Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 20 grudnia 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 334(5568) 20 grudnia 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
SKOKI NARCIARSKIE
Norweg Halvor Egner Granerud byl najlepszy w niedzielnym konkursie
Pucharu Swiata w Engelbergu. Tym razem najlepszym z Polakow byl Piotr
Zyla, ktory stanal na najnizszym stopniu podium. Punkty zdobylo pieciu
Bialo-Czerwonych.
Po sobotnim konkursie i pierwszym w tym sezonie podium dla Kamila
Stocha, apetyty fanow nad Wisla byly spore. Engelberg zawsze byl
szczesliwy dla Polakow, co zreszta po raz kolejny potwierdzilo sie w
pierwszych zawodach tegorocznego Pucharu Swiata na Gross-Titlis-Schanze,
gdzie dobrze spisali sie niemal wszyscy podopieczni Michala Dolezala.
Sobotnie podium bylo juz 72. w karierze Kamila Stocha. Po raz pierwszy
stanal na nim w sezonie 2010/2011 i od tego momentu w czolowej trojce
byl przynajmniej raz w kazdym sezonie. Oznacza to, ze mamy juz jedenasty
sezon z rzedu, w ktorym Stoch staje na podium. Jesli w niedziele
powtorzy ten wyczyn, wowczas wyrowna osiagniecie Jensa Weissfloga.
Niemiecka legenda skokow stawala na podium 73 razy i zajmuje siodme
miejsce w klasyfikacji wszech czasow. Liderem jest Janne Ahonen, ktory
ma 108 miejsc na podium. Z kolei gdyby Orzel z Zebu wygral w Engelberu
byloby to jego 37. zwyciestwo w karierze. Wyprzedzilby wowczas Ahonena i
samodzielnie zajmowal czwarte miejsce w klasyfikacji wszechczasow.
W kwalifikacjach ponownie sile pokazal Stoch, ktory uplasowal sie na
trzeciej pozycji. Skoczek z Zebu ponownie musial uznac wyzszosc Halvora
Egnera Graneruda, powszechnie uznawanego za glownego faworyta do
zwyciestwa w niedziele. Jednak jak mowil w sobote Piotr Zyla, kazdego
mozna pokonac i Polacy zamierzali znalezc sposob rowniez i na Norwega.
Pierwszym z Polakow, ktorego zobaczylismy na rozbiegu w pierwszej serii
byl Klemens Muranka Jego skok na odleglosc 127,5 metra pozwolil mu
awansowac do drugiej serii, a na polmetku tego konkursu zajmowal 16.
pozycje. Kolejny z naszych reprezentantow Aleksander Zniszczol mial
niestety sporego pecha, poniewaz skakal w bardzo zlych warunkach
wietrznych. Mimo sporej bonifikaty za wiatr wyladowal zaledwie na 108.
metrze i juz po pierwszej serii pozegnal sie z konkursem.
Skaczacy ostatnio znakomicie Andrzej Stekala potwierdzil, ze nawet mimo
silnego wiatru jest w stanie daleko odleciec. Osiagnal 126,5 metra i po
pierwszej serii plasowal sie na 13. miejscu. Kamil Stoch, na ktorego
liczylismy dzis najbardziej, w pierwszej serii pokazal, ze w Enelbergu
czuje sie wysmienicie. Poszybowal na odleglosc 137,5 metra, zebral
znakomite noty od sedziow i na polmetku byl piaty, z niewielka strata do
podium.
Po sobotnim konkursie Dawid Kubacki mowil, ze caly czas brakuje mu
niewiele do optymalnej dyspozycji, ale wlasnie to „niewiele” przelozy
sie na tych kilka metrow wiecej. I w pierwszej serii potwierdzil, ze
jest na dobrej drodze, choc to jeszcze nie wszystko, na co go stac.
Skoczyl 130,5 metra i zajmowal osme miejsce. Dwa metry dalej od niego
ladowal Piotr Zyla, ale otrzymal wyzsze noty i nieco wieksza bonifikate
za wiatr, dzieki czemu po pierwszej serii znajdowal sie na prowadzeniu.
Za plecami popularnego „Wiewiora” znajdowal sie Yukiya Sato, ktory choc
ladowal trzy metry dalej, mial mniejsza bonifikate za wiatr. Nieco
pechowo „dopiero” trzeci byl Granerud. Norweg skoczyl az 141,5 metra,
ale mial duzo lepsze warunki niz jego rywale, otrzymal sporo mniej
dodanych punktow za wiatr i po pierwszej serii tracil do prowadzacego
Zyly 2,9 punktu. To zapowiadalo znakomita walke o koncowy triumf!
W drugiej serii Muranka trafil na kiepskie warunki i wyladowal o 4,5
metra blizej niz w swoim pierwszym skoku i spadl na 22. miejsce. Slabiej
spisal sie rowniez Stekala, ktory tym razem skoczyl 123 metry. Pozwolilo
mu to jednak zajac bardzo przyzwoita pietnasta lokate i obiektywnie
trzeba uznac, ze w Engelbergu zaprezentowal sie bardzo pozytywnie.
Osmy po pierwszej serii Kubacki tym razem wyladowal na 128. metrze, ale
mimo to udalo mu sie utrzymac to miejsce. Walczacy o 73. w karierze
podium Stoch niestety tym razem oddal nieco slabsza probe i wyladowal
pol metra blizej niz Kubacki, plasujac sie na siodmej pozycji w
konkursie w Engelbergu. Na srubowanie swoich rekordow musi wiec zatem
jeszcze poczekac.
Walka o zwyciestwo rozegrala sie pomiedzy Granerudem, a Zyla. Norweg w
swojej drugiej probie osiagnal 135,5 metra i zawiesil poprzeczke bardzo
wysoko. Polak ladowal niestety az osiem metrow blizej i zajal
ostatecznie trzecia pozycje. Trzeba jednak uczcicie przyznac, ze sposrod
wszystkich zawodnikow z czolowki, mial najgorsze warunki wietrzne. Drugi
w niedzielnym konkursie w Engelbergu byl Markus Eisenbichler, ktory
dzieki udanej drugiej probie i skoku na odleglosc 137,5 metra awansowal
na podium.

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
13 kolejka
Lechia Gdansk-Wisla Plock 0-1
Zalegly mecz z 4 kolejki: Lech Poznan-Pogon Szczecin 0-4
14 kolejka
Legia Warszawa-Stal Mielec 2-3
Wisla Plock-Podbeskidzie 4-1
Slask Wroclaw-Warta Poznan 2-1
Pogon Szczecin-Zaglebie Lubin 1-0
Cracovia-Lechia Gdansk 0-3
Lech Poznan-Wisla Krakow 0-1
Piast Gliwice-Rakow Czestochowa 0-0
Jagiellonia Bialystok-Gornik Zabrze 1-0
1.Legia 29pkt
2.Rakow 28pkt
3.Pogon 28pkt
4.Slask 23pkt
5.Gornik 23pkt
6.Zaglebie Lubin 22pkt
7.Jagiellonia 20pkt
8.Lechia 19pkt
9.Lech 17pkt
10.Cracovia 16pkt
11.Wisla Plock 16pkt
12.Wisla Krakow 14pkt
13.Piast Gliwice 14pkt
14.Warta 13pkt
15.Stal 13pkt
16.Podbeskidzie 9pkt
-Pilkarze Pogoni Szczecin zrobili bardzo duzo, zeby zdobyc trzy punkty w
ostatnim meczu w tej rundzie. Oddali prawie 20 strzalow, zdobyli dwie
bramki, ktore zostaly anulowane, ale w koncu zostali nagrodzeni za swoja
konsekwencje. Nieprawdopodobny gol Michala Kucharczyka w doliczonym
czasie gry przypieczetowal zasluzone zwyciestwo 1:0 z Zaglebiem Lubin.
– Nie jest latwo dostac sie na ligowe podium, a jeszcze trudniej na nim
pozostac – mowil przed meczem trener portowcow Kosta Runjaic. Jego
zespol w sobotnie popoludnie bronil trzeciej pozycji w tabeli ekstraklasy.
Zadanie nie nalezalo do najlatwiejszych, poniewaz do Szczecina
przyjechalo bardzo solidne w tym sezonie Zaglebie Lubin, ale kibice
Pogoni przed pierwszym gwizdkiem i tak tryskali optymizmem. Nie moglo
byc inaczej, skoro szczecinski zespol w ostatnim czasie prezentowal
znakomita forme i wygral trzy spotkania z rzedu.
Zwyciestwa z beniaminkami (Stala Mielec i Warta Poznan) wydawaly sie co
prawda obowiazkiem, ale srodowy triumf z Lechem Poznan na wyjezdzie
(wygrana az 4:0) nie pozostawil juz zadnych watpliwosci, ze Pogon
wrocila na wlasciwe tory. Za druzyna ze Szczecina przemawial tez atut
wlasnego stadionu, poniewaz portowcy u siebie nie zaznali jeszcze smaku
porazki w trwajacych rozgrywkach.
– Zwyciestwo w Poznaniu na pewno uwolnilo w nas dodatkowa energie –
zapewnial Runjaic, ktory w sobote cieszyl sie tez z powrotu do
wyjsciowego skladu najwiekszej gwiazdy zespolu. Po przymusowej przerwie
spowodowanej nadmiarem zoltych kartek, do dyspozycji trenera znow byl
Alexander Gorgon.
W pierwszych minutach meczu nie bylo jednak specjalnie widac tej
dodatkowej energii w szeregach gospodarzy. Nieco lepiej prezentowali sie
pilkarze Zaglebia, a w 8. minucie niewiele brakowalo, zeby runal mit
zelaznej szczecinskiej defensywy (Pogon ma najmniej straconych goli w
lidze). Fatalny blad popelnil stoper Mariusz Malec i gdyby nie
rozpaczliwa interwencja Huberta Matyni, ktory zablokowal strzal Dejana
Drazicia, to goscie niechybnie wyszliby na prowadzenie.
Poczatek zapewne nieco rozczarowal kibicow portowcow zgromadzonych przed
telewizorami, ale wydawalo sie, ze od 20. minuty podopieczni Runjaica
wskocza juz na wlasciwe obroty. Druga zolta i w konsekwencji czerwona
kartke zobaczyl Jakub Zubrowski, co zmusilo Zaglebie do gry w dziesiatke
do konca spotkania.
Pogon faktycznie odzyskala inicjatywe, ale nie potrafila jej przelozyc
na jakies konkretne zagrozenie pod bramka przeciwnika. Najbardziej
aktywnym zawodnikiem byl Kacper Kozlowski. 17-latek czarowal dryblingami
i ochota do gry (to na nim Zubrowski zlapal dwie kartki), jednak koledzy
nie potrafili mu dotrzymac tempa.
– Brakuje decyzyjnosci w kluczowych momentach – ocenial najlepszy
zawodnik portowcow w pierwszej polowie.
Slowa nastolatka chyba podzialaly na reszte zespolu motywujaco, poniewaz
gospodarze od poczatku drugiej czesci spotkania ruszyli do ataku. Na
efekty nie trzeba bylo dlugo czekac. W 53. minucie Kozlowski do spolki z
Gorgonem i Luka Zahoviciem przeprowadzili szybka i efektowna akcje,
ktora ten ostatni zakonczyl celnym strzalem do bramki. Niestety gol po
analizie VAR zostal anulowany, poniewaz Gorgon byl na pozycji spalonej.
Dziesiec minut pozniej pilka znowu znalazla sie w siatce gosci, ale i ta
bramka nie zostala uznana. W roli glownej po raz kolejny wystapil
Gorgon, ktory popchnal jednego z przeciwnikow w polu karnym. Dominacja
Pogoni nie podlegala dyskusji, ale zepchniete do glebokiej defensywy
Zaglebie ciagle dzielnie sie bronilo.
Wydawalo sie, ze goscie jakims cudem dowioza ten szczesliwy remis do
koncowego gwizdka, ale w doliczonym czasie gry na uderzenie z dystansu
zdecydowal sie Michal Kucharczyk. Potezna bomba trafila w samo okienko
bramki lubinian, a strzelec momentalnie utonal w objeciach kolegow z
zespolu. Byc moze bylo to nawet najladniejsze trafienie w tym sezonie
ekstraklasy.
Dla Pogoni na pewno bezcenne, poniewaz pozwolilo wygrac czwarty mecz z
rzedu. Portowcy przerwe swiateczna spedza na podium.
Pogon: Stipica – Bartkowski ZK, Zech, Malec, Matynia (56. Kucharczyk) –
Kowalczyk (83. Smolinski), Kozlowski ZK (83. Fraczczak), Drygas ZK (72.
Hostikka), Dabrowski, Gorgon – Zahovic (83. Benedyczak).

-Lechia Gdansk po dobrym w swoim wykonaniu meczu pokonala Cracovie 3:0 i
jeszcze przed swiateczno-noworoczna przerwa zdazyla przelamac fatalna
serie porazek.
Lechia miala w Krakowie trzy zadania: przerwac bramkowy post (trwal on
juz 368 minut) oraz dwie fatalne serie, aktualna – czterech porazek z
rzedu oraz historyczna – szesciu kolejnych przegranych z Cracovia
(ostatnie zwyciestwo ponad dwa lata temu).
Trener Piotr Stokowiec najbardziej cieszyl sie przed meczem, ze do
skladu wracaja dwa filary jego zespolu – Michal Nalepa oraz Jaroslaw
Kubicki. Za to na lawce rezerwowych zostali m.in. slabo prezentujacy sie
ostatnio Bartosz Kopacz oraz Lukasz Zwolinski.
Lechia od poczatku spotkania prezentowala sie ani bardzo dobrze, ani
zle, po prostu poprawnie. Szczegolnie dobrze zorganizowana byla gra w
tylach, a po przechwycie pilki gdanszczanie dosc sprawnie organizowali
sie w ofensywie. W niej wreszcie niezle wygladal Omran Haydary, sporo
dawal tez zespolowi Kenny Saief i umiejetnie poruszajacy sie miedzy
liniami Flavio Paixao.
To wszystko sprawilo, ze szybko udalo sie przelamac bramkowa niemoc.
Rzut wolny tuz przed polem karnym wywalczyl aktywny Haydary, a
precyzyjnym strzalem nad murem i tuz przy slupku popisal sie Rafal
Pietrzak. Bramkarz Cracovii Karol Niemczycki mial pilke na rece, ale
wybic jej nie zdolal. Licznik bez zdobytego gola stanal na 383 minucie.
Po strzeleniu bramki lechisci wciaz grali swoje. Trzymali rywala z
daleka od wlasnego pola karnego, a sami probowali podwyzszyc
prowadzenie. Niemczyckiego zatrudniali kolejno Jakub Kaluzinski, Kenny
Saief oraz Flavio Paixao, jednak 21-letni bramkarz Cracovii byl czujny.
Za to pracy prawie w ogole nie mial jego vis-à-vis Dusan Kuciak,
gospodarze oddali bowiem tylko jeden celny strzal i to malo grozny.
Gospodarze nieco wiecej zdecydowania w ofensywie wykazywali po przerwie.
Z kolei gdanski zespol skupil sie juz niemal wylacznie na obronie. I
wciaz robil to bardzo dobrze, gdyz Cracovia wlasciwie nie stwarzala
sobie podbramkowych sytuacji, zreszta nawet prob strzalow bylo bardzo
niewiele.
Lechia zagrozila Cracovii tylko strzalem Flavio z… ok. 50 metrow (tuz
nad poprzeczka), poza tym z kontrami wychodzila bardzo rzadko. Jednak
taka gra na bardzo przecietna Cracovie w zupelnosci wystarczala.
Sprawa zwyciestwa ostatecznie rozstrzygnela sie w ciagu kilkudziesieciu
sekund kolo 80 minuty. Najpierw druga zolta, a w konsekwencji czerwona
kartke zobaczyl obronca Cracovii Michael Gardawski, a za chwile po
swietnym dosrodkowaniu Pietrzaka z rzutu wolnego bramke glowa zdobyl
Maciej Gajos.
Rywala dobila dwojka rezerwowych, choc pieknym podaniem akcje zaczal
rozgrywajacy dobry mecz Jakub Kaluzinski. Potem Conrado idealnie wylozyl
pilke Jaroslavovi Mihalikowi, ktory z najblizszej odleglosci dopelnil
formalnosci.
Zatem pilkarze Lechia przerwali wszystkie wspomniane wyzej serie i w
troche lepszych humorach spedza swiateczno-noworoczna przerwe. Na ligowe
boiska wroca juz 30 stycznia, kiedy zmierza sie w Gdansku z Jagiellonia
Bialystok.
Lechia: Kuciak – Fila Z (90.+3.), Nalepa, Tobers, Pietrzak – Kubicki Z –
Haydary Z (90. Kopacz), Kaluzinski Z, Gajos, Saief (89. Conrado) –
Flavio Paixao Z.

-Legii Warszawa w ekstraklasie rekawice rzucil klub bez stadionu, ze
skromnym budzetem i z zaledwie jednym kandydatem na gwiazde ligi w
skladzie. Czy Rakow Czestochowa moze zostac mistrzem Polski?
Najnowszy – pazdziernikowy – raport finansowy klubow ekstraklasy dotyczy
co prawda rzeczywistosci minionej, bo przedpandemicznej, ale daje realny
obraz tego, co i teraz znajduje sie na klubowych kontach. W 2019 r.
przychody Legii Warszawa wynosily niemal 124 mln zl, nastepni na liscie
zarabiali mniej niz polowe tej sumy: Lechia Gdansk 51 mln zl, Lech
Poznan 46 mln. Wiadomo, ze konczacy sie rok w tym rankingu sporo zmieni,
bo wyprzedaz w Lechu (klub skasowal pieniadze za Roberta Gumnego, Kamila
Jozwiaka i Jakuba Modera) polaczona z awansem do fazy grupowej Ligi
Europy da mu w sumie co najmniej 120 mln zl ekstra. To zwiastuje powrot
do czasow sprzed kilku sezonow, gdy finansowa przewaga Legii nad reszta
stawki nie byla tak olbrzymia i nie czynila z warszawskiego klubu
murowanego faworyta do tytulu.
By z nia walczyc, nie trzeba byc krezusem – pokazal to Piast Gliwice,
wygrywajac lige w 2019 r. Tymczasem trwajacy sezon ma na razie inna
rewelacje. Rakow Czestochowa posiada niewiele, by bic sie o mistrzostwo
Polski: budzetem dysponuje skromnym (w raporcie Deloitte to zaledwie
18,5 mln zl, ale pol 2019 r. Rakow spedzil w I lidze), nie ma stadionu
(mecze rozgrywa w Belchatowie, opozniona przebudowa obiektu w
Czestochowie trwa i ma sie zakonczyc wiosna), w zespole prozno szukac
glosnych nazwisk. A jednak niemal na polmetku sezonu – rozegrano 14 z 30
kolejek – jest w czolowce tabeli.
Rakow gwiazd – tych na miare ekstraklasy, 30. ligi w europejskim
rankingu – nie sprowadza, Rakow sam je tworzy. W tym sezonie wykreowal
dwie: trenera Marka Papszuna i napastnika Ivi Lopeza.
Papszun w polskim futbolu jest wyjatkiem. Prace w Czestochowie rozpoczal
w 2016 r., gdy klub byl w drugiej lidze. Wygral ja i awansowal do
pierwszej ligi, by po dwoch kolejnych sezonach wywalczyc nastepna
promocje, juz do ekstraklasy. Uchodzi za szkoleniowca o twardej rece,
wrecz zamordyste, maniaka taktyki i ciezkiej pracy. Przez niemal piec
lat pracy w Rakowie jeszcze nie przetestowal cierpliwosci pracodawcy,
wlasciciela klubu i handlujacej elektronika firmy x-kom Michala
Swierczewskiego. Odkad Papszun jest w Rakowie, ten gra ponad stan,
osiagajac wynik lepszy od oczekiwanego. – Teraz my gramy o mistrzostwo
Polski – nie ukrywa Andrzej Niewulis, w Rakowie od czasow drugiej ligi,
znow podstawowy obronca klubu z Czestochowy po kontuzji Tom�A�Aa Petr�A�Aka.
Losy niemal dwumetrowego czeskiego pilkarza to tez historia krzepiaca: w
Rakowie od czasow drugoligowych, gdy w zasadzie rozstawal sie z powazna
pilka i szukal innych zajec. Rosl jednak razem z druzyna, kierowal jej
defensywa, wykorzystujac swoj wzrost strzelal gole. Az przyszedl awans
do ekstraklasy i rzecz zupelnie niespodziewana: debiut w reprezentacji
Czech w towarzyskim meczu z Finlandia. Jesli Petr�A�Aek wroci do zdrowia –
a ma wrocic po przerwie zimowej – pomoze Rakowowi w walce o mistrzostwo,
a sam powalczy o udzial w Euro 2020.
Znacznie krocej niz Papszun, Niewulis czy Petr�A�Aek – bo dopiero od
pazdziernika – jest w Rakowie hiszpanski napastnik Ivi Lopez. To kariera
dla ekstraklasy w zasadzie typowa: pilkarz, ktory ledwie liznal La Liga
przyjezdza do Polski i robi tu furore. Podobna droge przebyli wczesniej
Carlitos, Igor Angulo, Jorge Félix czy Airam Cabrera, napastnika Rakowa
rozni od nich to, ze jego kontakt z wielkim futbolem byl wiecej niz
epizodyczny: w hiszpanskiej ekstraklasie zagral 44 razy, gola strzelil
nawet Realowi Madryt. Gdyby w ostatnich latach nie dolowal w drugiej
lidze, nawet nie spojrzalby na oferte z europejskiej prowincji.
Tymczasem spojrzal, przeszedl do Rakowa i nie zawiodl – strzelil piec
goli, napedzal wiekszosc atakow zespolu Marka Papszuna, ktory swoj
zespol posyla w boj nietypowo, bo z trzema obroncami, czterema
pomocnikami i trzema napastnikami. Ustawienie 3-4-3 w polskiej lidze to
taktyczny ewenement, w dodatku w Rakowie stosowany konsekwentnie od lat
na polecenie… wlasciciela. – Chcemy grac ofensywna wersje 3-4-3,
dopoki nie uznam, ze to system przestarzaly i nalezy go zmienic – mowil
Michal Swierczewski, rodowity czestochowianin, w rozmowie z portalem
Newonce.
Jesli cos moze przeszkodzic Rakowowi w odniesieniu sukcesu, to klopoty
ze stadionem. PZPN udzielil klubowi licencji wraz z pozwoleniem na gre w
Belchatowie, ale jesli wiosna druzyna nie bedzie mogla grac na wlasnym
obiekcie, to za kazdy mecz rozegrany w roli gospodarza poza Czestochowa
bedzie musial zaplacic 30 tys. zl kary. Modernizacja to inwestycja
miejska, miala zakonczyc sie w marcu, tymczasem pierwszy mecz po zimowej
przerwie odbedzie sie juz w ostatni weekend stycznia.

-Tylko kilka miesiecy trwala przygoda trenera Ireneusza Mamrota z Arka
Gdynia. Kontrakt zostal rozwiazany za porozumieniem stron.
To mial byc trener na dluzszy czas, a okazal sie tylko na kilka
miesiecy. Ireneusz Mamrot nie jest juz szkoleniowcem Arki. Kontrakt,
ktory mial obowiazywac do czerwca 2022 r., zostal rozwiazany za
porozumieniem stron.
Mamrot prace w Arce rozpoczal w maju tego roku. Przejmowal zespol w
bardzo trudnym polozeniu i nie zdolal utrzymac go w Ekstraklasie. Po
spadku, w przerwie miedzy rozgrywkami, zespol przeszedl rewolucje i w
rundzie jesiennej obecnego sezonu nalezal do czolowki I ligi (awansowal
rowniez do 1/8 finalu Pucharu Polski, gdzie zmierzy sie z Gornikiem
Leczna). Swoja gra nie zachwycal, ale na wiosne wciaz moze liczyc na
walke o awans do Ekstraklasy (zajmuje 5. miejsce). Zrobi to juz jednak
pod wodza innego szkoleniowca. Jego prezentacja ma nastapic w czwartek.
– Musielismy podjac trudna decyzje, ktora jednak, z uplywem czasu, moze
okazac sie korzystna dla obu stron. Chcialbym podziekowac trenerowi
Mamrotowi za dotychczasowa wspolprace. Zycze mu szybkiego powrotu na
lawke trenerska i wielu sukcesow w dalszej pracy szkoleniowej. Jestem
pewny, ze jeszcze spotkamy sie na boiskach Ekstraklasy – powiedzial
prezes Arki Michal Kolakowski dla oficjalnej strony klubowej.
Bilans Mamrota w Arce to 30 spotkan – 14 wygranych, 8 remisow i 8
porazek (bramki 50:34).
Wedlug informacji sportowefakty.pl Mamrot jest glownym kandydatem do
zastapienia Radoslawa Sobolowskiego, jesli ten zostanie zwolniony z
Wisly Plock. Zainteresowane jego uslagami ma tez byc Podbeskidzie
Bielsko-Biala, gdzie na poczatku tygodnia prace stracil Krzysztof Brede.

-Prezes Cracovii Janusz Filipiak i wiceprezes Jakub Tabisz zostali
ukarani przez Komisje Ligi za to, ze podczas derbow Krakowa rzucali
wyzwiskami w strone sedziego. Tyle ze to kary w zawieszeniu, nikogo w
portfel raczej nie uderza.
Ekstraklasowe trybuny sa puste z powodu pandemii, wiec doskonale bylo
slychac, co sprzed skyboxa wykrzykuja prezesi Cracovii. Glosnym echem w
srodowisku odbilo sie przede wszystkim zachowanie Filipiaka, ktory
ostatnio uparcie sugerowal, ze sedziowie uwzieli sie na jego klub.
Derby zostaly rozegrane w piatek, 4 grudnia, wladzom Cracovii nie
podobaly sie decyzje podejmowane przez arbitra Daniela Stefanskiego.
Filipiak z cygarem w dloni krzyczal m.in.: „VAR, VAR, ty ch..ju, ty
ch..ju, ty ch..ju”.” „Bucu, obejrzyj VAR” – wtorowal mu Tabisz.
W rozmowie z „Wyborcza” Filipiak tlumaczyl potem, ze jego zachowanie
bylo efektem „bezsilnej wscieklosci” na decyzje podejmowane przez Polski
Zwiazek Pilki Noznej. – To byly ogromne emocje i reakcje kibicowskie.
Mecz prowadzili sedzia Stefanski i Lasyk [odpowiadal za system
wideoweryfikacji VAR – przyp. red.]. Lasyk wczesniej pozbawil nas
ewidentnego rzutu karnego w meczu z Legia – mowil prezes Cracovii.
Komisja Ligi zdecydowala sie na bardzo lagodne kary. Filipiak i Tabisz
dostali nagany i grzywny w wysokosci 5 tys. zl w zawieszeniu na pol
roku. Mimo ze regulamin PZPN za „za podwazanie decyzji sedziowskich”
przewiduje grzywny do 250 tys. zl.
Jaroslaw Poturnicki, przewodniczacy Komisji Ligi, komentuje: –
Przedstawiciele Cracovii dopuscili sie naruszenia przepisow Regulaminu
Dyscyplinarnego PZPN. Przekroczyli granice dopuszczalnej krytyki,
uzywajac wulgaryzmow, de facto, w celu zniewazenia sedziego zawodow.
Przedstawiciele klubu powinni miec swiadomosc, iz ich wypowiedzi lub
dzialania zniewazajace sedziego stanowia delikt dyscyplinarny, ktorego
efektem sa dzisiejsze kary. Orzeczona kara nagany jest wyrazem
dezaprobaty Komisji Ligi dla podobnych dzialan. Z kolei dodatkowa kara
pieniezna orzeczona w zawieszeniu stanowi element prewencji i ma
zapobiec ponownemu popelnieniu takiego samego lub podobnego czynu
dyscyplinarnego.
Tymczasem o tamtych derbach rozmawiano jeszcze dlugo po ich zakonczeniu.
Filipiak stwierdzil wowczas, ze Stefanski nie powinien byl sedziowac, bo
jego zona jest… kibicka Wisly. Zreszta taki sam argument zostal tez
wysuniety w kuriozalnym, ale oficjalnym komunikacie Cracovii.
Po jego opublikowaniu w klub polecialy szydercze i przesmiewcze
komentarze. Dyskusja o derbach omal nie zamienila sie w niesmieszny
kabaret. Komunikat wydala nawet zona sedziego Stefanskiego.
„Jestem zona czlowieka, ktoremu zyczy sie smierci i regularnie wyzywa.
Sama jestem sedzia pilkarska i mam pelna swiadomosc tego, z czym wiaze
sie ta profesja. Niemniej w pewnym momencie nalezy powiedziec, ze
granice zostaly przekroczone. I to jest ten moment – czytamy w dalszej
czesci oswiadczenia. (…) Odnoszac sie do slow, iz >>zona sedziego
Stefanskiego jest kibicka Wisly<<, pragne w pierwszej kolejnosci
wskazac, iz jestem sedzia PZPN i w zwiazku z tym nie kibicuje zadnej
druzynie" – napisala.

ZUZEL
Zastapil Cieslaka i dostal telefon. "W co ty sie pakujesz"
Rafal Dobrucki zostal nowym trenerem reprezentacji Polski na zuzlu.
Podpisal dwuletni kontrakt z Polskim Zwiazkiem Motorowym. Na tym
stanowisku zastapil legendarnego Marka Cieslaka. Dotychczas Dobrucki
pracowal z kadra juniorow. Teraz bedzie laczyl obie funkcje.
– Niektorzy gratulowali, ale mialem tez telefon w stylu, "Rafal w co ty
sie pakujesz" – zdradzil Dobrucki w wywiadzie udzielonym na antenie
radia Pomorza i Kujaw.
Rafal Dobrucki podzielil sie nowatorskim spojrzeniem na rozwoj sportu
zuzlowego. – Trzeba sie otwierac na inne dyscypliny, na flat-track, czy
na pitbike, to jest droga, ktora pozwoli skrocic okres przygotowania do
licencji zuzlowej – mowil Dobrucki. – Na wielu plaszczyznach widze
przestrzen do zagospodarowania, od kadry A, do najmlodszych adeptow w
sporcie zuzlowym. Mysle, ze teraz jest taki czas, ktory wbrew pozorom
mozna wykorzystac, bo wszyscy chyba mamy dosc siedzenia w domu i szukamy
aktywnosci fizycznej. Dzieci po pandemii beda szukac innej rozrywyki niz
siedzenie przed komputerem. Taka mam nadzieje.
– Olbrzymim bledem jest to, ze zuzel staje sie sportem elitarnym, a
powinien stawac sie ogolnodostepny i tanszy. Mamy takie zapedy do
Formuly 1, a nie mamy zadnych podstaw zeby tam isc. Wielu zawodnikow
konczy kariery. Za chwile ludzi nie bedzie stac zeby jezdzic na zuzlu.
Tu jest rola FIM-u, aby wprowadzic zmiany. Kazdy powinien miec mozliwosc
trenowania co powoli sie dzieje. Udalo sie na przyklad wprowadzic zapis
do regulaminu, ktory bedzie pozwalal polskim trenerom prowadzic
szkolenie na motocyklach pitbike dla dzieci – powiedzial Dobrucki.

FORMULA 1
-Robert Kubica wciaz bedzie kierowca rezerwowym zespolu, ktory nadal
nazywal sie bedzie Alfa Romeo Racing Orlen.
"Juz wiadomo!" – napisal na Twitterze prezes Orlenu Daniel Obajtek. – "W
przyszlym sezonie pozostajemy razem z Alfa Romeo Racing i Robertem
Kubica. W 2020 r. dzieki tej wspolpracy osiagnelismy ponad 400 mln zl
ekwiwalentu reklamowego, czyli trzy razy wiecej niz w poprzednim
sezonie. To fundament budowy globalnej marki Orlenu".
Ekwiwalent reklamowy to suma, jaka trzeba byloby wydac na publikacje lub
emisje danego przekazu, gdyby byl on reklama. Wedlug prezesa Obajtka
wzrosl on w 2020 r. trzykrotnie w stosunku do roku wczesniejszego. W
2019 r. Robert Kubica byl kierowca podstawowym zespolu Williams, rok
pozniej jako rezerwowy w Alfie wzial udzial tylko w kilku piatkowych
treningach. Williams nie mial jednak marki Orlen w nazwie.
Alfie Romeo, tak jak Williamsowi rok wczesniej, Orlen placil ponad 10
mln euro rocznie.
Na konferencji prasowej, ktora odbyla sie w rafinerii Orlenu w Trzebini,
stojacy obok Kubicy Obajtek mowil: – Robert, z ktorym wiazemy nadzieje i
ktory spelnia nasze oczekiwania, jest bardzo dobrze odbierany przez
Polakow i za granica. 70 proc. naszych ankietowanych wiaze Roberta
Kubice z Orlenem. Mimo iz jest pandemia, inwestowanie w sport sie oplaca
i Orlen nie bedzie schodzil z tej drogi, bo to wiaze sie z biznesem,
ktory realizujemy. Dziekuje Ci, Robert, za te wspolprace, ktora jest
bardzo owocna. Robert wystepowal w wielu naszych kampaniach, ktore
przynosily wymierny efekt.
– Na szczescie i DTM [tam w ubieglym sezonie scigal sie 36-letni Polak],
i Formula 1, w ktorych wystepowalem w tym roku, wystartowaly. Byly to
trudne sezony, skompresowane. Od polowy czerwca do dzis bylem w domu
piec dni. Ale jestem szczesciarzem, bo moja praca to moja pasja. Kazda
mozliwosc jazdy bolidem F1 jest czyms wyjatkowym. Zawsze czuje te
adrenaline, gdy wsiadam do bolidu – opowiadal Kubica. – Moja rola w tym
zespole [Alfie] jest jasna, mysle, ze w tym roku kierowca rezerwowy byl
wazny. Uwazam, ze Alfa Romeo miala szczescie, ze nas miala, to byl duzy
plus dla calego zespolu i ciesze sie, ze bedziemy mogli kontynuowac te
wspolprace. Bardzo mozliwe, ze bede scigal sie na innych arenach, czyms
innym. Trening czyni mistrza, nawet w wieku 36 lat i w motorsporcie. Mam
nadzieje, ze w moim biurze wyscigowym bede spedzal duzo czasu – dodal.
Prezes paliwowego koncernu i popularny kierowca wyscigowy stworzyli
specyficznie barwny duet.
Najpierw – przed sezonem 2019 i na jego poczatku – na pierwszy plan
wyszedl Kubica, wracajacy basniowo do F1 po prawie 10 latach i blisko 20
operacjach. Po kiepskich wynikach Polaka w starciu z wybitnie
utalentowanym George'em Russellem odwazniej do przodu poszedl Obajtek,
zaznaczajac, ze nie da wypchnac Roberta z Formuly 1 tylko dlatego, ze
przegral z partnerem z zespolu wszystkie (21) kwalifikacje w sezonie.
Alfa Romeo zyskala wobec tego dopisek do nazwy i kierowce rezerwowego.
Kubica – kiedys stroniacy od polityki – dal sie za to wprzac nie tylko w
marketingowa kampanie Orlenu, ale i w kampanie prezydencka. Byl jedna z
"gadajacych glow" w skandalicznym spocie wyborczym Andrzeja Dudy,
wyemitowanym jako material w "Wiadomosciach" TVP.
Ostatnio Obajtek przyspieszyl jak bolid F1 – Orlen kupil wydawnictwo
Polska Press (i 20 dziennikow regionalnych), moze tez przejac inna
potezna spolke skarbu panstwa, PGNiG (wedlug samego prezesa "juz za rok").
Robert Kubica ma prawo myslec: I ktos taki nie kupilby mi podstawowego
fotela w F1 w 2022 r.?
W ubieglym sezonie Alfa Romeo Racing Orlen zajela osme miejsce (na 10) w
klasyfikacji generalnej konstruktorow. Jej kierowcami byli – i beda w
2021 r. – Fin Kimi Räikk&#2013265923;snen oraz Wloch Antonio Giovinazzi.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *