Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 24 marca 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 79 (5109) 23 marca 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

SKOKI NARCIARSKIE
Horngacher odchodzi. Zastapi go Michal Dolezal. Ryoyu Kobayashi wygrywa
wszystko. Zyla czwarty na koniec sezonu
Po raz szosty w tym sezonie Piotr Zyla zajal czwarte miejsce w konkursie
Pucharu Swiata. W czolowej piatce klasyfikacji generalnej PS jest trzech
Polakow: Stoch, Zyla i Kubacki. Stefan Horngacher zdecydowal, ze
rezygnuje z funkcji trenera Polakow. Zastapi go jego asystent, Czech
Michal Dolezal.
– To byl najlepszy czas w moim zyciu trenerskim. Ale odchodze. Musialem
podjac decyzje umyslem, a nie sercem. Bo serce zostaloby w Polsce. Ale w
Niemczech mieszkam ja i moja rodzina. Chcialbym wam na koniec powiedziec
„dziekuje bardzo” – mowil Stefan Horngacher.
Byl najlepszym trenerem w historii polskich skokow. W trzy lata
doprowadzil Polakow na szczyt, a zaczynal z dna – Kamil Stoch byl wtedy
22. w klasyfikacji generalnej PS. Po raz pierwszy Polacy wygrali
klasyfikacje Pucharu Narodow. Powtorzyli to w tym roku. 12 miesiecy temu
Stoch zdobyl Krysztalowa Kule. Z Horngacherem Polacy wygrali pierwszy
raz konkurs druzynowy Pucharu Swiata. Wygrali potem wiele razy, ale
Horngacher powiedzial, ze poza zlotym medalem druzyny MS w Lahti
najwyzej ceni sobotni triumf na Letalnicy. – Loty to co innego, loty to
cos specjalnego – powiedzial odchodzacy trener Polakow.
Przed rokiem z Horngacherem Polska przezyla najlepsze w historii MS w
lotach: srebro wzial Stoch, braz druzyna. Kamil dwa razy wygral Turniej
Czterech Skoczni, zloto igrzysk w Pjongczangu, gdzie zespol dolecial
pierwszy raz do podium igrzysk. Jest wiele sukcesow, ktore Polska
zawdziecza Horngacherowi. Stochowi przywrocil blask najjasniejszej
gwiazdy skokow: Kubacki, Zyla, Wolny osiagneli zyciowy wzlot.
W 97 konkursach rozegranych w ostatnich trzech latach Polacy stawali na
podium 71 razy. I az osiem razy na podium imprez mistrzowskich: MS,
igrzysk i MS w lotach.
Horngachera zastapi jego czeski asystent Michal Dolezal.
W niedziele Horngacher ostatni raz stanal na wiezy trenerskiej z
bialo-czerwona flaga. Bohaterem byl ten co zawsze. Padl rekord Letalnicy
Ryoyu Kobayashiego (252 m, o pol metra dalej niz Kamil Stoch) i rekord
zyciowy Piotra Zyly (248). Japonczyk byl zdecydowanym liderem pierwszej
serii ostatniego konkursu sezonu w Planicy. Zyla byl trzeci, wyprzedzal
go jeszcze Sloweniec Domen Prevc. Dopiero czwarty byl Niemiec Markus
Eisenbichler (227) niezadowolony ze swojego lotu.
Dobrze skoczyl Dawid Kubacki – 229,5 m, ktory z Robertem Johanssonem
walczyl o piate miejsce w klasyfikacji generalnej Pucharu Swiata. Polak
byl po pierwszym skoku osmy, Norweg szesnasty. Cel byl na wyciagniecie reki.
W klasyfikacji Planica 7 Kobayashi byl juz wlasciwie niedoscigniony,
zapewnial sobie tez mala Krysztalowa Kule za loty. Duza zdobyl juz dawno.
W drugiej serii Zyle przeskoczyl Eisenbichler, Domen Prevc utrzymal
druga pozycje, znow bezkonkurencyjny byl Ryoyu Kobayashi. Wygral 13.
konkurs w sezonie.
Po raz pierwszy w czolowej piatce klasyfikacji generalnej PS wyladowalo
trzech Polakow. Stoch jest na trzecim stopniu podium. Tuz za nim Zyla i
Kubacki. Dla Zyly, Kubackiego i Jakuba Wolnego to byla zyciowa zima.

PILKA NOZNA
I LIGA
25 kolejka
Garbarnia Krakow-Wigry Suwalki 0-0
Stomil Olsztyn-Rakow Czestochowa 1-1
Warta Poznan-Tychy 1-1
Pozostale spotkania 25 kolejki odwolane z powodu powolania zawodnikow
do reprezentacji narodowych;
1.Rakow 58pkt
2.LKS Lodz 46pkt
3.Stal Mielec 41pkt
4.Sandecja 40pkt
5.Podbeskidzie 35pkt
6.Puszcza 32pkt
7.Chojniczanka 32pkt
8.Jastrzebie 32pkt
9.Nieciecza 31pkt
10.Tychy 31pkt
11.Odra 30pkt
12.Chrobry 29pkt
13.Bytovia 28pkt
14.Warta 28pkt
15.Stomil 27pkt
16.Wigry 26pkt
17.Katowice 21pkt
18.Garbarnia 20pkt

-Borek: Szczesny w Turynie stal sie mezczyzna. Wreszcie nauczyl sie
pelnej koncentracji przez 90 minut
Zaczne od sprawy fundamentalnej – z Austrii przywiezlismy bardzo dobry
wynik. W przeszlosci mielismy mecze, kiedy druzyna grala dobrze,
natomiast nie wygrywala i pozniej tych punktow brakowalo w ostatecznym
rozrachunku.
Mysle, ze trener Brzeczek od teraz bedzie juz spokojniejszy i
odwazniejszy w niektorych decyzjach. Dzis mozemy mowic, ze losowanie
grupy eliminacyjnej bylo dla nas szczesliwe, bo pojechalismy na teren
najgrozniejszego rywala i przywiezlismy trzy punkty. Gdyby wynik byl w
odwrotna strone, moglibysmy narzekac na trudne losowanie, bo przeciez
musielismy zaczynac od meczu z najtrudniejszym przeciwnikiem.
Polska wreszcie zagrala na „zero z tylu”, czego do tej pory za kadencji
Jurka nie bylo. W koncu defensywa, choc troszeczke dziurawa – na lewa
obrone trzeba bylo przesunac naszego najlepszego prawego obronce Bartka
Bereszynskiego – to jednak zaprezentowala sie bez zarzutu. Kamil Glik
wraca do odpowiedniej dyspozycji, Janek Bednarek tez przezywa dobry
czas. Plus Szczesny. Od momentu przejscia do Juventusu Wojtek z
utalentowanego chlopaka stal sie mezczyzna. Zdal sobie sprawe, ze tu nie
ma zartow, ze to jest pilka na najwyzszym swiatowym poziomie. Wreszcie
nauczyl sie pelnej koncentracji przez dziewiecdziesiat minut.
Jesli chodzi o mecz z Lotwa, zostawilbym srodek obrony. Zastanowilbym
sie jednak, co zrobic z bokami defensywy. Byc moze zdecydowalbym sie na
Kube Blaszczykowskiego na prawej stronie. Grywal tam, takze w
Wolfsburgu, i moglby fajnie uzupelniac te flanke ze skrzydlowym. Co do
ataku naturalne dla mnie jest, ze po zdobyciu bramki, ktora dala nam
tyle radosci, Krzysiek Piatek zagra w niedziele obok Roberta
Lewandowskiego. Zastanawiam sie tez, czy taki mecz jak z Lotwa to nie
jest czas, by wystapil zawodnik tak zaawansowany technicznie jak Damian
Kadzior.
Od starcia z Lotwa oczekuje, ze – w przeciwienstwie do meczu w Wiedniu,
ktory zaczelismy apatycznie – wyjdziemy w nim jak po swoje. Chcialbym
zobaczyc kilka schematow rozgrywania ataku pozycyjnego. W naszej grze
musi byc widoczna powtarzalnosc. I najwazniejsze – zeby te trzy punkty z
Austrii mialy sens, nie ma innego scenariusza niz efektowne zwyciestwo z
Lotwa.

-Stanowski: Najwazniejsze, ze w Austrii narodzil sie duet Lewandowski –
Piatek. I to zupelnym przypadkiem [felieton]
Wyczuwam pewna irytacje zwiazana z faktem, ze po zwyciestwie nad Austria
wcale nie zapanowala w Polsce nadzwyczajna euforia. Tu jedna, tam druga,
gdzie indziej trzecia osoba narzeka, ze” inni narzekaja.
A przeciez niedosyt po zwyciestwie w Wiedniu mozna traktowac jako
komplement: gdyby tam wygralo San Marino albo chociaz Kazachstan,
strzelalyby korki od szampana. Ale my, Polacy, nabralismy juz szacunku
do naszej reprezentacji i do kazdego pilkarza z osobna. A konsekwencja
tego jest podniesiona poprzeczka oczekiwan.
Wynik jest oczywiscie wazny, trzy punkty bardzo wazne, ale moim zdaniem
to, co najwazniejsze w Austrii, narodzilo sie przypadkiem. Mianowicie
zupelnym przypadkiem narodzil sie duet napastnikow Robert Lewandowski –
Krzysztof Piatek. Mozna sie oczywiscie czarowac, ze Jerzy Brzeczek mial
koncepcje, by atak ewoluowal w te strone, ale my tu nie jestesmy od
czarowania sie, prawda? Nie twierdze, ze Arkadiusz Milik jest zlym
pilkarzem, wszak robi duza kariere klubowa i strzela wspaniale bramki.
Ale twierdze, ze w reprezentacji Polski od dawna gra albo zle, albo
bardzo zle i jesli ktos jest zmieniany w przerwie, to dziwnym trafem
wlasnie on. Z jakiegos jeszcze dziwniejszego powodu wiele osob ubzduralo
sobie, ze wlasnie Milik bardziej pasuje do Lewandowskiego, ale nikt mi
nigdy nie wytlumaczyl, na czym to dopasowanie polega. Ze biega troche
inaczej? Ze ma inna sylwetke? I dzieki temu uzupelnia snajpera Bayernu?
Milik z Lewandowskim graja ze soba od bardzo dawna i naprawde ktos widzi
tam duet napastnikow, a nie po prostu dwoch napastnikow? Ktos dostrzega
wspolprace, nic porozumienia, zrozumienie bez slow, granie na pamiec?
Jakies pamietne dwojkowe akcje? Przypominam, ze w meczu z Senegalem w
mistrzostwach swiata obaj panowie przez 73 minuty wymienili jedno (!)
podanie, co jest wynikiem tak niedorzecznym, ze zwrocili na to uwage
statystycy z calego swiata. Jedno podanie, zreszta na odleglosc dwoch
metrow w niegroznej strefie, a my wiele miesiecy pozniej dalej udajemy,
ze Milik z Lewandowskim musza grac razem.
Nie, nie musza. Czas wyprobowac nowe warianty. Wariant z Piatkiem
wyprobowal sie sam i nagle sie okazalo, ze Piatek z Lewandowskim moga
grac razem – co zreszta zrozumiale. Owszem, obaj sa podobni, ale sa to
podobienstwa na zasadzie takiej, ze sa silni, skuteczni, potrafia
przepchnac obronce, strzelic noga i glowa oraz podac. Mowiac krotko sa
podobni w tym sensie, ze dobrze graja w pilke i zachodze w glowe,
dlaczego niby dwaj dobrzy pilkarze mieliby nie grac ze soba? Przypomina
mi to teorie, ktora nieanonimowi wcale szalency glosili przed laty –
mianowicie, ze razem nie moga grac Xavi i Iniesta, a potem sie okazalo,
ze nie ma na swiecie lepszego duetu pomocnikow.
Nie wiem, kiedy Piatek sie zatrzyma, ale poki sie nie zatrzymal, to rola
trenera jest maksymalnie go wykorzystac. Brzeczek byl bliski, by
aktualny potencjal napastnika Milanu zmarnotrawic, sam przyznal, ze
wolal wystawic Milika po chorobie, ale z pomoca przyszedl los i
wymuszona zmiana. Teraz mamy jasnosc: Piatek z Lewandowskim nie tylko
grac razem moga, ale nawet musza i jesli selekcjoner tego dalej by nie
rozumial, to nalezaloby zmienic jego, a nie zestawienie w ataku.

-Wiele wskazuje na to, ze Lewandowski, Piatek i Milik nie sa po kolejnej
nieprzespanej nocy z obawy przez zblizajacym sie wielkimi krokami
bliskim spotkaniem z Igorsem Tarasovsem. Co wiecej – mozemy sie zalozyc,
ze Glik nie biega za Bednarkiem z pendrivem wypchanym po brzegi
analizami gry Denissa Rakelsa i Vladislavsa Gutkovskisa.
Skad taka pewnosc z naszej strony? Skad przeswiadczenie, ze postac
Valerijsa Sabali nie powoduje, ze polscy pilkarze odwijaja wlasnie piaty
mecz Podbeskidzia z tego sezonu?
Wystarczy rzucic okiem na kadre, ktora do Warszawy przysylaja Lotysze.
No, delikatnie mowiac, gwiazd nie uswiadczymy. Beda za to
przedstawiciele polskiej Ekstraklasy, polskiej pierwszej ligi, jak i
gracze, ktorzy – z gorszym, albo jeszcze gorszym skutkiem – sie przez
nasze boiska przewineli.
Przyklad najbardziej znamienny? Igors Tarasovs, wroclawska maszyna do
popelniania bledow. Kompromitujaca sie regularnie, nabierajaca na swoje
umiejetnosci kolejnych szkoleniowcow. Najjaskrawsze przyklady z tego
sezonu? Pierwsza kolejka, gdzie Gerard Oliva przepchnal go jak dziecko,
no i kolejka ostatnia. Rany, co on wlasciwie zrobil? Wrzutke legionistow
z lewej strony postanowil obronic w polu karnym wysoko uniesiona reka,
jakby zglaszal sie do tablicy.
I ktos taki jest – uwaga – podstawowym stoperem (a czasami i srodkowym
pomocnikiem) reprezentacji Lotwy. Ktos taki zmierzy sie jutro z naszymi
napastnikami.
Wiecej: jezeli Lotysze zakrzywia rzeczywistosc i uznaja, ze przegranego
skladu sie nie zmienia, a zdazyli juz kilka dni temu dostac w czape od
Macedonii Polnocnej, to nasza obrone atakowac beda”
Uwaga”
Deniss Rakels i Valerijs Sabala.
Pierwszy raz gra, raz nie gra w cypryjskim Pafos FC, a prawde mowiac to
nie gra, odkad na poczatku 2016 roku odszedl w Cracovii, gdyz pozniej
raz za sprawa kontuzji, raz za sprawa marnej postawy odbijal sie od
kolejnych klubow.
Niewykluczone, ze w bramce stanie Pavels Steinbors, ktoremu –
przyznajcie – daleko i do Szczesnego, i do Fabianskiego, i do
Skorupskiego. Jako jeden z nielicznych nie kompromituje sie w ostatnich
meczach Arki, ale pamietajmy, ze mowimy tylko o Arce i tylko o Ekstraklasie.
W kadrze jest jeszcze Vladislavs Gutkovskis, napastnik Termaliki. Oprocz
niego kilku starych znajomych, ktorych nie wspominamy najlepiej, a
prawde mowiac nie wspominamy w ogole, bo zaden z nich – no, moze poza
Aleksejsem Visnakovsem, ale tylko dlatego, ze jest starszym, mniej
utalentowany brat Eduardsa – nie zrobil nic, by sie w nasza pamiec wbic.
– Wspomniany Deniss Rakels,
– Wspomniany Aleksejs Visnakovs,
– Vladislavs Gabovs,
– Vitalijs Maksimenko,
– Olegs Laizans,
– Marcis Oss,
– Roberts Savalnieks.
Do tego jeszcze rezerwowy Antonijs Cernomordijs, ktory cztery lata temu
bezskutecznie probowal sie przebic do pierwszego zespolu Lecha. Czyli
rezerwowym reprezentacji Lotwy jest gosc, ktory jeszcze nie tak dawno
gral w trzeciej lidze polskiej.
Jakby to powiedzial Igor Sypniewski – pilkarsko to towarzystwo wyglada
tak troche nieekskluzywnie. Chyba faktycznie polscy pilkarze nie maja
powodow, by zaliczac nieprzespane noce.

-Lechia Gdansk najmocniejszym liderem ekstraklasy od czasu wprowadzenia
ESA 37
Pilkarze Lechii Gdansk na fotelu lidera ekstraklasy spedza ostatnia w
tym sezonie przerwe reprezentacyjna. W 26. kolejkach zdobyli juz 53
punkty, od momentu wprowadzenia ESA 37 tak okazalego dorobku na tym
etapie rozgrywek nie mial zaden zespol.
Podopieczni Piotra Stokowca na 1. miejscu w tabeli sa nieprzerwanie od
13. kolejki, kiedy pod koniec pazdziernika pokonali w derbach Trojmiasta
Arke Gdynia 2:1 (wczesniej prowadzili tez po 5., 6. oraz 11. kolejce).
Zatem na reszte ligowej stawki patrza z gory juz od pieciu miesiecy. To
bardzo rzadko spotykana sytuacja w polskiej ekstraklasie.
O tym, ze Lechia jest liderem w ostatnich latach wyjatkowym, swiadcza
rowniez suche liczby. System ESA 37, czyli podzial na grupy mistrzowska
i spadkowa po sezonie zasadniczym, zostal wprowadzony przed rozgrywkami
2013/14. Od tego czasu nie zdarzylo sie, zeby lider po 26 kolejkach
zdobyl tak duzo punktow jak Lechia teraz. Na dodatek nikt nie mial tak
malo porazek (tylko 3) i straconych bramek (21) – patrz zestawienie
ponizej. To tylko potwierdza teze o tym, ze kluczem do sukcesow
gdanskiego zespolu jest swietnie zorganizowana gra defensywna,
konsekwencja i odpowiedzialnosc w tym elemencie kazdego z zawodnikow.
Swiadczy o tym takze fakt, ze lechisci az 14 meczow konczyli bez
straconego gola. Pod tym wzgledem w miare blisko jest tylko wicelider
Legia Warszawa (12), pozostale zespoly mocno odstaja (nastepne w
kolejnosci Piast Gliwice i Cracovia – po 9).
W ostatnim meczu przed przerwa reprezentacyjna pilkarze Lechii pokonali
na wyjezdzie Zaglebie Sosnowiec 1:0. Zatem w dobrych nastrojach mogli
udac sie na miniurlopy, do treningow wroca bowiem w srode (czesc z nich
wyjechala na zgrupowania reprezentacji narodowych). To ostatni moment na
zlapanie oddechu i spokojna prace przed decydujaca faza sezonu, w ktorej
bialo-zieloni powalcza o dublet – sa bowiem rowniez w polfinale Pucharu
Polski (zmierza sie w nim 10 kwietnia z Rakowem w Czestochowie). A
finisz sezonu bedzie morderczy. Jesli bialo-zieloni awansuja do finalu
Pucharu Polski, to w ciagu 52 dni – od 29 marca (najblizsze spotkanie
ligowe z Piastem Gliwice w Gdansku), do 19 maja (ostatnia kolejka
ligowa) – czeka ich az 13 meczow. Czyli srednio jeden co cztery dni.
Przy stosunkowo waskiej kadrze to duza dawka. Tym wazniejsze, ze do
pelni sil wrocili juz Lukas Haraslin oraz Joao Nunes, a po przerwie
reprezentacyjnej do gry powinien tez byc gotowy Patryk Lipski. Tym
bardziej ze z pewnoscia przydarza sie jeszcze pauzy kartkowe (po 4. i 8.
zoltej kartce – jeden mecz, po 12. – juz dwa). W tej chwili najbardziej
zagrozeni sa Flavio Paixao i Michal Mak (po trzy zolte kartki), Blazej
Augustyn (siedem) oraz Michal Nalepa (jedenascie).
Dorobek liderow ekstraklasy po 26 kolejkach od momentu wprowadzenia ESA 37
2018/19 – Lechia: 53 pkt – trzy porazki, 21 straconych bramek
2017/18 – Jagiellonia: 51 pkt – piec porazek, 25 straconych bramek
2016/17 – Jagiellonia: 49 pkt – siedem porazek, 28 straconych bramek
2015/16 – Legia: 52 pkt – cztery porazki, 26 straconych bramek
2014/15 – Legia: 49 pkt – siedem porazek, 28 straconych bramek
2013/14 – Legia: 51 pkt – siedem porazek, 28 straconych bramek

PILKA RECZNA
-Pilkarze reczni PGE VIVE Kielce zremisowali na wyjezdzie z ukrainskim
Motorem Zaporoze 33:33 (16:16) w pierwszym meczu TOP 16 Ligi Mistrzow.
Spotkanie rewanzowe odbedzie sie za tydzien w Kielcach.
-Pilkarze reczni Orlen Wisly Plock przegrali z MOL-Pick Szeged 20:22
(10:10) w pierwszym meczu 1/8 finalu EHF Ligi Mistrzow. Wicemistrzowie
Polski prowadzili pod koniec meczu juz 18:15, ale ostatecznie
roztrwonili przewage i w rewanzu musza sie mocno wysilic, by awansowac.

SIATKOWKA
Plinski: Trefl skradl nasze serca. Peklo mi serce, bylo mi tak bardzo
zal walecznej druzyny z Gdanska [felieton]
Dzisiejszy felieton bedzie o Treflu Gdansk. Inaczej byc nie moze po tym,
co gdanszczanie pokazali w dwumeczu z Zenitem Kazan. Po tym, jak skradli
nasze serca. Czapki z glow i naprawde wielkie slowa uznania.
Musze przyznac, ze jestem czlowiekiem malej wiary, bo nie wierzylem w
gdanszczan. Podobnie zreszta jak cala rzesza kibicow i ekspertow.
Sadzilem, ze w dwumeczu moze wywalcza seta. W zyciu nie przyszloby mi
jednak do glowy, ze stocza z rosyjskim dominatorem jedenascie
dramatycznych partii i beda zaledwie o pilke od awansu do polfinalu i
wyeliminowania zespolu, ktory od 2011 roku za kazdym razem gral w
polfinale Ligi Mistrzow. Szok i niedowierzanie.
Pierwsza sensacje siatkarze Trefla sprawili w Ergo Arenie, doprowadzajac
do tie-breaka. Juz wtedy lapalismy sie za glowy, zalujac
niewykorzystanej szansy na dobicie rosyjskiego niedzwiedzia. Potem byl
jednak przegrany do zera mecz w Radomiu, dluga podroz do Kazania przez
Kaliningrad i Sankt Petersburg, zatrucie pokarmowe, ktore dopadlo kilku
zawodnikow, czy juz w samym meczu kontuzja Michala Kozlowskiego. Milosz
Hebda czul sie tak zle, ze zostal w hotelu, Wojtek Grzyb nie zdejmowal
dresu, a kilku innych zawodnikow godzine przed meczem narzekalo na
dolegliwosci zdrowotne. A potem wyszli na boisko jak po swoje i grali z
gigantami swiatowej siatkowki, jakby lista sukcesow i wielkie sumy w
kontraktach rywali nie robily na nich zadnego wrazenia.
Ktos powie, ze ostatecznie to Zenit jest w polfinale, a Trefl nie
wykorzystal wielkiej szansy. Ktos inny doda, ze Maciek Muzaj zepsul atak
przy pilce meczowej i zostal zablokowany w kolejnej kluczowej akcji. To
wszystko prawda, pamietajmy jednak, ze gdanskie Lwy pokonaly Zenit 3:2,
przerywajac rosyjskiemu gigantowi wspaniala serie 30. kolejnych
zwyciestw w Lidze Mistrzow od sezonu 2015/16. Juz tylko ten wyczyn
doprawdy jest godny szacunku.
Komentowalem mecz w Canal+ Sport wspolnie z Zelkiem Zyzynskim i dalem
sie poniesc emocjom. Na boisku nigdy nie plakalam, ale po ostatniej
pilce meczu w Kazaniu naprawde mnie ruszylo. Peklo mi serce, bylo mi tak
bardzo zal walecznej druzyny z Gdanska. Emocji bylo zreszta co niemiara.
Zelek omal nie spadl w pewnym momencie z krzeselka, na szczescie przed
upadkiem uratowal go nasz producent. Do tego redaktor Zyzynski musial
mierzyc sie podczas transmisji na spojrzenia ze skandalista Aleksiejem
Spiridonowem, wiec zareczam, lekko nie bylo.
Szkoda, ze gdanskich Lwow zabraknie w play-off PlusLigi. Grajac z taka
pasja mogliby sporo namieszac w walce o medale. Sami sa sobie jednak
troche winni, bo pogubili punkty w kilku meczach. PlusLiga jest wredna i
nie wybacza wpadek. Moze niepotrzebnie Andrea Anastasi ciagle gadal o
tym dziesiatym miejscu, bo wykrakal. Nie szczedzilem wloskiemu trenerowi
krytycznych slow w swoich felietonach, ale w dwumeczu z Zenitem
udowodnil, ze jest wybitnym trenerem. Potrafil zmobilizowac zespol,
wpoic chlopakom wiare i swietnie poprowadzil druzyne. Wyszli na boisko,
jakby to oni wygrali 30 ostatnich spotkan w Lidze Mistrzow. I dali show,
ktore bedziemy pamietali przez lata.
Przy okazji udowodnili, ze niedoceniani gracze moga stworzyc mocna
druzyne. Muzaj odbudowal sie w Treflu, ma za soba najlepszy sezon w
karierze i jestem przekonany, ze w reprezentacji zagrzeje na dluzej
miejsce kosztem Dawida Konarskiego lub Damiana Schulza. W Kazaniu
atakowal ze swoboda nad blokiem. Ma ogromne mozliwosci. Jedynym graczem
wielkiego formatu jest w Treflu dwukrotny mistrz swiata Piotr
Nowakowski. Pozostali to siatkarze trzeciego, a nawet czwartego wyboru.
Niedoceniani, a jednak wielcy. Takiego Rubena Schotta bedzie chcialo
teraz wiele klubow, Michal Kozlowski udowodnil, ze stac go na wielkie
granie, a Patryk Niemiec zrobil ogromne postepy. Chwala zwyciezonym.

ZUZEL
Sezon zuzlowy w Polsce oficjalnie otwarty. Kibice nie zawiedli. Co sie
stalo z Woryna?
Druzyna „Polnocy” wygrala towarzyski mecz w Lodzi, ktory oficjalnie
otworzyl sezon zuzlowy w Polsce. Zawody ogladalo ponad 5 tysiecy kibicow.
Kombinowane druzyny utworzyli zawodnicy klubow Nice 1. LZ (drugi poziom
zuzla w Polsce).
W zespole „Polnocy” znalezli sie zuzlowcy z Orla Lodz, Startu Gniezno,
Wybrzeza Gdansk i Lokomotiwu Daugavpils, a w ekipie „Poludnia” z
Ostrovii Ostrow, ROW-u Rybnik i Unii Tarnow.
Poczatkowo mecz byl jednostronny. Druzyna Poludnia, ktora prowadzil
Piotr Zyto wygrywala az 34:14. W drugiej fazie meczu lepiej jezdzili
zuzlowcy prowadzeni przez Lecha Kedziore i w efekcie udalo sie im
przegrac dosc honorowo.
Najwiekszym zaskoczeniem in minus byla postawa Kacpra Woryny. Zawodnik
ROW-u Rybnik w szeregach „Poludnia” zdobyl tylko 2 punkty.
W szeregach „gospodarzy” na pewno zabraklo punktow juniorow. Slabo
spisal sie przede wszystkim uznawany za spory talent Karol Zupinski.
Mecz towarzyski – Lodz (24.03.2019)
POLNOC – POLUDNIE 42:48
POLNOC: Hans Andersen 11+1 (3, 2, 2*, 1, 3), Timo Lahti 7 (1, 0, 3, 3),
Adrian Gala 8+1 (1*, 1, 3, 3, t), Krystian Pieszczek 8+1 (2, 0, 2*, 3,
1), Rafal Okoniewski 6 (1, 1, 1, 0, 3), Karol Zupinski 1 (0, 0, 1, 0),
Dawid Wawrzyniak 1 (1, 0, 0). Trener: Lech Kedziora.
POLUDNIE: Grzegorz Walasek 9+1 (2, 3, 3, d, 1*), Tomasz Gapinski 8+2 (d,
2*, 2*, 2, 2), Troy Batchelor 8+1 (3, 3, 1, 1*, -), Kacper Woryna 2+1
(0, 2*, 0, 0), Peter Ljung 11 (3, 3, 1, 2, 2), Mateusz Cierniak 5+1 (2*,
1, 2, 0), Robert Chmiel 5+1 (3, 2*, 0). Trener: Piotr Zyto.
Widzow: 5.500.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *