Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 21 lutego 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVIII nr 50(6029) 21 lutego 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
18 kolejka
Wisla Krakow-Pogon Szczecin 2-1
Stal Mielec-Cracovia 0-0
Legia Warszawa-Wisla Plock 5-2
Podbeskidzie-Jagiellonia Bialystok 1-1
Lechia Gdansk-Gornik Zabrze 2-0
Zaglebie Lubin-Rakow Czestochowa 1-2
Lech Poznan-Slask Wroclaw 1-0
W poniedzialek Piast Gliwice-Warta Poznan
1.Legia 36pkt
2.Pogon 35pkt
3.Rakow 31pkt
4.Gornik 27pkt
5.Lechia 26pkt
6.Slask 25pkt
7.Jagiellonia 25pkt
8.Zaglebie Lubin 23pkt
9.Wisla Plock 22pkt
10.Lech 22pkt
11.Wisla Krakow 21pkt
12.Piast 21pkt
13.Warta 20pkt
14.Cracovia 18pkt
15.Podbeskidzie 17pkt
16.Stal Mielec 15pkt
-Lechia Gdansk wrocila na dobra sciezke. Pewne zwyciestwo z Gornikiem
Zabrze.
Lechia Gdansk odniosla drugie zwyciestwo z rzedu. Po suwerennym meczu
pokonala 2:0 Gornika Zabrze, pokazujac szczegolnie w pierwszej polowie
naprawde dobry futbol.
W poprzedniej kolejce Lechia przelamala zla passe, jednak zarowno trener
Piotr Stokowiec, jak i pilkarze mowili, ze zwyciestwo z Rakowem
Czestochowa bedzie wartosciowe dopiero, kiedy zostanie podkreslone
wygrana z Gornikiem. Udalo sie to zrobic w naprawde dobrym stylu.
Lechia zachowala z ostatniego spotkania wszystko, co najlepsze –
agresywna gre na calym boisku, wstawki wysokiego, aktywnego pressingu,
bardzo dobra organizacje gry defensywnej. Dolozyla do tego duzo wiecej
jakosci ofensywnej, a motorem napedowym ich akcji byli Kenny Saief i
prawdziwy strus pedziwiatr, czyli Joseph Ceesay. Obroncy Gornika, a
szczegolnie Grek Stefanos Evangelou, na dlugo zapamietaja liczbe 22,
czyli numer na plecach Szweda.
Przeprowadzil on kilka akcji w tempie rzadko spotykanym na boiskach
Ekstraklasy. Poczatkowo brakowalo wykonczenia, ale w 24. min wszystko
wreszcie zagralo jak w szwajcarskim zegarku. Ceesay minal dwoch rywali,
zszedl do srodka i zagral idealnie w tempo do Flavio Paixao.
Portugalczyk w takich sytuacjach zazwyczaj konczy akcje sam, ale tym
razem obudzil sie w nim altruista i poszukal jeszcze lepiej ustawionego
Macieja Gajosa, ktory z najblizszej odleglosci dopelnil formalnosci.
Sedzia Damian Sylwestrzak (swoja droga bardzo slabo prowadzil zawody)
czekal jeszcze dluzsza chwile na decyzje VAR, ale ostatecznie okazalo
sie, ze Flavio, ktorego dotyczyla watpliwosc, w momencie podania Ceesaya
nie byl na spalonym.
Drugi popis szwedzkiego sprintera mial miejsce tuz przed przerwa. Ceesay
z latwoscia minal Norberta Wojtuszka oraz Evangelou, wpadl w pole karne
i mocno uderzyl w dlugi rog. Martin Chudy zdolal odbic pilke, ale Flavio
z latwoscia dokonczyl dziela. Jak zawsze w przypadku Portugalczyka
przypominamy aktualny stan licznika jego goli w Ekstraklasie – 87.
Niesamowity luz w grze wykazywal tez od poczatku spotkania Saief. To
byla ta lepsza wersja Amerykanina, ktory co chwile zaskakiwal
niekonwencjonalnymi zagraniami pilkarzy Gornika. Swoboda ruchow, zmiany
tempa, techniczne arabeski. Co wazne, nie byla to sztuka dla sztuki, ale
rzeczywiste napedzanie akcji zespolu. Do tego Jan Bieganski i Jaroslaw
Kubicki kontrolowali srodek pola, najczesciej w zarodku kasujac
jakiekolwiek proby atakow w wykonaniu Gornika. W takim wydaniu Lechie
ogladalo sie naprawde z przyjemnoscia.
Lechia miala do przerwy wszystko, co chciala. Swietny wynik i pelna
kontrole boiskowych wydarzen, gdyz Gornik ani razu nie zagrozil jej
bramce. Po przerwie obraz gry zbytnio sie nie zmienil, choc gospodarze
mocniej skupili sie na defensywie. Ale wciaz potrafili groznie
skontrowac. Po jednej z takich akcji swoj swietny wystep powinien, a
wlasciwie musial, ukoronowac Ceesay. Flavio kapitalnie wylozyl mu pilke,
zagrywajac zewnetrzna czescia stopy (wczesniej idealnie zagral do niego
Bieganski), jednak Szwed, bedac trzy metry od pustej bramki, fatalnie
skiksowal. Fani programu „Nie do wiary” mieli chwile dla siebie.
A Gornik? Gornik w dalszym ciagu byl kompletnie bezradny, Dusan Kuciak
byl praktycznie bezrobotny. Niby to goscie mieli przewage, ale tak
naprawde bardziej pachnialo trzecim golem dla Lechii niz kontaktowym dla
zabrzan.
Ostatecznie wynik juz sie nie zmienil, a Lechia odniosla suwerenne
zwyciestwo. Dzieki temu awansowala w tabeli na 5. miejsce, a strata do
podium na dzis wynosi zaledwie dwa punkty. Biorac pod uwage, jakie
nastroje panowaly w Gdansku jeszcze 10 dni temu, to doprawdy niesamowite.
Lechia: Kuciak – Kopacz Z, Nalepa (90. Maloca), Tobers, Pietrzak –
Bieganski – Ceesay (70. Conrado), Kubicki (90. Zukowski), Gajos, Saief Z
(84. Fila) – Flavio Paixao.

-Wisla Krakow przerwala imponujaca passe Pogoni Szczecin. Konsekwencje
moga byc bolesne.
Pilkarze Pogoni Szczecin poniesli pierwsza porazke w ekstraklasie od 27
listopada. Przegrali na wyjezdzie z Wisla Krakow 1:2.
Piatkowy mecz w Krakowie zapowiadano jako starcie niemieckiej mysli
szkoleniowej. Trenerem Pogoni od ponad trzech lat jest Kosta Runjaic,
natomiast w koncowce ubieglego roku stery w Wisle przejal jego rodak
Peter Hyballa.
– Ale to bedzie chyba nasz pierwszy pojedynek. Nie przypominam sobie,
zebysmy do tej pory ze soba rywalizowali – mowil przed spotkaniem
szkoleniowiec portowcow. – Czasami ze soba rozmawiamy, ale to nie jest
jakis bardzo bliski kontakt. Jedyne, co nasz laczy, to fakt, ze w 2005
r. bylismy na tym samym kursie trenerskim.
49-letni Runjaic przed przyjsciem do ekstraklasy pracowal tylko w
Niemczech, natomiast o cztery lata mlodszy Hyballa zbieral trenerskie
doswiadczenie przede wszystkim poza granicami swojej ojczyzny: w
Holandii, Austrii i na Slowacji.
Portowcy pod Wawelem chcieli obronic pozycje lidera oraz podtrzymac
znakomita serie ligowych meczow bez porazki i straconego gola.
Szczecinianie byli stawiani w roli faworytow, ale musieli wziac pod
uwage, ze dopiero 13. pozycja Wisly w tabeli nie oddaje jej faktycznego
potencjalu. Pod wodza Hyballi zespol z Krakowa odzyl. Zaczal punktowac i
przy okazji prezentowac ofensywny, atrakcyjny dla oka futbol.
Runjaic w czasie dlugiej podrozy na poludnie Polski mial nad czym
myslec, poniewaz musial sporo pozmieniac w drugiej linii swojej druzyny.
Nadmiar zoltych kartek wyeliminowal ze spotkania w Krakowie duet
pomocnikow: Sebastiana Kowalczyka i Damiana Dabrowskiego. Dzieki temu w
wyjsciowym skladzie po raz pierwszy od 2 grudnia znalazlo sie miejsce
dla Tomasa Podstawskiego.
– Jest gotowy – zapewnial trener. – W ostatnim czasie mial troche pecha.
Kontuzja spowodowala, ze potrzebowal troche czasu, zeby wrocic do formy.
Ale jego wejscia z lawki rezerwowych pomagaly druzynie.
Juz na samym poczatku meczu swoje swieto mial Dante Stipica. Bramkarz
Pogoni jeszcze przed uplywem pierwszego kwadransa zlamal bariere 500
minut bez straconego gola. Chorwat tym samym zapisal sie w historii
klubu i pobil rekord Boguslawa Bialka z lat 60.
Piatkowe spotkanie stalo na niezlym poziomie i toczylo sie w szybkim
tempie. Portowcy w koncu chcieli nacieszyc sie mozliwoscia gry na
murawie bedacej w dobrym stanie, a Wisla – w swoim stylu – tez postawila
na ofensywe. W 10. minucie Kacper Smolinski idealnie wrzucil na glowe
Michala Kucharczyka. Gospodarzy uratowal slupek oraz gwizdek sedziego,
ktory dopatrzyl sie pozycji spalonej.
Dlugo wydawalo sie, ze to szczecinianie sa lepiej dysponowanym zespolem
na boisku, ale koncowka pierwszej polowy nalezala do Wisly, ktora
przerwala znakomita passe zespolu ze stolicy Pomorza Zachodniego. W 31.
minucie mozna bylo az przetrzec oczy ze zdumienia, ze szczelna przez
wiele tygodni obrona Pogoni pozwolila sobie na taki festiwal bledow.
Najpierw Mariusz Malec w prosty sposob stracil pilke na rzecz jednego z
rywali, a potem interweniujacy w polu karnym Benedikt Zech skierowal ja
do wlasnej bramki.
Chwile pozniej gospodarze mogli zadac kolejny cios, jednak tym razem
uderzenie Yewa Yeboaha o centymetry minelo lewy slupek. Ale ostatnie
slowo w pierwszej polowie i tak nalezalo do gospodarzy. W 47. minucie
Stipica nawet nie drgnal po fantastycznym strzale Felicio Browna Forbesa
zza pola karnego. Pogon, choc nie grala zle, to na polmetku spotkania
byla w duzych opalach.
– Nie zastanawiamy sie na tym, ze skonczyla sie nasza seria meczow bez
straconego gola. Jesli wygramy 3:2, to tez bedzie bardzo dobrze –
przekonywal w przerwie obronca Jakub Bartkowski.
Pogon po przerwie od razu zabrala sie od odrabiania strat i na efekty
nie trzeba bylo czekac zbyt dlugo. Juz w 48. minucie ladny wolej
Alexandra Gorgona znalazl droge do bramki Wisly.
Goscie atakowali, ale przy okazji znowu zapomnieli o defensywie i
niewiele zabraklo, zeby krakowianie szybko odpowiedzieli trzecim golem.
Dwukrotnie na najwyzszym poziomie musial interweniowac Stipica.
Ostatnie pol godziny gry to juz absolutna dominacja Pogoni i popisy
sedziego Pawla Raczkowskiego, ktory rozdawal zolte kartki nawet za
najmniejsze przewinienia. Portowcy, mimo skomasowanych atakow, nie
zdolali jednak strzelic przynajmniej wyrownujacego gola. Podopieczni
Kosty Runjaicia poniesli dopiero trzecia ligowa porazke w tym sezonie.
Za tydzien szczecinianie zmierza sie na wyjezdzie ze Slaskiem Wroclaw.
Pogon: Stipica – Bartkowski ZK (75. Fraczczak), Zech ZK, Malec, Mata
(83. Matynia ZK) – Smolinski (83. Fornalczyk), Drygas (62. Hostikka),
Gorgon ZK, Podstawski, Kucharczyk – Zahovic ZK (75. Benedyczak).
I LIGA
Zalegle mecze:
Widzew Lodz-Korona Kielce 2-0
LKS Lodz-Tychy 0-3
Za tydzien poczatek rundy wiosennej.
1.Nieciecza 42pkt
2.LKS Lodz 32pkt
3.Leczna 32pkt
4.Tychy 30pkt
5.Radomiak 30pkt
6.Arka 29pkt
7.Miedz 27pkt
8.Odra Opole 25pkt
9.Puszcza 23pkt
10.Widzew 22pkt
11.Chrobry 22pkt
12.Korona 21pkt
13.Stomil 20pkt
14.Jastrzebie 16pkt
15.Belchatow 14pkt
16.Sandecja 13pkt
17.Zaglebie Sosnowiec 11pkt
18.Resovia 9pkt

SPORTY ZIMOWE
-„Medale ciezko wypracowane. Teraz czas na czekolade”-J.Kowalczyk
Jesli chcemy gonic najlepszych na swiecie, to zawodnik ma pracowac, jesc
i odpoczywac. O reszte maja zadbac ludzie wokol niego.
Osiemnascie lat temu na mistrzostwa swiata juniorow do Solleftea
jechalismy prawie dwie doby: najpierw do Gdyni busami, potem
siedemnascie godzin promem do Nynäshamn i dalej jeszcze kawal drogi
busami przez Szwecje. Nie bylo ze mna Trenera Wierietielnego, on z
seniorami przygotowywal sie do „doroslych” mistrzostw. Nie bylo
serwismenow; to luksus, na ktory zapracowalismy cztery lata pozniej.
Narty smarowali nam trenerzy. Mieszkalismy czterdziesci kilometrow od
tras, bo tak bylo taniej. Mialysmy z dziewczynami apartament w typowym
szwedzkim domku letniskowym. Ja spalam na materacu na podlodze w kuchni.
Mialam dwie pary nart do klasyka i dwie pary do stylu dowolnego.
Zdobylam srebrny medal w sprincie stylem dowolnym. Zloto przegralam o
pol stopy z Niemka.
Bylam szczesliwa, spelniona, medal Polki wywolal sensacje. Pamietam, gdy
po kontroli antydopingowej i calym zamieszaniu wrocilam do budy
(pomieszczenia, w ktorym trenerzy przygotowywali dla nas narty). Bylam
sama. Usiadlam w kacie na podlodze i opadlam zupelnie z emocji.
Siedzialam sobie i patrzylam, nic wiecej nie chcialam.
No, prawie nic – bylam piekielnie glodna. Sprinty zawsze zabieraja trzy
czwarte dnia, a ze wzgledu na kontrole nie zalapalam sie na obiad. Byla
szesnasta, sniadanie zjadlam o siodmej. Nie, nie mielismy zadnych
batonow. Nie, nie moglam sobie kupic. Na kanapki, ktore sprzedawano tuz
przy mecie, zwyczajnie nie bylo mnie stac.
W tym roku bylam z naszymi dziewczynami na mistrzostwach swiata juniorow
w Vuokatti. Dziewczyny na miejsce przylecialy samolotem, wczesniej
autami pelnymi nart przyjechalo pieciu naszych serwismenow, doktor i
fizjoterapeuta. Hotel byl przy trasach. Kazdy z druzyny robil wszystko,
by tylko zawodniczkom bylo lzej i lepiej.
Mamy w druzynie dwie gwiazdy: Ize Marcisz i Monike Skinder. One
przyjechaly po medale, zdobyly po zlocie. Mamy Karoline Kalete, czarnego
konia. Ona pobiegla wysmienicie i zdobyla braz. Mamy Karolinke Kukuczke,
ktora niestety slabo zareagowala na wielkie mrozy. Mamy Darie Szkurat i
Hanne Popko – obie mlodziutkie, obie przyjechaly po nauke. Daria
pobiegla imponujaco na 15 km stylem klasycznym: ma dopiero 16 lat,
zajela 32. miejsce. Pieknie rowniez walczyla na pierwszej zmianie
sztafety. Byla jeszcze Eliza Rucka, nasza rekonwalescentka. Jestem z
niej bardzo dumna, ze po tylu problemach, po poszukiwaniu przyczyny jej
zaslabniec dotarla do Vuokatti i ze w koncu zobaczylismy jej nazwisko na
liscie z wynikami imprezy mistrzowskiej.
Trzy lata wczesniej wspolnie z Trenerem Wierietielnym zabralismy pod
swoje skrzydla polskie juniorki. Umowilismy sie, ze pracujemy do
juniorskich mistrzostw w Zakopanem. Ze wzgledu na pandemie mistrzostwa
przeniesiono do Voukatti.
Dziewczyny zrobily ogromny postep. Z zadnych mistrzostw przez te
ostatnie trzy lata nie wrocilismy z pustymi rekami. Trener Wierietielny
lubi pokazywac zestawienie wynikow mistrzostw swiata juniorow sprzed
wspolpracy z nami i w jej trakcie. Za sukcesem stoi cala grupa oddanych
pracownikow. Mimo ze absolutnie nie bylo ku temu podstaw, uparlismy sie
i otrzymalismy profesjonalne wsparcie i finansowanie – takie, na jakie
dopiero teraz wynikami ta grupa zasluguje. Dziewczyny maja wszystko
podane na tacy.
Ja w ciagu tych trzech lat pod okiem Trenera Wierietielnego uczylam sie
fachu. W tym sezonie (przygotowawczym i startowym) po wielu
konsultacjach i rozmowach – ale jednak samodzielnie – rozpisalam prawie
wszystkie plany treningowe. Celem bylo Vuokatti. Wyszlo. Nie ukrywam, ze
pisanie planow sprawia mi duza frajde. Lubie sie zastanawiac nad
ustawieniem poszczegolnych treningow w mikrocyklu. Lubie przewidywac
dlugoterminowe efekty wykonywanych obciazen.
Minione trzy lata to byl dziwny czas. Smialo moge napisac, ze dziewczyny
sprowadzily mnie na ziemie. Czasy sie zmienily, sportowcy sie zmienili.
Nie ma jednej drogi do mistrzostwa. Ja musialam sobie wszystko wyrywac,
ale jesli chcemy gonic najlepszych na swiecie, to organizacja druzyny ma
wygladac jak teraz, a nie jak osiemnascie lat temu. Zawodnik ma
pracowac, jesc i odpoczywac. O reszte maja zadbac ludzie wokol niego.
Ciesze sie, ze udalo nam sie takie warunki zorganizowac.
Ciesze sie, ale nigdy w zyciu bym sie z naszymi dziewczynami nie
zamieniala. Cenie sobie droge, ktora przeszlam, poznawanie wartosci
kazdego treningu, poczucie, ze tylko dzieki kolejnym medalom bedziemy
mogli zadac lepszych warunkow, ogromna satysfakcje, ze krok po kroku
doszlismy wraz z Trenerem do duzego teamu, do fantastycznych
serwismenow, do setek par nart w autach. Nie, nie zamienilabym tych
doswiadczen i wspomnien za wygode.
Gdy osiemnascie lat temu wyjezdzalam na mistrzostwa swiata, Trener
Wierietielny podarowal mi wielka czekolade. Obiecalam sobie, ze otworze
ja tylko wtedy, gdy zdobede medal. Gdy w koncu pamietnego sprinterskiego
dnia dotarlam na swoja podloge, wyciagnelam z torby czekolade i zjadlam
ja w dwie minuty. To byla najlepsza nagroda. Opakowanie schowalam do
ksiazki. Mam je do dzis.

-Halvor Egner Granerud pierwszy, ale zdyskwalifikowany. Kamil Stoch 80
cm od 40. zwyciestwa w karierze
Halvor Egner Granerud wygralby 12. raz w sezonie zawody Pucharu Swiata,
gdyby nie jego nieregulaminowy kombinezon. Polacy podczas proby
generalnej przed MS w Oberstdorfie wypadli bardzo dobrze – trzech zajelo
miejsca w pierwszej piatce.
Na pierwszy rzut oka konkurs skokow rozgrywany w piatek, na skoczni
normalnej (czyli „malej”, w tym przypadku o punkcie K ulokowanym na 90.
metrze) i w niespektakularnej narciarsko Rumunii nie powinien wywolywac
emocji wiekszych niz typowe zawody.
Ale zmagania w Rasnovie byly pierwszym w sezonie konkursem rozegranym na
malym obiekcie, stanowily jednoczesnie probe generalna przed pierwszymi
indywidualnymi zawodami na MS w Oberstdorfie, ktore 27 lutego odbeda sie
wlasnie na skoczni normalnej.
Interesujacych pytan bylo zatem przed poczatkiem skakania w Rumunii co
najmniej kilka. Glowne brzmialo: czy Halvor Egner Granerud, zwyciezca
ponad 50 proc. konkursow tej zimy, na mniejszej skoczni rowniez bedzie
tak potezny? Inne: czy Dawid Kubacki, obronca mistrzowskiego tytulu ze
skoczni normalnej z 2019 r., juz przy pierwszej okazji potwierdzi, ze
wyjatkowo dobrze skacze mu sie na takich obiektach, i zasugeruje, by
jeszcze nie zakladac 24-letniemu Norwegowi na szyje wszystkich zlotych
medali mozliwych do rozdania w Oberstdorfie? Oraz: czy mimo slabych
ostatnio wystepow Kamil Stoch juz kilka dni przed MS przypomni, ze
wielkie imprezy jego nakrecaja bardziej niz innych (lub tez lepiej znosi
zwiazana z nimi presje) i ze nie wolno go skreslac po weekendzie w
Zakopanem, kiedy to zajal 20. i 23. miejsce?
W pierwszym treningu na Trambulina Valea Carbunarii najlepszy byl
Granerud przed Kubackim. W drugim zamienili sie miejscami. Prolog, czyli
kwalifikacje pozbawione sportowego sensu z uwagi na liczaca 50 nazwisk
liste startowa, wygral Niemiec Markus Eisenbichler, wicelider PS.
Granerud byl drugi, trzecie miejsce zajal Stoch. Serie probna przed
piatkowymi zawodami wygral Kubacki, 11. w prologu.
Pierwsza konkursowa proba tego ostatniego byla bardzo dobra. 30-latek
skoczyl 95,5 m i na polmetku przegrywal tylko z Granerudem i zapomnianym
juz prawie Austriakiem Manuelem Fettnerem. Norweg skoczyl 94 m, ale
poniewaz szybowal przy gorszym wietrze niz ladujacy dwa metry dalej
35-letni Fettner, dostal taka jak on laczna note punktowa. Do liderow
Kubacki tracil tylko punkt.
Stoch skoczyl 92,5 m i zajmowal dziewiate miejsce, do podium tracil 3,8
pkt. Tuz za nim byli Piotr Zyla (93 m) i Jakub Wolny (93,5). Klemens
Muranka (93) byl 14., Andrzej Stekala (90,5) – 23. Odpadl Pawel Wasek.
W drugiej serii zdyskwalifikowano Eisenbichlera za nieregulaminowy
kombinezon. Zyla skoczyl 96 m i objal prowadzenie. Stoch polecial
poltora metra dalej, dostal prawie maksymalne noty za styl od sedziow i
pokonal Zyle. Siodmy na polmetku Ryoyu Kobayashi skoczyl 98,5 m i
wyprzedzil Stocha.
Kubacki w drugiej probie uzyskal 95 m i spadl nie tylko za prowadzacego
Japonczyka, lecz takze za drugiego wowczas Stocha. Fettner skoczyl
slabo, Granerud osiagnal 96,5 m, wyprzedzil Kobayashiego o dwa punkty.
Nie wygral, bo po konkursie zdyskwalifikowano go za nieregulaminowy
kombinezon.
Triumfowal zatem Kobayashi przed Stochem. Trzeci byl Niemiec Karl
Geiger, czwarte miejsce zajal Kubacki, a piate Zyla.
Kamil Stoch po raz 79. w karierze stanal na podium konkursu PS. Przegral
z Kobayashim o 1,6 pkt, a wiec zabraklo mu mniej niz jednego metra (na
malej skoczni za metr dostaje sie 2 pkt), by wygrac po raz 40. w
karierze i wyprzedzic w tej klasyfikacji Adama Malysza.

-Maryna Gasienica Daniel przywraca blask polskiemu narciarstwu
alpejskiemu. Wszak malo kto juz pamieta mistrzostwa swiata, w ktorych
nasz reprezentant dwa razy melduje sie w pierwszej dziesiatce.
Z szosta zawodniczka giganta i osma giganta rownoleglego alpejskich
mistrzostw swiata w Cortinie d’Ampezzo rozmawiam tuz po zakonczeniu
giganta mezczyzn i wypadnieciu z trasy najwiekszego faworyta tej
konkurencji Alexisa Pinturaulta.
Maryna Gasienica Daniel: Ojej, widzialam, zal mi go, ale taki wlasnie
jest ten sport”
Anna Kwiatkowska: Na mistrzostwach swiata w gigancie tylko raz Polak byl
tak wysoko jak ty – Andrzej Bachleda Curus w roku 1970.
– Fakt, w gigancie nam jakos nigdy nie szlo. Ciesze sie, ze odwracam te
passe. I mam nadzieje, ze na tym nie koniec i bedzie jeszcze lepiej.
Z trenerem Marcinem Orlowskim stanowicie zgrany team. „Zaskoczylo”
miedzy wami tak od razu?
– Z Marcinem jezdzimy bardzo dlugo. Zaczynalismy, gdy byl mlodym
trenerem i moze dzieki temu tak to wypalilo. Wszystko budowalismy
wspolnie krok po kroku. I to jest fajne, bo wiem, ze nasza praca i
sukces sa wspolne. Nie jest tak, ze przyszlam pod trenera, ktory mna
rzadzi. My sie sluchamy nawzajem – ja jego, ale rowniez on mnie. I
wspolnymi silami poszlismy do przodu.
Trener w wypowiedziach nigdy nie szafuje pochwalami. No ale tym razem
chyba musial powiedziec dobre slowo.
– (Smiech) No tak, cieszyl sie, cieszyl”
W drugim przejezdzie giganta jechala pani moze nawet po medal. Ale
przytrafil sie blad. Od Marcina Blautha, wiceprezesa PZN, wiem, ze na
mecie giganta uronila pani pare lez. Szczescia czy zlosci?
– Trudno powiedziec. Ja oczywiscie na koniec zawodow bylam
megaszczesliwa, ze wjechalam na szoste miejsce. Po tym bledzie bylam
pewna, ze dojade na mete jako jedna z ostatnich. I jak zobaczylam, ze
jestem w tamtej chwili druga, to pomyslalam: „wow”. Ale chwile pozniej
przyszla refleksja: skoro po takim bledzie jestem druga, to gdybym go
nie zrobila, to moglo byc naprawde super. Moze to nie tak, ze bylam zla.
Ale to byly takie dwa rozne stany emocji w jednym momencie. Ten glupi
blad mnie odsunal od medalu, ktory naprawde byl w zasiegu. No i moze
dlatego pojawily sie lzy.
W gigancie startowala jeszcze 19-letnia Magda Luczak. 19. miejsce w
debiucie na mistrzowskiej imprezie to”
– „swietny wynik. To naprawde byla bardzo trudna trasa. Takze Magdzie
naleza sie tylko same pochwaly za ten debiut.
Na mistrzostwach swiata najpierw miala zostac rozegrana kombinacja. Ale
z powodu pogody zaczelo sie od supergiganta.
– No wlasnie, mialam nadzieje, ze supergigant do kombinacji posluzy mi
jako trening do tego otwartego. W tym sezonie wystartowalam w
supergigancie tylko raz, wiec chcialam potrenowac. Wyszlo inaczej. Ale
jestem zadowolona. Dalam z siebie wszystko, zaatakowalam. Kilka bledow
sie zdarzylo, trasa byla miekka, nierowna, ale przejazd nie byl zly. W
supergigancie do kombinacji bardzo chcialam sie poprawic. I sie udalo,
bylo lepiej, choc tez nie bezblednie. Ale czuje, ze w kazdym starcie sie
„docieram”. Moj nastepny start po Cortinie to supergigant. Licze na to,
ze pojdzie jeszcze lepiej.
A slalom do kombinacji? Organizatorzy urzadzili wam tam niezly tor
lodowy. Zawodniczki wylatywaly z trasy jedna po drugiej.
– To prawda. Bylo za trudno, szczegolnie jak na kombinacje. Wiadomo, ze
startuja w niej nie tylko slalomistki. Dlatego wygladalo to tak, jak
wygladalo. Ja tez nie jezdze slalomu, mialam moze dwa dni treningu na
krotkich nartach, wiec z dwunastego miejsca jestem zadowolona.
Najwiecej kontrowersji na tych mistrzostwach wzbudzila debiutujaca w
nich konkurencja: gigant rownolegly. Jedna z tras byla wyraznie szybsza
i wszyscy widzieli, ze wyniki zostaly przez to wypaczone.
– Niestety tak. To jest bardzo fajna konkurencja, troche inna zabawa niz
zwykly gigant, tylko musi byc przeprowadzona w warunkach, ktore daja
wszystkim takie same szanse. Ta roznica w trasach chyba zaskoczyla
wszystkich – i organizatorow, i przedstawicieli FIS. Juz raz ten format
byl poprawiany, mam nadzieje, ze FIS wyciagnie wnioski i te zasady
jeszcze udoskonali. Nie chce juz tego startu rozpamietywac. Medale
zostaly rozdane, ja walczylam, jak moglam. Moze troche zabraklo
szczescia w losowaniu trasy? Skonczylam na osmym miejscu, a to przeciez
jest calkiem niezle, prawda?
Dzis [w piatek] ma pani 27. urodziny. Prosta matematyka mowi, ze na
nastepnych mistrzostwach swiata, ktore sa rozgrywane co dwa lata, bedzie
miec pani 29. Lara Gut-Behrami w tym roku wlasnie w tym wieku zdobyla
dwa zlote medale. My tez dostaniemy zloto za dwa lata, prawda?
– Oby!

KOSZYKOWKA
Jeszcze 0,6 sekundy przed koncem meczu Polacy remisowali w Gliwicach z
Hiszpanami. Przegrali, ale przesadnie sie nie martwia. Awansu na
EuroBasket byli pewni juz wczesniej.
– Adam Waczynski? Ten temat to juz chyba zdarta plyta – mowil
„Wyborczej” w kwietniu Radoslaw Piesiewicz, prezes Polskiego Zwiazku
Koszykowki.
Brzmialo wrecz szokujaco – szef PZKosz zdawal sie zupelnie nie
przejmowac tym, ze kapitan i najlepszy strzelec reprezentacji, ktora w
swietnym stylu wywalczyla osme miejsce na MS w Chinach w 2019 r., nagle
przestal byc powolywany do kadry.
Waczynski pisal rok temu m.in.: „Nie mam juz sil na te brudna
pozaboiskowa rozgrywke”. Oraz: „Nie moge zrozumiec, skad bierze sie
niechec prezesa Piesiewicza w stosunku do mnie. (…) Byc moze
zaangazowanie w dzialalnosc Zwiazku Zawodowego Koszykarzy tylko i
wylacznie [po to], aby pomoc rozwinac dyscypline w kraju w takim
kierunku, jaki poznalem, grajac 6 lat poza granicami Polski”.
Sprawa byla tajemnicza, ale jedno nie ulegalo watpliwosci – powstal
konflikt Waczynskiego z Piesiewiczem. (Ten ostatni zaprzeczal, mowil, ze
nie wie, dlaczego kapitan przestal byc powolywany, odsylal do trenera
Mike Taylora, ktory nie odbieral telefonu).
Waczynski rzucal bardzo celnie w lidze hiszpanskiej w klubie Unicaja
Malaga, koledzy grali bez niego i nawet publicznie nie wyrazali wsparcia
dla kapitana. Tak samo trener Taylor, ktoremu zarzucano tu i owdzie, ze
ugial kark przed swoim szefem, poswiecajac kapitana. Marcin Gortat,
przyjaciel Waczynskiego i antyfan Piesiewicza (z wzajemnoscia, jak sie
wydaje), sugerowal nawet: „Koszykarze milcza, bo dostaja pogrozki”. W
domysle: od prezesa lub jego ludzi.
Tymczasem 31-letni Waczynski zostal nieoczekiwanie powolany na dwa
ostatnie mecze eliminacyjne do EuroBasketu 2022 – z Hiszpania i Rumunia
(w niedziele, rowniez w Gliwicach). W sugerujacej zaskoczenie wypowiedzi
dla „Przegladu Sportowego” koszykarz powiedzial m.in.: „Skoro pojawilo
sie powolanie dla mnie na mecze reprezentacji, to nie ma mozliwosci,
zebym je odrzucil”. Dodal tez: „W reprezentacji nie gra sie dla prezesa,
nawet nie gra sie dla trenera”. Prezes Piesiewicz portalowi
Polsatsport.pl przypomnial w piatek swoja interpretacje zdarzen:
„Zacznijmy od tego, ze konfliktu miedzy prezesem Piesiewiczem a Adamem
Waczynskim nie ma i nie bylo. To sztab trenerski powoluje druzyne”.
Waczynski co prawda nie wyszedl w pierwszej piatce druzyny, ale dosc
szybko wbiegl na parkiet gliwickiej hali, w ktorej w piatek oczywiscie
nie bylo kibicow. I zaczal trafiac.
Polacy grali z aktualnym mistrzem swiata jak rowny z rownym, po
pierwszej kwarcie prowadzili 27:26. Z najlepsza reprezentacja globu nasi
reprezentanci grali jednak tylko w pewnym sensie – u rywali nie bylo w
skladzie nikogo, kto wystapil na chinskim mundialu w 2019 r. Pod koszem
nie straszyl Marc Gasol, akcji nie konstruowal Ricky Rubio. Wloski
trener Sergio Scariolo nie po raz pierwszy po MS testuje nowych graczy.
Po pierwszej polowie byl remis, 43:43. Obie druzyny byly pewne awansu do
EuroBasketu juz duzo wczesniej, poniewaz bardzo szybko, na poczatku
eliminacji, okazalo sie, ze Rumunia nie bedzie w stanie sprawic zadnej
niespodzianki i zajmie w grupie A ostatnie, czyli czwarte miejsce. A na
mistrzostwa Europy zaproszono po trzy najlepsze druzyny z kazdej z osmiu
grup. W „polskiej” jest jeszcze Izrael, pierwszy w tabeli.
Waczynski rzucil do przerwy szesc punktow, wiecej sposrod Polakow mial
tylko rozgrywajacy A.J. Slaughter – 13. Na mecze reprezentacji do Gliwic
nie mogl przyjechac Mateusz Ponitka, byc moze najlepszy obecnie polski
koszykarz. Zawodnik Zenitu Sankt Petersburg gral w tym czasie mecz w
Eurolidze (kolizja powstaje wskutek konfliktu swiatowej federacji z
Euroliga). W skladzie byl jego mlodszy o cztery lat brat – 23-letni Marcel.
W trzeciej kwarcie nadal punktowal Slaughter, urodzony w USA gracz
Herbalife Gran Canaria, 12. obecnie ekipy ligi hiszpanskiej (Malaga
Waczynskiego jest dziewiata). Po 30 minutach meczu mial na koncie 20
pkt, Polska przegrywala jednak 65:70.
Trzy minuty przed koncem meczu Hiszpania prowadzila 79:78. Poltorej
minuty przed ostatnia syrena Polska wygrywala 85:83, bo za trzy celnie
rzucil Waczynski. Trener Taylor cieszyl sie jak po mundialowych akcjach
bylego kapitana. Hiszpanie wyrownali, a kolejnej „trojki” Waczynski nie
trafil. Celnie za trzy punkty rzucil za to chwile pozniej jego klubowy
kolega Dario Brizuela. Nasza reprezentacja miala 17 sekund, by wyrownac.
Udalo sie – za trzy trafil Michal Michalak, najlepszy strzelec
Bundesligi (srednio prawie 20 pkt w meczu).
0,6 sekundy przed koncem meczu Waczynski sfaulowal pod koszem rywala,
Hiszpanie dostali dwa rzuty osobiste. Trafili jeden, Polska przegrala 88:89.
Najwiecej punktow dla Polakow zdobyl Slaughter – 27. Dla Hiszpanow 24
rzucil Jonathan Barreiro, Brizuela dodal 21. Waczynski skonczyl
spotkanie z 11 punktami.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *