisci JKH GKS-u Jastrzebie. Oni tez niestety wygrywali przy
pustych trybunach. – Brak kibicow to najwieksze rozczarowanie sezonu.
Gdyby nie pandemia to hala bylaby wypelniona po brzegi. Po meczu
trwaloby wspolne swietowanie. Mam nadzieje, ze fani cieszyli sie przed
hala, w swoich domach. Ze otwierali szampany. To zloto jest przeciez dla
was – podkresla Gladyr.
– Dla sportowcow tez czasem zachodzi slonce. My patrzylismy na
siatkarski swiat przez chmury przez dlugie 17 lat. Dlugo. Dlatego radosc
jest teraz ogromna – konczy Popiwczak.

– Czwarty mecz finalu i pierwszy, ktory nie rozstrzygnal sie w pieciu
setach. Grupa Azoty Chemik Police po znakomitej grze i zacietym
spotkaniu wygrala u siebie 3:1 z Developresem SkyRes Rzeszow i zdobyla
tytul mistrza Polski.
Losy tytulu rozstrzygnely sie poznym wieczorem we wtorek. Chemik Police
wygral 3:1 i cala rywalizacje finalowa z Developresem takze 3:1.
– Mialysmy w tym sezonie wzloty i upadki, dlatego ten zloty medal jest
dla nas ogromna nagroda – przyznala zaraz po meczu Paulina Maj-Erwardt,
libero Chemika. – Poza tym obiecalam corce, ze dzisiaj to skonczymy.
Dla zespolu z Polic to dziewiate w historii, a drugie z rzedu
mistrzostwo Polski. Dominacja siatkarek Chemika jest niepodwazalna. W
ciagu osmiu ostatnich lat tylko raz, w sezonie 2018/19, nie zdobyly
mistrzowskiego tytulu.
Oba zespoly od poczatku prezentowaly wysoki poziom i w pierwszym secie
zadna z druzyn nie potrafila zbudowac sobie przewagi wiekszej niz trzy
punkty. Druzyna Developresu popelnila jednak kilka niewymuszonych bledow
i w efekcie to gospodynie wygraly pierwsza odslone spotkania. W dodatku
Kiera Van Ryk, atakujaca z Rzeszowa, nabawila sie urazu, ktory troche
wplynal na jej pozniejsza postawe.
Druga czesc meczu przez dlugie minuty toczyla sie pod dyktando zespolu z
Rzeszowa. Wydawalo sie, ze Developres przy stanie 22:17 ma wszystko pod
kontrola, ale gospodynie poprawily gre w obronie, wykorzystywaly
kontrataki, co pozwolilo na zdobycie az szesciu punktow z rzedu. Nagle
Chemik prowadzil 23:22 i byla szansa na 2:0 w setach. Rzeszowianki
pozbieraly sie jednak, skuteczny atak Van Ryk i dwa punkty Aleksandry
Lazic (blok i atak) przesadzily o drugiej partii na korzysc Developresu.
Trzeci set znow przez wiekszosc czasu byl wyrownany. Policzanki w
polowie partii odskoczyly na trzy punkty, ale rywalki szybko zniwelowaly
straty, glownie dzieki dobrej grze Van Ryk. Dopiero w koncowce roznice,
atakiem i zagrywka, zrobila Jovana Brakocevic-Canzian i dzieki Serbce to
Chemik wygral trzecia czesc meczu.
Nie bylo powtorki z poprzednich spotkan i do wylonienia zwyciezcy nie
byl potrzebny tie-break. Siatkarkom Chemika w czwartym secie wychodzilo
praktycznie wszystko. Ostatecznie policzanki wygraly te partie do 15 i
mogly cieszyc sie z dziewiatego w historii, a drugiego z rzedu
mistrzostwa Polski.

ZUZEL
PGE Ekstraliga:
I kolejka
23 kwietnia 2021 (piatek)
Grudziadz – Wroclaw 45:44
Lublin – Czestochowa 49:41
III kolejka
24 kwietnia 2021 (sobota)
Leszno – Torun 47:43
Czestochowa – Zielona Gora 49:41
25 kwietnia 2021 (niedziela)
Grudziadz – Gorzow 38:52
Lublin – Wroclaw, mecz zakonczyl sie po zamknieciu gazetki
1.Gorzow 6pkt
2.Leszno 4pkt
3.Wroclaw 2pkt
4.Lublin 2pkt
5.Torun 2pkt
6.Czestochowa 2pkt
7.Zielona Gora 2pkt
8.Grudziadz 0pkt
1 Liga Zuzlowa
IV runda
24 kwietnia 2021 (sobota)
Ostrow Wlkp. – Krosno 44:46
Gdansk – Bydgoszcz 50:40
25 kwietnia 2021 (niedziela)
Lodz – Rybnik 45:43
26 kwietnia (poniedzialek)
Tarnow – Gniezno
1.Gdansk 5pkt
2.Lodz 4pkt
3.Rybnik 3pkt
4.Bydgoszcz 2pkt
5.Krosno 0pkt
6.Ostrow Wlkp 0pkt
7.Tarnow 0pkt
8.Gniezno

KOSZYKOWKA
Dwie porazki w Polkowicach wyraznie rozsierdzily koszykarki VBW Arki
Gdynia. Zolto-niebieskie w decydujacym meczu finalu Energa Basket Ligi
Kobiet zdeklasowaly CCC i zdobyly 13. w historii klubu mistrzostwo
Polski. MVP serii finalowej zostala wybrana gdynska skrzydlowa Alice Kunek.
O wystepie w takim spotkaniu marzy sie od dziecka. Ku ogolnemu
zaskoczeniu rywalizacja zolto-niebieskich z CCC, ktorej stawka byl tytul
mistrzyn kraju, powrocila do Gdyni, choc po dwoch pierwszych starciach
zanosilo sie na kolejna latwa przeprawe dla VBW Arki. Podopieczne
Gundarsa Vetry pewnie prowadzily 2:0 i malo kto wierzyl, ze
polkowiczanki zdolaja im sie postawic. Tymczasem stojacy pod sciana
zespol z Dolnego Slaska obronil swoj teren i doprowadzil do remisu w
serii. Taktyka, statystyki i koncepcja gry zeszly na dalszy plan.
Pojedynkowi towarzyszylo ogromne zainteresowanie wsrod dziennikarzy.
Stoliki dla mediow zapelnily sie w blyskawicznym tempie. Kazdy, kto w
dobie koronawirusa mial mozliwosc wstepu do hali Gdynskiego Centrum
Sportu, poswiecil niedzielne popoludnie na zenska koszykowke. Na
trybunach obecny byl rowniez prezes Polskiego Zwiazku Koszykowki
Radoslaw Piesiewicz.
Obie druzyny zdawaly sobie sprawe z wagi meczu, wszak premierowe punkty
padly dopiero po prawie 120 sekundach, a zdobyla je dla gosci Alicja
Grabska. Nie trzeba bylo dlugo czekac na riposte miejscowych. Dwukrotnie
spod samej obreczy akcje konczyla Laura Miskiniene, z dystansu
przymierzyla Marissa Kastanek i momentalnie o przerwe na zadanie
poprosil trener CCC Karol Kowalewski. Okazalo sie, ze koszykarki beda
musialy zostac przy lawkach nieco dluzej, bo awarii ulegly zegary
odmierzajace czas. Niezbedna byla interwencja obslugi technicznej. Duza
zwinnoscia popisal sie fizjoterapeuta VBW Arki Norbert Wrzesinski, ktory
przy pomocy drabiny wdrapal sie na konstrukcje kosza i naprawil usterke.
Mecz wkrotce zostal wznowiony.
Wydawalo sie, ze przymusowa pauza nie wybila zolto-niebieskich z rytmu,
po chwili drugi rzut zza luku trafila Kastanek (18:5). Do czasu.
Przyjezdne w pore otrzasnely sie i dzieki piorunujacej koncowce
(trafienia Kamile Nacickaite oraz Klaudii Gertchen) zmniejszyly straty
(24:19). W obiekcie przy ulicy Olimpijskiej bylo naprawde glosno. Prawde
powiedziawszy, nie dalo sie odczuc braku kibicow.
Oba zespoly opieraly swoja gre na probach dystansowych. W ten sposob
punktowaly Sonja Greinacher, Barbora Balintova czy Alice Kunek, a z
drugiej strony Nacickaite i Aaryn Ellenberg-Wiley. Wiecej opanowania
zachowaly gospodynie, ktore do przerwy popisaly sie az osmioma celnymi
„trojkami”. A wcale nie oddaly ich wiele (11). Na polmetku blizej
koncowego triumfu znajdowaly sie zatem gdynianki (45:32).
Miejscowe wyszly na boisko z jeszcze wiekszym animuszem. Z faulem
trafila Artemis Spanou, a zza linii 6,75 m Balintova. Prowadzenie bardzo
szybko uroslo do ponad 20 punktow. Zolto-niebieskie tym razem zapomnialy
o demonach poprzednich meczow i madrze kontrolowaly wypracowana
przewage. A nawet ja powiekszaly, bo wciaz byly nie do zatrzymania na
dystansie. Polkowiczanki frustrowaly sie – upust swej zlosci w bardzo
brzydki sposob dala Nacickaite, ktora najpierw uderzyla lokciem
Balintova, a nastepnie bezpardonowo potraktowala Spanou. Litwinka
zasluzenie zostala ukarana dwoma faulami niesportowymi, wskutek czego
musiala przedwczesnie udac sie do szatni. A straty rosly.
Podopieczne Gundarsa Vetry, tak jak rywalki w poprzednim spotkaniu,
jeszcze podkrecily tempo. Zanim „Pomaranczowe” zorientowaly sie, co na
dobra sprawe dzieje sie na parkiecie, zaliczka gdynianek wynosila juz 30
punktow! To byl prawdziwy nokaut, ktorego nie powstydzilby sie sam
Muhammad Ali. Po polgodzinie losy finalu byly wiec rozstrzygniete.
Miejscowe rownie dobrze moglyby juz w tamtym momencie zalozyc sobie na
szyje zlote medale.
Grajace bez zadnej presji gospodynie w czwartej kwarcie dopelnily
jedynie formalnosci. Przeciwniczki staraly sie odgryzac, ale Kunek i
spolka bezlitosnie odbieraly im ochote do walki. Lawka rezerwowych
zolto-niebieskich na dwie minuty przed koncem rozpoczela taniec zwyciestwa.
Nie obylo sie bez nerwow, ale stalo sie! Koszykarki VBW Arki Gdynia
rozbily CCC Polkowice 97:69 i koncza sezon 2020/21 na najwyzszym stopniu
podium! Na boisku radosci nie bylo konca. Razem z zawodniczkami sukces
swietowal rowniez prezes klubu Boguslaw Witkowski. Symbolicznego
odciecia siatki kosza dokonala Barbora Balintova, z kolei statuetke MVP
calej serii otrzymala Australijka rywalizacji Alice Kunek, ktora w
decydujacym spotkaniu zanotowala double-double z 27 punktami i 10 zbiorkami.

TENIS
W dniach 17-25 lipca w Gdyni odbedzie sie tenisowy turniej kobiet z
cyklu WTA Tour. Iga Swiatek w nim nie wystapi, gdyz termin koliduje z
igrzyskami olimpijskimi w Tokio, ale zwyciezczyni turnieju Roland Garros
ma pojawic sie nad morzem i nawet zagrac mecz pokazowy.
Trojmiasto – jesli chodzi o najwyzsza range turniejow – wraca na
tenisowa mape swiata po niemal 15 latach przerwy (ostatnie zawody z
cyklu Orange Prokom Open w Sopocie odbyly sie w 2007 r.). Na poczatku
marca firma Tennis Consulting, ktorej szefuje Tomasz Swiatek (ojciec
Igi), oglosila, ze w lipcu w Gdyni odbedzie sie turniej z cyklu WTA Tour
z pula nagrod 235 tys. dolarow.
Niedawno WTA oficjalnie potwierdzila ten fakt, wpisujac impreze do
swojego kalendarza na druga polowe obecnego roku. Jej data to 17-25
lipca. Akurat w tym roku nie jest to termin korzystny, gdyz 24 lipca
zaczyna sie turniej tenisowy podczas igrzysk olimpijskich w Tokio, gdzie
zamierzaja wystartowac najwieksze swiatowy gwiazdy. Rowniez Iga Swiatek,
ktora w rankingu WTA zajmuje obecnie 16. miejsce.
Zatem start w gdynskim turnieju zwyciezczyni wielkoszlemowego turnieju
Roland Garros jest wykluczony, jednak tuz przed wylotem do Tokio ma ona
pojawic sie na kortach Arki, gdzie rywalizowac beda tenisistki, a nawet
rozegrac niezwykly mecz pokazowy.
– Iga bedzie na turnieju WTA w Gdyni. Zagra tam mecz pokazowy,
najprawdopodobniej z mezczyzna. To bedzie jej oficjalne pozegnanie przed
igrzyskami olimpijskimi. Jest gwiazda turnieju, oczywiscie, bedzie na
konferencji prasowej, bedzie rowniez obecna w wielu roznych materialach
promocyjnych. Dzieki Idze tak naprawde ten turniej pojawil sie z
powrotem na mapie – ujawnila menedzerka zawodniczki Paulina Wojtowicz.
Wedle planow Tennis Consulting turniej z cyklu WTA Tour ma zagoscic w
Gdyni na dluzej i z czasem zwiekszac range oraz pule nagrod. Niedlugo
powinien zostac ogloszony glowny sponsor tegorocznej edycji oraz
oficjalna nazwa.
——————–
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *