Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 21 czerwca 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 161 (5421) 21 czerwca 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
EKSTRAKLASA – kolejka 31
Grupa mistrzowska
Piast Gliwice-Lech Poznan 0-2
Pogon Szczecin-Lechia Gdansk 0-1
Cracovia-Jagiellonia Bialystok 1-2
Legia Warszawa-Slask Wroclaw 2-0
Grupa spadkowa
Gornik Zabrze-Korona Kielce 3-2
Zaglebie Lubin-LKS Lodz 1-0
Rakow Czestochowa-Wisla Krakow 3-1
Wisla Plock-Arka Gdynia 0-0
1.Legia 63pkt
2.Piast 53kt
3.Lech 52pkt
4.Slask 49pkt
5.Jagiellonia 47pkt
6.Cracovia 46pkt
7.Lechia 46pkt
8.Pogon 45pkt
——————————-
9.Gornik 44pkt
10.Rakow 44pkt
11.Zaglebie Lubin 41pkt
12.Wisla Plock 39pkt
13.Wisla Krakow 35pkt
14.Korona 30pkt
15.Arka 30pkt
16.LKS Lodz 21pkt
-Lechia wygrala w Szczecinie i wyprzedzila Pogon w tabeli
Kenny Saief zdobywa swoja pierwsza bramke w barwach gdanszczan, ktora
zapewnila Lechii cenne zwyciestwo.
Po kapitalnym widowisku w Szczecinie, gora okazali sie pilkarze Piotra
Stokowca. Lechia dowiozla jednobramkowe prowadzenie, choc mogla
prowadzic wyzej. W pierwszej czesci spotkania Lukasz Zwolinski nie
wykorzystal rzutu karnego.
Oba zespoly spotkaly sie ze soba przed tygodniem, konczac runde
zasadnicza. Po przecietnym meczu Pogon podzielila sie punktami z Lechia
(1:1) i zastanawialismy sie, jak zaprezentuja sie pilkarze tym razem. Na
szczescie dla kibicow, takze tych zgromadzonych na stadionie pilkarze
postarali sie o dobre widowisko. Byc moze wplyw na taka postawe i
otwarta gre mial fakt, ze obie druzyny mysla o wlaczeniu sie do walki o
europejskie puchary, jednoczesnie nie majac nic do stracenia, bo
zapewnily sobie miejsce w gornej osemce.
– Chcemy zagrac dobre spotkania w grupie mistrzowskiej, ale nie oznacza
to od razu, ze zakwalifikujemy sie do europejskich pucharow. Wiemy, ile
punktow nam brakuje do celu, wiec zrobimy wszystko, zeby nam sie to
udalo. Najwazniejsze sa wyniki. Bede zadowolony, jesli uda nam sie
dzisiaj wygrac – mowil przed spotkaniem niemiecki trener. Runjaic jest
swiadomy problemow z jakimi zmaga sie jego druzyna. W czterech meczach
rozegranych po przerwie Pogon zdobyla zaledwie cztery punkty. Jesienia
budowa i rozwoj zespolu znacznie wyprzedzaly postepy w budowie stadionu.
Obecnie trybuny przy ulicy Twardowskiego z tygodnia na tydzien coraz
bardziej przypominaja europejska arene, czego nie mozna powiedziec o
druzynie Runjaicia.
Piotr Stokowiec rowniez ma kilka celow do zrealizowania w rundzie
finalowej. Z jednej strony Lechia chce ponownie zagrac w europejskich
pucharach, ktorych zasmakowala przed rokiem i wciaz ma szanse zajac
miejsce na podium. Z drugiej strony zespol gdanszczan przechodzi kolejna
przebudowe, a Stokowiec ma zamiar dodatkowo wprowadzac mlodziez. Nie
zawsze polaczenie tych celow jest proste. – Staramy sie laczyc wszystkie
te elementy, ale najwazniejsza jest skutecznosc. Jestesmy w stanie grac
lepiej, choc dalej poznajemy sie z zawodnikami. Uwazam, ze mimo wszystko
udalo nam sie wkomponowac do zespolu nowych pilkarzy. Nieobliczalnosc
tej druzyny sprawia, ze czasem nie kontrolujemy tych spotkan tak, jak
bysmy tego chcieli – tlumaczyl trener Lechii.
Od pierwszej minuty w skladzie gosci znalazl sie Jakub Kaluzinski. Dla
17-letniego wychowanka Lechii byl to debiut w ekstraklasie. – Jest to
bardzo komunikatywny i inteligentny chlopak, wybiegany. Wiem, ze jest w
stanie dac sobie rade. Mysle, ze jego obecnosc nie zaburzy nam grania, a
wrecz odwrotnie, licze na to, ze bedzie naszym mocnym punktem – mowil
przed meczem o debiutancie Stokowiec.
Zarowno Kosta Runjaic, jak i Piotr Stokowiec zdecydowali sie na kilka
zmian wzgledem ostatniego meczu. Szkoleniowiec Portowcow wymienil boki
obrony, zastepujac Jakuba Bartkowskiego i Huberta Matynie. Ich miejsce
zajeli odpowiednio Dawid Stec i Ricardo Nunes. Jak pokazaly pierwsze
minuty, byla to trafna decyzja trenera Pogoni. Szczegolnie aktywny byl
Nunes, ktory powinien miec na swoim koncie przynajmniej dwie asysty juz
w pierwszej czesci spotkania. Pretensje moze miec do swoich kolegow i do
Dusana Kuciaka, ktory wielokrotnie ratowal swoj zespol przed utrata
bramki. Slowak zdazyl przyzwyczaic do tego, ze w kazdym spotkaniu
zalicza kilka kluczowych interwencji, w Szczecinie bylo podobnie.
Dwukrotnie probowal go pokonac Stec, ktory dobrze zamykal ofensywne
akcje gospodarzy.
Zanim Pogon stworzyla sobie kilka bramkowych okazji, to Lechia powinna
objac prowadzenie. Szczegolna chec pokonania Dante Stipicy wykazywal
Lukasz Zwolinski, wychowanek Portowcow. Przed tygodniem napastnik
Bialo-Zielonych byl bliski zdobycia zwycieskiej bramki, ale w swietnej
sytuacji trafil jedynie w slupek. Dzisiaj stanal przed szansa
rehabilitacji. Najpierw jego uderzenie minimalnie minelo bramke Pogoni,
a chwile pozniej ponownie zatrzymal go slupek. Zwolinski otrzymal
znakomite podanie od Macieja Gajosa, wygral wyscig z obroncami
gospodarzy, Stipica dobrze skrocil kat i utrudnil zadanie pilkarzowi
gosci. Po tej sytuacji, do ataku odwazniej ruszyla Pogon, ale to Lechia
wyszla na prowadzenie. Przytomnie w polu karnym zachowal sie Kenny
Saief, zdobywajac swoja premierowa bramke w barwach Lechii. Chwile
pozniej przed szansa na podwyzszenie rezultatu stanal Zwolinski, ale tym
razem nie potrafil pokonac Stipicy z rzutu karnego. Golkiper gospodarzy
dobrze wyczul intencje strzelca. Mozna powiedziec, ze do Zwolinskiego
wrocily stare demony. W pierwszej polowie Lechia oddala dwa celne
strzaly i mogla prowadzic 2:0, jednak lepsze wrazenie sprawiala Pogon,
ktorej brakowalo skutecznosci. Z kolei Lechia przypominala w Szczecinie
zespol z poprzedniego sezonu, kiedy wielokrotnie wygrywala pragmatyzmem
i wlasnie skuteczna gra.
W drugiej czesci spotkania oba zespoly stwarzaly sobie mniej okazji
bramkowych. Lechia sie cofnela i skupila na obronie jednobramkowej
przewagi. Pogon mimo kilku prob nie potrafila doprowadzic chociazby do
remisu. Lechia zagrala skutecznie i dopiero drugi raz w tym roku nie
stracila bramki. Zdobywcy pucharu Polski przypominali w Szczecinie
zespol, ktorym byli w poprzednim sezonie. Dzieki wygranej gdanszczanie
wyprzedzili Pogon i wciaz licza sie w walce o ligowe podium. Pilkarzy
Runjaicia czeka w srode wyjazd do Poznania, gdzie o punkty bedzie
jeszcze trudniej.

-To nie byl najciekawszy mecz sezonu PKO Ekstraklasy. Wisla Plock
remisuje z walczaca o utrzymanie Arka.
Broniaca sie przed spadkiem oslabiona Arka wywozi z Plocka punkt. Samo
spotkanie rozczarowalo. Wiecej okazji mieli gospodarze, ale brakowalo im
skutecznosci. Gdynianie traca obecnie piec punktow do miejsca
gwarantujacego utrzymania.
Gdynianie dlugo ukrywali, ze w Plocku nie beda mogli wystapic bramkarz
Pāvels Šteinbors i rozgrywajacy Marko Vejinovic. O ile o Holendrze
wiadomo bylo, ze ma problemy zdrowotne i z tego powodu nie zagral w
poprzedniej kolejce z Wisla Krakow (0:0), o tyle na temat absencji
lotewskiego golkipera byla cisza. To pierwsza przymusowa pauza 34-latka
od 111 meczow z rzedu. M.in. dlatego w Arce nie zadebiutowal wczesniej
Marcin Staniszewski. Nominalny rezerwowy bramkarz szybko zaczal byc
testowany przez graczy Wisly. Najaktywniejszy byl Karol Angielski.
Napastnik, ktory zastepowal kontuzjowanego Cilliana Sheridana, probowal
glowa i dwukrotnie strzelal po ziemi, ale za kazdym razem golkiper gosci
ze spokojem bronil.
– Powinienem strzelic przynajmniej jednego gola – przyznal w przerwie
przed kamerami Canal+ Angielski.
Oprocz niego okazje plocczan zmarnowali jeszcze Damian Michalski, Giorgi
Merebaszwili i Dominik Furman. Ten ostatni byl zdecydowanie najlepszym
zawodnikiem pierwszej czesci meczu. Jako jeden z niewielu pilkarzy na
boisku potrafil przyspieszyc z pilka przy nodze i rozegrac grozna akcje.
Generalnie tempo meczu bylo zolwie. Moze to dziwic, bo obie druzyny
walcza jeszcze o utrzymanie. W trudnej sytuacji jest zwlaszcza Arka,
ktora przed pierwszym gwizdkiem tracila szesc punktow do bezpiecznej
strefy w tabeli. Mimo to ekipa trenera Ireneusza Mamrota w pierwszej
polowie ograniczyla sie do dwoch niezbyt groznych prob Fabiana Serrarensa.
– Tak naprawde dochodzimy do sytuacji, ale brakuje nam „kropki nad i”.
Arka walczy o zycie. My tez chcemy sie utrzymac. Mamy nieco lepsza
sytuacje od nich, bo mamy wiecej punktow. Mam nadzieje, ze po przerwie
bedziemy skuteczniejsi pod bramka – komentowal w przerwie Angielski.
Jeszcze w pierwszej polowie do kontuzjowanych Šteinborsa i Vejinovicia
dolaczyl kolejny wazny zawodnik Arki – urazu miesniowego doznal
podstawowy mlodziezowiec Mateusz Mlynski, ktorego zastapil Jakub Wawszczyk.
Po zmianie stron szybciej zaatakowali znow miejscowi. Merebaszwili
strzelil mocno z dystansu, ale prosto w Staniszewskiego. Pozniej groznie
odpowiedziala Arka. Centra Michala Kopczynskiego trafila w okolicach
dalszego slupka bramki Wisly do Adama Marciniaka, ten strzelil z
powietrza i pilke z linii bramkowej wybil jeden z obroncow Nafciarzy.
W 59. minucie plocczanie powinni prowadzic. Swietnie z lewej strony
dosrodkowal Piotr Tomasik, Merebaszwili musial tylko dostawic noge, zeby
strzelic gola. Gruzin skiksowal, pilka odbila sie od Marciniaka i
trafila w slupek. Defensor gdynian byl bliski bardzo przypadkowego
samoboja. Kilka chwil pozniej znakomita okazje zmarnowal po drugiej
stronie boiska Serrarens. Kopczynski podal mu prostopadle, a holenderski
napastnik znalazl sie sam przed Kaminskim i strzelil wysoko nad bramka.
Dwadziescia minut przed koncem znow groznie bylo w polu karnym wislakow.
Dwojkowa akcja Michala Nalepy i Macieja Jankowskiego zakonczyla sie
mocnym, ale nieznacznie niecelnym uderzeniem tego pierwszego. W koncowce
bliski trafienia byl dwukrotnie Tomasik, ale najpierw zamiast strzelac
szukal podania, a jeden z zawodnikow gdynskiego zespolu wybil pilke na
korner. W doliczonym czasie skrzydlowy znow stanal przed szansa, ale
przestrzelil z ostrego kata.
– Trzeba ten remis szanowac. Ten mecz nie toczyl sie w zawrotnym tempie.
Byly sytuacje z obu stron. Zawiodla skutecznosc. Nasze okazje byly
lepsze. Nadal jestesmy w uprzywilejowanej sytuacji punktowej i to nas
ratuje. Niezle sytuacje mieli Piotrek Tomasik i Giorgi Merebaszwili.
Zwlaszcza ta Giorgiego byla dobra, ale nie mozemy byc na niego zli, bo
na pewno chcial strzelic. Mamy spora liczbe meczow bez wygranej, ale nie
mozemy na to patrzec przed kolejnym meczem z Wisla Krakow. Trzeba szukac
pozytywow – przyznal po meczu Dominik Furman.
– Caly sezon gadamy, napedzamy sie, a znowu nie gramy tego co zakladamy.
Nie chce mowic, ze walczymy, ze chcemy sie utrzymac. Nasi kibice tez nie
chca sluchac w kolko tego samego. Gdybysmy byli na dziewiatym miejscu w
tabeli, to remis bez Šteinborsa, Veijnovicia i Zawady oraz z kontuzja
Mlynskiego bylby niezly. Obecnie ten punkt niewiele nam daje – przyznal
kapitan Arki Adam Marciniak.

I Liga
26 kolejka
Wigry Suwalki-Tychy 0-1
Stal Mielec-Stomil Olsztyn 1-0
Olimpia Grudziadz-Miedz Legnica 1-2
Warta Poznan-Nieciecza 1-3
Belchatow-Chojniczanka 1-1
Zaglebie Sosnowiec-Radomiak 2-2
Sandecja Nowy Sacz-Odra Opole 1-1
Podbeskidzie-Puszcza Niepolomice 2-2
Chrobry Glogow-Jastrzebie 0-0
27 kolejka
Odra Opole-Chrobry Glogow 1-0
Miedz Legnica-Nieciecza 0-1
Puszcza Niepolomice-Olimpia Grudziadz 0-1
Jastrzebie-Zaglebie Sosnowiec 1-3
Radomiak Radom-Chojniczanka 3-1
Tychy-Podbeskidzie 1-1
Belchatow-Stal Mielec 2-1
Stomil Olsztyn-Wigry Suwalki 1-0
Warta Poznan-Sandecja Nowy Sacz 2-0
1.Podbeskidzie 52pkt
2.Warta 52pkt
3.Stal Mielec 51pkt
4.Radomiak 47pkt
5.Nieciecza 39pkt
6.Miedz 39pkt
7.Sandecja 38pkt
8.Olimpia Grudziadz 38pkt
9.Zaglebie Sosnowiec 37pkt
10.Sandecja 36pkt
11.Tychy 36pkt
12.Stomil 36pkt
13.Puszcza 34pkt
14.Belchatow 32pkt
15.Odra Opole 31pkt
16.Chrobry 31pkt
17.Chojniczanka 23pkt
18.Wigry 20pkt

-Wieczysta? Gratuluje Peszce kontraktu, choc swiat pilki dawno wymknal
sie z ram. Wynik i poziom sportowy nie jest najistotniejszy
Swiat pilki noznej juz wiele lat temu calkowicie wymknal sie z
jakichkolwiek logicznych ram finansowych. Wysokosc zarobkow oraz kwoty
transferowe i prowizje menedzerskie wyrywaja z butow nawet mniej
zainteresowanych kibicow. Wynik i poziom sportowy nie jest
najistotniejszy – uwaza Lukasz Kadziewicz, byly siatkarz, wicemistrz
swiata z 2006 roku, ekspert Polsatu Sport i felietonista „Przegladu
Sportowego”.
Pilka nozna dzisiaj to wielki globalny biznes, ktorego nie mozna
zatrzymac ani tym bardziej zrozumiec. Nie tylko najwieksze gospodarczo
kraje, w ktorych ligi pilkarskie dominuja na rynku telewizyjnym i
reklamowym, potrafia zaskakiwac. W Polsce regularnie pojawiaja sie nowe
projekty, rozmachem kompletnie nie pasujace do otaczajacej nas
rzeczywistosci. Owszem, jestem zaskoczony, ale nie nazwalbym tego
patologia. Finansowane z prywatnych pieniedzy inicjatywy moga lamac
zasady i psuc rynek, lecz nie moga byc pietnowane i pokazywane jako cos,
co nie ma racji bytu. Do wyciagniecia daleko idacych wnioskow
potrzebujemy dekady. Nie bede mierzyl trafnosci takich inwestycji liczba
awansow, zdobytych medali czy pucharow. Najbardziej interesuje mnie, co
trwalego powstanie przy tak duzym zaangazowaniu finansowym.
Slawek Peszko transferem do Wieczystej Krakow podzielil sportowe
srodowisko w Polsce. Byly reprezentant Polski trafil do ligi okregowej.
Jego wybor dziwi troche mniej, gdy spojrzymy na metryke i
charakterystyke samego zawodnika. Nie spodziewalem sie, ze 35-letni
Slawek wybierze oferte jednego z klubow amerykanskiej MLS czy wyjedzie
na kontrakt zycia do Chin. Plotka glosi, ze bedzie zarabial
kilkadziesiat tysiecy zlotych miesiecznie. Z reka na sercu, gratuluje mu
takiej umowy. Mial jej nie podpisywac? Bo nie wypada? Bo co ludzie
powiedza? Nie jestem hipokryta, tez liczylem, ze w wieku 35 podpisze
taki kontrakt, ale Wieczysta akurat nie miala sekcji siatkowki.
Pobrudzone korupcja kluby z Grodziska Wielkopolskiego czy Wronek
zniknely w czelusciach nizszych lig w Polsce. Zostaly stare,
niewyjasnione sprawy i kilka pucharow wywalczonych nie tylko na boisku.
To wszystko juz historia. Dobrodzieje nagle stwierdzili, ze ich zabawka
jest za droga i nie przynosi juz satysfakcji, ale namacalne dowody ich
dzialalnosci, czyli obiekty, zostaly. Funkcjonuja do dzisiaj, maja sie
dobrze i pomagaja w rozwoju pilkarskich talentow. Zostaly boiska,
hotele, budynki administracyjne i infrastruktura, ktora nigdy by nie
powstala bez ambitnych planow inwestorow.
Czesto uzywamy slowa patologia, opisujac tematy sportowe. Patrzac jednak
realnie na to, co zostalo na pilkarskiej mapie po wielkich osobowosciach
ladujacych miliony w pilke nozna stwierdzam, ze o wiele wieksze srodki
zostaly przejedzone w innych klubach. Pan Cupial byl o krok od
wymarzonej Ligi Mistrzow. Nie udalo zrealizowac sie jego marzenia, klub
odsprzedano, a gdy kurtyna opadla, Wisla Krakow nie okazala sie perelka
gotowa do przejecia przez nowego wlasciciela. Nie bylo kilku boisk
treningowych, bogatego zaplecza czy sportowej linii produkcyjnej
wypuszczajacej na pilkarski rynek gotowe talenty wyszlifowane przez
trenerow grup mlodziezowych.
Jozef Wojciechowski to kolejny przyklad, jak megalomania moze
zdewastowac rynek transferowy. Bylo przasnie, mocno i z przytupem. Bez
ladu i skladu – z wielkimi nazwiskami w roli doradcow, trenerow i samych
pilkarzy. A jak Polonia mu sie znudzila, to jej stadion nie zostal perla
w koronie stolicy, a o talenty z akademii nie bija sie europejscy
potentaci. Nikt wczesniej nie pytal pana Wojciechowskiego o strategie,
na bazie ktorej chce rozwijac klub. Podpis na umowie i wycieczka do
kasy. Wszyscy bili brawo i nikt nie wspominal, ze to nieetyczne i nie
wypada. Po calym zamieszaniu zostal tylko worek anegdot i Klub Kokosa
jako obraz patologii polskiej pilki. W Polonii pracowali ludzie, ktorzy
do dzisiaj funkcjonuja w polskiej pilce. To oni wykonywali polecenia
pana Wojciechowskiego bez wzgledu na to, czy sie z nimi zgadzali czy
nie. Gdy pojawial sie problem natury moralnej, szybki rzut oka na
rachunek bankowy i swiat wydawal sie jakos bardziej kolorowy. Kilka lat
temu my bylismy w porzadku, a dzis Slawek Peszko jest zly, bo podjal
dobrze platne wyzwanie na poziomie okregowki?
Wszedzie trzeba znalezc zloty srodek. Prywatnych inwestorow, ktorzy chca
wlasne pieniadze przeznaczac na sport, zachecajmy do takich inicjatyw.
Jednoczesnie sugerujac, ze oprocz wysokich kontraktow tu i teraz, warto
tez zostawic cos dla potomnych. Mam nadzieje, ze Wieczysta za 10 lat
bedzie nadal na pierwszych stronach portali sportowych opisujacych jej
sukcesy. Jezeli to sie nie uda, licze, ze po calym zamieszaniu
pozostanie swietnie przygotowana baza, z ktorej beda mogli korzystac
mieszkancy Krakowa oraz mlodziez marzaca o wielkiej karierze. W sporcie
cierpliwosc jest cecha bardzo pozadana. Trzymam kciuki za Wieczysta
liczac, ze nie tylko Slawek Peszko bedzie zadowolony ze wspolpracy. Moze
jestesmy swiadkami budowy ciekawego pilkarskiego osrodka. Cierpliwosci
Panie i Panowie. Po owocach ich poznamy.

-Koniec z play-off! Mistrza Polski pilkarzy recznych poznamy juz po
rundzie zasadniczej
W nadchodzacym sezonie w PGNiG Superlidze szczypiornistow nie bedzie juz
obowiazywac system z wielkim finalem. Mistrza Polski poznamy juz po
rundzie zasadniczej.
Sezon 2020/21 rozpoczniemy w zupelnie nowej rzeczywistosci. Niezwykle
napiety terminarz meczow reprezentacji i klubow w europejskich
pucharach, ktore zmieniaja w tym sezonie swoja formule, spowodowal, ze
postanowilismy rozegrac lige w nowym systemie. O koncowym wyniku
zdecyduje tabela po rozegraniu meczow w formule kazdy z kazdym mecz i
rewanz – mowi Marek Janicki, prezes PGNiG Superligi.
Janicki dodaje, ze taka decyzja spowodowana jest rowniez potrzeba
przygotowania sie na rozne scenariusze zwiazane z pandemia koronawirusa.
– Rozegranie ligi w tej formule pozwoli nam zachowac niewielka rezerwe
czasowa na pelne rozegranie sezonu, rowniez w przypadku pojawienia sie
drugiej fali epidemii i ewentualnej koniecznosci czasowego wstrzymania
rozgrywek na jesieni.
Mistrzem Polski zostanie druzyna, ktora na koniec sezonu zgromadzi
najwieksza liczbe punktow – mowi prezes.
Ostatni zespol spadnie do I ligi, a przedostatni rozegra baraz o
utrzymanie sie w PGNiG Superlidze z drugim zespolem I ligi. Bez zmian
pozostaje system punktacji – za kazdy wygrany mecz w regulaminowym
czasie druzyna zdobedzie 3 pkt, za zwyciestwo po rzutach karnych 2 pkt,
za porazke po rzutach karnych 1 pkt, za porazke w regulaminowym czasie
gry 0 pkt.

-To koniec pewnej ery. Firma Bertusa Servaasa byla tytularnym sponsorem
kieleckiego klubu od sezonu 2002/03, czyli przez 18 lat. Czasem na
pierwszym, czasem na drugim miejscu w nazwie, ale VIVE bardzo mocno
wrylo sie w swiadomosc kibicow. Nie tylko szczypiorniaka i nie tylko w
Polsce.
Daleki jestem od patetycznego tonu, bo mimo dramaturgii calej sytuacji i
oczekiwanego byc moze przez niektorych ogloszenia rozpadu druzyny, w
Kielcach przynajmniej na razie dojdzie tylko do zmiany nazwy. A to
raczej niewielkie zmartwienie dla kibicow, ktorzy i tak na meczach nie
krzyczeli „VIVE, VIVE”, tylko „Iskra, Iskra”, o co zreszta kiedys
Servaas mocno sie z fanami posprzeczal. Jednak obawiam sie, ze to moze
byc poczatek lawiny. Oby tak sie nie stalo, ale co bedzie, jesli Servaas
nie zbierze z rynku tych trzech milionow? Teraz odejda liderzy, za rok
moze kolejni. To rownia pochyla, choc dopoki w tym zespole jest Talant
Dujszebajew, wierze, ze uda sie wszystko posklejac.
Rozwalic jakis projekt jest bardzo latwo, ale odbudowanie go pozniej
prawie nigdy sie nie udaje. Przyklady mozna mnozyc. Portland Pampeluna i
Ciudad Real w Hiszpanii, HSV Hamburg i VfL Gummersbach w Niemczech,
Zagrzeb w Chorwacji, Celje w Slowenii, Czechowskie Miedwiedi w Rosji, AG
Kopenhaga w Danii.
Nie chce rzucac haslami, ze kielecka ekipa to dobro narodowe, ale
spojrzmy chlodnym okiem na nasz sport, zwlaszcza zespolowy. Ile mamy
oprocz VIVE klubow zdolnych do walki o najwyzsze, powtarzam, najwyzsze
swiatowe trofea? Dwa, moze trzy w siatkowce. Cos jeszcze? Niestety, nic.
Dlatego trzymam kciuki za kielecki projekt, a do Servaasa mam naprawde
duzy szacunek. Bo zbudowac praktycznie w pojedynke i bez wielkiego
jednozrodlowego kapitalu klub, ktory wygrywa Champions League i od
dekady jest wsrod najlepszych, to jest naprawde mistrzostwo swiata. Oby
znow mu sie udalo.

-Niesamowity pomysl PZPS. Awatary na meczach reprezentacji Polski
Nie bedzie kibicow, beda… awatary. Na niecodzienny pomysl w dobie
pandemii wpadl Polski Zwiazek Pilki Siatkowej, ktory zamiast biletow
zaoferowal kibicom umieszczenie swoich zdjec na 140-centymetrowych
tekturowych awatarach. Na spotkania reprezentacji Polski siatkarek i
siatkarzy nie beda mogli byc wpuszczeni widzowie, na trybunach znajda
sie za to awatary z wizerunkami fanow.
Za taka niecodzienna przyjemnosc trzeba zaplacic 59 zlotych. Sprzedaz
ruszyla w poniedzialek i – jak twierdza dzialacze PZPS – cieszy sie
sporym zainteresowaniem. „Wszyscy, ktorzy dokonaja zakupu do 21 czerwca
maja gwarancje, ze awatar z ich twarza pojawi sie na wszystkich meczach
towarzyskich w tym sezonie reprezentacyjnym” – zachwala zwiazek.
Na razie PZPS sprzedaje awatary na cztery mecze towarzyskie. 30 czerwca
i 1 lipca siatkarki Jacka Nawrockiego, ktore trenuja na zgrupowaniu w
Szczyrku, zmierza sie w Walbrzychu z reprezentacja Czech. 22 i 23 lipca
pierwsze w tym roku sparingi rozegraja natomiast Bialo-Czerwoni. Ich
rywalami beda w MOSiR Zielona Gora Niemcy. Prawdopodobnie na tym nie
koniec, bo druzyna Vitala Heynena, ktora zakonczyla juz pierwsze
zgrupowanie w Spale (drugie rozpocznie sie 29 czerwca) zmierzy sie
jeszcze pod koniec lipca z Estonia i Finlandia, ale na razie PZPS nie
oglosil gospodarza tych potyczek. Wszystkie spotkania pokaze telewizja
Polsat Sport i podczas transmisji kibice, ktorzy zaplacili za awatary,
beda mogli zobaczyc „siebie” w telewizji.
ZUZEL
Runda Zasadnicza:
I runda
12 czerwca 2020 (piatek)
Wroclaw – Lublin 55:35
14 czerwca 2020 (niedziela)
Gorzow – Leszno 41:49
Rybnik – Zielona Gora 36:53
15 czerwca 2020 (poniedzialek)
Czestochowa – Grudziadz 53:37

II runda
21 czerwca 2020 (niedziela)
Zielona Gora – Czestochowa, odwolany
Lublin – Gorzow 53:37
22 czerwca 2020 (poniedzialek)
Leszno – Wroclaw
23 czerwca 2020 (wtorek)
Grudziadz – Rybnik

-Swietnie wiesci dla kibicow przekazal przewodniczacy GKSZ Piotr
Szymanski. Osiagnieto porozumienie pomiedzy stacja Canal+, a eWinner 1.
Liga zuzlowa, ktore zaklada transmisje wszystkich meczow zaplecza PGE
Ekstraligi! Oznacza to, ze kibic zuzla w tym sezonie bedzie mial
mozliwosc sledzenia na zywo rozgrywek wszystkich polskich lig.
– Jest bardzo blisko porozumienia z telewizja Canal Plus, ktore sprawi,
ze wszystkie mecze eWinner 1. Ligi bedzie mozna zobaczyc w telewizji.
Kluby dostana okno reklamowe na swiat, a kibice wielkie emocje. Przed
startem rozgrywek podamy konkrety, ale juz mozna mowic, ze tak bedzie,
wiec kibice beda zadowoleni. Dostana przeciez caly weekend zuzla.
Wliczajac wszystkie klasy rozgrywkowe od piatku do niedzieli emocji w
telewizji nie zabraknie – informuje Piotr Szymanski.
Pierwsza wersja umowy ligi z telewizja zakladala transmisje sobotniego
spotkania o godzinie 16:00 oraz drugiego o 14:00 w niedziele.
Ostatecznie wiadomo, ze do sobotniego meczu dojda kolejne dwa, ktore
beda transmitowane na lamach internetowego kanalu stacji Canal+. –
Jeszcze doprecyzowujemy kolejki i termin, ale wszystko wskazuje na to,
ze trzy mecze beda w sobote, jeden w niedziele – zakonczyl dzialacz.
————–
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *