Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 24 lutego 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 53 (5084) 24 lutego 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/

SKOKI NARCIARSKIE
W druzynowce nie bylo lepiej. Polacy bez medalu, efektowne zwyciestwo
Niemcow.
Polacy zajeli czwarte miejsce w druzynowym konkursie o mistrzostwo
swiata w Innsbrucku. Tytul Bialo-Czerwonym odebrali Niemcy, ktorzy
wyprzedzili Austriakow i Japonczykow.
Na niedziele zaplanowano drugi konkurs na duzej skoczni w Innsbrucku.
Skoczkowie na tym obiekcie prezentowali sie jednak juz od srody. Wowczas
odbyly sie serie treningowe. W pierwszej najlepszy byl Szwajcar Killian
Peier, a w drugiej Kamil Stoch. Kolejne dwie sesje odbyly sie w
czwartek. Wowczas pod nieobecnosc wiekszosci Polakow triumfowali Niemiec
Markus Eisenbichler i Japonczyk Ryoyu Kobayashi.
W piatkowych kwalifikacjach zabraklo Stefana Huli, ktory decyzja Stefana
Horngachera nie zalapal sie do druzyny. Kwalifikacje nie byly dla
Polakow zbyt udane. Najlepszy z Bialo-Czerwonych, Kamil Stoch, byl
jedenasty. Pierwsze miejsce zajal Markus Eisenbichler.
W sobote w konkursie indywidualnym polscy kibice mieli nadzieje na dobry
wynik naszych reprezentantow. Juz po pierwszej serii bylo jednak
wiadomo, ze tylko Stoch bedzie mogl powalczyc o podium. Jakub Wolny nie
zakwalifikowal sie do drugiej serii, a straty Piotra Zyly i Dawida
Kubackiego wykluczaly walke o czolowe lokaty.
W drugiej serii Stoch zdolal sie poprawic, ale awansowal jedynie z
siodmego na piate miejsce. Zloty medal wywalczyl Markus Eisenbichler,
ktory wyprzedzil swojego rodaka Karla Geigera. Z brazowego krazka dosc
sensacyjnie cieszyl sie Killian Peier. Swajcar prowadzil po pierwszej
serii, ale ostatecznie znalazl sie na trzeciej lokacie.
Na niedziele zaplanowano zawody druzynowe. W serii probnej
Bialo-Czerwoni zajeli trzecie miejsce. Najlepiej spisal sie jednak
rozpedzony Eisenbichler. Piotr Zyla, najwyzej sklasyfikowany Polak,
znalazl sie na poczatku drugiej dziesiatki.
W pierwszej grupie konkursu druzynowego dobrze spisali sie Norwegowie i
Japonczycy. Halvor Egner Granerund skoczyl 117,5 metra, a Yukiya Sato
wyladowal dwa metry dalej. Wyprzedzil ich jednak Karl Geiger. Niemiec
wyladowal na 129. metrze i dal swojej ekipie prowadzenie. Na drugim
miejscu znalezli sie Polacy. 121,5 metra Piotra Zyly dawalo strate 12,8
punktu do Niemcow.
Poczatek drugiej grupy to walka o miejsca, ktore dalyby awans do drugiej
serii. Walka o najwyzsze lokaty zaczela sie od skoku Petera Prevca,
ktory osiagnal 123 metry. Skaczacy po nim Andreas Stjernen wyladowal pol
metra dalej i Norwegowie wyszli na prowadzenie. Nie stracili go po
skokach Austriakow i Japonczykow. Wyprzedzili ich dopiero Niemcy po
probie Richarda Freitaga (121 metrow). Jako ostatni skakal Stefan Hula,
jednak o tym skoku bedzie chcial jak najszybciej zapomniec. 113,5 metra
zepchnelo nas na szoste miejsce. Polacy do podium tracili 11,4 punktu.
W trzeciej grupie po dobrym skoku Simona Ammanna wlasciwie jasne stalo
sie, kto wywalczy awans do drugiej serii. Dosc dobry skok oddal takze
Johann Andre Forfang. Norweg wyladowal na 123. metrze i wyprzedzil
prowadzacych wowczas Slowencow. 126,5 metra osiagnal skaczacy jako
kolejny Daniel Huber. Ta proba pozwolila Austrii objac prowadzenie.
Stracili je jednak na rzecz Niemcow. Stephan Leyhe mial 126 metrow, co
oznaczalo, ze utrzymal wysoka przewage swojej kadry. Dawid Kubacki na
zakonczenie skoczyl jednak jeszcze lepiej. 127 metrow przesunelo nas na
czwarta lokate. Do podium Polacy tracili juz tylko 2,1 punktu.
Na poczatku czwartej grupy rozstrzygnelo sie to, ze Kazachowie,
Amerykanie, Finowie i Rosjanie nie wezma udzialu w drugiej serii. W
czolowce problemy mieli Norwegowie. Po skoku Roberta Johanssona na
odleglosc 117,5 metra sporo stracili do najgrozniejszych rywali. Bardzo
szybko wyprzedzili ich Austriacy i Japonczycy. Markus Eisenbichler,
ktory skakal jako nastepny, osiagnal 128 metrow i znow wysrubowal
przewage swojej ekipy. Konczacy pierwsza serie Kamil Stoch wyladowal na
125. metrze. Przed runda finalowa Bialo-Czerwoni nadal byli na czwartym
miejscu, ale ich strata do Japonii wzrosla do 2,4 punktu.W drugiej serii
121,5 metra skoczyl Granerud, ktory wyprowadzil Norwegow na prowadzenie.
Stracili je jednak po slabszym skoku Aschenwalda. Po tej probie Austria
wyprzedzala Norwegie o okolo 24 punkty. Chwile pozniej na prowadzenie
wyszli Japonczycy. Sato skoczyl bowiem 125,5 metra. Wszystkich przebil
jednak Geiger. 130 metrow sprawilo, ze Niemcy juz wlasciwie mogli
swietowac zloty medal. Polacy mieli nadzieje na to, ze uda sie im
utrzymac w czolowce. Zyla skoczyl jednak tylko 119,5 metra i
Bialo-Czerwoni do Austriakow tracili prawie osiem punktow.
W drugiej grupie Stjernen skoczyl 120,5 metra, ale Norwegowie zostali
wyprzedzeni przez Austrie i Japonie. Hayboeck osiagnal 120,5 metra, a
Ito tylko 116 metrow. To byla dobra wiadomosc dla Polakow. Skaczacy jako
kolejny Freitag wyladowal na 120. metrze i tylko kataklizm zabralby
Niemcom zloto. Te grupe znow konczyli Polacy. Stefan Hula skoczyl 116,5
metra i strata do podium wynosila juz jedenascie punktow.
W trzeciej grupie swietnie spisal sie Daniel Huber. 126,5 metra
Austriaka pozwolilo mu utrzymac swoja druzyne na drugim miejscu.
Skaczacy po nim Kobayashi wyladowal pol metra blizej, a to zwiastowalo
ciekawa ostatnia grupe. Leyhe, ktory skakal jako kolejny, wyladowal na
129. metrze. Otrzymal takze note 20.0 od jednego z sedziow. Tym samym
przypieczetowal zloty medal. Dawid Kubacki osiagnal 126,5 metra i strata
do Japonii nadal wynosila jedenascie punktow.
Poczatek ostatniej grupy nie przyniosl zmian pozycji. Norwegowie
wyprzedzali Slowencow, Szwajcarow i Czechow. Czwarty od konca skakal
Kamil Stoch. 122,5 metra nie dawalo jednak wielkiej szansy na medal. Pol
metra dalej wyladowal Kobayashi i Japonczycy mogli swietowac brazowy
medal. Ze srebra po skoku Krafta (123,5 metra) cieszyli sie Austriacy.
Na zakonczenie rywalizacji skakal Eisenbichler. Niemiec osiagnal 128,5
metra i przypieczetowal zloty medal swojej ekipy. Niemcy wyprzedzili
Austrie o 56,6 punktu.
Kolejna szansa na medale bedzie 1 marca. Wowczas odbedzie sie konkurs
indywidualny na skoczni normalnej.

KOSZYKOWKA
Polscy koszykarze zagraja w mistrzostwach swiata!
Reprezentacja Polski koszykarzy po 52 latach awansowala do finalow
mistrzostw swiata. W przedostatnim spotkaniu eliminacji w grupie J
podopieczni trenera Mike’a Taylora pokonali w Varazdinie reprezentacje
Chorwacji 77:69.
Polacy pokonali Chorwatow w eliminacjach po raz drugi, wczesniej wygrali
w Gdansku bylo 79:74. Mecz rewanzowy bialo-czerwoni rozpoczeli bardzo
slabo. Na parkiet wyszli piatka w skladzie: Adam Waczynski (kapitan),
A.J. Slaughter, Mateusz Ponitka, Aaron Cel i Maciej Lampe. Rywale,
wystepujacy bez graczy NBA i Euroligi, zdominowali w pierwszych minutach
bialo-czerwonych. Prowadzili 14:0 po siedmiu minutach. Polacy nie
trafiali spod kosza i z dystansu, popelnili az cztery straty w tym
fragmencie gry.

Przy wyniku 14:0 trener Mike Taylor wzial czas, ale jego uwagi nie
zmienily zasadniczo sytuacji. Pierwsze punkty zdobyl Mateusz Ponitka, za
chwile za trzy trafil najbardziej doswiadczony koszykarz
bialo-czerwonych Lukasz Koszarek. Michal Sokolowski probowal
indywidualnych wejsc, ale byl faulowany, a rzuty wolne takze nie
przynosily stuprocentowej zdobyczy.
Po pierwszej kwarcie Chorwacja prowadzila 16:8, a bialo-czerwoni trafili
zaledwie jeden z 11 rzutow za dwa punkty i jeden z czterech zza linii
6,75 m. Wsrod gospodarzy nie do zatrzymania byl 29-letni Filip Kruslin z
Cedevity Zagrzeb. Chorwaci grali twardo na obwodzie i zawezali pole
manewru rozgrywajacym.
Druga odslone Polacy rozpoczeli zdecydowanie lepiej niz pierwsza. Akcje
Ponitki (piec punktow) oraz rzut zza linii 6,75 m Slaughtera pozwolily
zmniejszyc straty do zaledwie jednego punktu 21:22 w 14. minucie.
Chorwaci zaczeli popelniac podobne bledy do Polakow, bylo wiele
przestrzelonych rzutow, a spod kosza, praktycznie bez polskich obroncow,
gospodarze nie trafili trzy razy z rzedu w ponawianej akcji.
Trener Drazen Anzulovic (ponad dwa lata temu pracowal w MKS Dabrowa
Gornicza) zdenerwowany wzial czas. Po nim byly zawodnik Miasta Szkla
Krosno Jakov Mustapic trafil dwa razy z rzedu zza linii 6,75 m i
Chorwacja, walczaca o przedluzenie szans na udzial w MS, prowadzila
28:23 w 16. minucie. 120 sekund pozniej po akcji Kruslina i rzucie z
dystansu bylo juz 35:25. Po 20 minutach gospodarze prowadzili tylko
36:32, bo podopieczni trenera Taylora w ostatnim fragmencie przed
przerwa zmniejszyli straty.
O wygranej zadecydowala lepsza gra bialo-czerwonych w drugiej polowie,
zarowno w defensywie (gospodarze zdobyli tylko 33 punkty), jak i w
ataku. Trzecia kwarta byla wyrownana, bo Polacy szybko odrobili straty i
po rzucie za trzy Waczynskiego objeli pierwsze prowadzenie 37:36, a
chwile pozniej, po drugiej z rzedu ‚trojce’ kapitana – 44:40. Chorwaci,
choc ich skutecznosc spadla, odzyskali prowadzenie 55:53, ale wowczas
profesorskie doswiadczenie pokazal 35-letni Koszarek. Trafil dwa razy za
trzy punkty i byl remis 59:59. Po 30 minutach bialo-czerwoni wygrywali
61:59 po akcji Sokolowskiego.
Decydujaca czwarta czesc to dominacja Polakow pod koszami – w calym
meczu wygrali zbiorki 45-36. Mniej widoczny w ataku Maciej Lampe mial
osiem zbiorek, podobnie jak jeden z liderow Mateusz Ponitka. To jego
odwazne wejscia pod kosz dawaly punkty, bo Chorwaci tylko faulem
potrafili zatrzymac zawodnika Lokomotiwu Kuban Krasnodar.
W 36. minucie po kolejnym rzucie za trzy najlepszego Chorwata Kruslina
byl ostatni w spotkaniu remis 67:67. Punkty Ponitki, wazna zbiorka
Koszarka po niecelnym rzucie Slaughtera oraz faul ofensywny Chorwata
Bilana to kluczowe akcje w koncowce. Po nich na 120 sekund przed koncem
Polska prowadzila 73:69. Sukces przypieczetowali Sokolowski wolnymi i
ladna technicznie akcja Ponitka, najlepszy na parkiecie. Zdobyl 20
punktow, w tym 9 z 10 z rzutow wolnych.
Polacy mieli 41 procent celnosci rzutow za dwa i 43 proc. za trzy punkty
– trafili tych ostatnich 10 (z 23 prob). Gospodarze mieli jedynie
24-procentowa skutecznosc za dwa punkty (12 z 50).
W poniedzialek podopieczni trenera Taylora zagraja ostatnie spotkanie w
eliminacjach. W Gdansku podejma najslabsza w grupie reprezentacje Holandii.
Finaly mistrzostw swiata koszykarzy zostana rozegrane od 31 sierpnia do
15 wrzesnia w Chinach i wystartuja w nich 32 druzyny. Reprezentacja
Polski do tej pory tylko raz zagrala w tej imprezie. W 1967 roku w
Urugwaju podopieczni trenera Witolda Zagorskiego zajeli 5. miejsce.
Chorwacja – Polska 69:77 (16:8, 20:24, 23:29, 10:16)
Polska: Mateusz Ponitka 20, A.J. Slaughter 15, Michal Sokolowski 12,
Adam Waczynski 10, Lukasz Koszarek 9, Maciej Lampe 9, Adam Hrycaniuk 2,
Aaron Cel 0, Krzysztof Sulima 0, Dariusz Wyka 0, Karol Gruszecki 0.

PILKA NOZNA
Ekstraklasa
22 kolejka
Wisla Krakow-Slask Wroclaw 1-0
23 kolejka
Arka Gdynia-Piast Gliwice 1-2
Korona Kielce-Pogon Szczecin 1-1
Gornik Zabrze-Zaglebie Sosnowiec 2-1
Lech Poznan-Legia Warszawa 2-0
Lechia Gdansk-Wisla Krakow 1-0
Miedz Legnica-Wisla Plock 2-1
Cracovia-Jagiellonia Bialystok 1-0
W poniedzialek Slask Wroclaw-Zaglebie Lubin
1.Lechia 49pkt
2.Legia 42 pkt
3.Jagiellonia 39pkt
4.Piast 37pkt
5.Lech 36pkt
6.Korona 36pkt
7.Cracovia 36pkt
8.Pogon 35pkt
9.Wisla Krakow 32pkt
10.Zaglebie Lubin 30pkt
11.Arka 25pkt
12.Miedz 24pkt
13.Gornik Zabrze 23pkt
14.Slask 21pkt
15.Wisla Plock 20pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 15pkt

-Pilkarze Lechii w swoim stylu, czyli po malo przekonujacej grze,
pokonali Wisle Krakow 1:0 i umocnili sie na prowadzeniu w tabeli
Ekstraklasy. Dla gdanskiego zespolu byl to juz 13., kolejny mecz bez
porazki.
Gdy pilkarze Lechii przystepowali do meczu, wiedzieli juz, ze w
przypadku zwyciestwa powieksza przewage nad wiceliderem (bez wzgledu na
to, czy po tej kolejce bedzie nim Legia Warszawa, czy Jagiellonia
Bialystok) do siedmiu punktow. Jednak jesli ktos myslal, ze ten fakt
zmieni niemal tradycyjne juz podejscie gdanskiego zespolu do gry i ten
rzuci sie na rywala niczym wyglodnialy wilk, byl w duzym bledzie. Wrecz
przeciwnie, ludzie Piotra Stokowca od poczatku wzieli sie do…
usypiania. Zarowno kibicow, jak i rywali.
Mocno oslabiona Wisla (do Gdanska przyjechala m.in. bez kontuzjowanych
Rafala Boguskiego, Jakuba Bartosza, Pawla Brozka i Vukana Savicevicia,
pauzujacego za kartki Lukasza Burligi oraz wypozyczonego z Lechii do
Wisly Slawomira Peszki, ktory nie mogl zagrac ze wzgledu na zapis w
umowie) od poczatku nastawila sie w Gdansku na uwazna defensywe. I na
wyprowadzanie blyskawicznych kontratakow, do ktorych goscie biegali
niczym do pozaru.
Pilkarze Lechii na taki sposob gry Wisly nie potrafili znalezc
antidotum. W ataku pozycyjnym meczyli sie niemilosiernie, brakowalo im
pomyslu, ale i zwyklej rzetelnosci. Mnozyly sie niecelne podania, proste
bledy techniczne, zle wybory. Razil brak zrozumienia i straszna
niedokladnosc. Minizagrozenie pod bramka Wisly potrafili stworzyc tylko
po wysokim doskoku i odbiorze pilki na polowie rywala. Ale nawet wowczas
brakowalo wykonczenia.
W tej sytuacji goscie nie mieli wiekszych problemow ze skutecznym
realizowaniem swojej taktyki. Wyprowadzili kilka dobrze zapowiadajacych
sie kontr, dwukrotnie bardzo groznie z dystansu strzelal Rafal Pietrzak.
I kiedy wydawalo, ze krakowianie dowioza do przerwy satysfakcjonujacy
ich wynik remisowy, postawili pierwszy w tym meczu falszywy krok, ale
jakze brzemienny w skutkach.
Po stracie pilki przez Patryka Plewke w srodku pola pozwolili przebiec
Arturowi Sobiechowi dobre kilkadziesiat metrow. Napastnik Lechii chyba
sam byl zdziwiony, ze ma tak duzo miejsca i czasu na dokladne podanie do
Filipa Mladenovicia, ktory pieknym strzalem w dlugi rog pokonal Mateusza
Lisa. Lewy obronca z Serbii ostatnio imponuje skutecznoscia, byl to jego
trzeci gol w ostatnich czterech meczach.
Po przerwie mecz wciaz byl malo ciekawy. Wisla probowala zblizac sie do
bramki Lechii, ale szlo jej to bardzo opornie. Kolegow staral sie
zainspirowac Jakub Blaszczykowski, jednak nawet jemu wychodzilo niewiele.
Gospodarze niby kontrolowali spotkanie, ale nie potrafili zamknac go
druga bramka, choc mieli ku temu okazje. Ostatecznie dowiezli jednak
minimalne prowadzenie do konca i moga naprawde wygodnie rozsiasc sie w
fotelu lidera.
Lechia Gdansk – Wisla Krakow 1:0 (1:0)
Bramki: Mladenovic (41.).
Lechia: Kuciak – Fila (78. Mak Z), Nalepa, Augustyn, Mladenovic –
Lukasik, Kubicki – Michalak Z (70. Joao Nunes), Makowski, Flavio Paixao
– Sobiech (86. Arak).

-Pogon Szczecin byla bardzo blisko tego, zeby po 13 latach wygrac w
Kielcach. W koncowce meczu portowcy przysneli jednak przy jednym z
rzutow wolnych i tylko zremisowali z Korona 1:1.
Pogon od pierwszych minut totalnie zdominowala bezbarwna Korone.
Gospodarze na boisku mieli niewiele do powodzenia, a podopieczni
Runjaicia coraz odwazniej zapedzali sie pod pole karne kielczan. Na
efekty nie trzeba bylo dlugo czekac, poniewaz portowcy juz w 20. minucie
wyszli na w pelni zasluzone prowadzenie.
Zwonimir Kozulj obsluzyl znakomitym prostopadlym podaniem Adama Bukse, a
napastnik Pogoni zdobyl swojego siodmego gola w tym sezonie.
– Ta bramka smakuje wyjatkowo – przyznal 22-latek, ktory po raz ostatni
wpisal sie na liste strzelcow w listopadzie poprzedniego roku i mniej
cierpliwi kibice zaczynali mu juz wyliczac minuty bez zdobytego gola.
Goscie zlapali wiatr w skrzydla i po nieco ponad polgodzinie gry pilka
po raz drugi znalazla sie w siatce. Niepilnowany Iker Guarrotxena
precyzyjnie dosrodkowal do Radoslawa Majewskiego, a ten z bliska bez
problemu pokonal bramkarza Korony. Rozgrywajacy juz zdazyl utonac w
usciskach kolegow, ale sedzia po analizie VAR nie uznal bramki, poniewaz
zawodnik Pogoni byl na minimalnej pozycji spalonej.
W koncowce pierwszej polowy Korona nieco sie przebudzila i byla bardzo
blisko tego, zeby zupelnie niezasluzenie – i za sprawa minimalnego
nakladu sil – schodzic na przerwe z remisem. Kielczanie w ostatnich
sekundach pomyslowo wykonali rzut wolny i Felicio Brown Forbes
ekwilibrystycznym strzalem pieta pokonal Lukasza Zaluske.
Wsciekly Runjaic juz zaczal schodzic do szatni, ale tym razem VAR pomogl
Pogoni, poniewaz znowu okazalo sie, ze strzelec byl na pozycji spalonej.
Gol zostal anulowany, a portowcy mogli odetchnac z ulga. Grali znacznie
lepiej i nie zaslugiwali na taki cios.
Szczecinianie w drugiej polowie stwierdzili, ze najbezpieczniej bedzie
strzelic druga bramke i jak najszybciej rozstrzygnac to spotkanie.
Stworzyli sobie kilka niezlych szans, a ta z 52. minuty byla w zasadzie
stuprocentowa. Kamil Drygas znalazl sie w sytuacji sam na sam i juz mial
oddac strzal, ale pilka… odskoczyla mu na wystajacej kepce trawy.
Musial ratowac sie podaniem do Buksy, ale napastnik Pogoni nie zdolal
podwyzszyc prowadzenia.
Portowcy nie ustawali jednak w atakach i wydawalo sie, ze sa blisko
zwyciestwa, poniewaz rywale w drugiej polowie prezentowali sie na boisku
rownie niemrawo, co w pierwszej. Ale Koronie w samej koncowce dopisalo
szczescie. W 84. minucie z rzutu wolnego dosrodkowal rezerwowy Wato
Arweladze. Zaden pilkarz Pogoni nie przecial pilki i… futbolowka po
prostu wpadla do siatki.
Szczecinie wykonali plan minimum i nie przegrali w Kielcach, ale maja
czego zalowac, poniewaz zasluzyli na zwyciestwo. Na razie zostaja na
szostym miejscu w tabeli, a za tydzien wroca na poludnie Polski, zeby
zagrac z Wisla Krakow.

-Byc bezradnym jak Arka. Kolejna porazka gdynian, Piast wyraznie lepszy.
Trzeci mecz w 2019 roku i trzecia porazka. Pilkarze Arki Gdynia nie
mieli wiele do powiedzenia w starciu z Piastem Gliwice i na wlasnym
stadionie zasluzenie przegrali 1:2.
W tym meczu od poczatku bylo widac, ktory zespol jest lepiej
zorganizowany, bardziej zdyscyplinowany, majacy pomysl na gre – slowem
ma wyzsza kulture gry. Odczuwalne bylo rowniez to, ze pilkarze Arki po
szesciu kolejnych meczach bez zwyciestwa (cztery porazki i dwa remisy)
zwyczajnie stracili pewnosc siebie. Niesmialosc, a nawet bojazn w ich
grze byla dojmujaca. Indywidualne, niemal stracencze zrywy
poszczegolnych zawodnikow, przede wszystkim Luki Zarandii, nie mogly
zrekompensowac kompletnej bezradnosci zespolu w ofensywie.
Przemyslane akcje Piasta
Co innego Piast, ktory dla odmiany w poprzedniej kolejce zdemolowal 4:0
Lecha Poznan i jest zdecydowanie na fali wznoszacej. Podopieczni
Waldemara Fornalika nie atakowali przesadnie czesto, ale ich natarcia
byly przemyslane. Czy to ataki pozycyjne, czy to kontry, czy to stale
fragmenty gry mialy swoj sensowny poczatek i wykonczenie. Nieuchwytny
dla obroncow Arki byl Joel Valencia, na prawym skrzydle wytrwale
kursowal Martin Konczkowski, a w srodku pola nad wszystkim piecze
trzymal Tom Hateley.
To wlasnie Anglik w 28. min perfekcyjnie dosrodkowal z rzutu wolnego do
Jakuba Czerwinskiego, ktory w powietrzu wrecz zdemolowal Adama Dancha
oraz Adama Deje i pieknym strzalem glowa pokonal Pavelsa Steinborsa.
Kwadrans pozniej goscie przeprowadzili popisowa akcje. Pilka krazyla jak
po sznurku, w koncu trafila do Konczkowskiego, ktory w polu karnym
wypatrzyl Valencie. Strzal Ekwadorczyka poszedl jeszcze po nodze Damiana
Zbozienia, przez co Steinbors nie mial najmniejszych szans na skuteczna
interwencje.
Dopiero w tym momencie gospodarzom udalo sie stworzyc zalazek
zagrozenia, ale strzal Zarandii byl niecelny. Jesli mial to byc
pozytywny prognostyk na druga polowe, kibice Arki musieli byc bardzo
rozczarowani. Oczywiscie, podopieczni Zbigniewa Smolki starali sie
atakowac, jednak robili to wyjatkowo nieporadnie.
W ich grze wciaz brakowalo… wszystkiego. Kiedy w koncu zlitowal sie
nad nimi Czerwinski, ktory w niegroznej sytuacji sfaulowal w polu karnym
Michala Janote, sam poszkodowany wrecz fatalnie wykonal jedenastke
wlasciwie podajac pilke w rece Frantiska Placha. Dopiero w samej
koncowce po rzucie roznym gola ladnym strzalem glowa zdobyl Zbozien.
Jednak na wyrownanie zabraklo juz czasu, a Arka ma naprawde duzy
problem. Bo fatalne sa zarowno wyniki, jak i sama gra.
I jeszcze jedno – murawa na Stadionie Miejskim wciaz znajduje sie w
oplakanym stanie. To po prostu wstyd, zeby mecze ekstraklasy odbywaly
sie na takim boisku.
Arka Gdynia – Piast Gliwice 1:2 (0:2)
Bramki: Zbozien (88.) – Czerwinski (28.), Valencia (42.)
Arka: Steinbors – Zbozien, Maric Z (90. Cvijanovic), Danch, Marciniak Z
– Deja, Nalepa (78. Aankour) – Banaszewski (74. Soldecki Z), Janota,
Zarandia – Jankowski.

-Grosicki i Klich z asystami. Polacy w dobrej formie przed meczami
reprezentacji.
W meczach 34. kolejki Championhip dwoch Polakow zaliczylo asysty.
Mateusz Klich i Kamil Grosicki sa w wysokiej formie, co jest doskonala
informacja przed marcowymi meczami Reprezentacji Polski w eliminacjach
do Euro 2020.
W tym sezonie Grosicki ma juz na swoim koncie 5 bramek i 7 asyst. W
ostatnim ligowym spotkaniu Polak poprawil swoje statystyki, jednak nie
mial powodow do zadowolenia. Hull przegralo z Brentford 1:5. Na samym
poczatku spotkania 30-latek szybkim rajdem z pilka dostal sie pod pole
karne rywala. Tam dostrzegl niepilnowanego Fraizera Campbella i
dosrodkowal w jego kierunku. Gospodarze kilka minut pozniej
odpowiedzieli i do konca meczu strzelili jeszcze cztery bramki.
Skrzydlowy jest w dobrej formie i prawdopodobnie zostanie powolany przez
Jerzego Brzeczka na najblizsze zgrupowanie reprezentacji Polski.
Bialo-Czerwoni rozegraja dwa spotkania w ramach eliminacji do Euro 2020
(21.03 z Austria, 24.03 z Lotwa).
Polak rozegral 90 minut, jednak na jego koncie pozostala jedynie asysta.
Grosicki wdawal sie w pojedynki i kilka razy probowal zaskoczyc
bramkarza. Kiedy Hull zaczelo miec coraz wieksze straty do rywala, gra
calego zespolu nie mogla sie podobac. Reprezentant Polski oddal w sumie
trzy strzaly na bramke gospodarzy, lecz nie udalo mu sie pokonac
bramkarza Brentford.
Tygrysy sa na 13. miejscu w tabeli Championship i nie wydaje sie, zeby
wlaczyli sie do walki o awans do elity. Istnieje duza szansa, ze inny z
Polakow zagra w przyszlym sezonie w najwyzszej klasie rozgrywkowej w
Anglii. Kolejna asyste zanotowal w ostatnim meczu Mateusz Klich, ktory
wraz ze swoim Leeds United walczy o powrot do Premier League.
Polak jest jednym z ulubiencow trenera Marcelo Bielsy, jednak nie ma co
sie temu dziwic. Klich z 7 bramkami i 6 asystami jest jednym z
najbardziej wyrozniajacych sie zawodnikow Leeds. W ostatnim meczu
przeciwko Boltonowi Polak ciezko pracowal na boisku. W 68. minucie meczu
swietnie zachowal sie odbierajac pilke przeciwnikowi w czasie kontrataku
rywala . Polak przejal futbolowke i zagral do Egzijana Alioski. Ten
sprytnym strzalem trafil do bramki, a Leeds ostatecznie wygralo 2:1.

-Piatek trafia w piatym meczu z rzedu! Traci juz tylko gola do Cristiano
Ronaldo.
Serie A: AC Milan – Empoli 3:0. Milan znow zwycieski, Krzysztof Piatek
ponownie z golem. Fenomen polskiego napastnika trwa! Zdobyl pierwsza
bramke z Empoli (3:0), a Bartlomiej Dragowski byl bezradny przy
strzalach Rossonerich.
Po burzliwej jesieni sympatycy Milanu nareszcie moga przyzwyczaic sie do
stabilizacji. W koncu jezeli w podstawowym skladzie wychodzi Krzysztof
Piatek, zawsze zdobywa bramke. Znow moglismy ogladac aktualnie
najpopularniejsza cieszynke w swiecie pilki, a kibice na San Siro
odspiewac przyspiewke wymyslona dla polskiego napastnika, ktory strzelil
kolejnego gola z Empoli (3:0) w piatym spotkaniu z rzedu. To juz siodme
trafienie w szostym meczu w barwach Rossonerich i zarazem 18. w tym
sezonie Serie A. Do prowadzacego w klasyfikacji strzelcow Cristiano
Ronaldo traci juz tylko jednego gola.
Piatek wykorzystal dokladne podanie wzdluz bramki Hakana Calhanoglu i
dal prowadzenie Milanowi, pokonujac Bartlomieja Dragowskiego. Jego rodak
przed przerwa dwa razy zatrzymal grozne strzaly Samu Castillejo, ale
pozniej byl bezradny przy akcjach skrzydlowego Milanu. Hiszpan asystowal
przy golu Francka Kessiego, ktory podcial nad Dragowskim, a pozniej sam
sprytnie pokonal Polaka. Trener Gennaro Gattuso w swoim stylu zdjal
Piatka w 69. minucie, by dac mu odpoczac przed wtorkowym polfinalem
Pucharu Wloch z Lazio. 23-letni napastnik jeszcze ani razu nie rozegral
pelnego meczu w Milanie, ale nie przeszkadza mu to, by byc najwiekszym
fenomenem w Italii. Trudno wskazac lepszy transfer w Serie A, bo
pistolety Piatka wystrzeliwuja co mecz.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *