Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 18 kwietnia 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XIX nr 101 (6083) 18 kwietnia 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA NOZNA
Ekstraklasa
24 kolejka
Piast Gliwice-Gornik Zabrze 2-0
25 kolejka
Gornik Zabrze-Slask Wroclaw 1-1
Lechia Gdansk-Piast Gliwice 2-2
Podbeskidzie-Pogon Szczecin 0-2
Rakow Czestochowa-Lech Poznan 3-1
Wisla Krakow-Warta Poznan 0-1
Stal Mielec-Zaglebie Lubin 0-2
Wisla Plock-Jagiellonia Bialystok 2-2
Legia Warszawa-Cracovia 0-0
1.Legia 53pkt
2.Pogon 47pkt
3.Rakow 43pkt
4.Piast 38pkt
5.Lechia 38pkt
6.Warta 36pkt
7.Slask 35pkt
8.Zaglebie Lubin 35pkt
9.Gornik 33pkt
10.Jagiellonia 32pkt
11.Lech 30pkt
12.Wisla Krakow 28pkt
13.Wisla Plock 26pkt
14.Cracovia 24pkt
15.Podbeskidzie 21pkt
16.Stal Mielec 20pkt
-To byla jedna z najbardziej absurdalnych sekwencji zdarzen w tym
sezonie Ekstraklasy. Lechia Gdansk jeszcze w 87. minucie przegrywala
0:2, a mimo to zdolala zremisowac 2:2, choc w tym czasie Piast Gliwice
mial jeszcze rzut karny. Nieprawdopodobne!
Biorac pod uwage sytuacje w tabeli, byl to mecz, ktorego zwyciezca
znacznie zwiekszal swoje szanse na udzial w europejskich pucharach. Oba
zespoly przystapily do niego oslabione – w Lechii w ostatniej chwili ze
wzgledow zdrowotnych (rotawirus) wypadli Kristers Tobers, Tomasz
Makowski i Kenny Saief (od dluzszego czasu pauzuje Michal Nalepa), z
kolei Piast przyjechal do Gdanska bez filaru defensywy, kontuzjowanego
Jakuba Czerwinskiego.
Lechisci kompletnie przespali pierwsze pol godziny spotkania. W tym
czasie gospodarzom wychodzilo bardzo niewiele, przede wszystkim
bezdyskusyjnie przegrali walke o srodek pola. W tej strefie pilkarze
Piasta mieli zbyt duzo swobody i dosc latwo kreowali akcje (zwlaszcza
Gerard Badia i Michal Chrapek). Z kolei gra do przodu Lechii praktycznie
nie istniala, chyba ze od czasu do czasu zerwal sie skrzydlem Zarko
Udovicic, ktory jednak znow mial problemy z precyzja dosrodkowan.
Wieksza kultura gry Piasta byla widoczna, ale gola zdobyl on po
festiwalu bledow zawodnikow Lechii. Najpierw pilke tuz pod wlasnym polem
karnym stracil Bartosz Kopacz (na rzecz Gerarda Badii), potem dosc
nieporadnie przed swoja bramka interweniowal Mario Maloca. Z tego calego
zamieszania skorzystal Dominik Steczyk, choc jego pierwszy strzal
swietnie obronil Dusan Kuciak. Jednak przy dobitce Slowak byl bezradny.
Bramkarz Lechii tuz po stracie gola ryknal do swoich kolegow: „wiecej
zdecydowania, wiecej biegania, wiecej walki!”. Przy pustym stadionie
jego slowa wybrzmialy naprawe donosnie, jednak zanim naprawde
podzialaly, zawodnicy Lechii zaliczyli kolejnego babola. Tym razem na
swojej polowie pilke stracil Conrado, a finiszem tej akcji byl piekny
strzal Jakuba Swierczoka zza pola karnego, ktory zatrzymal sie na slupku.
Dopiero wtedy Lechia w koncu sie otrzasnela i w ostatnim kwadransie
pierwszej polowy wreszcie zaczela grac w pilke. Dobrze wygladal Karol
Fila, ktory znalazl sie w podstawowym skladzie po raz pierwszy od
lutowego meczu ze Stala Mielec. Po jego ladnej indywidualnej akcji i
precyzyjnym dosrodkowaniu swietna sytuacje mial Flavio Paixao, ale z
najblizszej odleglosci trafil w poprzeczke.
Za chwile idealnie na glowe Lukasza Zwolinskiego zacentrowal Maciej
Gajos, jednak strzal napastnika Lechii w fenomenalny sposob obronil
Frantisek Plach. Poza tym pod jego bramka jeszcze kilka razy sie
zakotlowalo, co bylo dobrym prognostykiem dla gospodarzy na druga polowe.
Rzeczywiscie, po przerwie energicznie ruszyli oni na rywala, ale w 48.
min dostali klasycznego „gonga”. Patryk Sokolowski uderzyl niezbyt mocno
z ok. 30 m, na dodatek prosto w Kuciaka, jednak ten w niezrozumialy
sposob przepuscil pilke miedzy nogami. To byl potezny blad Slowaka…
Lechia po stracie drugiej bramki byla mocno zamroczona, ale oczywiscie
probowala odrobic straty. Ladny, choc minimalnie niecelny strzal oddal
Jakub Kaluzinski, ktory pojawil sie na boisku po przerwie, gola szukal
Zwolinski. Jednak tak naprawde to Piast byl blizszy podwyzszenia wyniku
niz Lechia zlapania kontaktu.
Uspokojony przebiegiem meczu byl tez trener Piasta Waldemar Fornalik,
ktory zdjal z boiska Chrapka i Badie, potem takze Swierczoka –
oszczedzajac ich na najblizszy mecz z Legia Warszawa. Jak sie okazalo,
byl to blad.
Trener Piotr Stokowiec wprowadzil z kolei z lawki Rafala Pietrzaka,
Mateusza Zukowskiego i wracajacego po dluzszej przerwie Josepha Ceesaya,
debiut w Ekstraklasie zaliczyl tez Ukrainiec Mykola Musolitin.
Gospodarze atakowali, jednak tego, co wydarzylo sie w koncowce, nie
wymyslilby chyba nawet Alfred Hitchcock.
Najpierw w 87. min po malym bilardzie w polu karnym, strzale w slupek
Kaluzinskiego z najblizszej odleglosci bramke wreszcie zdobyl Zwolinski.
Tym samym przerwal imponujaca serie Placha bez straty bramki – licznik
stanal na 649 minutach (razem z Pucharem Polski, tylko w lidze 529 minut).
Za chwile we wlasnym polu karnym Musolitin sfaulowal Michala Zyre,
jednak wykonujacy rzut karny Tomasz Jodlowiec uderzyl fatalnie, lekko i
w sam srodek. Kuciak wyczul jego intencje i odbil pilke, zmazujac plame
za fatalny blad na poczatku pierwszej polowy (zreszta miedzy tymi dwoma
zdarzeniami mial jeszcze dwie kapitalne interwencje po strzalach
Swierczoka).
Lechia natychmiast ruszyla po wyrownujaca bramke i kilkadziesiat sekund
pozniej w polu karnym Piasta faulowany byl Flavio Paixao (przez Tomasa
Huka). Sam poszkodowany wymierzyl sprawiedliwosc z 11 metrow, konczac
jedna z najbardziej szalonych sekwencji zdarzen w tym sezonie.
Lechia: Kuciak – Fila (78. Musolitin), Maloca, Kopacz Z, Conrado (73.
Zukowski) – Bieganski (46. Kaluzinski) – Zwolinski, Kubicki Z, Gajos
(64. Ceesay), Udovicic (64. Pietrzak) – Flavio Paixao.

– Pilkarze Pogoni Szczecin odniesli drugie zwyciestwo z rzedu, pokonujac
na wyjezdzie Podbeskidzie Bielsko-Biala 2:0. Zakonczenie sezonu na
podium ekstraklasy – na piec kolejek przed koncem – wydaje sie coraz
bardziej realne.
Portowcy byli zdecydowanymi faworytami piatkowego spotkania z
przedostatnim zespolem w ligowej tabeli. Dlatego podopiecznych Kosty
Runjaicia w Bielsku-Bialej interesowal tylko komplet punktow –
rownoznaczny z postawieniem kolejnego kroku w kierunku trzeciego w
historii klubu tytulu wicemistrzowskiego.
– Wszystko jest w naszych rekach. Jesli bedziemy dobrze punktowac, nikt
nie zabierze nam tego drugiego miejsca – przypominal przed pierwszym
gwizdkiem lewy obronca Luis Mata.
Teoretycznie szczecinianie nie mogli czuc przesadnego respektu przed
druzyna, ktora w tym sezonie stracila az 50 goli, ale z drugiej strony
pamietali, ze juz jesienia zaplacili wysoka cene za zlekcewazenie
Podbeskidzia na wlasnym stadionie. Jesienia w Szczecinie Pogon miala
zdecydowana przewage, ale przez wiekszosc meczu nieoczekiwanie musiala
gonic wynik i ostatecznie zdolala doprowadzic tylko do wyrownania (bylo
1:1).
– Wowczas stracilismy punkty, a trzeba pamietac, ze Podbeskidzie
znacznie lepiej gra u siebie. W Bielsku wygrali nawet z Legia Warszawa.
Musimy miec to na uwadze, bo tez miewamy problemy z takimi druzynami –
przestrzegal Runjaic.
Tym razem trener Pogoni juz nie eksperymentowal z wyjsciowym skladem i
postawil praktycznie na tych samych zawodnikow, ktorzy przed tygodniem
wygrali w Szczecinie z Wisla Plock 2:0. Na czele z mlodym Adrianem
Benedyczakiem, ktory ostatnio strzelil gola i zapracowal tym samym na
miano podstawowego napastnika w druzynie portowcow.
Podbeskidzie na slowa uznania zasluzylo jeszcze przed pierwszym
gwizdkiem sedziego, poniewaz – pomimo niekorzystnych warunkow pogodowych
w Beskidzie Slaskiem (m.in. intensywne opady sniegu) – swietnie
przygotowalo murawe na swoim stadionie.
Ale bielszczanie dobre wrazenie chcieli zrobic tez na boisku i od
pierwszych minut podyktowali Pogoni zaskakujaco trudne warunki. Juz w 6.
minucie duzymi umiejetnosciami musial sie wykazac bramkarz Dante
Stipica, ktory w ostatniej chwili uprzedzil nabiegajacego na
dosrodkowana pilke Kamila Bilinskiego. W pierwszym kwadransie
Podbeskidzie jeszcze dwukrotnie sprawdzalo czujnosc Stipicy celnymi
uderzeniami z dystansu.
Portowcy na poczatku meczu niespecjalnie mieli pomysl, jak narzucic swoj
styl gry. Najlepszym podsumowaniem tej fazy meczu bylo niesportowe
zachowanie Benedyczaka, ktory probowal wymusic rzut karny. Napastnik
Pogoni padl na murawe, chociaz bramkarz rywali w ogole go nie dotknal.
Szczecinianie w trudnych momentach zawsze moga jednak liczyc na dobrze
dysponowanego Michala Kucharczyka, ktory w ostatnich tygodniach strzela
i asystuje praktycznie w kazdym meczu (z reguly to on decyduje o
wygranych Pogoni). Tym razem 30-letni skrzydlowy musial byc wyjatkowo
cierpliwy, poniewaz Jakub Bartkowski i Sebastian Kowalczyk zmarnowali
jego znakomite podania i powodzeniem zakonczyla sie dopiero trzecia
akcja z jego udzialem.
W 33. minucie Kucharczyk precyzyjnie dosrodkowal w pole karne, a tam
celna glowka popisal sie Kacper Kozlowski. Dla 17-latka bylo to pierwsze
trafienie w ekstraklasie. Zaledwie kilka tygodni po debiucie w
reprezentacji Polski.
– Pierwszy gol zawsze smakuje wyjatkowo. Oby dal trzy punkty – mowil w
przerwie bohater szczecinian.
Pogon po pierwszej polowie prowadzila, ale miala swiadomosc, ze rywal
prezentuje sie solidnie i do samego konca bedzie walczyl przynajmniej o
remis. Podbeskidzie czesciej bylo w posiadaniu pilki (56 proc.) i mialo
piec strzalow na bramke Pogoni na koncie. Tym razem Stipica musial byc
caly czas skoncentrowany.
W przerwie meczu portowcy wyciagneli wnioski pozwalajace poprawic ich
gre i lepiej „weszli” w druga polowe, za co zostali wynagrodzeni w 62.
minucie. Bartkowski dostal mocny cios lokciem w polu karnym i sedzia –
po analizie VAR – wskazal na jedenasty metr. Pewnym egzekutorem rzutu
karnego okazal sie Sebastian Kowalczyk i Pogon prowadzila 2:0.
Kilkadziesiat sekund pozniej goscie powinni dolozyc kolejnego gola, ale
tym razem znakomita okazje wypracowana przez Kucharczyka zmarnowal
Kozlowski.
Podbeskidzie po drugiej straconej bramce definitywnie stracilo inwencje
i nie bylo juz w stanie zagrozic Pogoni, ktora wskoczyla na wlasciwe
obroty. Szczecinianie co chwile straszyli przeciwnika szybkimi, groznymi
kontratakami, ale ostatecznie wynik meczu juz sie nie zmienil.
Gospodarze zaatakowali dopiero w doliczonym czasie gry, gdy portowcy z
koniecznosci musieli biegac po boisku w dziesiatke (Benedikt Zech doznal
kontuzji, a trener Runjaic wczesniej wyczerpal limit zmian).
Goscie wygrali 2:0 po golach mlodych zawodnikow, ktorzy ostatnio
przebywali na zgrupowaniu reprezentacji Polski i potwierdzili tym samym,
ze selekcjoner Paulo Sousa nie popelnil bledu, dajac im szanse wyjazdu
na zgrupowanie kadry narodowej.
Pogon: Stipica – Bartkowski, Zech, Triantafyllopoulos ZK, Mata (57.
Malec) – Kozlowski (70. Kurzawa), Dabrowski, Drygas (71. Podstawski),
Kowalczyk, Kucharczyk (82. Smolinski) – Benedyczak ZK (82. Zahovic).

I LIGA
25 kolejka
Resovia-Stomil Olsztyn 1-0
Sandecja Nowy Sacz-Widzew Lodz 3-1
LKS Lodz-Arka Gdynia 1-2
Gornik Leczna-Puszcza Niepolomice 0-0
Odra Opole-Korona Kielce 1-0
Zaglebie Sosnowiec-Belchatow 1-1
Jastrzebie-Miedz Legnica, odwolany z powodu zagrozenia epidemicznego
Tychy-Radomiak, odwolany z powodu obchodow jubileuszu 50-lecia GKS-u Tychy
Nieciecza-Chrobry Glogow, odwolany z powodu zagrozenia epidemicznego
1.Nieciecza 47pkt
2.Gornik Leczna 46pkt
3.Radomiak 43pkt
4.LKS Lodz 43pkt
5.Tychy 41pkt
6.Arka 39pkt
7.Odra Opole 36pkt
8.Widzew 35pkt
9.Puszcza 34pkt
10.Sandecja 33pkt
11.Miedz 33pkt
12.Korona 32pkt
13.Chrobry 30pkt
14.Stomil 26pkt
15.Resovia 24pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 20pkt
17.Jastrzebie 20pkt
18.Belchatow 17pkt
– W kolejnym meczu I ligi Arka Gdynia pokonala na wyjezdzie LKS Lodz
2:1. Bramki dla gosci zdobyli Maciej Rosolek i Marcus da Silva, ktory
tym samym zrownal sie ze Stanislawem Gadeckim na szczycie najlepszych
strzelcow w historii klubu.
Mecz mial kluczowe znaczenie w kontekscie walki o awans do ekstraklasy,
a przy okazji bardzo ciekawy smaczek. Trener LKS-u Ireneusz Mamrot
zaczynal przeciez obecny sezon w Arce, jednak po rundzie jesiennej
zostal dosc niespodziewanie zwolniony. Na bezrobociu przebywal bardzo
krotko, na poczatku marca zastapil w lodzkim klubie Wojciecha Stawowego.
Przed tym meczem zajmujacy 3. miejsce LKS mial siedem punktow przewagi
nad gdynianami, zatem gosci w tym meczu interesowalo tylko zwyciestwo.
Jednak to lodzianie poczatkowo mieli nieco wiecej z gry. Juz po
kilkudziesieciu sekundach Daniela Kajzera sprawdzil Pirulo, jednak
bramkarz Arki nie pierwszy i nie dziesiaty raz w tym sezonie popisal sie
swietna interwencja. Gospodarze mieli przewage optyczna, ale to nie
przekladalo sie na sytuacje bramkowe. Podobnie bylo w przypadku
arkowcow, ktorzy pierwszy strzal w kierunku bramki – zreszta niecelny –
oddali dopiero w 36 min (Adam Deja z rzutu wolnego).
Wczesniej z boiska z powodu odnowienia urazu lydki zszedl Christian
Aleman. Jakby zlych wiadomosci dla trenera Dariusza Marca bylo malo, tuz
przed przerwa jego zespol stracil gola. Z rzutu wolnego dosrodkowal
Mikkel Rygaard, a Ricardinho (byly pilkarz Lechii Gdansk) glowkujac
trafil pilka w slupek, ale za chwile upadajac na murawe bardzo
szczesliwie skierowal ja do siatki.
Moment pozniej w bardzo podobnej sytuacji pomylil sie obronca Arki
Michal Marcjanik, ktory minimalnie niecelnie glowkowal po dosrodkowaniu
Adama Dei.
Po przerwie Arka wygladala duzo lepiej, zepchnela gospodarzy do
defensywy i byla coraz grozniejsza. M.in. po strzale zza pola karnego
Harisa Memicia pilka trafila w slupek. Jednak zeby w koncu zdobyc
bramki, gdynianie potrzebowali wydatnej pomocy zawodnikow LKS-u, ktorzy
zaserwowali zestaw zagran jakby skrojony pod slynny film „Futbolowe jaja”.
Najpierw fatalny blad popelnil Rygaard, ktory bardzo nonszalancko
zachowal sie w okolicach swojego pola karnego. Jego nieudane podanie
trafilo w klatke piersiowa Mateusza Zebrowskiego, a pilka spadla
idealnie pod nogi Macieja Rosolka. Ten pewnym strzalem pokonal
Arkadiusza Malarza.
Kilka minut pozniej bohaterem tragicznym zostal wlasnie bramkarz LKS-u.
Wybijajac pilke z wlasnego pola karnego, zagral ja do… Marcusa da
Silvy. Pomocnik Arki skwapliwie skorzystal z prezentu i podobnie jak
Rosolek spokojnie kopnal do bramki. Zatem goscie dostali dwa gole za
darmo, chociaz trzeba przyznac, ze swoja postawa na nie zasluzyli.
Kuriozalne byly tylko okolicznosci.
A jesli chodzi o Marcusa, to zdobywajac bramke w Lodzi zrownal sie ze
Stanislawem Gadeckim, ktory od wielu lat zajmuje 1. miejsce na liscie
najlepszych strzelcow w historii klubu. Teraz obaj maja po 62 bramki i
wszystko wskazuje na to, ze Brazylijczyk z polskim paszportem jeszcze w
tym sezonie stanie sie pod tym wzgledem samodzielnym liderem.
Potem jeszcze do gosci usmiechnelo sie szczescie, kiedy sedzia nie
zauwazyl reki Rafala Wolsztynskiego we wlasnym polu karnym. Wciaz
swietnie bronil tez Kajzer, a gospodarze atakujac w koncowce walili
glowa w mur. Tak naprawde to kontrujaca Arka byla blizej zdobycia
trzeciej bramki.
Ostatecznie wynik 2:1 utrzymal sie do konca, zatem gdynski zespol
umocnil swoja pozycje w strefie barazowej i pozostaje w grze nawet o
bezposredni awans. Wciaz jest 6., ale w tej chwili strata do drugiego w
tabeli Gornika Leczna wynosi szesc punktow. Niby spora, ale w wypadku
porazki w Lodzi bylaby juz nie do odrobienia.
Arka: Kajzer – Kasperkiewcz (46. Da Silva), Marcjanik, Memic, Valcarce –
Hiszpanski, Danch, Deja (90. Sasin), Aleman (32. L. Wolsztynski),
Zebrowski (80. R. Wolsztynski) – Rosolek.

FORMULA 1
Max Verstappen okazal sie najlepszy w GP Emilia-Romagna. Holender
odniosl jedenaste zwyciestwo w karierze, prowadzac niemal od poczatku do
konca. Drugi byl Lewis Hamilton, ktory wykorzystal przerwanie wyscigu i
zdolal odrobic straty do wyprzedzajacych go rywali.
Po rywalizacji w Bahrajnie karuzela F1 przeniosla sie do Wloch, gdzie
odbywalo sie Grand Prix Emilia-Romagna. Liderem mistrzostw byl Lewis
Hamilton, ktory wygral pierwszy wyscig w tym sezonie. Juz na samym
poczatku doszlo do kontaktu Hamiltona z drugim faworytem, czyli Maxem
Verstappenem.
Chwile pozniej na torze pojawil sie samochod bezpieczenstwa, bowiem swoj
bolid rozbil Nicholas Latifi po wczesniejszym kontakcie z Nikita
Mazepinem. Po pierwszym okrazeniu liderem byl Versappen, ktory
wyprzedzal Hamiltona i Charlesa Lecrerca.
Na czwartym okrazeniu Mick Schumacher urwal przednie skrzydlo podczas
wyjazdu z boksow. Po zjezdzie samochodu bezpieczenstwa kierowcy wrocili
do scigania, a na czele nadal znajdowal sie Verstappen. Po chwili Sergio
Perez zglosil problem z kierownica. Dostal on takze kare stop/go za
wyprzedzanie za safety carem.
Po 20 okrazeniach Vestappen mial piec sekund przewagi nad Hamiltonem i
praiwe 24 s nad Leclerkiem. Po chwili okazalo sie, ze sedziowie nalozyli
10 sekund kary dla Sebastiana Vettela za zbyt pozne zalozenie opon przed
wyscigiem.
Na 31. okrazeniu Hamilton uszkodzil przednie skrzydlo i wjechal w bande.
Wrocil do rywalizacji, ale zaczal tracic pozycje. Po chwili Valtteri
Bottas zderzyl sie z Georgem Russellem i na torze pojawil sie samochod
bezpieczenstwa.
Dla obu kierowcow byl to koniec wyscigu, a zirytowany Russell podszedl
do rywala i machnal reka tuz przed jego twarza. Po tym incydencie
sedziowie zdecydowali o wywieszeniu czerwonej flagi, czyli czasowym
wstrzymaniu wyscigu.
Po wznowieniu wyscigu Verstappen zdolal utrzymac prowadzenie choc
obrocil sie na torze. W miedzyczasie w zwirze wyladowal Yuki Tsunoda.
Trafil tam tez Sergio Perez, ktory spadl z 4. na 14. miejsce. Spadek
zanotowal takze Antonio Giovinazzi, ktory mial problemy z hamulcami.
Przerwanie wyscigu bylo doskonala wiadomoscia dla Hamiltona. Brytyjczyk
odrabial konsekwentnie straty i na 11 okrazen przed koncem awansowal na
czwarta pozycje, a niedlugo pozniej wyprzedzil Leclerca i wskoczyl na
podium.
Na trzy okrazenia przed koncem Brytyjczyk znalazl sie jeszcze przed
Lando Norrisem. Przed nim zostal juz tylko prowadzacy wlasciwie przez
caly wyscig Verstappen. Roznica miedzy kierowcami wynosila ponad 20
sekund i byla wlasciwie niemozliwa do zredukowania.
Sytuacja w czolowce nie zmienila sie juz do konca i ostatecznie to
Verstappen zostal zwyciezca, odnoszac 11. triumf w karierze. Na drugim
miejscu znalazl sie Lewis Hamilton, a na trzecim Lando Norris, dla
ktorego bylo to drugie podium w karierze.
W klasyfikacji generalnej Hamilton utrzymal prowadzenie, ale ma tylko
punkt wiecej od Verstappena. Wszystko dlatego, ze Brytyjczyk dostal
dodatkowe „oczko” za najszybsze okrazenie.

ZUZEL
Trzy rundy finalow indywidualnych mistrzostw swiata Grand Prix z
zaplanowanych jedenastu juz zostaly odwolane. To turnieje we wloskim
Terenzano, niemieckim Teterow i brytyjskim Cardiff. BSI wkrotce ma
oglosic nowy kalendarz Grand Prix, ktory bedzie zawieral 11 lokalizacji,
ale to brzmi jak matriks.
Polska jest zuzlowa potega, ale tytulow indywidualnego mistrza swiata ma
jak na lekarstwo. Pierwszy zdobyl Jerzy Szczakiel (w 1973 roku), drugi
Tomasz Gollob (2010), az wreszcie nastala era Bartosza Zmarzlika, ktory
wygrywal w 2019 i 2020 roku. Patrzac na jego tegoroczna forme, to
Zmarzlik bylby zapewne faworytem do kolejnego zlota.
– To byloby cos niesamowitego, gdyby Bartek zostal mistrzem trzeci raz z
rzedu – mowi Wladyslaw Komarnicki, senator RP i honorowy prezes Stali
Gorzow. – Byloby to spelnienie marzen zawodnika, moich i tysiecy
kibicow. Oczywiscie, ze teraz jest tak szybki, ze dla mnie bylby to
zdecydowany faworyt mistrzostw – dodaje.
Problem w tym, ze nic na razie nie wiadomo co dalej z Grand Prix. Zawody
oczywiscie mozna rozgrywac, ale bez kibicow, a to nie interesuje
promotora cyklu i dlatego rywalizacja jeszcze sie nie zaczela, a z
kalendarza wypadaja kolejne rundy.
– Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze w 2021 roku Grand Prix mogloby nie
byc – mowi Komarnicki. – Nie musi to byc dziesiec czy dwanascie rund.
Mozna zrobic kilka Grand Prix. Trzy, szesc czy osiem. Oczywiscie, im
wiecej tym lepiej, bo powoduje, ze wygra rzeczywiscie najlepszy
zawodnik, a nie bedzie przypadku. Im wiecej tym lepiej, ale wiadomo, ze
dzisiaj karty rozdaje ta cholerna pandemia. Ja osobiscie jednak uwazam,
ze ozdrowiency i podwojnie zaszczepieni spokojnie mogliby byc dzisiaj
widzami i zasiadac na trybunach.
Przypomnijmy, ze przed rokiem sytuacja byla podobna. BSI oglosilo w
koncu nowatorski kalendarz, ktory skladal sie z czterech podwojnych
turniejow. W sumie osiem imprez odbylo sie na torach we Wroclawiu,
Gorzowie, Pradze i Toruniu.

PGE Ekstraliga:
1.Gorzow 4pkt
2.Wroclaw 2pkt
3.Torun 2pkt
4.Leszno 2pkt
5.Zielona Gora 2pkt
6.Czestochowa 0pkt
7.Grudziadz 0pkt
8.Lublin 0pkt

1 Liga Zuzlowa:
1.Rybnik 3pkt
2.Gdansk 3pkt
3.Lodz 2pkt
4.Tarnow 0pkt
5.Krosno 0pkt
6.Gniezno
7.Ostrow Wlkp.
8.Bydgoszcz

– Nasi sportowcy wyjezdzajacy na igrzyska olimpijskie Tokio 2020 beda
mieli mozliwosc zaszczepienia sie przed wylotem – poinformowal prezez
Polskiego Komitetu Olimpijskiego Andrzej Krasnicki na sto dni przed
poczatkiem imprezy. Zaszczepieni zostana tez pilkarze, ktorzy pojada na
Euro 2020.
Na sto dni przed igrzyskami PKOl zorganizowal huczna konferencje
prasowa. Oprocz wladz komitetu sciagnieto sportowcow, przedstawicieli
sponsorow, pojawil sie tez Piotr Glinski, minister odpowiedzialny m.in.
za sport.
O tym, ze polscy sportowcy w Tokio beda mogli byc zaszczepieni,
„Wyborcza” pisala kilka dni temu. Teraz te informacje potwierdzil PKOl.
– Szczepienie nie bedzie wymogiem, bedzie opcja. Wymogiem beda testy na
COVID przed wylotem, po przylocie do Japonii i wielokrotnie podczas
igrzysk – poinformowal prezes Andrzej Krasnicki. – Okres jest wyjatkowo
trudny, ale robimy wszystko, by nasi sportowcy mogli osiagnac jak
najlepsze rezultaty, a kibice mogli przezyc wielkie emocje – dodal.
– W tej chwili, na sto dni przed igrzyskami, nasi sportowcy wywalczyli
ok. 150 przepustek do Tokio, ale jestesmy dopiero w polowie
kwalifikacji. Zakladamy, ze nasza reprezentacja bedzie liczyla miedzy
200 a 240 sportowcow – mowi Marcin Nowak, szef misji olimpijskiej.
Wiadomo, ze w sportach druzynowych Polske reprezentowac bedzie druzyna
siatkarzy, szanse maja jeszcze koszykarze. Ich turniej kwalifikacyjny
odbedzie sie dopiero na przelomie czerwca i lipca.
Wielu polskich sportowcow bedzie przygotowywalo sie do igrzysk w osrodku
w Spale. – Na najblizsze trzy miesiace Spala to moja baza treningowa i
drugi dom, do tego pierwszego bede wpadala tylko na kilka dni, by sie
przepakowac – mowi mlociarka Joanna Fiodorow. – Warunki w Spale sa
bardzo dobre, sprzet i caly osrodek sa na najwyzszym poziomie. Do czasu
igrzysk wiekszosc moich startow bedzie miala miejsce w Polsce, moze
zdarza sie dwa-trzy mityngi miedzynarodowe – dodaje.
Wiadomo, ze zaszczepieni beda mogli byc tez polscy pilkarze, ktorzy
pojada na Euro 2020. – To bardzo dobry, fajny ruch, ktory pokaze, ze
jedyna szansa, by wygrac z pandemia, jest szczepienie nas wszystkich i
uzyskanie odpornosci – chwalil ruch rzadu prezes PZPN Zbigniew Boniek. –
Sportowcy sprawiaja, ze dzieci sie z nimi identyfikuja i chca uprawiac
sport tak jak ich idole. Powinnismy byc dumni, ze chcemy zaszczepic
naszych najlepszych sportowcow, ktorzy nas reprezentuja w
miedzynarodowych zmaganiach – dodal.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *