Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 18 października 2020

Piotr Bloch
19:26 (16 minut temu)
do mnie

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 276 (5531) 18 pazdziernika 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

KOLARSTWO
Rafal Majka walczyl zazarcie o miejsce w najlepszej trojce Giro d’Italia
podczas morderczej koncowki gorskiego etapu do Piancavallo, ale znow
jest szosty.
Majka znakomicie pojechal w sobotniej jezdzie na czas. To znaczy, jak na
niego znakomicie. Nigdy nie byl dobrym czasowcem, niewielu gorali ma tez
i taki talent w sobie, jak umiejetnosc jazdy indywidualnej na czas. Na
34-kilometrach pagorkowatej trasy z Conegliano do Valdobbiadene Majka
byl 16., i mial czas zaledwie o cztery sekundy gorszy od mistrza Polski
w tej specjalnosci Kamila Gradka (CCC). Majka (BORA-hansgrohe) awansowal
w klasyfikacji generalnej z osmego miejsca na szoste i zmniejszyl strate
do trzeciego zawodnika Hiszpana Pello Bilbao (Bahrain McLaren) z 38 do
22 sekund. Ale w pierwszej dziesiatce – przed i za Majka – roznice
czasowe byly minimalne.
Dzisiejszy etap (185 km z bazy lotniczej w Rivolto do Piancavallo) mogl
byc dla Polaka kolejna szansa na polepszenie miejsca. Byc moze nawet na
awans do najlepszej trojki Giro d’Italia, choc to byloby niezmiernie
trudne, gdyz Wloch Vincenzo Nibali (Trek Segafredo) i Bilbao – 3 i 10 s
przed Polakiem w klasyfikacji generalnej – to znakomici gorale, zas
lider Joao Almeida (Deceuninck QuickStep) oraz jego najgrozniejszy rywal
Wilco Keldermann (Sunweb) maja spora przewage nad reszta.
Ale Giro napisalo zupelnie innych scenariusz.
Ostatni podjazd do mety na obrzezach Dolomitow, w Piancavallo byl
piekielnie trudny – ponad 14 km, kilka porzadnych scianek po 10 proc.
nachylenia, z fragmentami nawet 14 proc. (z 150 m npm do 1280 m npm,
srednio 7,8 proc).
Dojechala do niego grupa faworytow klasyfikacji generalnej w komplecie.
Na juz w pierwszej czesci podjazdu pekali kolejni kolarze: zaskakujaco
Bilbao i Nibali, a takze, Wloch Domenico Pozzovivo (NTT), Dunczyk Jakob
Fuglsang (Astana). Zaczal tracic Rafala Majka, ale po chwili kryzysu
dotarl z olbrzymim wysilkiem do kilku najlepszych, w tym lidera Giro, i
wzial drugi oddech. Potem znow sie obsunal po morderczym ataku kolarzy
zespolu Sunweb Keldermanna. Cierpial i walczyl w obronie rozowej
koszulki Almeida, a za nim ciagnal z trudem Majka, najpierw samotnie,
potem z Wlochem Fausto Masnada (Deceuninck QuickStep), potem znow sam.
Wygral Brytyjczyk Tao Geoghegan Hart (Ineos Grenadires) przed
Keldermannem. Lider Almeida – po strasznej i samotnej walce – obronil
pozycje, choc stracil czas do Holendra. Keldermann teraz traci do
Portugalczyka zaledwie 15 s. Majka przyjechal na mete samotnie na 5.
miejscu, 1 min 22 s straty za zwyciezca. W klasyfikacji generalnej
pozostal na szostym miejscu, 3 min 18 s za liderem i 3 min 03 s za
Keldermannem. Przed nim sa jeszcze zwyciezca etapu do Piancavallo
Geoghegan Hart (21 s przewagi nad Polakiem), trzeci dzis na mecie
Australijczyk Jai Hindley (Sunweb, 22 s) oraz Bilbao (8 s).

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
7 kolejka
Cracovia-Piast Gliwice 1-0
Gornik Zabrze-Rakow Czestochowa 1-3
Jagiellonia Bialystok-Lech Poznan 2-1
Wisla Plock-Slask Wroclaw 1-0
Stal Mielec-Wisla Krakow 0-6
Legia Warszawa-Zaglebie Lubin 2-1
W poniedzialek Podbeskidzie-Warta Poznan, Lechia Gdansk-Pogon Szczecin.
1.Rakow 16pkt
2.Gornik 13pkt
3.Zaglebie Lubin 13pkt
4.Jagiellonia 11pkt
5.Slask 10pkt
6.Lechia 9pkt
7.Legia 9pkt
8.Lech 8pkt
9.Wisla Plock 8pkt
10.Pogon 7pkt
11.Wisla Krakow 6pkt
12.Cracovia 5pkt
13.Podbeskidzie 5pkt
14.Stal Mielec 5pkt
15.Warta 4pkt
16.Piast 1pkt
-Lechia Gdansk – Pogon Szczecin, czyli mecz druzyn, ktore wypadly z
rytmu. Jak zagraja po dlugiej przerwie?
Lechia ostatni mecz rozegrala 26 wrzesnia, Pogon rowno miesiac temu.
Dluga przerwe mialy wiec oba zespoly, jednak w lepszej sytuacji jest ten
gdanski.
Przyzwyczailismy sie juz do tego, ze wsrod rozdajacych karty w obecnym
sezonie jest takze koronawirus. To powoduje duza nieprzewidywalnosc, a
wlasciwie kazdy mecz jest niewiadoma. No moze z wyjatkiem tych z
udzialem Rakowa Czestochowa, ktory utrzymuje stala, bardzo wysoka
dyspozycje i zasluzenie przewodzi ligowej tabeli.
Spotkanie z wielkim znakiem zapytania odbedzie sie takze w poniedzialek
w Gdansku, szczegolnie jesli chodzi o Pogon. COVID-19 od poczatku
rozgrywek w mniejszym lub wiekszym stopniu dotknal juz wlasciwie
wszystkie zespoly, ale w zaden nie uderzyl on z tak ogromna sila.
Wykryte pod koniec wrzesnia w Szczecinie ognisko skutkowalo w sumie az
34 zakazeniami. W tym gronie bylo ponad 20 pilkarzy, ponadto czlonkowie
sztabu szkoleniowego, pracownicy klubu itd.
O tym, co dzialo sie w zespole w ostatnich tygodniach, mowil na
przedmeczowej konferencji trener Pogoni Kosta Runjaic.
– Najpierw musielismy przejsc 10-dniowa kwarantanne. Poszczegolne osoby
mialy rozne objawy, ja sam dobrze to znioslem. Bylem jedynie troche
przeziebiony i przez kilka dni czulem sie slabiej. Jednak inni mieli
mniej szczescia i zlapalo ich mocniej. Teraz staramy sie, aby kazdy
wrocil do formy z okresu przed kwarantanna. Juz w jej trakcie
rozpoczelismy treningi online. Nasi trenerzy przygotowania fizycznego i
fizjoterapeuci wykonali dobra robote. Byli 24 godziny na dobe w
kontakcie z pilkarzami. Zajecia odbywaly sie o roznych porach, w
zaleznosci od tego, jak kto sie czul. 6 pazdziernika wrocilismy do zajec
na powietrzu. Musielismy zweryfikowac na jakim poziomie i w jakiej
dyspozycji sa zawodnicy, dlatego przez kilka dni trenowalismy w grupach
– opisuje Runjaic.
Zeby jak najlepiej przygotowac sie do meczu z Lechia, ekipa Pogoni juz w
srode zameldowala sie na minizgrupowaniu w Hotelu Mistral w Gniewinie.
Jednak forma zespolu, a nawet jego sklad bedzie duza niewiadoma.
W porownaniu z problemami Pogoni w Lechii panuje niemal sielanka. Ona
swoje klopoty miala na samym poczatku okresu przygotowawczego, teraz –
na tyle, na ile jest to mozliwe – wszystko toczy sie bez wielkich
odstepstw od normy.
Oczywiscie z powodu koronawirusa w Wisle Krakow gdanszczanie tez mieli
przelozony jeden mecz, jednak najwazniejsze, ze w samym zespole nie
dzieje sie nic niepokojacego. Wyjatkiem jest Jaroslav Mihalik, ktory
podczas pobytu na zgrupowaniu reprezentacji Slowacji zlapal zakazenie. W
tej chwili przebywa w ojczyznie, do Gdanska wroci dopiero, kiedy
wyzdrowieje.
Poza Mihalikiem na mecze kadry wyjechalo jeszcze osmiu zawodnikow,
wszyscy oni po powrocie do Gdanska przeszli testy na obecnosc koronawirusa.
– Przyjelismy taka procedure, ze dopiero, kiedy dostana wynik negatywny,
moga dolaczyc do calego zespolu. Wczesniej trenuja tylko indywidualnie.
Mamy 16 pewnych zawodnikow [gotowy do gry jest m.in. Kenny Saief],
ktorych chcemy chronic. Mam nadzieje, ze kadrowicze szybko wroca do
zespolu i naszego rytmu treningowego, ale liczy sie przede wszystkim
rezim sanitarny – podkresla trener Piotr Stokowiec.
W Lechii musza byc bardzo ostrozni, gdyz kontakt z koronawirusem na
pewno mogli miec Dusan Kuciak (przebywal z Mihalikiem na zgrupowaniu
kadry Slowacji), Egzon Kryeziu (z powodu zakazenia w mlodziezowej
reprezentacji Slowenii odwolane zostaly jej dwa mecze towarzyskie) czy
Jakub Kaluzinski (przypadki COVID-19 na zgrupowaniu reprezentacji Polski
do lat 19).
Mimo wszystko trener Stokowiec z optymizmem podchodzi do powrotu do gry
po 22 dniach przerwy. Lechia od razu wejdzie na wysokie obroty, gdyz w
ciagu 13 dni czekaja ja cztery mecze.
– Pierwszy tydzien tej naszej dlugiej przerwy trenowalismy podzieleni na
grupy, tak jak zalecala Ekstraklasa. Zastosowalismy taka swoista,
wewnetrzna kwarantanne. Z ta grupa, ktora zostala w Gdansku, mocno
popracowalismy, jestem zadowolony. Coz, rzeczywistosc jest wyjatkowa,
nigdy w historii nie bylo takiej sytuacji, takich rozchwianych okresow
przygotowawczych. Trzeba sie dostosowac i grac jak najlepiej, zeby
dostarczyc kibicom troche radosci w tych trudnych czasach – podsumowal
szkoleniowiec Lechii.

I LIGA
8 kolejka
Widzew Lodz-Sandecja Nowy Sacz 2-1
Belchatow-Zaglebie Sosnowiec 1-0
Arka Gdynia-LKS Lodz 0-0
Korona Kielce-Odra Opole 0-2
Stomil Olsztyn-Resovia 1-1
Miedz Legnica-Jastrzebie 1-1
Mecze Radomiak-Tychy, Chrobry Glogow-Nieciecza, Puszcza
Niepolomice-Gornik Leczna, odwolane z powodu powolania zawodnikow do
reprezentacji narodowej;
9 kolejka
Gornik Leczna-Widzew Lodz 0-0
Miedz Legnica-Puszcza Niepolomice 1-1
Nieciecza-Jastrzebie 2-0
Tychy-Chrobry Glogow 4-0
Odra Opole-Radomiak 1-1
Stomil Olsztyn-Arka Gdynia 1-1
Sandecja Nowy Sacz-Belchatow 0-0
Mecze LKS Lodz-Korona Kielce, Zaglebie Sosnowiec-Resovia odwolane z
powodu zagrozenia epidemicznego
1.LKS Lodz 22pkt
2.Nieciecza 21pkt
3.Odra Opole 20pkt
4.Arka 15pkt
5.Leczna 14pkt
6.Tychy 14pkt
7.Miedz 13pkt
8.Puszcza 11pkt
9.Widzew 11pkt
10.Radomiak 10pkt
11.Stomil 10pkt
12.Korona 9pkt
13.Chrobry 9pkt
14.Zaglebie Sosnowiec 7pkt
15.Belchatow 7pkt
16.Resovia 4pkt
17.Jastrzebie 1pkt
18.Sandecja 1pkt
-Arka Gdynia tylko zremisowala w Olsztynie ze Stomilem 1:1, choc do
przerwy prowadzila, a rywal gral w dziesiatke.
Arkowcy chcieli w Olsztynie przerwac serie trzech meczow bez zwyciestwa
i zdobytego gola. Udalo sie tylko to drugie, jednak biorac pod uwage
okolicznosci spotkania gdynianie beda po nim bardzo niezadowoleni.
Nie moze byc inaczej, skoro podopieczni Ireneusza Mamrota od poczatku
osiagneli przewage, a pod koniec pierwszej polowy udokumentowali ja
golem zyskujac przy tym dodatkowego bonusa. Za faul w polu karnym na
wychodzacym na czysta pozycje Arkadiusza Kasperkiewicza czerwona kartke
zobaczyl bowiem obronca Stomilu Damian Byrtek.
Jedenastke pewnie wykorzystal Juliusz Letniowski i gdynianie mogli
schodzic na przerwe bedac w komfortowej sytuacji. Jednak w drugiej
polowie mocno pokpili sprawe.
Najpierw tuz po wznowieniu gry idealna sytuacje zmarnowal Letniowski,
ktory po podaniu Macieja Jankowskiego minal juz bramkarza, ale uderzyl w
slupek! Potem dali sobie wbic wyrownujaca bramke (glowka Wiktora
Biedrzyckiego po rzucie roznym) i choc do konca spotkania pozostawalo
jeszcze ponad pol godziny nie zdolali przechylic szali zwyciestwa na
swoja korzysc. Tak naprawde nie mieli nawet ku temu jakiejs wyjatkowej
okazji, a blizej zdobycia zwycieskiej bramki byli gospodarze.
Zatem niemoc Arki trwa. W czterech ostatnich meczach zdobyla ona raptem
trzy punkty (za trzy remisy) i nie potrafila strzelic gola z gry. Po
poczatkowym entuzjazmie, kiedy gdynianie gromili kolejnych rywali nie ma
juz sladu, zaczela sie klasyczna I-ligowa „mlocka”.
Arka: Kajzer – Kasperkiewicz Z, Danch Z, Marcjanik, Marciniak – Deja,
Drewmiak – Mazek (62. da Silva), Letniowski (73. Zebrowski), Mlynski
(62. Boniecki) – Jankowski (77. Siemaszko).

-Po wrzesniowym zgrupowaniu i mocno minorowych nastrojach, ktore
spowodowal przede wszystkim bardzo nieudany mecz z Holandia, pazdziernik
okazuje sie zdecydowanie lepszy. Oprocz dobrych wynikow, ktore
reprezentacja Jerzego Brzeczka uzyskiwala w el. ME, istotna byla poprawa
gry. Ten trojmecz ten cel spelnil. Z Wlochami zagralismy odwazniej niz z
Holandia, a w spotkaniach z Finlandia i Bosnia i Hercegowina,
zdominowalismy przeciwnika – podkresla Artur Wichniarek, byly
reprezentant Polski i felietonista „Przegladu Sportowego”.
We wszystkich spotkaniach nasz zespol staral sie grac nowoczesna pilke.
Mam na mysli gre wysokim lub srednim pressingiem i probe utrzymania sie
dluzej przy pilce. Nie wybijalismy od tylu pilek na oslep, a pierwsza i
przewodnia mysla byla proba wyjscia z kazdej sytuacji rozegraniem pilki
do partnera z zespolu. W meczach z Finlandia i Bosnia i Hercegowina
bardzo dobrze wygladal atak pozycyjny, czego ukoronowaniem byla druga
bramka z Bosniakami autorstwa Karola Linettego. Przy tym trafieniu rece
same skladaly sie do oklaskow. Pomocnik wykonczyl swietna akcje
zespolowa, w ktorej „kunsztem” pilkarskim popisal sie Robert
Lewandowski. Znakomicie wypatrzyl wchodzacego pomocnika FC Torino. Nie
ma sie co oszukiwac, w ostatnim czasie nie widzielismy zbyt wielu
podobnych obrazkow, wiec to niewatpliwie cieszy. Podobnie fakt, ze
dzieki dobrym wystepom w tych trzech meczach, wielu zawodnikow wznowilo
rywalizacje o pierwsza jedenastke. Najgorsza dla kazdego zespolu jest
stagnacja i przyzwyczajenie sie czesci pilkarzy do tego, ze bez wzgledu
na aktualna forme przyjezdzajac na kadre, wychodza w pierwszej
jedenastce. Zdrowa konkurencja moze wszystkim wyjsc tylko na dobre.
Walka o sklad rozpoczela sie dla kilku zawodnikow na nowo, a do niedawna
wydawalo sie, ze mamy kregoslup, ktory jest nie do ruszenia. To sie
jednak zmienilo. W tej formie, w ktorej jest, wypada z tego szkieletu
Grzesiek Krychowiak. To oczywiscie nie oznacza, ze trzeba z niego
rezygnowac, jak niektorzy juz pisza czy mowia. Po prostu musi on podjac
rekawice i walczyc o swoje miejsce. Przyklad Grzeska czy np.
Szymanskiego, ktory byl odkryciem roku 2019, a obecnie znajduje sie pod
forma, pokazuje, ze budowa tego zespolu jeszcze sie nie skonczyla.
Widac, ze zaczyna oddalac sie od pierwszej jedenastki. To nie jest ten
sam zawodnik, ktory dal powiew swiezosci tej druzynie szczegolnie
jesienia zeszlego roku, czego ukoronowaniem byla piekna bramka ze
Slowenia. Dzisiaj pomocnik znajduje sie na reprezentacyjnym zakrecie, co
wykorzystuja kolejni pilkarze. Ta pokazuje, ze nic w pilce nie jest dane
raz na zawsze. Niestety sa fazy lepsze i gorsze. Jeszcze niedawno kazdy
zazdroscil nam trzech wspanialych napastnikow, a selekcjoner Jerzy
Brzeczek mogl sie zastanawiac, na ktorego postawic.
Najwiekszym objawieniem reprezentacji w ostatnich meczach byl bez
watpienia Kuba Moder. Zawodnik Brighton pokazal, dlaczego Anglicy
zaplacili prawie 11 milionow euro za chlopaka, ktory jeszcze niedawno
nie lapal sie do pierwszej jedenastki Lecha Poznan. Technika, spokoj,
dojrzalosc taktyczna i przeglad sytuacji to cechy, ktore widzielismy u
niego w meczach ESA, ale on te elementy przeniosl jeden do jednego na
poziom reprezentacyjny. Brawo on.
Linetty urodzil sie dla reprezentacji na nowo i pokazal swoja wartosc.
Wreszcie mial szanse pokazac sie w wiekszym wymiarze czasowym i mysle,
ze zagral na tyle dobrze, aby realnie ubiegac sie o pierwsza jedenastke.
Tak samo, jak Jacek Goralski, ktory chyba nie tylko mnie pozytywnie
zaskoczyl. Nie spodziewalem sie, ze po przeniesieniu do egzotycznej ligi
w dalszym ciagu jest w stanie sie uczyc i rozwijac. Dalej jest bardzo
agresywny w swojej grze, ale i tu nowosc potrafi sie kontrolowac. Nie
mozna tez zapominac o Mateuszu Klichu. Na tym zgrupowaniu pokazal, ze
jesli bedzie stawiany na tej samej pozycji, co w Leeds United, to moze
konkurowac z Piotrkiem Zielinskim. A w sumie powinienem powiedziec, ze
to pomocnik Napoli bedzie konkurowal o sklad z Klichem. Dzieki tym
zawodnikom mamy perspektywe wiekszego wyboru w drugiej linii.
Te trzy mecze pokazaly, ze nie moze byc w kadrze swietych krow, bo zle
to wplywa na cala reprezentacje. W niej musza grac zawodnicy najlepsi w
danym momencie. Oczywiscie w kazdej druzynie sa i musza byc zawodnicy,
ktorzy nawet grajac jedno czy dwa slabsze spotkania wystawiani sa w
pierwszym skladzie. To normalne. Nie zmienia sie calej jedenastki co
mecz, ale posadzenie na lawce danego pilkarza powoduje kilka pozytywnych
efektow. Po pierwsze obudzenie tego zawodnika, ktory usiadl, a po drugie
daje sie sygnal dla tych, ktorzy dotychczas bez wzgledu na to, jak sie
prezentowali, nie grali. Moim zdaniem nigdy nie mielismy rownie duzej
rywalizacji w kadrze co teraz. Okazuje sie, ze rowniez ma srodku obrony
pojawili sie zmiennicy. Walukiewicz ktory zagral swietny mecz z
Wlochami, czy Pawel Bochniewicz, ktory co prawda z Finlandia bledow sie
nie ustrzegl, ale ta dwojka mam nadzieje, ze bedzie mocno naciskac na
rutyniarzy.
Nie ma dzisiaj mowy o grze z dwojka napastnikow, a predzej z Klichem za
plecami Roberta. Widac, ze ta dwojka sie szuka, co obserwowalismy juz w
meczu z Wlochami. Z Bosnia to Klich dogrywal pilke do Lewandowskiego,
ktory zostal sfaulowany i obronca gosci ujrzal czerwona kartke. Byl to
przelomowy moment spotkania, co podkreslal tez sam selekcjoner. Jerzy
Brzeczek powiedzial wyraznie, ze pierwsze minuty z Bosnia pokazaly ich
swietne wyjscie spod pressingu. Po raz kolejny brakowalo nam
koncentracji na poczatku spotkania. Niezdecydowanie i spoznienie moglo
nas kosztowac utrata bramki juz w meczu z Wlochami, ale na nasze
szczescie Federico Chiesa nie trafil czysto w pilke, a z Bosnia i
Hercegowina do czystej pozycji strzeleckiej w poczatkowych minutach
doszedl Krunič. Przy tej calej euforii, ktora zasluzenie jest wokol
reprezentacji, nalezy zwrocic na to uwage.
Pazdziernikowe zgrupowanie to byla matura, a prawdziwym egzaminem
dostania sie na uniwersytet pilki reprezentacyjnej bedzie listopad. Mecz
z Ukraina, choc tylko towarzyski zapowiada sie ciekawie i nie spodziewam
sie, ze rywal nam sie nie postawi. A potem czekaja nas dwa mecze z
zespolami teoretycznie lepszymi. Mysle, ze po przyszlym zgrupowaniu
poznamy odpowiedz, na co nas stac. Dzisiaj zasluzenie chwalimy
reprezentacje, ale przed nia sa juz kolejne wyzwania. Mozna sie cieszyc
jeszcze kilka dni po dobrym meczu, ale za chwile trzeba juz myslec o
przyszlosci.
Bayern Monachium po raz pierwszy od 11 lat wybiera sie do Bielefeldu na
mecz Bundesligi. Niewatpliwie jest to swieto w moim miescie i na moim
stadionie. Zobaczymy jednak, czy ten mecz odbedzie sie z udzialem
publicznosci. Pamietam ostatni przegrany mecz Bayernu na Sch�zcoArenie
(stadion Arminii). Wygralismy 2:1 (16.09.2006r.). Pokonalem Olivera
Kahna, to byla bramka wyrownujaca, a zwycieska zdobyl Jonas Kamper po
rzucie wolnym. Nie bylismy wowczas faworytem, podobnie jak nie bedzie
nim obecny zespol w sobote. Ale jednak cuda sie w pilce zdarzaja i
nalezy wierzyc, ze Arminia, ktora dobrze rozpoczela sezon, bedzie w
stanie wygrac.

– Nie jestem typem prezesa, ktory rozkazuje trenerom, ale gdy
zatrudnialem Jerzego Brzeczka to tak dla mnie, jak dla niego bylo
oczywiste, ze po mundialu w Rosji trzeba kadrze transfuzji swiezej krwi
– mowi Zbigniew Boniek.
Dariusz Wolowski: 5:1 z Finlandia, 0:0 z Wlochami, 3:0 z Bosnia i
Hercegowina. Mamy za soba najlepsze zgrupowanie reprezentacji Polski za
kadencji Jerzego Brzeczka? Czy cos mozna bylo zrobic lepiej?
Zbigniew Boniek, prezes PZPN: Mozna bylo wygrac z Wlochami na przyklad.
W pilce jak w zyciu, zeby isc do przodu, trzeba analizowac, co mozna
poprawic, a nie tylko rozplywac sie nad tym, co zrobilo sie dobrze.
Nigdy nie jest tak dobrze, zeby nie moglo byc lepiej. Mnie ucieszyly
slowa Roberta Lewandowskiego, ktory wyjezdzajac do Monachium powiedzial,
ze „robi sie ciekawie”. Kapitan poczul, ze mlodziez, ktora Brzeczek
powolal do kadry, gra w niej coraz powazniejsze role. Poza bramkarzami
mamy dzis taka sytuacje w druzynie narodowej, ze tylko Kamil Glik i
Lewandowski moga byc pewni miejsca w skladzie. No, moze jeszcze Jan
Bednarek. Na pozostalych siedmiu czy osmiu pozycjach toczy sie
rywalizacja, ktora jest sprezyna postepu.
O co gra teraz Polska w Lidze Narodow? Caly czas powtarzalismy, ze o
utrzymanie, a teraz, na dwie kolejki przed koncem patrzy z pierwszego
miejsca w tabeli nawet na takich gigantow jak Wlosi i Holendrzy.
– Utrzymanie w Dywizji A to plan minimum, cel wazny zarowno ze wzgledow
sportowych, jak i finansowych. Na organizacji meczow z Holendrami,
Wlochami i innymi zespolami z topu PZPN zarabia najwiecej, a nasi
pilkarze najwiecej sie ucza. Jesli Sebastian Walukiewicz czy Jakub Moder
poradzili sobie w starciu z Italia, to mozemy przypuszczac, ze sa w
stanie udzwignac presje i wymagania wielkich rywali. To bylo clou na tym
zgrupowaniu. Dobra druzyna musi byc mieszanka graczy doswiadczonych i
mlodych, bo ci drudzy sa z natury bezkompromisowi i nie spoczywaja na
laurach. Po mundialu w Rosji kadre trzeba bylo odmlodzic, gdybysmy tego
nie zrobili, dzis stalibysmy na skraju kompletnej klapy.
O co gramy teraz w Lidze Narodow? Jeszcze raz zacytuje Lewandowskiego,
ktory mowi, ze co prawda wyprzedzamy Holendrow i Wlochow w tabeli, ale
nie oznacza to, ze jestesmy od nich lepsi. Oczywiscie sprobujemy wygrac
te grupe. Zostaly nam listopadowe rewanze z Wlochami i Holendrami. Dla
trenera Brzeczka bedzie okazja, by sprawdzic, jak sobie poradza jego
pilkarze, idac z tak silnymi przeciwnikami na wymiane ciosow.
Karol Linetty debiutowal w kadrze ponad szesc lat temu, ale dopiero
teraz do niej dorasta? Mateusza Klicha buduje awans do Premier League i
praca z charyzmatycznym Marcelo Bielsa?
– Dotknal pan kwestii szczegolnej, bo Karol to akurat moj ulubieniec.
Mam do niego slabosc jako pilkarza i czlowieka. Kazdemu kolejnemu
selekcjonerowi powtarzalem, zeby o nim nie zapominal. To pomocnik pelna
geba, takiego kadra potrzebuje. Brzeczek to ten trener, ktory naprawde
wierzy w Linettego. Klich? Dla mnie od dawna jest kluczowa postacia
kadry, on zawsze biega i walczy najwiecej, a pilka u nogi mu nie
przeszkadza.
Grzegorz Krychowiak ma kryzys formy…
– Juz slyszalem takich, ktorzy uwazaja, ze Krychowiak i Piotr Zielinski
nie sa kadrze potrzebni. Przeciez to jakis nonsens. My Polacy lubimy sie
odbijac od sciany do sciany. 10 dni temu Boniek i Brzeczek w ogole nie
znali sie na pilce, a kadra nie miala nic: ani trenera, ani pilkarzy,
ani mlodych mogacych ja pociagnac. A po trzech meczach jestesmy nagle
bardzo mocni. I chcemy skreslac pilkarzy tak dobrych jak Krychowiak i
Zielinski. Zgoda: niech czuja presje mlodszych, niech wiedza, ze w
reprezentacji niczego nie dostana za zaslugi. Ale wciaz sa znakomitymi
pilkarzami bez ktorych kadra bylaby slabsza.
W marcu Polska zagra trzy mecze eliminacji mundialu w Katarze. Szeroka
kadra bedzie potrzebna.
– Tak. Zwlaszcza w czasach pandemii, gdzie stopien niepewnosci jest
podwyzszony. Ja sie ciesze, bo widze mlodych graczy, ktorzy lubia miec
pilke. Minely czasy, gdy defensywny pomocnik to byl osilek od
przerywania akcji. Moder jest wysoki, silny, ale tez szybki, sprawny i
dobrze wyszkolony. On nie pozbywa sie pilki w panice, ale w nia gra.
Druzyna jest tak silna jak jej druga linia. Kto decyduje o klasie
Wlochow? Veratti, Jorginho, Barella. Im wiecej pomocnikow takich jak
Moder, Klich czy Linetty, ktorych gra kombinacyjna nie przeraza, tym
lepiej dla reprezentacji Polski.
To jaka mamy druzyne?
– Ambitna, waleczna, wyrownana, ktora nie boi sie harowki. Dzieki
ciezkiej pracy udalo sie wyrwac punkt Wlochom. Ale ta druzyna potrafi
cos wiecej, niz tylko biegac za pilka. W meczach z Finlandia i Bosnia
dominowala w ataku pozycyjnym. Mnie nieustannie zadziwia Lewandowski.
Nie ze wzgledu na gole i asysty, ale z powodu checi do gry. On nie tkwi
w polu karnym, ale nieustannie szuka pilki poza nim, chce pomagac przy
rozgrywaniu. To jest skarb, jakiego inne druzyny nie maja. Nawet te
najwieksze. Majac znakomitych bramkarzy, wyrownany zespol i Roberta z
przodu, mozemy zdzialac wiele. Tylko nie popadajmy w jakas euforie,
zebysmy potem nie obudzili sie z ciezkim kacem.
Kamil Grosicki nie gra w West Bromwich Albion, ale w kadrze wciaz
zalicza gole i asysty. Jakby w bialo-czerwonej koszulce zmienial sie w
Batmana.
– To nie jest jednak normalna sytuacja. Musi grac w klubie, zeby dawal
rade w reprezentacji. To samo Arek Milik. Bardzo go szkoda, bo stracil
wiele miesiecy ze wzgledu na ciezkie urazy kolan, a teraz znow posiedzi
na trybunach, bo ludzie, ktorzy zalatwiali jego transfer sie nie
dogadali. Straci Arek, straci kadra. Trzeba znalezc sposob, by te straty
minimalizowac.

-„Czas, by to inni zaczeli glupio przegrywac”-Przemyslaw Osiak
Po prostu wspaniale patrzylo sie na 19-letnia Ige Swiatek w finale
Rolanda Garrosa. Odwazna, zadziorna, pewna siebie, na korcie smialo
podejmujaca trudne rozwiazania. Walczaca bez kompleksow i
nieprzytloczona stawka meczu z Sofia Kenin. Skoncentrowana i
zmobilizowana, choc przeciez w paryskim turnieju i tak osiagnela wiecej
niz ktokolwiek mial prawo od niej wymagac. Chciala zwyciezyc i odniosla
triumf w wielkim stylu.
Nie wiem, czy to tylko moja przypadlosc, ale po latach ogladania zawodow
z udzialem polskich sportowcow nieraz mam z tylu glowy niepokojaca mysl,
ze to nie przeciwnik, ale nasz zawodnik, zawodniczka lub zespol –
znajdujac sie pod w trudnej sytuacji – wykaze sie jakas
niefrasobliwoscia, zawiedzie, nie udzwignie presji. Po czesci jest to
efekt wychowania sie na walkach Andrzeja Goloty, ktory w najwazniejszych
pojedynkach w tylko sobie wiadomy sposob (albo i nie) potrafil „wyrwac
porazke ze szczek zwyciestwa”, jak mawiaja Amerykanie. Ale tez pietno na
mojej psychice odcisnely igrzyska olimpijskie w Atenach, ktore sledzilem
od rana do wieczora (co bylo az niezdrowe), kazdego dnia konczac
ogladanie telewizji z bolem glowy.
Z jednej strony zlote medale Otylii Jedrzejczak, Roberta Korzeniowskiego
oraz wioslarskiej dwojki Roberta Sycza i Tomasza Kucharskiego (a lacznie
10 krazkow naszej kadry), z drugiej dramaty Bialo-Czerwonych i
niepowodzenia, z ktorymi nawet dzis trudno sie pogodzic. Najbardziej
szkoda mi bylo Roberta Krawczyka. Szedl jak burza przez turniej judokow,
by pare sekund przed koncem polfinalowej potyczki z Romanem Gontiukiem,
ktora wygrywal, dac sie Ukraincowi rzucic na plecy. Moglo byc zloto lub
srebro, ostatecznie nie bylo nawet brazu.
„Wszyscy wiedzieli, tylko nie my” – mowil o nieporozumieniu z
sekundantami w cwiercfinalowym starciu z Fuadem Aslanowem nasz piesciarz
Andrzej Rzany. Przed trzecia runda powiedziano mu, ze ma przewage
szesciu trafien nad Azerem, co przy jego stylu boksowania praktycznie
gwarantowalo awans do strefy medalowej. Zaszla pomylka. Polak
skoncentrowal sie na obronie, nie zadawal wielu ciosow. Przegral 23:24.
Punktowanie teoretycznie bylo tajne, ale w Atenach „wszyscy wiedzieli”.
Wszyscy poza nami.
O 15 gramow zbyt lekki kajak Anety Pastuszki (potem piekna walka w
dwojce i srebro z Beata Sokolowska-Kulesza), wioslarska czworka podwojna
Bronikowski-Kruszkowski-Kolbowicz-Korol przegrywajaca brazowy medal z
Ukraincami o siedem setnych sekundy, a nade wszystko wsciekly kon na
parkourze, ktory trafil sie naszemu piecioboiscie nowoczesnemu Marcinowi
Horbaczowi, po trzech konkurencjach zmierzajacemu na olimpijskie podium.
No i siatkarze. W pierwszym meczu rozbili w pyl Serbow, by potem grac w
kratke i juz w cwiercfinale trafic na pozniejszych triumfatorow –
Brazylijczykow.
A wiec jesli nie glowa, jesli nie spryt przeciwnika, to brak zaradnosci
wspolpracownikow, popsuta atmosfera w zespole albo po prostu pech. Pech,
ktory przydarzyl sie oczywiscie nam, nie rywalom.
„Gdyby nie slupek, gdyby nie poprzeczka, gdyby sie nie przewrocil bylaby
rzecz wielka” – slowa Kazika Staszewskiego z powstalego dziewiec lat
temu utworu „Plamy na sloncu” bardzo dobrze z tamtym stanem rzeczy
koresponduja, choc odnosily sie chyba do innego wydarzenia, mianowicie
zapomnianego dzis troche spotkania pilkarskiego z Niemcami w Gdansku w
2011 roku. Po wykorzystanym rzucie karnym przez Jakuba Blaszczykowskiego
w doliczonym czasie gry prowadzilismy 2:1 i komentator Dariusz
Szpakowski oglosil, ze blisko jestesmy sukcesu, na ktory czekalismy
dlugie lata. Byl to tylko mecz towarzyski, ale pokonanie zachodnich
sasiadow to zawsze duza sprawa. Jeden z naszych obroncow zdazyl sie
jednak jeszcze poslizgnac, zawodnik rywala dograc w pole karne, a Cacau
wyrownac.
Skoro Niemcy, to wspomne jeszcze o mundialowym meczu z 2006 roku, w
ktorym przez 90 minut bronilismy sie jak lwy, Artur Boruc wyczynial cuda
w bramce, ale i tak w decydujacym momencie nie upilnowalismy Odonkora,
ktory dogral do Neuville’a i ten wpakowal pilke do siatki chwile przed
koncowym gwizdkiem. Cisnalem szalikiem o podloge. Chyba ze bylo to dwa
lata pozniej, gdy sedzia Howard Webb podyktowal przeciwko nam karnego w
meczu z Austria na EURO. Oczywiscie w ostatniej minucie. „To my, ekipa
stadionowa. Niech Barcelona schowa sie. Bo u nas dach sie nie otwiera.
Pilkarze nasi graja zle” – jeszcze raz zacytuje Staszewskiego, juz z
innej piosenki.
***
Przez lata bylo jeszcze sporo innych, mniejszych lub wiekszych, wpadek
naszych sportowcow badz ich ekip. Albo tez polowicznych sukcesow na
zasadzie: „mozna bylo powalczyc o zwyciestwo, ale nie wystarczylo juz
motywacji, w koncu przed turniejem medal wzielibysmy w ciemno”.
Naturalnie mielismy tez mnostwo powodow do radosci dzieki naszym
mistrzom i mistrzyniom w wielu dyscyplinach, wystarczy zapoznac sie z
lista laureatow kazdego Plebiscytu „Przegladu Sportowego”. Bywa jednak,
ze ten niepokoj, ta niepewnosc o psychike polskiego sportowca w momencie
ostatecznej proby towarzyszy mi takze dzisiaj. Ostatnia pilka, ostatni
strzal, ostatnia przeszkoda, ostatnia runda, ostatnie sekundy…
Tym wieksze slowa uznania dla Igi Swiatek, ktorej gra w finale French
Open byla doskonala odtrutka na wszystkie kibicowskie zranienia. Niech
nie opuszcza jej mentalnosc zwyciezczyni, niech zawsze towarzysza jej
profesjonalisci. Cieszy mnie, ze coraz czesciej w wypowiedziach polskich
sportowcow slychac pewnosc siebie, wiare w efektywnosc treningu, dazenie
do maksymalnych celow. Cos sie zmienilo. I oby ta mentalnosc juz w nas
pozostala.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *