Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 24 maja 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 135 (5395) 24 maja 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Nowe rozdanie w Arce. Uruchomiony efekt domina
Chcemy zdynamizowac dzialania spolki oraz realizacje procesu naprawczego
– mowi Michal Kolakowski, nowy wlasciciel Arki Gdynia.
Ostatnie miesiace dla gdynskich kibicow to prawdziwa hustawka nastrojow.
Jeszcze na poczatku maja realnym scenariuszem bylo ogloszenie przez Arke
upadlosci. W kasie klubu prezes zabezpieczyl nawet kwote majaca pokryc
koszty takiej operacji. Ale dwa tygodnie temu nowym wlascicielem zostala
rodzina Kolakowskich, ktora szybko zabrala sie za ratowanie klubu.
Zostal uruchomiony efekt domina.
Dwa dni po ogloszeniu przejecia akcji Arke objal trener Ireneusz Mamrot.
Ostatni tydzien druzyna przygotowywala sie do wznowienia rozgrywek na
zgrupowaniu w Gniewinie, a w klubie zapadly kolejne wazne decyzje.
Najpierw wniosek Arki o pomoc z tarczy antykryzysowej zostal rozpatrzony
pozytywnie, dzieki czemu klub otrzyma 1,6 miliona zlotych, zas w
czwartek odbylo sie nadzwyczajne walne zgromadzenie akcjonariuszy.
– Jedna z pierwszych decyzji po zakupie pakietu wiekszosciowego akcji
klubu bylo dokapitalizowanie spolki. Obecnie jestesmy o krok od
zrealizowania tej deklaracji. Chcemy zdynamizowac dzialania spolki oraz
realizacje procesu naprawczego, o czym wspominalismy m.in. w rozmowie z
panem prezydentem Wojciechem Szczurkiem. Chcialbym podziekowac
mniejszosciowym akcjonariuszom za wsparcie i umozliwienie podjecia
uchwal w tak krotkim czasie – mowi wlasciciel Arki Michal Kolakowski.
Kapital zakladowy spolki zostal podwyzszony o milion zlotych poprzez
emisje 100 tysiecy nowych akcji. Odwolano rowniez dotychczasowy zarzad,
w jego miejsce powolano nowy sklad. Rafal Murawski, przedstawiciel
spolki Football Club, oraz Dagmara Sadowska, reprezentujaca spolke
Ejsmond Club, posiadali dotychczas 25 procent udzialow. Nowymi czlonkami
rady zostali Jaroslaw Piechot, Mateusz Wieckowski oraz Tomasz Chamera,
brat Michala Chamery, bylego zawodnika Arki, a obecnie trenera bramkarzy
Lecha Poznan. Dla gdynskiego klubu to nowa, lepsza rzeczywistosc, bo w
odroznieniu od poprzednikow za obietnicami nowych wlascicieli, ida czyny.

-Porzadki w Lechii. „Te zmiany byly konieczne”
– Zmiany byly konieczne, jesli bedzie potrzeba, wprowadzimy kolejne –
mowi prezes Lechii Gdansk Adam Mandziara. Klub z ekstraklasy okres
pandemii koronawirusa chce wykorzystac na uporzadkowanie swojej
struktury organizacyjnej.
Sytuacja ekonomiczna Lechii od lat jest zagadka matematyczna. Okres
pandemii zarzad chce wykorzystac na uporzadkowanie struktury
organizacyjnej ekstraklasowego klubu. W tym celu prezes Adam Mandziara
powolal Michala Halaczkiewicza na stanowisko dyrektora generalnego
Lechii. Dotychczasowy wiceprzewodniczacy rady nadzorczej ma pilnowac
spojnej wizji dzialalnosci, ale rowniez bedzie reprezentowal klub w
negocjacjach ze strategicznymi partnerami finansowymi. Nad kontrola
budzetu i polityka finansowa ma czuwac z kolei Joanna Parchem, ktora
zostala czlonkinia rady nadzorczej.
– Zaangazowalismy osoby z ogromnym doswiadczeniem w finansach i
zarzadzaniu. Bez zabezpieczenia tych obszarow trudno myslec o dobrym
wyniku sportowym. Te zmiany personalne byly konieczne i jesli bedzie
potrzeba, wprowadzimy kolejne. W obydwu przypadkach licze na
wykorzystanie ich duzego doswiadczenia biznesowego. Lechia musi
przetrwac ten okres, a my wykorzystujemy te okazje do rozwoju klubu od
strony organizacyjnej i stworzenia mocnych podstaw do dalszego
funkcjonowania – tlumaczy Mandziara.
Klub nadal nie doszedl do ostatecznego porozumienia z zawodnikami
odnosnie do obnizenia wynagrodzen. Poczatkowo z zarzadem rozmawiala rada
druzyny, ktora po dlugich negocjacjach byla bliska wypracowania
wspolnych warunkow. Od jakiegos czasu zmieniono nieco strategie i zarzad
rozmawia z zawodnikami indywidualnie. Mimo problemow w Lechii nikt nie
obawia sie wyniku procesu licencyjnego, choc ten co sezon jest w klubie
tematem numer jeden. Efektem zmiany na lepsze maja byc kolejni
zawodnicy, ktorzy przedluzaja kontrakty. Parafrazujac slowa sp.
Kazimierza Gorskiego: skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak zle?

-W poszukiwaniu zaginionego strzelca. Grek, weteran, a moze 17-latek?
Grek Michalis Manias czy weteran Adam Fraczczak? Jeden z nich powinien
grac w ataku Pogoni Szczecin. A moze pogodzi ich 17-letni Hubert Turski?
Jak trwoga, to do… W Szczecinie nalezaloby mowic, ze do Fraczczaka.
Czasy sie zmieniaja, a kapitan Portowcow wciaz jest potrzebny. Coraz
blizej mu do miana weterana, tylko dwoch pilkarzy w ekipie z Pomorza
Zachodniego urodzilo sie w latach 80. Wczesniej jedynie Ricardo Nunes.
Polak zaczynal kopac pilke w zupelnie innej rzeczywistosci. Kiedy w
miejscowosci w poblizu jego rodzinnego Kolobrzegu wybudowano pierwsze
boisko ze sztuczna nawierzchnia w okolicy, razem z kolegami wsiadal na
rower i jechal kilka kilometrow, by pograc na syntetycznej nawierzchni.
O orlikach nikt wtedy nie slyszal.
32-latek zartowal, ze jesli pod wzgledem sportowym bedzie za slaby, by
zagrac na powstajacym w Szczecinie nowym obiekcie, to i tak sie zjawi na
meczu, bo wykupil krzeselko (kazdy mial taka mozliwosc). Na pierwszych
dwoch trybunach siedzenia beda montowane w czerwcu, ale wtedy Fraczczak
wciaz bedzie potrzebny na murawie. Wyleczyl uraz miesniowy, ktorego
nabawil sie tydzien przed startem wiosny, i jest do dyspozycji Kosty
Runjaica. Za wczesnie na przewidywania skladu, aczkolwiek nie byloby
zaskoczeniem, gdyby to on zaczal mecz z Zaglebiem w ataku.
W marcu 2018 przed rozpoczeciem spotkania z Sandecja Nowy Sacz (2:0)
trzech chlopcow wynioslo klubowy sztandar. Jednym z nich byl Turski. Byc
moze jeszcze przed koncem obecnego sezonu widzowie zobacza go na murawie
juz jako jednego z bohaterow widowiska? Z powodu urazu kolana 17-latek
stracil jesien, ostatnio dolaczyl do druzyny. Przed problemami
zdrowotnymi byl w czolowce najlepszych juniorow w Polsce, jezdzil na
zgrupowania starszej kadry. Wsrod doroslych tez radzil sobie niezle – w
rozgrywkach 2018/19 w dziewieciu meczach III ligi zdobyl osiem bramek.
– Jego nadrzedna zaleta jest skutecznosc. To nie jest typ napastnika,
ktory tylko walczy. On doklada do tego mnostwo bramek – tlumaczy nam
trener CLJ U-18 Pogoni Piotr Leczynski. Trener Runjaic powoli wprowadza
mlodych zawodnikow, ale rozegranie az 11 kolejek w 51 dni moze zmusic go
do bardziej chetnego dawania szansy juniorom z akademii.
Chyba ze Runjaic zdecyduje sie na ten sam manewr, co w ostatnich dwoch
starciach przed zawieszeniem ligi i przesunie do ataku Pawla Cibickiego,
ktorego uwaza za skrzydlowego…

-Za wczesnie pisac, ze to juz koniec Piatka
Zdecydowanie za wczesnie na dokonywanie radykalnych ocen, ale na dzis
trudno wskazac chocby jeden pozytyw transferu Krzysztofa Piatka do
Berlina. To jednak jeszcze nie czas, by skreslac napastnika – pisze
Dariusz Faron, dziennikarz Onet.pl i felietonista „Przegladu Sportowego”.
Wraz z powrotem Bundesligi powrocily pytania o sytuacje Krzysztofa
Piatka. Dotychczasowa przygoda polskiego napastnika z Hertha Berlin
pokazuje, ze zaledwie kilka miesiecy to w futbolu szmat czasu. Pod
koniec stycznia „Piona” przyjezdzal do Berlina jako nowa gwiazda kupiona
za rekordowe pieniadze. Kosztowal 27 milionow euro plus ewentualnie trzy
w bonusach. Mial odbudowac sie pod okiem trenera J�zrgena Klinsmanna,
ktory obsypywal go komplementami, i stac sie twarza mocarstwowego
projektu. Nikt nie mial co prawda watpliwosci, ze przenosiny z Milanu do
Herthy to krok w tyl, ale wydawalo sie, ze na Stadionie Olimpijskim
Polak dostanie w pakiecie to, czego bardzo brakowalo mu w ostatnich
miesiacach gry na San Siro – stabilizacje, zaufanie i regularna gre,
ktora przelozy sie na powrot do strzeleckiej formy.
Tymczasem nie minelo nawet pol roku, a zastanawiamy sie, kiedy
reprezentant Polski wroci do podstawowego skladu, bo na ten moment
przegrywa rywalizacje z 35-letnim Bosniakiem Vedadem Ibi�Aeviciem i nic
nie wskazuje na to, ze w obecnym sezonie bedzie jeszcze odgrywal w
Berlinie pierwszoplanowa role. O zadnej stabilizacji tez nie moze byc
mowy, bo projekt Klinsmanna sie skonczyl, zanim tak naprawde sie
rozpoczal, a od przyjazdu do stolicy Niemiec Piatek, ktoremu juz
wczesniej szkoleniowcy zmieniali sie jak rekawiczki, mial w Hercie
trzech trenerow. Zdecydowanie za wczesnie na dokonywanie radykalnych
ocen, ale na dzis trudno wskazac chocby jeden pozytyw transferu do
Berlina. Pamietam, ze kiedy w letnim oknie transferowym mowilo sie o
zainteresowaniu Piatkiem ze strony Borussii Dortmund i Tottenhamu
Hotspur, podniosly sie glosy, ze to dla polskiego napastnika za wysokie
progi. Tymczasem teraz „Piona” nie umie utrzymac sie na powierzchni w
duzo plytszym zbiorniku i chyba nikt nie potrafi odpowiedziec
jednoznacznie na pytanie dlaczego. Ile ekspertow, tyle teorii.
Historia Piatka to bezsprzecznie jedna z najdziwniejszych karier w
polskiej pilce od lat. Kiedy przenosil sie na Polwysep Apeninski, wiele
bylo glosow, ze trzeba dac mu czas na aklimatyzacje, bo wskoczyl na
zupelnie inna polke. Tymczasem w Genoi „Piona” od pierwszego dnia zaczal
strzelac jak z karabinu, zadajac klam – bezsensownej zreszta – teorii,
ze kazdy pilkarz potrzebuje troche czasu, by zaczac prezentowac pelnie
mozliwosci w nowym klubie. A pozniej, gdy w Serie A wyrobil juz sobie
silna marke i pozycje, zaczal sie nieoczekiwany zjazd. Obecnie
najbardziej przerazaja mnie nie katastrofalne statystyki Polaka (ledwie
dwa gole w Berlinie), ale to, co daje zespolowi, kiedy pojawia sie na
murawie. Trudno sie dziwic, ze usiadl na lawce, bo dotychczas druzyna
miala z niego bardzo niewielki pozytek, a w niektorych meczach wygladal
w ekipie Herthy wrecz jak cialo obce.
Coraz wiecej zwolennikow ma dzis teoria, ze Piatek to po prostu sredniej
klasy napastnik, ktory mial swoje piec minut, ale ciagle nie chce mi sie
wierzyc w taki scenariusz. Za duzo pokazal we Wloszech pilkarskiej
jakosci i snajperskich umiejetnosci, by go definitywnie skreslac. Mimo
wszystkich klopotow naszego napastnika to jeszcze nie moment na pisanie,
ze to juz koniec „Piony” w futbolu na najwyzszym poziomie. Jeszcze nie
teraz.

-Zbigniew Boniek: Znajac Polske, bedzie batalia
– Skoro moge isc do parku, kosciola i marketu, to czemu nie moglbym
pojsc na stadion, skoro graja? PZPN przygotowal specjalny program i
zasady, wedlug ktorych postepowalyby kluby. To nasza idea, jesli rzad
zaakceptuje pomysl, dokonczymy rozgrywki z kibicami – mowi w rozmowie z
„PS” prezes PZPN Zbigniew Boniek.
Robert Blonski: W czwartek wyslal pan do premiera Mateusza Morawieckiego
projekt powrotu okreslonej liczby kibicow na stadiony pilkarskie.
Zbigniew Boniek (prezes PZPN): Wszyscy chcemy powrotu do normalnosci.
Skoro odmrazamy galerie handlowe, zaklady kosmetyczne, fryzjerskie,
restauracje, ogrody i parki, to wydaje mi sie, ze mozna zaczac powoli
myslec takze o meczach i stadionach. Ale oczywiscie jako o imprezach
niemasowych, z maksymalna liczba 999 widzow. Przy madrym zarzadzaniu i
przestrzeganiu wszystkich wymogow, ktore w czwartek przedstawilem panu
premierowi Morawieckiemu, daloby sie to zrobic. Stadiony moglyby byc
zapelnione maksymalnie w 20 procentach, ale liczba widzow nie moglaby
przekroczyc 999 osob. Byloby miejsce i dla sponsorow, i fanow, z
zachowaniem wszelkiej ostroznosci, odleglosci i dbalosci o
bezpieczenstwo. Bylibysmy chyba pierwszym krajem na swiecie, ktory cos
takiego by zrobil. Skoro moge isc do parku, kosciola i marketu, to czemu
nie moglbym pojsc na stadion, skoro graja? PZPN przygotowal specjalny
program i zasady, wedlug ktorych postepowalyby kluby. To nasza idea,
jesli rzad zaakceptuje pomysl, dokonczymy rozgrywki z kibicami. Jesli
nie – to dokonczymy bez nich. Prawie tysiac kibicow na stadionie
porozrzucanych po calym obiekcie zrobiloby roznice. Sponsorzy tez
chetnie wrociliby na stadiony. Ale punkt najwazniejszy to bezwzgledne i
totalne bezpieczenstwo. Uwazam, ze nasz projekt spelnia wymogi. Kazdy
wchodzacy na mecz mialby zmierzona temperature, na trybunie trzeba by
miec maske. Podjalem taka inicjatywe, bo moim zdaniem warto. Licze na
wrazliwosc rzadu i pana premiera. Plan jest do zrealizowania.
Od kiedy?
Nikomu niczego nie narzucam. PZPN stara sie pomoc, szuka rozwiazan
dostosowania sie i nauczenia zycia z koronawirusem. Stad nasz projekt.
Licze na zyczliwosc pana premiera i na to, ze po konsultacjach wyda
zgode. Sytuacja jest prosta – jesli ktos nie bedzie przestrzegal
procedur, zgoda zostanie cofnieta i zagra na pustym obiekcie. Problem
jest taki, ze my Polacy mamy klopot z realizowaniem zasad, lubimy je
naginac, przekraczac czy bojkotowac. Widze to na co dzien, lubimy
chodzic na skroty – tutaj sie nie da.
Zuzel tez chcialby kibicow na stadionach.
Gdyby nasz projekt zostal zaakceptowany, zuzel moze zacierac rece, bo u
nich moze byc podobnie. Jesli nie przejdzie, im tez bedzie ciezko. Wirus
nie zwalnia, wyplaszczenie jest slabe, ale musimy nauczyc sie z nim zyc,
wracac do normalnosci. Skoro moge odwiedzac zamkniete dotad miejsca, to
czemu nie stadiony? Mam tylko drobne obawy o realizacje planu. Wiele
rzeczy robilismy dla kibicow, ale w druga strone roznie bywalo.
Cieszy sie pan, ze polska pilka wraca do gry?
Od 7 marca nie bylo dnia, zebym nie byl w PZPN z sekretarzem generalnym
i paroma innymi pracownikami. Mielismy wiele do zrobienia: plany, tarcza
antykryzysowa, wideokonferencje, pomysly co dalej, protokoly, projekty.
Jesli Puchar Polski i liga wroca, bede szczesliwy, bo moze znowu zobacze
sie z rodzina. Dzieci i wnukow nie widzialem dwa i pol miesiaca. Mam
sporo zaleglosci prywatnych. Kazdy czeka na powrot pilki. Liga bez
kibicow jest smutna, ale lepiej grac tak niz wcale.
Jak kluby za reagowaly na ten projekt?
Na razie trafil on do Kancelarii Premiera. Kluby maja teraz troche
czasu, by przygotowac i przedstawic konkretny plan, jak – w razie czego
– beda zarzadzac projektem. PZPN bedzie musial go zaakceptowac. Znajac
Polske, bedzie batalia – dlaczego wejdzie ten, a nie ja? Tego nie
unikniemy. Wyslalem projekt do premiera i myslalem, ze bedzie o nim
cicho. Bo jesli odpowiedz bedzie negatywna, to kazdy zada pytanie:
„dlaczego”? Mam nadzieje, ze bedziemy mogli z tego pomyslu skorzystac,
na razie pozostaje czekac.

-„Politycy nie maja prawa tego zaburzyc”
– Ciesze sie z doniesien medialnych dotyczacych odmrazania polskiego
sportu. Z utesknieniem odliczam dni do wznowienia rozgrywek pilki
noznej. Bazujac na meczach Bundesligi, mam obawy o poziom polskiej pilki
w wydaniu ekstraklasy czy pierwszej ligi – pisze w swoim najnowszym
felietonie Lukasz Kadziewicz.
Wypelnione trybuny byly swietnym opakowaniem produktu, ktory nie zawsze
zawieral odpowiedni poziom. Jakosc schodzi jednak na drugi plan. Czekam
na pierwszy gwizdek, bo po prostu jestem wielkim fanem tej dyscypliny.
1 czerwca do Spaly przyjada dwukrotni mistrzowie swiata w siatkowce.
Znajac Vitala Heynena, zaskoczy nie tylko srodowisko siatkarskie, ale
rowniez samych zawodnikow swoim pomyslem na prowadzenie zgrupowania.
Czekamy az zmagania wznowi szczyt sportowej gory. Obserwujac jednak
nasze podworko, odnosze wrazenie, ze ktos tu zapomnial o podstawie
piramidy, czyli pracy z mlodzieza, bez ktorej nie mozna liczyc na
sukcesy reprezentacji.
Najpierw ciezar reformy edukacji zostal przeniesiony na budzety
samorzadowe. Finanse gmin zachwialy sie, co wplynelo na sportowe
wychowanie najmlodszego pokolenia. Teraz „poprawil” nas wirus i tego
ludzie pracujacy z mlodzieza moga juz nie udzwignac. Pozyskanie
pieniedzy na nowe projekty dotyczace zdrowego trybu zycia i aktywnosci
fizycznej mlodziezy graniczylo z cudem. Sa wyjatki, ludzie, ktorzy
chcieli na terenie swojej gminy wszystkich dyscyplin sportu.
Burmistrzowie, ktorzy dotkneli sportu na pewnym etapie swojego zycia,
widzieli sens w tworzeniu ciekawej oferty sportowo-rekreacyjnej dla
najmlodszych.
Dzisiaj nie maja pieniedzy na podstawowe funkcjonowanie klas sportowych,
klubow czy stowarzyszen. Nie mozemy przeniesc wszystkiego na rodzicow.
Nie mozna oplacac z wlasnej kieszeni tego, co jest niezbedne w procesie
wychowawczym kazdego mlodego czlowieka. Aktywnosc fizyczna to klucz do
zdrowego spoleczenstwa. Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze znalezienie
sponsora dla grupy sportowej 10-latkow to jak przebiegniecie maratonu
dla 40-letniego kanapowca. Teoretycznie mozliwe, w praktyce moze okazac
sie ostatnim biegiem w jego zyciu.
Nawet jesli najwazniejsi politycy w kraju maja nadwage i w szkole mieli
zwolnienie z WF, nie maja prawa zaburzyc systemu szkolenia. Tu nie ma
opcji: lubie, nie lubie. Nie kazda decyzja bedzie przekladala sie na
wieksze poparcie przed wyborami. Nie tylko to ma odgrywac role przy
podziale pieniedzy. Sport mlodziezowy jest podstawa, bez ktorej nie
mozemy sie obejsc.
Patrzac na wielkich mistrzow i gigantow polskiego sportu, latwo zauwazyc
pewna zaleznosc. To nie sa goscie urodzeni i wychowani w wielkich
aglomeracjach miejskich, w rodzinach, ktore oplywaly w luksusy. To
zwykli ludzie z prowincji, ktorzy sa z tego dumni. Mieli szczescie
trafic na pasjonatow, ktorzy zarazili ich miloscia do sportu. Czasy
pracy w czynie spolecznym dawno jednak sie skonczyly. Dzisiaj trzeba
placic trenerom za ich prace. Placic, a nie dawac jalmuzne na miske ryzu.
Doceniamy ich prace i zaangazowanie. Jezeli postawimy na polskie „jakos
to bedzie”, to obudzimy sie zlani potem z reka w nocniku. Nie mowie o
braku wynikow sportowych. Mowie o spoleczenstwie chorym na cukrzyce,
otylosc i Bog wie co jeszcze. To nie bedzie pokolenie gotowe do pracy,
tylko przygotowane na wizyte w szpitalu, tym razem na oddziale
kardiologicznym. Nie popadam w paranoje, tylko opowiadam o srodowisku, w
ktorym funkcjonuje.
Dzieciaki uprawiajace sport wygladaja fajnie na plakatach i w spotach
reklamowych. To chwyta za serce i wlewa duzo nadziei i optymizmu w
ludzkie glowy. Dzisiaj wszyscy jedziemy na zacisnietych posladkach,
szukajac mozliwosci wyjscia na prosta. Oplacic kredyt, utrzymac firme i
wrocic do normalnosci. W wolnej chwili spojrzmy na wage, ktora stoi pod
zlewem w lazience. Ciekawe, ile kilogramow zlapalismy przez ostatnie dwa
miesiace? Ile przytyly nasze dzieci?
Za idealny przyklad sportowego zaniedbania moge podac meska pilke reczna
w naszym kraju. Z trenerem Bogdanem Wenta bylo srebro w mistrzostwach
swiata w 2007 roku. W Polsce kazdy pieje z zachwytu i wypina klate po
medale. Kilka lat prosperity i krol okazal sie nagi. Wenta zostal
europoslem i prezydentem Kielc, a Tkaczyk, Bielecki, Szmal czy Jurasik
sa na sportowej emeryturze. Gdzie sa ich nastepcy? Co zrobili dzialacze
zwiazkowej centrali i czy byli przygotowani na taka sytuacje? Kto
poniesie tego konsekwencje? Odpowiedzi? Kazdy je zna, ale nikt nie ma
pomyslu, co mozna zrobic.
Kilku lesnych dziadkow siedzi przy stole tak samo jak 10 lat temu, tylko
tym razem miny maja jakies nietegie. Za chwile mozemy wygladac
identycznie jak oni, ogladajac igrzyska olimpijskie albo mistrzostwa
swiata. Finaly bez Polakow i zostanie nam fascynacja tym, ze to polski
sedzia albo inny delegat pracuje przy tej imprezie. Nie mozemy pozwolic
sobie na proznie w sporcie mlodziezowym. Jezeli nie przygotujemy
kolejnych pokolen do wygrywania medali, tak samo nie przygotujemy ich do
ciezkiej fizycznej pracy. Kto wtedy wplaci skladki do ZUS-u i kto zarobi
na emerytury i renty?

-Piszczek zapracowal, by nazywac go legenda BVB
Pod nieobecnosc Marco Reusa Lukasz Piszczek jest kapitanem zespolu.
Takiej funkcji nie powierza sie przecietniakom. Lukasz przez te 10 lat
zapracowal, by go nazywac legenda BVB, napisal kawal historii Borussii i
polskiej pilki – podkresla Artur Wichniarek, byly napastnik
reprezentacji Polski, a obecnie felietonista „Przegladu Sportowego”.
Glosno bylo w tym tygodniu o Polakach w Bundeslidze. Zaczne od tego,
ktory mecz rozgrywal jako pierwszy, choc to nie sobotnie spotkanie z
Schalke bylo powodem, dla ktorego duzo mowilo sie o Lukaszu Piszczku.
Obronca Borussii przedluzyl kontrakt z klubem do konca czerwca 2021.
Wiedzialem, ze rozmowy miedzy Lukaszem a Borussia trwaja juz od
dluzszego czasu, ze trener Lucien Favre i dyrektor sportowy Michael Zorc
byli zainteresowani zatrzymaniem Polaka w klubie. Negocjacje zostaly
wstrzymane w momencie, gdy wybuchla pandemia. Teraz, kiedy Bundesliga
ruszyla i do klubow powrocila nadzieja na normalnosc, kontrakt zostal
przedluzony.
Fakt, ze wladze BVB zdecydowaly sie na ten ruch, mimo ze Lukasz ma juz
34 lata, pokazuje, jak wartosciowym jest zawodnikiem na boisku i poza
nim, w jak wysokiej musi byc formie mimo uplywu lat. Jak wazna jest
postacia tego klubu widzimy rowniez, kiedy wyprowadza pilkarzy na
boisko. Pod nieobecnosc Marco Reusa jest kapitanem zespolu. Takiej
funkcji nie powierza sie przecietniakom. Lukasz przez te 10 lat
zapracowal, by go nazywac legenda BVB, napisal kawal historii Borussii i
polskiej pilki.
Znam Piszczka osobiscie, wiem, jak profesjonalnie podchodzi do swojego
zawodu. To facet, ktory bardzo dobrze zna swoj organizm. Wiele pisze sie
pod tym katem o Robercie Lewandowskim, bo na Instagramie i na innych
portalach spolecznosciowych widac, jak zdrowo sie odzywia, ile cwiczy,
jak o siebie dba. Lukasz jest innym typem czlowieka. Woli cisze. Ale
wiem, ze w zadnym stopniu nie odbiega od Roberta pod wzgledem
przygotowania fizycznego, samoswiadomosci, podejscia do zawodu. Dzieki
temu wciaz jest na topie. Mimo ze mial kilka powaznych urazow, ktore
zmuszaly go do operacji, zawsze wracal do bardzo wysokiej formy.
Szkoda tylko, ze po mistrzostwach swiata w Rosji zakonczyl
reprezentacyjna kariere. Bo w tej dyspozycji, w jakiej jest obecnie,
moglby byc podstawowym zawodnikiem w druzynie Jerzego Brzeczka. Decyzja,
ktora podjal, pokazuje jednak, jak duza ma swiadomosc wlasnego
organizmu. Zdecydowal sie zrezygnowac z kadry, by jeszcze przez rok lub
dwa wystepowac na najwyzszym poziomie pilki klubowej.
Bundesliga i Liga Mistrzow tez sa duzym obciazeniem dla pilkarza w tym
wieku, ale on chocby w ostatnim meczu z Schalke pokazal, w jak dobrej
formie fizycznej i mentalnej sie znajduje. Prezentuje tez bardzo duza
madrosc boiskowa. Widac, ze mocno rozwinal sie pod wzgledem taktycznym.
Dzis to polprawy obronca, gdy graja trzema zawodnikami z tylu. W tym
ustawieniu Lukasz bardzo dobrze sie sprawdza, a jezeli jest potrzeba, to
bez problemu wraca na prawa strone w ustawieniu z czterema defensorami.
Zaluje, ze nie zobaczymy go juz w reprezentacji Polski, ale wierze, ze
wiedzial, co robi. Lukasz nie podejmuje pochopnych decyzji. One kielkuja
u niego w glowie, dojrzewaja. I kiedy w koncu decyduje sie na tak
powazny ruch, to jest on calkowicie przemyslany. Tak wlasnie bylo z kadra.
W ostatnich dniach Piszczek udzielil wywiadu, w ktorym stwierdzil, ze za
rok o tej porze, bedzie pakowal walizki, by wrocic juz do Polski. Gdy z
nim ostatnio rozmawialem, powiedzialem mu, ze skonczyc kariere moze
zawsze, ale wznowic ja juz nie. Dlatego, jesli za dwanascie miesiecy
okaze sie, ze wciaz jest w tak dobrej formie jak obecnie i caly czas
czerpie z gry przyjemnosc, to powinien rozmawiac o kolejnym przedluzeniu
umowy, bo BVB dlugo nie znajdzie tak wartosciowego zmiennika. Drugim
Polakiem, o ktorym znow jest glosno, jest Robert Lewandowski. Nasz
napastnik zmierza po kolejna korone krola strzelcow. Po 26 kolejkach ma
26 bramek. Piaty sezon z rzedu strzela ponad czterdziesci goli we
wszystkich rozgrywkach. To wybitny wynik, ktory pokazuje z jakim
fenomenem pilkarskim mamy do czynienia. Dzisiaj wszyscy skupiaja sie
jednak na tym, czy pobije rekord Gerda M�zllera, ustanowiony w sezonie
1971/72, gdy niemiecki napastnik strzelil 40 goli. Wierze, ze Polak jest
w stanie tego dokonac.
Szkoda, ze Timo Werner przestal na niego naciskac, bo jego bramki na
pewno dodatkowo mobilizowaly Roberta, ale znajac naszego kapitana, to
mozliwosc przejscia na dobre do historii Bundesligi daje mu
wystarczajaca motywacje. Do tego wszystkiego pojawil sie mlody Erling
Haaland, ktory ma wejscie smoka do ligi niemieckiej, podobne do tego,
jakie mial Krzysiek Piatek w Serie A. Nawet przerwa na koronawirusa nie
zatrzymala rozpedzonego Norwega. Wrocil rownie skuteczny, jak byl przed
zawieszeniem rozgrywek. Strzelil w sobote bardzo waznego gola na 1:0 w
meczu z Schalke (4:0), wypracowal czwarta bramke. Jesli zostanie na
kolejny sezon, bedzie glowna konkurencja da Roberta w walce o korone
krola strzelcow.
Znajac charakter Lewego, nie boi sie on mlodego wilczka i zrobi
wszystko, aby w Niemczech pisano nie o swietnym Haalandzie, ale o jego
kolejnych bramkach i rekordach. Sadze, ze jest pod tym wzgledem jak
Michael Jordan, ktorego wszyscy znamy, ale po filmie „The Last Dance”
wiemy o nim jeszcze wiecej. Podobny charakter ma RL9, tez pragnie, by
tylko o nim bylo glosno. A to moze mu zapewnic niesmiertelnosc.
Tyle ze musi mu w tym pomoc caly Bayern. Bawarczycy moze nie zagrali
rewelacyjnego spotkania z Unionem Berlin, byl to raczej spacerek
najmniejszym nakladem sil, ale sadze, ze przez kolejnych osiem spotkan
beda sie rozpedzac. Slyszymy, ze wszystko dobrze sie w Monachium uklada,
kolejny zawodnik, czyli Manuel Neuer przedluza kontrakt, co tylko
pokazuje, ze atmosfera w tym zespole musi byc bardzo dobra. Dzieki temu
ta druzyna bedzie wyluzowana, co pozwoli kreowac wiecej sytuacji
Robertowi. Uwazam, ze ta pierwsza kolejka Bundesligi byla ciekawa.
Pozytywnie mnie zaskoczyla, balem sie, ze bedzie gorzej. Pierwsze minuty
kazdego spotkania byly dosc trudne, pilkarze musieli mocno popracowac
nad tym, by zaakceptowac nowa rzeczywistosc. Piszczek powiedzial mi, ze
przed meczem z Schalke wykonali ogromna prace mentalna, ze ten mecz
musieli ulozyc sobie w glowach i wlasnie to one zdecydowaly o zwyciestwie.
Zrobili wszystko, by nastawic sie, ze nie bedzie dodatkowych bodzcow,
czyli kibicow, ktorzy pomagaja im w trudnych momentach. To w tych
czasach jest niezwykle wazne, aby jak najszybciej zaakceptowac sytuacje,
ktora jest dla wszystkich taka sama, a jednak 26. kolejka pokazala, ze
nie wszyscy sobie z tym poradzili. Bo wlasnie przygotowanie mentalne, a
nie czysto pilkarskie, moze okazac sie w tym okresie kluczowe.

-Wlazly coraz blizej Trefla. Hit w PlusLidze stanie sie faktem
Rada Nadzorcza Trefla Gdansk dala zielone swiatlo do rozmow z nowymi
zawodnikami. Jednym z nich jest najlepszy siatkarz w historii PlusLigi,
Mariusz Wlazly.
To byla sensacja. W marcu w magazynie #7Strefa Mariusz Wlazly oglosil,
ze odchodzi z PGE Skry. Po siedemnastu latach reprezentowania klubu z
Belchatowa MVP mistrzostw swiata 2014 oswiadczyl, ze zamierza przeniesc
sie do innego klubu PlusLigi. – Jestesmy juz po slowie. Wszystko zmierza
w dobra strone – powiedzial 36-letni atakujacy. Szybko okazalo sie, ze
propozycje najlepszemu siatkarzowi w historii PlusLigi zlozyl Trefl
Gdansk. – Chcemy pozyskac Mariusza, ale ze wzgledu na epidemie
koronawirusa wstrzymalismy wszystkie rozmowy transferowe – mowil
kilkanascie dni temu na lamach „PS” prezes klubu Dariusz Gadomski.
Dzisiaj odbyly sie w Gdansku rozmowy dotyczace budzetu na przyszly sezon
i znad morza plynie pozytywny przekaz. – Rada Nadzorcza pochylila sie
nad budzetem i dostalismy zielone swiatlo do finalizowania prowadzonych
rozmow transferowych – mowi nam Gadomski. Pytany, czy to oznacza, ze
Wlazly niebawem zostanie zawodnikiem Trefla ucina spekulacje: – Bez
komentarza. Wracamy do negocjacji z zawodnikami i dopiero po ich
zakonczeniu bedziemy oglaszali transfery.
Wszystko wskazuje jednak na to, ze juz niedlugo hitowy transfer dojdzie
do skutku a wieloletni lider PGE Skry znowu bedzie pracowal z
przyjacielem z kadry i belchatowskiego klubu Michalem Winiarskim.
„Winiar” od roku jest trenerem gdanskich „Lwow” i z otwartymi ramionami
przywita przyjaciela.
O innych transferach Trefla jest na razie cicho, ale gdanszczanie musza
byc ofensywni na rynku transferowym, bo z klubu odejdzie przynajmniej
trzech czolowych siatkarzy. Atakujacy Bartosz Filipiak zostanie
zawodnikiem PGE Skry Belchatow, Pawel Halaba zwiaze sie z Aluronem CMC
Zawiercie, a srodkowy Wojciech Grzyb zakonczyl kariere.
——————————————————-
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *