Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 17 stycznia 2021

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVIII nr 17 (5595) 17 stycznia 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Wygrana z Tunezja i niespodziewany remis Hiszpanii z Brazylia sprawily,
ze polscy pilkarze reczni awans do kolejnej rundy rozpoczetych w Egipcie
mistrzostw swiata moga miec zapewniony jeszcze przed swoim drugim
grupowym spotkaniem.
W piatkowy wieczor w New Capital Sports Hall w Kairze Polacy wygrali z
Tunezja 30:28 (17:17). Pojedynek z trzecia druzyna Afryki pod wzgledem
poziomu porywajacy moze i nie byl, bo oba zespoly popelnily sporo
bledow. Dostarczyl za to duzo emocji.
– Jak to w pierwszych meczach na mistrzostwach, czesto jest sporo
nerwow. Tym bardziej ze przez pandemie koronawirusa wszystkie druzyny
mialy problemy w okresie przygotowawczym – podkresla Talant Dujszebajew,
trener Lomzy Vive Kielce, byly szkoleniowiec reprezentacji Polski.
Chyli glowe przed zespolem Patryka Rombla, ze w pojedynku z Tunezja w
trudnych chwilach potrafil sie podniesc. Tak bylo w pierwszej polowie,
gdy ze stanu 3:1 dla Polski rywale doprowadzili do swojej przewagi 9:5,
a mimo to jeszcze przed przerwa Bialo-Czerwoni objeli prowadzenie 17:16.
Tak bylo tez w koncowce meczu, gdy Tunezyjczycy z czterobramkowej
przewagi Polakow doprowadzili do roznicy zaledwie jednego gola.
Decydujace ciosy zadal jednak nasz zespol.
Graczem meczu wybrano skrzydlowego Arkadiusza Moryte – zawodnik Lomzy
Vive nie pomylil sie ani razu na jedenascie prob, w tym wykorzystal
wszystkie cztery rzuty karne.
Przed tym pojedynkiem w „polskiej” grupie B faworyzowani Hiszpanie tylko
zremisowali z Brazylia 29:29. Talant Dujszebajew, ktorego dwaj synowie –
Alex i Daniel – graja w hiszpanskiej reprezentacji, twierdzi jednak, ze
nie jest to wielkie zaskoczenie. – Powtarzam: pierwsze mecze na turnieju
zawsze sa trudne. Tym bardziej po tak dziwnych przygotowaniach jak
ostatnio. Prosze spojrzec, jak skonczyl sie mecz Chorwacji z Japonia –
zwraca uwage. To kolejna niespodzianka pierwszej kolejki mundialu.
Bedacy murowanym faworytem Chorwaci tylko zremisowali z Japonczykami 29:29.

-PS w Zakopanem: odlegle lokaty faworytow, Stekala najlepszym z Polakow
Marius Lindvik wygral niedzielny konkurs indywidualny w Zakopanem.
Norweg wyprzedzil o 2,3 punktu Slowenca Anze Laniska. Na najnizszym
stopniu podium znalazl sie Robert Johansson. Najlepszy z Polakow,
Andrzej Stekala, byl piaty.
Karuzela Pucharu Swiata po raz drugi w tym sezonie zawitala do Polski.
Po zawodach w Wisle przyszedl czas na rywalizacje z Zakopanem. W piatek
odbyly sie kwalifikacje, ktore przebrnelo siedmiu Polakow. Piotr Zyla
zostal jednak zdyskwalifikowany za nieregulaminowy kombinezon.
W sobote na skoczni odbyl sie konkurs druzynowy. Bialo-Czerwoni dlugi
prowadzili w konkursie, ale finalnie musieli uznac wyzszosc Austriakow.
Polacy utrzymali jednak prowadzenie w Pucharze Narodow.
W niedziele na Wielkiej Krokwi zawodnicy rywalizowali w konkursie
indywidualnym. Pierwszym z Polakow byl Klemens Muranka. 125,5 metra dalo
mu 28. pozycje. Chwile pozniej skakal Pawel Wasek, ktory wyladowal pol
metra blizej. Znalazl sie jednak przed Muranka i zajal 26. miejsce.
Trzecim z Bialo-Czerwonych byl Jakub Wolny. On skoczyl dosc slabo, bo
wyladowal na 123. metrze. To dalo mu ostatecznie 33. lokate, ktora nie
pozwolila walczyc o punkty. Po dluzszej przerwie na belce startowej
pojawil sie Andrzej Stekala. 134 metry bylo wowczas najlepsza
odlegloscia konkursu. Finalnie znalazl sie na czwartym miejscu.
O rozczarowaniu mozna bylo mowic przy okazji skoku Dawida Kubackiego.
125 metrow piatego z Polakow oznaczalo, ze po pierwszej serii byl
dopiero 17. To byly jedne z najgorszych warunkow. Przecietnie
zaprezentowal sie tez Kamil Stoch. 128 metrow dalo mu 14. pozycje.
Po pierwszej serii dosc nieoczekiwanie prowadzil Sloweniec Anze Lanisek,
ktory skoczyl 133,5 metra. Za jego plecami znajdowali sie dwaj
Norwegowie – Marius Lindvik oraz Robert Johansson.
Pierwszym z Bialo-Czerwonych w drugiej serii byl Muranka. 131 metrow
pozwolilo mu nieco awansowac, ale ostatecznie skonczyl rywalizacje na
27. miejscu. Wasek, czyli kolejny z Polakow, skoczyl 124 metry i byl
finalnie 28. Swoja odleglosc poprawil Kubacki, ale skok na odleglosc
134,5 metra oznaczal dla niego ostatecznie 15. pozycje.
Czwartym z Bialo-Czerwonych byl Stoch. Polak skoczyl 134 metry, co dalo
mu prowadzenie po tej probie. Ostatecznie jednak nie mial szans
powalczyc o wysoka lokate i zakonczyl rywalizacje na 11. miejscu.
Ostatnim z podopiecznych Michala Dolezala byl Stekala. 136,5 metra nie
dalo mu prowadzenia. Ostatecznie w Zakopanem byl piaty, czym wyrownal
swoj najlepszy wynik w karierze.
Najlepszy w niedzielnym konkursie okazal sie Marius Lindvik. Norweg
skoczyl 145,5 metra i wyprzedzil o 2,3 punktu Anze Laniska ze Slowenii.
Na najnizszym stopniu podium znalazl sie Robert Johansson z Norwegii.

-Maryna Gasienica-Daniel jako pierwsza Polka od lat 80. regularnie
zdobywa punkty w Pucharze Swiata. W sobote w zawodach w Kranjskiej Gorze
byla 10, w niedziele – 11. – Mamy jeszcze sporo celow do osiagniecia –
mowi jej trener Marcin Orlowski.
W sobote po raz pierwszy byla w pierwszej dziesiatce giganta. To
najlepszy wynik naszego alpejczyka w jednej z czterech glownych
alpejskich konkurencji (slalom, gigant, supergigant i zjazd) od stycznia
2001 roku. Dzieki jedenastemu miejscu w niedziele, wskoczyla na 14.
miejsce klasyfikacji generalnej giganta.
Gigant to najmocniejsza konkurencja polskiej alpejki. – W Polsce nikt
nie jezdzi giganta lepiej od niej – podkreslal juz dwa lata temu Marcin
Blauth, wiceprezes PZN. Wtedy liczyl, ze zawodniczka pokaze co potrafi
juz w sezonie 2019/20. Te plany pokrzyzowala kontuzja – zlamana w czasie
treningow noga.
Gasienica-Daniel wrocila w tym sezonie. I okazalo sie, ze nie stracila
ani umiejetnosci, ani woli walki.
– Szczerze moge dzis powiedziec, ze przez caly rok, gdy ktos pytal o
Maryne, robilem dobra mine do zlej gry. Tak naprawde bylem przerazony.
Jedyna osoba, ktora nigdy nie miala watpliwosci, ze wroci, i to jeszcze
lepsza, byla Maryna. Czas pokazal, ze miala racje – przyznaje Marcin Blauth.
Sezon zaczela od falstartu – w inauguracyjnych zawodach w S�slden pod
koniec pazdziernika nie awansowala do trzydziestki. Ale juz w
listopadzie 2020 r. w Lech byla dziewiata w gigancie rownoleglym.
W Courchevel, gdzie polowie grudnia rozgrywane byly dwa giganty,
pierwszego dnia byla 21, drugiego 11 – uzyskujac drugi czas drugiego
przejazdu i awansujac o osiem miejsc. Ten wyczyn zostal zauwazony przez
FIS – Gasienica-Daniel zostala nagrodzona tytulem „weekly warrior”.
Pomiedzy startami w Pucharze Swiata Gasienica-Daniel wziela w grudniu
dwa razy udzial w gigancie w Pucharze Europy w Hippach. I dwa razy
wygrala. Kilka dni pozniej wypadla z trasy giganta PE w Andalo – ale
przy okazji wyprowadzila na szerokie wody mlodsza kolezanke. 19-letnia
Magda Luczak w tych zawodach zajela siodme miejsce i to byly jej
pierwsze punkty w Pucharze Europy – czyli zapleczu Pucharu Swiata (potem
punktowala jeszcze w slalomie).
W ten weekend w Kranjskiej Gorze alpejki scigaly sie na trasie, na
ktorej zazwyczaj rywalizuja mezczyzni. Bylo twardo i stromo, wiele
zawodniczek nie dojechalo do mety (w niedziele Holenderka Adriana
Jelinkova zostala z trasy zwieziona toboganem). Maryna Gasienica-Daniel
startowala z dosc odleglym numerem (w sobote – 29, w niedziele – 25).
Udalo jej sie pokonac wiele wyzej sklasyfikowanych konkurentek (m.in.
Sofie Goggie, Alice Robinson, czy Katharine Liensberger).
– Bylo troche straszno, bardzo twardo i wiele zawodniczek mialo problemy
– przyznaje Marcin Orlowski, trener Gasienicy-Daniel. – Ale jest tez
druga strona medalu: zlodzona trasa sprawia, ze zawodnicy jadacy z
dalszymi numerami maja rowne szanse. Zreszta wychodzimy z zalozenia, ze
dobry zawodnik dobrze jezdzi w kazdych warunkach. Raz jest twardo, raz
miekko, trzeba sobie radzic – dodaje.
Zawody i w sobote i w niedziele wygrala Wloszka Marta Bassino – ktora w
tym sezonie wygrala juz trzy z czterech gigantow (w tym czwartym wypadla
z trasy).
Oprocz giganta Polka zamierza pokazac sie jeszcze w supergigancie. W tym
sezonie wystartowala w nim raz – a i tak odnotowala historyczny wynik.
Zdobyla pierwsze pucharowe punkty dla Polski w tej konkurencji.
Dlaczego te wyniki sa takie znaczace? Bo Polacy od lat 80. ubieglego
wieku – kiedy na nartach jezdzily siostry Dorota i Malgorzata Tlalka –
nie dochowali sie alpejki czy alpejczyka regularnie punktujacego w
Pucharze Swiata. Najlepsze wyniki mielismy w kombinacji (zjazd lub
supergigant plus slalom). W kombinacji dwa razy w pierwsze dwunastce
meldowal sie Maciej Bydlinski – w Kitzb�zhel w 2013 roku byl dziewiaty,
dwa lata pozniej – dwunasty. W pucharowej klasyfikacji w kombinacji w
2013 r. byl 14, w 2015 r. – 19.
Ostatnim alpejczykiem w pierwszej dziesiatce PS w jednej z czterech
glownych konkurencji byl Andrzej Bachleda-Curus III (syn slynnego
„Alusia”) – w slalomie w Wengen w roku 2000 zajal piate miejsce. Do
niego nalezy tez najlepszy wynik Polaka w XXI wieku – w styczniu 2001
roku w Wengen byl osmy.
Czy Maryna Gasienica-Daniel poprawi te wyniki? – Mamy jeszcze sporo
celow do osiagniecia – odpowiada ostroznie Marcin Orlowski. – Ale nie
mowimy nie!
Najblizsze plany Gasienicy-Daniel to (na 100 proc. wg trenera) to gigant
w Kronplatz 26 stycznia. Wczesniej 24 stycznia w Crans Montanie
rozegrany zostanie supergigant – decyzja, czy Polka w nim wystartuje
jeszcze nie zapadla. – To kawal drogi, zastanowimy sie, czy nie lepiej
poswiecic czas na trening – mowi Orlowski.
Najwazniejsza impreza sezonu – Mistrzostwa Swiata w Cortina d’Ampezzo –
zaczyna sie 8 lutego.

-Transfery w PKO Ekstraklasie. Wszystkie ruchy kadrowe – zima 2021
Transfery w PKO Ekstraklasie rozpoczely sie. Tegoroczne zimowe okienko
transferowe bez watpienia zapewni kibicom wiele emocji. Roszady kadrowe
w ekstraklasowych klubach nabieraja rumiencow. Oto dotychczasowe transfery.
Zimowe okienko dopiero sie rozkreca, ale juz mozna powiedziec, ze jednym
z najciekawszych ruchow tej zimy jest przejscie bylego reprezentanta
Polski Bartosza Salomona ze SPAL 2013 do Lecha Poznan. Trzeba przyznac,
ze Kolejorz ostro sie zbroi na wiosenna czesc sezonu. Trzeba przyznac,
ze ciekawym posunieciem jest tez transfer Pawla Stolarskiego z Legii
Warszawa do Pogoni Szczecin.
PKO Ekstraklasa – transfery we wszystkich klubach, zima 2021
Legia Warszawa
Transfery do klubu: Marko Vesovic (wraca po kontuzji)
Transfery z klubu: Domagoj Antolic (?), Michal Karbownik (Brighton &
Hove Albion), William Remy (?), Lukasz Lakomy (Zaglebie Lubin), Maciej
Rosolek (Arka Gdynia), Pawel Stolarski (Pogon Szczecin)
Lech Poznan
Transfery do klubu: Jesper Karlstrom (Djurgardens IF), Antonio Milic
(RSC Anderlecht), Bartosz Salamon (SPAL 2013), Mickey van der Hart
(wraca po kontuzji)
Transfery z klubu: Marko Malenica (Diosgyori VTK), Jakub Moder (Brighton
FC), Pawel Tomczyk (Widzew Lodz), Djorde Crnomarkovic (Zaglebie Lubin)
Piast Gliwice
Transfery do klubu: Mateusz Winciersz (Ruch Chorzow)
Transfery z klubu: Mikkel Kirkeskov (KSV Holstein Kiel von 1900)
Lechia Gdansk
Transfery do klubu: Jan Bieganski (GKS Tychy), Mykola Musolitin
(Valmiera FC), Joseph Ceesay (Helsingborgs IF)
Transfery z klubu: Rafal Kobryn (Korona Kielce)
Slask Wroclaw
Transfery do klubu:
Transfery z klubu: Diego Zivulic (Diosgyori VTK)
Pogon Szczecin
Transfery do klubu: Pawel Stolarski (Legia Warszawa)
Transfery z klubu: Maciej Zurawski (Warta Poznan)
Cracovia
Transfery do klubu: Oleksij Dytiatjew (wraca po kontuzji)
Transfery z klubu: Bojan Cecaric (FK Napredak Krusevac), David Jablonsky
(dyskwalifikacja)
Jagiellonia Bialystok
Transfery do klubu: Bartosz Kwiecien (Arka Gdynia)
Transfery z klubu:
Gornik Zabrze
Transfery do klubu:
Transfery z klubu: Lukasz Wolsztynski (Arka Gdynia)
Rakow Czestochowa
Transfery do klubu: Jaroslaw Jach (Crystal Palace), Dominik Holec (AC
Sparta Praga)
Transfery z klubu: Mateusz Kaczmarek (Miedz Legnica), Petar Mamic
(Podbeskidzie Bielsko-Biala), Jakub Szumski (BB Erzurumspor Kulubu)
Zaglebie Lubin
Transfery do klubu: Lukasz Lakomy (Legia Warszawa)
Transfery z klubu: Lubomir Guldan (koniec kariery, objal funkcje
dyrektora sportowego klubu), Soren Reese (AC Horsens), Djorde
Crnomarkovic (Lech Poznan)
Wisla Plock
Transfery do klubu: Kacper Rogozinski (LKS Lagow), Jakub Witek (GKS
Belchatow), Lukasz Moscicki (Huragan Wolomin)
Transfery z klubu: Maciej Ambrosiewicz (Zaglebie Sosnowiec), Titas
Milasius (Skra Czestochowa), Pawel Zuk (?), Bartlomiej Zynel (rezerwy)
Wisla Krakow
Transfery do klubu: Tim Hall (Gil Vicente FC), Serafin Szota (Stomil
Olsztyn), Przemyslaw Zdybowicz (GKS Belchatow), Mateusz Mlynski (Arka
Gdynia – transfer od lipca)
Transfery z klubu: Rafal Janicki (Podbeskidzie Bielsko-Biala)
Podbeskidzie Bielsko-Biala
Transfery do klubu: Rafal Janicki (Wisla Krakow), Petar Mamic (Rakow
Czestochowa), Jakub Hora (FK Teplice)
Transfery z klubu: Aleksander Komor (?)
Warta Poznan
Transfery do klubu: Makana Baku (KSV Holstein Kiel von 1900), Maciej
Zurawski (Pogon Szczecin)
Transfery z klubu: Mateusz Szczepaniak (?)
Stal Mielec
Transfery do klubu: Albin Granlund (Orebro SK), Maciej Jankowski (Arka
Gdynia), Aleksandyr Kolew (Kajsar Kyzylorda), Jonathan de Amo (Bruk-Bet
Termalica Nieciecza)
Transfery z klubu: Kamil Koscielny (kontuzja), Pawel Tomczyk (Widzew Lodz)

-Niezrozumiala gra (agenta?) Milka
Zimowe okno transferowe w pelni, a tymczasem mam wrazenie, ze przezywam
deja vu – zanim rano zajrze do gazet i Internetu, zastanawiam sie do
jakiego klubu bedzie dzis przechodzil Arkadiusz Milik. Latem mielismy
trwajacy dlugie tygodnie pierwszy sezon serialu, teraz obserwujemy
drugi. W przerwach miedzy newsami o ofertach z kolejnych klubow czytamy,
ze jednak nigdzie nie pojdzie i czeka go kolejne pol roku bez gry w
pilke, w zamian za pensje z Napoli.
Kiedy latem okazalo sie, ze sytuacja jest patowa i strony nie znalazly z
niej wyjscia, bylem przekonany, ze do zimy uda sie znalezc jakis
kompromis. Bo z obu stron jest to zabawa na zasadzie „na zlosc babci
odmroze sobie uszy” – wszyscy na tym traca, ale wieksza szkode wyrzadza
sobie jednak zawodnik. A uwazam, ze najbardziej winna jest tutaj strona
trzecia, czyli agent pilkarza, ktory doradzajac swojemu klientowi mysli
chyba tylko o wielkosci wlasnej prowizji, a nie karierze pilkarza…
Nie mi radzic komukolwiek, jak ma prowadzic swoja kariere, ale jesli
dojdzie do tego, ze rowniez runde wiosenna Serie A Milik przesiedzi na
trybunach, czy raczej w domu przed telewizorem, to straci drugi rok w
swojej karierze. O ile na pierwszy nie mial wplywu (zmusily go do tego
kontuzje), to juz ten drugi jest jego wyborem. Byc moze Milik czuje sie
komfortowo w tej sytuacji – w sumie bierze pieniadze, w weekendy nie
odczuwa zadnej presji zwiazanej z wynikami jego druzyny, ale mam
nadzieje, ze kiedy zakonczy kariere, to nie bedzie tego straconego czasu
zalowal. Moze rzeczywiscie walczy o dobra sprawe, na przyklad o to, zeby
od lata – w barwach Juventusu – wlaczyc sie do rywalizacji o tytul
najlepszego pilkarza globu. Moze Napoli nie pozwolilo rozwinac mu
skrzydel. Ale jesli chodzi tylko o kase – a na to wyglada – to w tym
przypadku, z powodu tego straconego roku, nie bede mu wspolczul.
Do doniesien na temat tego, ze byly napastnik Gornika Zabrze poswieca
ten rok bez grania w pilke po to, by moc przejsc do Juventusu, podchodze
z lekka rezerwa. Wiemy ile zajal mu powrot do w miare wysokiej formy po
dwoch operacjach. Czy po roku bez rozegranego meczu stanie sie
napastnikiem numer 1 w ekipie „Starej Damy”? Zycie nie znosi prozni i
wiemy, ze zaraz moze sie okazac, iz Juventus pozyskal kogos innego, zeby
nie powiedziec duzo lepszego. Umowmy sie, ze takich dzis na rynku nie
brakuje. Mam watpliwosci czy na przyklad Pep Guardiola namawialby
Messiego, zeby poszedl na wojne z Barcelona i nie gral rok w pilke po
to, zeby po tym roku przeniesc sie na Etihad Stadium. Rok w zyciu
pilkarza to wiecznosc.
Nie wiem czy w tej historii pt. „Arkadiusz Milik w Juventusie” bardziej
zdesperowany na pozyskanie polskiego pilkarza jest klub z Turynu, czy
jednak wieksza jest desperacja zawodnika na przenosiny do mistrza Wloch.
O ile mozna zrozumiec, ze taka szansa trafia sie raz w zyciu, to jakos
trudno mi sobie wyobrazic, zeby w Turynie czekano z otwartymi ramionami
i trzymano miejsce w wyjsciowej jedenastce na zawodnika, ktory rok nie
gral w pilke. Obym sie mylil…
W tle tej calej historii jest reprezentacja Polski i rola w niej Milika.
Wiemy, ze wielkimi krokami zblizaja sie mecze eliminacji mistrzostw
swiata, a latem czekaja nas mistrzostwa Europy. Wyglada jednak na to, ze
nie jest to wielkie zmartwienie dla zawodnika, ze moze nie byc gotowy do
gry. Niektorzy jego koledzy rozwazaja powrot do ekstraklasy, po to zeby
lapac minuty na boisku i byc gotowym do gry w meczach miedzypanstwowych,
ale w tym przypadku slyszymy o kolejnych odrzucanych propozycjach. Byc
moze Arkadiusz Milik nie martwi sie o to, ze nie dostanie powolania, bo
Jerzy Brzeczek dal wyrazny sygnal, ze w jego druzynie mozna nie grac w
klubie, a na kadre dostawac zaproszenia, ale jesli nie selekcjoner, to
boisko potrafi brutalnie zweryfikowac forme zawodnika.

-Lapczywosc w polskiej pilce noznej pecznieje
Wszyscy wiedza, ze pilkarze zarabiaja lepiej niz spoleczenstwo. Znacznie
lepiej. Zawsze to akceptowalem. Niestety: zaczyna u nas narastac jakis
obled.
Najlepsi polscy pilkarze wyjezdzaja na Zachod. Jak wiadomo polskie ligi
nie sa konkurencyjne wobec lig zachodnich, nie tylko tych najbardziej
renomowanych. Wlasciwie nawet nie zblizaja sie do slowa „konkurencja”.
Nie oznacza to oczywiscie, ze w polskiej lidze nie ma pieniedzy na
pensje. Zeby swietnie zarabiac, nie trzeba byc swietnym pilkarzem.
Klub pierwszej ligi interesowal sie pewnym pilkarzem. Zawodnik w
przeszlosci byl krotko w Ekstraklasie, ale wlasciwie w niej nie
zaistnial. Glownie gral w klubach nizszych lig. Ma pod trzydziestke, nie
przeszedl do powszechnej kibicowskiej swiadomosci. Wiekszosc z was
zapewne nie kojarzy jego nazwiska.
Menedzer pilkarza przedstawil wiec klubowi liste oczekiwan. Kiedy je
czytalem, oczy otwieraly mi sie coraz bardziej.
Oto zadania:
a) kontrakt na 2,5 roku – wszelkie powinnosci z niego wyplywajace
powinny byc platne bez jakiegokolwiek limitu rozegranych w lidze minut.
b) za podpis na kontrakcie: 40 tysiecy zl plus VAT, platne w dwoch
rownych ratach: do 30 marca 2021 i do 30 czerwca 2021.
c) miesieczna pensja: 22 tysiace zl plus VAT miesiecznie.
d) premie za punkty: 500 zl za wygrana, 500 zl za remis na wyjezdzie
(plus VAT).
e) Premia za ewentualne utrzymanie w I lidze w sezonie 20/21: 10 tysiecy zl.
Wiosna zdarzy sie, ze w kwietniu i w maju odbedzie sie piec meczow
miesiecznie. Teoretycznie moze wiec jeszcze dojsc 2500 zl miesiecznie.
Dodajmy, ze menedzer jest przewidujacy i dobrze to o nim swiadczy. Skoro
kontrakt ma byc dwuipolletni to warto przewidziec takze bonusy za awans
do Ekstraklasy w kolejnym sezonie i oczywiscie zupelnie inne warunki gry!
Oto one:
a) premia za awans do Ekstraklasy: 50 tysiecy zl plus jeszcze premia do
podzialu na druzyne.
b) ewentualna pensja w Ekstraklasie: 32 tysiace zl plus VAT miesiecznie
c) ewentualna premia w Ekstraklasie: 1000 zl za punkt
d) oczywiscie premie regulaminowe w kazdym sezonie.
Wolny rynek reguluje zapotrzebowanie. Mowi sie, ze jestes tyle wart ile
ktos ci zaplaci. Uwazam, ze pilkarze powinni duzo zarabiac,
zainteresowanie spoleczne ich dyscyplina jest ogromne. Moim zdaniem te
sumy, ktore przytaczam sa jednak zwyczajnie niemoralne, do tego
nieadekwatne do poziomu pilkarza.
Klub doszedl chyba do podobnego wniosku. Propozycja menedzera nie
zostala zaakceptowana.
Czy to koniec historii? Nie. Sytuacje wykorzysta prawdopodobnie… inny
klub pierwszoligowy: jak slysze wszystko wskazuje na to, ze pilkarz
znajdzie w nim zatrudnienie. Warunkow kontraktu nie znam, mozna jednak
przypuszczac, ze musza byc podobne. Podkreslam: nie chodzi nawet o gre w
Ekstraklasie.
To obled! Wiosna z ogromna uwaga bede przygladal sie grze tego
zawodnika. Lapczywosc w polskiej pilce pecznieje, jest jak jakis
rozbuchany smok, klapiacy paszczeka i pozerajacy wszystko wokol. A to
wszystko w czasach, gdy wokol trwa pandemia przez ktora ludzie nie
potrafia zwiazac konca z koncem najczesciej nie z wlasnej winy.

-Nie wszyscy zawodnicy Orlen Teamu chetnie beda wracac myslami do
wlasnie zakonczonej 43. edycji Rajdu Dakar. Z bardzo dobrej strony
zaprezentowali sie w nim Jakub Przygonski i Kamil Wisniewski, ktorzy
zajeli czwarte miejsca w swoich klasach, jednak obaj motocyklisci
musieli przedwczesnie pozegnac sie z rywalizacja.
Rajd Dakar po raz drugi odbyl sie w Arabii Saudyjskiej, jednak trasa
przebiegala w przeciwnym kierunku, niz przed rokiem. Na starcie stanelo
dwunastu Bialo-Czerwonych, ale do mety dojechalo tylko dziewieciu.
Jadacy Toyota Przygonski z niemieckim pilotem Timo Gottschalkiem zajeli
czwarte miejsce w klasie samochodow. 35-letni kierowca Orlen Teamu po
raz 12. startowal w Dakarze (po raz szosty w samochodzie) i powtorzyl
swoj najlepszy wynik sprzed dwoch lat, gdy kierowal Mini. Rywalizacje
wygral legendarny Stéphane Peterhansel, dla ktorego byl to juz osmy
triumf za kierownica auta. „Monsieur Dakar” lacznie wywalczyl 14
zwyciestw (wczesniej szesc na motocyklu) i zostal pierwszym czlowiekiem,
ktory byl najlepszy w Dakarze na trzech kontynentach – w Afryce, Ameryce
Poludniowej i Azji. W obecnej edycji do konca walczyl o zwyciestwo z
Katarczykiem Nasserem Al-Attiyahem (Toyota). Po przejechaniu blisko
pieciu tysiecy kilometrow odcinkow specjalnych pokonal go o 14 minut.
Trzecie miejsce zajela kolejna legenda rajdow Hiszpan Carlos Sainz.
Z dobrej strony zaprezentowala sie rywalizujaca Fordem czeska zaloga
Martin Prokop/Viktor Chytka, ktora uplasowala sie na dziewiatym miejscu.
To byla udana impreza dla jedynego przedstawiciela Bialo-Czerwonych w
kategorii quadow. Kamil Wisniewski wywalczyl zyciowy rezultat, zajmujac
czwarte miejsce. Polak startowal w Dakarze po raz piaty, a najlepszym do
tej pory jego wynikiem bylo piate miejsce przed rokiem.
Do domu niepocieszeni powrocili motocyklisci. Adam Tomiczek i Maciej
Giemza z Orlen Teamu zakonczyli zmagania odpowiednio na 5. i 9. etapie,
w obu przypadkach z powodu kontuzji. Tomiczek co prawda ukonczyl
odcinek, ale ze wzgledu na bol nie byl w stanie, i nie chcial,
kontynuowac rywalizacji. Jak przyznal w rozmowie z polsatsport.pl, nie
spieszy sie z powrotem na motocykl. Z kolei Giemza wycofal sie z rajdu
po groznym wypadku, w wyniku ktorego zerwal wiezadla barkowe i doznal
zlaman kosci stopy. Problemy techniczne wyeliminowaly tez Jacka
Bartoszka, a jedynym motocyklista ktory dojechal do mety byl 19-letni
Konrad Dabrowski (KTM), ktory w dakarowym debiucie zajal 28. miejsce.
Aron Domzala i Maciej Marton jako jedyni Polacy staneli w tym roku na
podium Rajdu Dakar, zajmujac trzecie miejsce w klasie UTV. Tym samym
wpisali sie na niezbyt dluga liste Polakow, ktorzy te najtrudniejsza
off-roadowa impreze swiata ukonczyli na podium. Michal Goczal z Szymonem
Gospodarczykiem w tej samej kategorii zajeli czwarte miejsce, a Marek
Goczal z Rafalem Martonem – ostatecznie uplasowali sie na osmym.
W kategorii ciezarowek klasa dla siebie jak zwykle byly rosyjskie
Kamazy, ktore zajely trzy czolowe miejsca.
W tegorocznej edycji nie udalo sie uniknac tragedii. W piatkowy poranek
poinformowano o smierci francuskiego motocyklisty Pierre’a Cherpina,
ktory mial wypadek na 7. etapie i zmarl piec dni pozniej wskutek
odniesionych obrazen. To 67. ofiara tej organizowanej od 1979 roku imprezy.

-Tokio 2021 tez zagrozone. Japonczycy juz nie chca igrzysk olimpijskich
80 proc. sondowanych Japonczykow chce odwolania lub kolejnego
przelozenia igrzysk w Tokio. Liczba niechetnych imprezie wzrasta wraz z
liczba zakazonych koronawirusem.
W ogolnokrajowym sondazu* przeprowadzonym przez agencje Kyodo, 35,3
proc. pytanych chce odwolania igrzysk, zas 44,8 proc. ich kolejnego
odroczenia. Najwieksza sportowa impreza miala sie odbyc latem zeszlego
roku, ale Japonia i Miedzynarodowy Komitet Olimpijski (MKOl) uzgodnily,
ze zostanie przelozona na 2021 r.
Zgodnie z nowym planem ceremonia otwarcia odbedzie sie 23 lipca. Wedlug
wczesniejszych deklaracji MKOl, kolejne przelozenie terminu igrzysk jest
niemozliwe. Jesli ich rozegranie okaze sie niewykonalne, maja zostac
odwolane.
Liczba Japonczykow niechetnych imprezie rosnie. Latem 2020 r. w podobnej
ankiecie odpowiedzi niechetnych igrzyskom bylo o ponad 10 pkt
procentowych mniej. Wtedy agencja Kyodo przeprowadzila narodowy sondaz
ponad miesiac po zakonczeniu stanu wyjatkowego, zwiazanego z pierwsza
fala zakazen koronawirusem. Tym razem ankieterzy pytali Japonczykow o
igrzyska dwa dni po rozpoczeciu drugiego stanu wyjatkowego w czasie
pandemii, zaplanowanego do 7 lutego.
Premier Yoshihide Suga wprowadzil go w czwartek w Tokio i trzech
sasiednich prefekturach – Kanagawa, Chiba, Saitama – na zadanie
lokalnych wladz, gdy zaczela rosnac liczba zakazen. Obostrzenia dotycza
37 mln mieszkancow (w Japonii jest w sumie 47 prefektur, ale te cztery
naleza do grupy siedmiu najbardziej ludnych). Na razie nie sa zbyt
dotkliwe – polegaja na tym, ze obywatele zostali poproszeni o
niewychodzenie z domu po godz. 20, a wlasciciele lokali gastronomicznych
o zamkniecie ich o tej samej porze. Szkoly, muzea, kina, sklepy,
silownie i centra fitness wciaz pozostaja otwarte.
Negocjacje rzadu z burmistrzynia stolicy Yuriko Koike, szefami
pozostalych trzech prefektur oraz z epidemiologami o tym, czy stan
wyjatkowy jest konieczny, trwaly prawie tydzien. Byc moze dlatego oceny
akceptacji premiera leca na leb na szyje i ich poziom juz jest bliski
notowaniom poprzednika – Shinzo Abego – gdy ten odchodzil z urzedu w
polowie wrzesnia 2020. Glowna przyczyna niskich ocen premiera Sugi jest
bowiem zbyt powolna reakcja na wzrost zakazen i „deficyt cech przywodczych”.
Ogolnokrajowa srednia dziennych zakazen w Japonii rosnie – z ostatniego
tygodnia wyniosla 5688 przypadkow, z ostatnich trzech dni 7461, a z
niedzieli 7621. Wciaz jak na warunki panujace w wielu krajach zachodnich
jest to malo. Japonia jest pieknym przypadkiem zdyscyplinowania
obywateli (powszechne noszenie maski w miejscach publicznych) i tzw.
japonskiego modelu, czyli bardzo precyzyjnego sledzenia drogi zakazen i
separowania ognisk zapalnych. W 126-milionowym kraju zdiagnozowano dotad
zaledwie 280 tys. przypadkow zachorowan na COVID-19 i 4 tys. zgonow – w
3,5 razy mniej ludnej Polsce to odpowiednio 1,4 mln i 31,2 tys. W
13,5-milionowej prefekturze Tokio liczba dziennych zakazen przez kilka
ostatnich dni przekraczala 1000.
Ankietowani Japonczycy w glowie maja wylacznie pandemie, a nie na
przyklad negatywny wplyw na srodowisko lub koszty wielkiej imprezy, co
jest najczestsza przyczyna niecheci u innych potencjalnych gospodarzy
igrzysk. Byc moze dlatego, ze Tokio i trzy sasiednie prefektury same
moglyby wypelnic kryteria awansu do G8, grupy najbogatszych panstw swiata.
W ankiecie zadawano ogolne pytania o to, jak rzad daje sobie rade z
pandemia. Nie bylo w niej konkretnych pytan, na przyklad o szczepienia,
ktore maja byc najwazniejsza bronia organizatorow w walce o zachowanie
igrzysk w zaplanowanym czasie.
Japonia zacznie je dopiero pod koniec lutego, i to tylko dla 10 tys.
lekarzy z najbardziej zagrozonej grupy. W polowie marca zaczna sie
szczepienia dla pozostalych pracownikow medycznych, zas osoby starsze
beda szczepione od konca marca. Japonia – jeden z najbardziej
zaawansowanych technologicznie krajow swiata i trzecia potega
gospodarcza globu – nie bedzie miala wlasnej szczepionki az do 2022 r.
Dopiero w grudniu 2020 r. gigant farmaceutyczny AnGes zaczal faze II/III
prob szczepionki przygotowywanej we wspolpracy z Uniwersytetem w Osace i
bioinnowacyjna firma Takara Bio.
Rosnace watpliwosci Japonczykow sa zastanawiajace, bo tak jak otwarte sa
szkoly, muzea i kina, tak bez przerwy funkcjonuje zawodowy sport.
Stadiony sa otwarte, choc liczba widzow jest ograniczana do 5 tys. lub
50 proc. pojemnosci obiektu.
W weekend rozpoczal sie tradycyjny Wielki Noworoczny Turniej Sumo w
tokijskiej hali Kokugikan. Japonia trzyma kciuki za ozeki Takakeisho,
ktory po kapitalnym 2020 roku, 51 zwyciestwach i drugim triumfie w
Pucharze Cesarza walczy o awans do grupy yokozunow. Bylo ich dotad
zaledwie 72 (liste yokozunow rozpoczyna legendarny Akashi Shiganosuke
mniej wiecej w polowie XVII w.). Takie wydarzenia kazdy szanowany
Japonczyk chcialby obejrzec na wlasne oczy. Wladze medyczne pozwolily na
wpuszczenia do Kokugikan 5 tys. widzow.
Pilkarska J-League zaczyna nowy sezon 27 lutego i jeszcze nie wiadomo,
ilu kibicow wpusci na trybuny. Ale juz rozgrywki w popularnym w Japonii
rugby odbywaja sie na stadionach, ktore moga byc wypelnione w polowie –
dzieki czemu final rozgrywek uniwersyteckich w rugby na stadionie
olimpijskim w Tokio obejrzalo w poniedzialek kilkanascie tysiecy widzow.
Sami organizatorzy igrzysk przygotowuja sie do zawodow w trudnym czasie,
staraja sie wypracowac jak najbezpieczniejsze procedury. W ostatni
weekend pazdziernika przeprowadzono za ich blogoslawienstwem (i za zgoda
lokalnego zarzadu prefektury Kanagawa) specyficzny test: na stadionie w
Jokohamie kamery termowizyjne monitorowaly temperature kibicow, inne
kamery ich przeplyw, miejscowe zageszczenia, do tego otworzono dach
stadionu i zdezynfekowano trybuny. Mecz baseballa w takich warunkach
ogladalo 30 tys. widzow.
MKOl oficjalnie wyraza niezachwiana pewnosc, ze igrzyska sie odbeda.
Szef MKOl Thomas Bach twierdzi, ze Tokio jest najlepiej przygotowanym do
zawodow miastem w historii nowozytnych igrzysk. Ale jeden z
prominentnych przedstawicieli MKOl Kanadyjczyk Dick Pound musial
ostatnio wyjasniac, dlaczego w wywiadzie dla BBC powiedzial, ze wcale
„nie jest pewny”, czy igrzyska sie odbeda. A wyjasniajac, stwierdzil, ze
„organizatorzy robia wszystko, co mozliwe, aby sie zaczely zgodnie z
planem, ale kto wie, co nam moze zgotowac wirus. Dzis mowie, ze moja
pewnosc wyraza sie w stosunku 3:1”.
Przelozenie igrzysk z 2020 r. na 2021 r. bedzie kosztowac w sumie ok.
3,45 mld dol. 650 mln dol. zaplaci MKOl, 1,17 mld dol. miasto Tokio, 685
mln dol. rzad Japonii i 990 mln dol. komitet organizacyjny. Nie ma
jeszcze wyceny, ile bedzie kosztowac calkowite odwolanie zawodow lub
dalsze odroczenie.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *