Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 17 lutego 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 46 (5078) 17 lutego 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/

SKOKI NARCIARSKIE
Ryoyu Kobayashi znow pokazal klase. Japonczyk wygral cyklu Willingen
Five i zgarnal 25 tysiecy nagrody. W niedzielnym konkursie najlepiej
spisal sie Piotr Zyla, ktory zajal trzecie miejsce. Dawid Kubacki
uplasowal sie na piatym, a Kamil Stoch na siodmym miejscu.
Rywalizacja w Willingen rozpoczela sie od konkursu druzynowego.
Bezkonkurencyjni okazali sie Polacy w skladzie Piotr Zyla, Jakub Wolny,
Dawid Kubacki i Kamil Stoch. Gdyby w piatek rozgrywano zawody
indywidualne, to zwyciezca okazalby sie Wolny, drugi bylby Zyla, a
trzeci Stoch. Po „druzynowce” odbyly sie kwalifikacje wliczane do
Willingen Five. Najlepszy okazal sie Markus Eisenbichler. Niemiec
wyprzedzil Piotra Zyle i Austriaka Stefana Krafta. W sobote rozegrano
zawody indywidualne. Wygral je Karl Geiger, ktory skoczyl ponad 150
metrow. Najlepszy z Polakow byl Kamil Stoch, ktory zajal drugie miejsce.
Ostatni akcent weekendu zaplanowano na niedziele. Przed drugim konkursem
indywidualnym odbyla sie seria probna. Pierwszym z Polakow byl Maciej
Kot. 127 metrow pozwolilo mu zajac 21. miejsce. Stefan Hula, czyli drugi
z Bialo-Czerwonych, skoczyl 118 metrow i byl 36. Jakub Wolny, ktory w
sobote spisal sie dosc slabo, tym razem osiagnal 122 metry, co finalnie
dalo mu 38. lokate.
Czwartym z Polakow na belce startowej byl Dawid Kubacki. Skok na
odleglosc 133,5 metra pozwolil mu zajac czwarta pozycje. Na 28. miejscu
sklasyfikowany zostal skaczacy po nim Piotr Zyla, ktory wyladowal na
114. metrze. Ostatni z Bialo-Czerwonych, Kamil Stoch, skoczyl 121,5
metra i zajal 17. lokate.
Najlepszy w serii probnej okazal sie Timi Zajc, ktory skoczyl 142,5
metra. Sloweniec wyprzedzil Markusa Eisenbichlera z Niemiec oraz Johanna
Andre Forfanga z Norwegii.
W pierwszej serii konkursu niezla dyspozycje potwierdzil Kot, ktory po
skoku na 133,5 m zajal 26. miejsce. Wolny spisal sie jeszcze lepiej (137
m, 17.), natomiast do czolowej „30” z Bialo-Czerwonych nie wszedl tylko
Hula (127,5 m, 34.).
Ze znakomitej strony w pierwszej serii pokazali sie nasi trzej czolowi
skoczkowie. Co prawda na polmetku prowadzil Ryoyu Kobayashi (146 m), ale
trzy kolejne miejsca zajeli Bialo-Czerwoni: Zyla (142 m), Stoch (138,5
m) i Kubacki (143 m). Przewaga Japonczyka nad naszymi skoczkami wynosila
odpowiednio 9,5, 9,9 i 10,3 pkt.Jeszcze bardziej istotne bylo to, ze
lider PS wypracowal sobie znaczna przewage w klasyfikacji generalnej
Willingen Five. Od Zyly mial 14 pkt. wiecej, od Stocha 17,1 pkt., a od
Kubackiego 37 pkt. Miedzy Polakow wcisnal sie jeszcze Karl Geiger (17,1
pkt. za Kobayashim). Dotychczasowy lider W5 na polmetku niedzielnych
zawodow zajmowal 11. miejsce (137,5 m).
Seria finalowa nie poszla po mysli Kota, ktory po skoku na 126 m
uplasowal sie na 30. lokacie. Natomiast Wolny (134,5 m, 16.) ponownie
potwierdzil, ze to on jest najblizej miejsca w polskim skladzie na
konkurs druzynowy podczas MS w Seefeld.
Nie zawiedli takze kolejni podopieczni Stefana Horngachera. Kubacki
zaliczyl 139 m, Stoch 134,5 m, a Zyla 137,5 m. Dalo im to odpowiednio
piate, siodme i trzecie miejsce w konkursie.
Zwyciestwo w niedzielnych zawodach i calym cyklu Willingen Five skokiem
na 144 m przypieczetowal Kobayashi. Na drugie miejsce z osmego awansowal
Marku Eisenbichler (140 i 141,5 m).

PILKA NOZNA
Ekstraklasa
21 kolejka
Gornik Zabrze-Wisla Krakow 2-0
22 kolejka
Pogon Szczecin-Gornik Zabrze 3-1
Piast Gliwice-Lech Poznan 4-0
Jagiellonia Bialystok-Wisla Plock 1-0
Korona Kielce-Lechia Gdansk 0-0
Zaglebie Sosnowiec-Arka Gdynia 3-2
Zaglebie Lubin-Miedz Legnica 3-0
Legia Warszawa-Cracovia 0-2
W poniedzialek Wisla Krakow-Slask Wroclaw
1.Lechia 46pkt
2.Legia 42 pkt
3.Jagiellonia 39pkt
4.Korona 35pkt
5.Piast 34pkt
6.Pogon 34pkt
7.Lech 33pkt
8.Cracovia 33pkt
9.Zaglebie Lubin 30pkt
10.Wisla Krakow 29pkt
11.Arka 25pkt
12.Slask 21pkt
13.Miedz 21pkt
14.Gornik Zabrze 20pkt
15.Wisla Plock 20pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 15pkt

-Stara, dobra Pogon pewnie pokonala Gornika. To osme zwyciestwo z rzedu
na wlasnym stadionie!
Portowcy udowodnili, ze porazka z Lechia Gdansk na inauguracje ligowej
wiosny byla wypadkiem przy pracy. Sa w dobrej dyspozycji. Gornik w
Szczecinie nie mial wiele do powodzenia i zostal bez problemu pokonany 3:1.
– Nasi rywale odbili sie od strefy spadkowej i na pewno czeka nas bardzo
trudne zadanie. U siebie gramy jednak bardzo dobrze i bedziemy chcieli
podtrzymac dobra passe – zapowiadal trener Kosta Runjaic.
Passa faktycznie jest imponujaca, poniewaz szczecinianie na wlasnym
stadionie nie przegrali od 25 sierpnia 2018 r. (wygrali siedem razy z
rzedu). Jej kontynuacja w piatkowy wieczor byla bardzo wazna dla losow
Pogoni w tabeli ekstraklasy, poniewaz zespol Kosty Runjaicia w pierwszej
wiosennej kolejce przegral (pechowo) na wyjezdzie z Lechia Gdansk 1-2 i
spadl na siodma pozycje.
– Nie musimy sie jednak zamartwiac, bo zagralismy w Gdansku dobrze –
uspokajal trener.
I dokonal tylko dwoch zmian w wyjsciowym skladzie. Kontuzjowanego
Huberta Matynie na lewej obronie zastapil Ricardo Nunes, a slabo
dysponowanego w Gdansku Spasa Delewa zmienil Chorwat Zwonimir Kozulj.
Gornik rowniez nie musial zbyt wiele rotowac w jedenastce, poniewaz w
poniedzialek pokonal Wisle Krakow 2:0 w swietnym stylu.
Zabrzanie mecz z Pogonia rozpoczeli rownie efektownie i szybko uciszyli
ponad szesc tysiecy kibicow na stadionie Krygiera. W 11. minucie nie
popisal sie Sebastian Walukiewicz, ktory przytrzymal w polu karnym
Przemyslawa Wisniewskiego i sedzia Pawel Raczkowski bez wahania
podyktowal rzut karny. Z jedenastu metrow nie pomylil sie Igor Angulo i
goscie prowadzili 1:0.
Stracony gol podzialal na Pogon motywujaco i po pol godzinie gry
gospodarze juz prowadzili. Najpierw w 18. minucie kapitalnie z rzutu
wolnego (strzal z ostrego kata) przymierzyl Radoslaw Majewski, a w 27.
minucie tuz sprzed pola karnego poteznie kropnal Kozulj i doslownie
przelamal rece bramkarza Gornika.
Niepokoj na trybunach w Szczecinie trwal wiec tylko kilka minut. Pogon
rozkrecala sie z kazda akcja i juz w przerwie bylo wiadomo, ze
gospodarze sa blisko odniesienia osmej wygranej z rzedu na wlasnym
stadionie.
Ambicje potwierdzili juz w jednej z pierwszych akcji drugiej polowy. W
51. minucie z rzutu wolnego dosrodkowal Ricardo Nunes, a w polu karnym
portowcy dla pewnosci podjeli az trzy proby skierowania pilki do siatki.
Strzelali odpowiednio Kamil Drygas, Mariusz Malec i Adam Buksa.
Ostatecznie gola zapisano na konto Malca. Bramkarz Gornika wybijal
futbolowke (po uderzeniu glowa) juz zza linii bramkowej. Podwyzszenie
wyniku na 3:1 wprowadzilo w szeregi portowcow spokoj, a kibice skupili
sie przede wszystkim na przekonywaniu Kosty Runjaicia, zeby ten
przedluzyl wygasajacy z koncem sezonu kontrakt. Na plocie pojawil sie
transparent w jezyku niemieckim, a fani skandowali imie i nazwisko
szkoleniowca Pogoni.
Szczecinianie juz do konca spotkania kontrolowali jego przebieg. Awarii
ulegla za to elektroniczna tablica, ktora przestala pokazywac czas.
Kibice zaczeli zartowac, ze taka Pogon mozna ogladac znacznie dluzej niz
przez 90 minut i moze sedzia skorzysta z okazji i przedluzy mecz.
Arbiter pozostal jednak wierny przepisom i po raz ostatni zagwizdal w
czwartej minucie doliczonego czasu gry. Pogon w pelni zasluzenie
pokonala Gornika i przed weekendowymi meczami pozostalych druzyn
wskoczyla na czwarte miejsce w tabeli.
Pogon Szczecin – Gornik Zabrze 3:1 (2:1)
Bramki: Majewski (18.), Kozulj (27.), Malec (51.) – Angulo (12., k.)
Pogon: Zaluska – Stec ZK (84. Bartkowski), Walukiewicz ZK, Malec, Nunes
– Podstawski, Kozulj, Drygas, Majewski (80. Kowalczyk), Guarrotxena (87.
Zyro) – Buksa.

-Pilkarze Lechii rozegrali w Kielcach naprawde dobry mecz, stworzyli
wiele sytuacji do zdobycia bramki, jednak zabraklo im skutecznosci.
Zwlaszcza Arturowi Sobiechowi oraz Flavio Paixao, ktory nie wykorzystal
nawet rzutu karnego. Stad tylko bezbramkowy remis.
Trener Piotr Stokowiec w porownaniu z pierwszym meczem rundy wiosennej
zaordynowal trzy zmiany w skladzie. W pierwszej jedenastce znalazlo sie
trzech pilkarzy, ktorzy w starciu z Pogonia Szczecin weszli na boisko w
trakcie spotkania, czyli Joao Nunes (za Karola File), Tomasz Makowski
(zastapil kontuzjowanego Patryka Lipskiego) oraz Konrad Michalak (za
Mateusza Zukowskiego).
Nieco zmienil sie tez rysunek taktyczny zespolu. Przede wszystkim w
obronie gdanszczanie czesto grali trojka z tylu, gdyz bardzo ofensywnie
ustawiony byl Filip Mladenovic. W zwiazku z tym nominalnie ustawiony na
lewym skrzydle Flavio Paixao pelnil de facto role wolnego elektronu,
bardzo czesto schodzacego do srodka boiska, a nawet na prawa strone. I
spisywal sie w tej roli naprawde swietnie, byl prawdziwym rezyserem gry
zespolu. Zreszta wymiennosc pozycji w zespole Lechii byla w tym meczu
czyms naturalnym. Michalak schodzil do srodka, Makowski na lewa strone,
nad wszystkim piecze trzymali jak zwykle Daniel Lukasik oraz Jaroslaw
Kubicki. Organizacja gry byla wrecz wzorowa.
Lechia w tym spotkaniu niepodzielnie rzadzila na boisku. Wytracila
Koronie wszystkie atuty z reki i w pelni kontrolowala spotkanie. Nie
dosc, ze ludzie Stokowca nie pozwolili gospodarzom prawie na nic w
ofensywie, to w calym meczu przeprowadzili kilka niezwykle blyskotliwych
akcji. Jakby narzekajacym na ich styl chcieli udowodnic, ze jednak
potrafia ladnie grac w pilke. Stworzyli wiele sytuacji do zdobycia
bramki, brakowalo tylko jednego – skutecznosci.
Dogodne okazje mieli Kubicki (po genialnym podaniu Flavio), Mladenovic,
Michal Nalepa, co najmniej trzykrotnie Artur Sobiech, wreszcie Flavio
Paixao. No wlasnie, Flavio… W tygodniu pisalismy, ze w tym sezonie
Portugalczyk swoimi bramkami zapewnil Lechii, lekko liczac 12 punktow
ekstra. Kolejne mogl dodac w Kielcach, gdyz mial dwie naprawde kapitalne
sytuacje do zdobycia bramki.
Najpierw w 51. min podszedl do rzutu karnego (podyktowanego za faul
Joonasa Tamma na Sobiechu). Jednak fatalnie sie pomylil, strzelajac nad
poprzeczka. To byla juz trzecia przestrzelona przez niego jedenastka w
tym sezonie i chyba czas zastanowic sie nad zmiana egzekutora.
W doliczonym czasie gry Flavio jeszcze raz uderzal z 11 metrow, tym
razem z gry (po zgraniu pilki glowa przez Jakuba Araka) i znow nie
trafil w bramke. Przypieczetowal tym samym role bohatera tragicznego,
jaka odegral w tym spotkaniu. Rozgrywal bowiem naprawde bardzo dobry
mecz, ale i tak glownie bedzie zapamietany z tych dwoch
niewykorzystanych sytuacji.
Lechia co prawda stracila dwa punkty (po takim meczu trudno stwierdzic,
ze zdobyla jeden), jednak zaliczyla bardzo wymagajacy test. Naprawde nie
jest latwo dominowac na stadionie Korony, wydaje sie, ze w tym sezonie
zaden przyjezdny zespol nie mial takiej kontroli nad meczem jak
bialo-zieloni. Tak grajaca Lechia naprawde mogla sie podobac.
Przy tym nie przegrala juz dwunastego meczu z rzedu i na pewno zachowa
po tej kolejce pozycje lidera tabeli.
Lechia: Kuciak – Nunes, Nalepa, Augustyn Z, Mladenovic – Lukasik,
Kubicki – Michalak (89. Fila), Makowski (86. Arak), Flavio Paixao –
Sobiech (90. Zukowski).

-Kolejna porazka Arki, tym razem na boisku outsidera. Marzenia o gornej
osemce gasna.
Mecz zaczal sie jednak lepiej dla gosci. W 9. minucie prawy obronca
Damian Zbozien pieknie uderzyl z woleja po rzucie roznym dla Arki. Po
zdobyciu bramki wzial pilke i wlozyl ja pod koszulke. – Chcialem
przekazac, ze zostane ojcem. Moja zona jest w czwartym miesiacu ciazy –
mowil w przerwie. Drugiego gola Zbozien strzelil w 45. minucie,
wykorzystujac rzut karny. Ale w miedzyczasie Arka przezywala wiele
trudnych chwil.
W pierwszym meczu Zaglebia w tym roku w lidze, przeciwko Slaskowi
Wroclaw (0:2), Zarko Udovičic zostal ustawiony na lewej obronie. Nie
pokazal za wiele, do tego popelnil blad przy golu Arkadiusza Piecha. Tym
razem wystapil na boku pomocy i to byla swietna decyzja, bo Serb zagral
duzo lepiej. Najpierw popisal sie fantastycznym rajdem po lewej stronie
boiska. Pozniej, po podobnej akcji upadl i sedzia Lukasz Szczech w
pierwszej chwili uznal, ze byl faulowany przez Zbozienia, ale po
sugestii z wozu VAR i obejrzeniu powtorek zmienil zdanie i odwolal rzut
karny.
Nie minelo kilka minut i Udovičic strzelil gola, swietnie odnajdujac sie
w polu karnym i dobijajac strzal zza pola karnego Greka Giorgiosa
Mygasa. Serb robil, co mogl, ale koledzy z druzyny przez dlugi czas nie
grali na jego poziomie. Poza jednym. W drugiej polowie Udovičic pokazal,
ze nieprzypadkowo to on w 2018 roku przebiegl najwiecej w jednym meczu
ze wszystkich ligowcow (13,34 km) i zajmuje czwarte miejsce w
klasyfikacji sredniej liczby sprintow w jednym spotkaniu. Serb ruszyl
lewa strona i idealnie dogral do Szymona Pawlowskiego, ktory wyrownal na
2:2. W koncowce to wlasnie Pawlowski, swietny w drugiej czesci gry,
pieknym uderzeniem z dystansu dal Zaglebiu upragniona wygrana.
W Sosnowcu z powodu kartek nie mogli wystapic dwaj wazni zawodnicy Arki
– Michal Janota i Adam Deja. Ten pierwszy strzelil w tym sezonie
dziewiec goli i bral udzial az przy 16 bramkach zdobywanych przez zespol
z Gdyni. Jego miejsce, ustawiony nieco wyzej, zajal Rafal Siemaszko,
ktory w Turcji strzelil az cztery gole w sparingach, trafil tez do
siatki w ubiegly weekend w meczu z Korona Kielce (1:2). Miejsce Dei
zajal z kolei Adam Danch, ktorego trener Zbigniew Smolka widzi przede
wszystkim na pozycji defensywnego pomocnika. Miejsce w pierwszym
skladzie zachowal natomiast na lewym skrzydle Maksymilian Banaszewski,
ktory w spotkaniu z Korona debiutowal w ekstraklasie, ale nie wypadl
najlepiej. W Sosnowcu Banaszewski mial kilka udanych zagran, ale to
wciaz troche za malo. Danch przez dlugi czas gral niezle, ale popelnil
blad przy drugim golu dla gospodarzy, a Siemaszko wyroznil sie glownie
ostrym faulem, po ktorym dostal zolta kartke, przez co nie zagra w
kolejnym spotkaniu z Piastem Gliwice.
Powaznym kandydatem do miana najgorszego zimowego transferu staje sie
napastnik Zaglebia Giorgi Gabedawa. Gruzin byl krolem strzelcow
tamtejszej ekstraklasy, ale nieprzypadkowo wszyscy jego rodacy
wystepujacy w Polsce podkreslaja, ze ta liga stoi na bardzo niskim
poziomie. Tydzien temu w meczu ze Slaskiem Gabedawa obejrzal dwie zolte
kartki i jeszcze w pierwszej polowie musial opuscic boisko. W spotkaniu
z Arka po swietnej akcji lewa strona Udovičic wylozyl mu pilke. Gabedawa
byl kilka metrow od bramki rywala, wystarczylo odpowiednio dolozyc
stope, tymczasem Gruzin probowal przyjac pilke i zrobil to wyjatkowo
nieudolnie.
Zaglebie zwyciezylo w lidze po pieciu kolejnych porazkach. Zespol z
Sosnowca ma na koncie 15 punktow i piec oczek straty do bezpiecznego
miejsca w tabeli. Przed meczem z Arka pilkarze wyszli na rozgrzewke z
koszulkami z napisem „Mission Impossible”. Po wygranej ta misja wydaje
sie nieco blizsza powodzenia.

-Krzysztof Piatek znow ocalil Milan. W fenomenalnym stylu
Druzyna grala beznadziejnie, Polak nie otrzymywal zadnych dobrych podan.
Ale kiedy wreszcie otrzymal, zareagowal po wirtuozersku. I dzieki dwom
golom wbitym Atalancie (pokonanej 3:1) zarobil na swoja pierwsza premie
w Milanie.
Piatek „nie musial” strzelic tego gola. Gdyby byl napastnikiem tylko
solidnym, nie mialby wrecz prawa go strzelic. Byl odwrocony plecami do
bramki, nie widzial jej, czul na sobie oddech scisle kryjacego obroncy,
uderzal z woleja. Lewa noga, swoja slabsza. A jednak trafil.
Nadal pilce idealna trajektorie, pieknym lobem minela rece bramkarza
Etrita Berishe. Techniczna maestria. Od skojarzen nie sposob uciec,
Wlosi znow beda go porownywac do legend z przeszlosci. Strzelil juz
Piatek gola jak Andrij Szewczenko, teraz strzelil jak Marco van Basten.
Obaj sa laureatami Zlotej Pilki…
To juz staje sie tradycja: polski napastnik znow wyciagnal z glebokich
tarapatow druzyne slabiutka, kompletnie wyzuta z idei w ataku. I
przegrywajaca w tamtym momencie 0:1. Znow tez wystarczylo Piatkowi
absolutne minimum, by osiagnac maksimum. Koledzy nie wsparli go w
pierwszej polowie zadna sensowna akcja, nie mial zadnej porzadnej okazji
strzeleckiej. Tuz przed przerwa wykorzystal wiec cwiercokazje.
Wyrownal, potem z dystansu na 2:1 uderzyl Hakan Calhanoglu, a Polak
podwyzszyl na 3:1. To tez byl gol wyjatkowy, bo padl po uderzeniu glowa
– dotychczas Milan trafil w ten sposob raz, jest pod tym wzgledem
najslabszy w calych rozgrywkach. W Piatku odkryl jednak napastnika
wybitnie wszechstronnego, o arcybogatym repertuarze zagran. Napastnika,
ktory wlasnie awansowal na pozycje wicelidera klasyfikacji snajperow
ligi wloskiej. Odrobil troche dystansu dzielacego go od prowadzacego
Cristiano Ronaldo, do portugalskiego supergwiazdora traci juz tylko dwa
gole.
Zapracowal tez Piatek na swoja pierwsza premie w nowym klubie. Kontrakt
gwarantuje mu ja po piatym golu w sezonie – Atalancie wbil piatego i
szostego – a kolejne zagwarantuje sobie po 10., 15., 20. i 25. Juz przed
sobotnim meczem obwolano go najskuteczniejszym debiutantem Milanu
minionych trzech dekad, poniewaz zdobywal bramke co 62 minuty. Teraz
jeszcze poprawil niesamowita srednia – zadaje cios co 53 minuty.
Predator. Nikt w calej historii zalozonego w 1899 roku klubu nie
uzbieral szesciu goli tak szybko.
W calym sezonie, biorac pod uwage wszystkie rozgrywki, Polak trafil do
siatki 25 razy. Tym samym wlasnie doscignal Roberta Lewandowskiego, obaj
maja identyczny bilans. I w wielkim europejskim futbolu ustepuja tylko
Leo Messiemu.
Kiedy minionej jesieni Piatek fantastycznie wystartowal w Serie A i
tygodniami, potem miesiacami nie chcial przerwac kanonady, wypominano mu
niekiedy, ze korzysta na sprzyjajacym kalendarzu – Genoi los podrzucal
rywali slabych lub srednich. I rzeczywiscie, w zderzeniach z potentatami
Polak strzelac przestawal. W Milanie dzieje sie jednak skrajnie inaczej.
Piatek na poczatku ugodzil Napoli, czyli aktualnego wicemistrza i
wicelidera, a nastepnie wbil gola Romie, czyli polfinaliscie poprzedniej
Ligi Mistrzow, ktora w tegorocznej edycji wlasnie pokonala FC Porto w
1/8 finalu.
A teraz Atalante, ktora tez miala stanowic powazne wyzwanie. To
rewelacja rozgrywek przezywajaca najlepszy okres w dziejach klubu – mimo
dopiero 14. w lidze budzetu placowego skrada sie ku podium, uprawia
najbardziej stylowy futbol w Italii i strzela najwiecej goli, w
minionych trzech sezonach uzbierala w sumie wiecej punktow (170) niz
Milan (166). Bukmacherzy upatrywali w niej faworyta sobotniego meczu.
Ewidentnie zapomnieli, ze mediolanczycy od kilku tygodni dysponuja
supernapastnikiem, do pewnego stopnia niezaleznym od poziomu gry
kolegow. To przede wszystkim dzieki niemu odniesli zwyciestwo bezcenne.
Zwyciestwo nad bezposrednim rywalem w rywalizacji o czwarte miejsce,
ktore da Milanowi powrot – po pieciu latach przerwy – do Ligi Mistrzow.

-Kamil Grosicki kariere zakonczy w Pogoni Szczecin, ale w Anglii ma
jeszcze marzenia do zrealizowania.
Turcja, Francja, Anglia. Reprezentant Polski Kamil Grosicki juz prawie
od dziesieciu lat z powodzeniem reprezentuje barwy zagranicznych klubow.
Nie ma jednak watpliwosci, gdzie zakonczy pilkarska kariere.
Przebojowy skrzydlowy od dwoch lat jest pilkarzem Hull City, ktore
wystepuje na zapleczu angielskiej ekstraklasy. W ostatnim czasie jest w
bardzo wysokiej formie i stal sie kluczowym pilkarzem swojej druzyny. W
tym sezonie Grosicki ma na koncie piec goli i siedem asyst.
30-latek na wszystko musial jednak ciezko zapracowac, poniewaz na
poczatku rozgrywek mial problemy z regularnymi wystepami i nie miescil
sie w skladzie angielskiej druzyny. Nosil sie z zamiarem odejscia z Hull
City. Potem jego sytuacja zaczela sie jednak systematycznie poprawiac, a
od poczatku grudnia Grosicki blyszczy na boiskach zaplecza Premier League.
Jego dobra dyspozycja od razu przelozyla sie na wyniki zespolu, ktory do
polowy stycznia srubowal serie szesciu zwyciestw z rzedu oraz dziesieciu
meczow bez porazki. Sam pilkarz byl nominowany do nagrody dla
najlepszego zawodnika miesiaca w Championship.
Dzieki temu Hull City nieco awansowalo w ligowej tabeli (aktualnie jest
na 12. miejscu) i ma tylko siedem punktow straty do pozycji premiowanych
gra w barazach o awans do angielskiej ekstraklasy. A powrot do Premier
League to jedno z najwiekszych marzen Grosickiego (gral w niej przez
pierwsze pol roku swojego pobytu w Hull, zespol sezon zakonczyl spadkiem).
Na lamach brytyjskich mediow pojawily sie wiec artykuly, ze jesli Hull
wroci do elity, to zawodnik zostanie w klubie do konca swojej kariery.
Grosicki zdementowal te doniesienia w wywiadzie, ktorego udzielil
telewizji TVP Sport.
– Nie, to bylo moze zle przetlumaczone. Ja powiedzialem, ze jakbysmy
awansowali do Premier League, to oczywiscie chcialbym zwiazac sie z
klubem dluzsza umowa, przedluzyc kontrakt o trzy lata [obecny wygasa w
czerwcu 2020 roku – red.]. Ale kariere bede chcial oczywiscie skonczyc w
Pogoni Szczecin, w moim klubie, w ktorym sie wychowalem – tlumaczy przed
kamerami TVP Sport.
Zagra na nowym stadionie?
Grosicki to rodowity szczecinianin oraz wychowanek Pogoni, ktory
regularnie przyjezdza do rodzinnego miasta. Razem z innym bylym
portowcem Bartoszem Lawa prowadzi akademie dla mlodych adeptow futbolu,
interesuje sie losami klubu.
Juz kilka lat temu (gdy trenerem Pogoni byl Czeslaw Michniewicz) pojawil
sie pomysl polrocznego wypozyczenia Grosickiego do Szczecina, ktory
wtedy mial problemy z regularnymi wystepami w swoim klubie. Wowczas
negocjacje zakonczyly sie fiaskiem.
Wszystko wskazuje na to, ze kibice jeszcze kilka lat beda musieli
poczekac na powrot reprezentanta Polski do Pogoni. Niewykluczone, ze
zbiegnie sie to w czasie z powstaniem nowego stadionu przy ul.
Twardowskiego i fani w jednym momencie dostana dwa wyjatkowe prezenty.
To niejedyny znany zawodnik, ktory deklaruje zakonczenie kariery w
polskiej ekstraklasie. Podobne plany ma m. in. urodzony w Gliwicach byly
reprezentant Niemiec Lukas Podolski. Utytulowany napastnik ostatnie lata
pilkarskiej przygody chcialby spedzic w Gorniku Zabrze, ktorego jest
kibicem.

-Dudek: Lewandowski daje koncert. Z Hamannem znam sie od lat, ale
uwazam, ze troche przesadzil [FELIETON]
– Hamann powiedzial tez, ze Bayern powinien pozbyc sie Lewandowskiego,
bo ten nie strzela waznych goli, ale od czasu transferu Polak nie
zawodzi – pisze w felietonie dla „Przegladu Sportowego” Jerzy Dudek.
Jesli ktos powie wam, ze dwa miesiace to malo czasu, zobaczcie, jak w
tym czasie zmienil sie odbior niektorych par 1/8 finalu Ligi Mistrzow.
Prawdziwa rewolucja wydarzyla sie np. w rywalizacji Paris Saint-Germain
z Manchesterem United. Jeszcze w grudniu niektorzy pewnie daliby sobie
odciac palec, ze to Francuzi awansuja do cwiercfinalu, jednak teraz nikt
nie wypowie sie juz z taka pewnoscia. To, ze paryzanie maja problemy
(kontuzje Neymara i Edinsona Cavaniego, nieustanne zamieszanie wokol
druzyny), to jedno. Ale inna sprawa jest reakcja MU na zmiane trenera.
Czulem, ze gdy Ed Woodward zdecyduje sie zwolnic Jose Mourinho, to ta
ekipa moze odpalic. Nigdy nie przewidzialbym jednak, ze zrobi to az tak
dobrze!
Abstrahujac od atmosfery, jeszcze poltora miesiaca temu wydawalo sie, ze
Manchester United jest kompletnie nieprzygotowany do sezonu. Wszystkie
gwiazdy zespolu wygladaly zle, zarowno pod katem mentalnym, jak i
fizycznym. Teoretycznie nie jestes w stanie tego szybko nadrobic. Ale na
Old Trafford doszlo do cudu, bo jak inaczej to nazwac? Pod wodza Ole
Gunnara Solskjaera Czerwone Diably rozegraly 11 meczow i wygraly az 10 z
nich. Kosmos.
Anglicy nabrali imponujacej pewnosci siebie i kompletnie nie zdziwilbym
sie, gdyby wyeliminowali PSG, w ktorym Thomas Tuchel musi – jak sam
mowil – wprowadzac w zycie plan D. Starcie w 1/8 finalu LM bedzie dla
nich jednak dobrym przetarciem, bo w Premier League z topowych zespolow
grali tylko z Tottenhamem i Arsenalem. Latwo napompowac sobie bilans,
dlatego tez zobaczymy, jak poradza sobie z paryzanami. Te same obawy, o
rywalizacje z najlepszymi, wyrazalem tydzien temu w kontekscie Realu
Madryt. Jak sie okazalo, kompletnie niepotrzebnie. Wiec moze z MU bedzie
tak samo?
Krolewscy w El Clasico i derbach moze nie zagrali wybitnie dobrze, ale
solidnie. A solidnosc jest kluczowa. Los Blancos wygladaja naprawde
niezle, szczegolnie pod katem fizycznym. Sprawiaja wrazenie, ze moga
zabiegac kazdego, nawet Atletico! Do druzyny wrocila pewnosc siebie,
wraz z nia przyszlo troche szczescia, a swietnie wygladaja mlodzi
zawodnicy, na ktorych odwaznie postawil Santiago Solari. Jego decyzje o
odstawieniu Isco czy Marcelo na boczny tor byly trudne, ale byc moze
konieczne. Argentynczyk pokazuje, ze nie ma swietych krow, dzieki czemu
zmotywowani sa wszyscy zawodnicy w kadrze. Kazdy jest do ruszenia. Nawet
Marcelo, ktory gral w Realu jeszcze przede mna! Wymiana pokoleniowa
musiala predzej czy pozniej nadejsc, a Sergio Reguilon nie daje powodow,
by go odstawic.
Jednym z faworytow Ligi Mistrzow bez watpienia bedzie tez Bayern
Monachium, ktory zmierzy sie z moim Liverpoolem. Mam nadzieje, ze za
tydzien Robertowi przejdzie juz okres udowadniania Dietmarowi Hamannowi,
jak bardzo sie mylil. Zarty zartami, z Didim znam sie od lat, ale
uwazam, ze troche przesadzil. Zarzuca mu, ze nie jest lubiany w szatni,
a jednak Robert wychodzi z opaska kapitanska Bayernu. Krytykuje jego
zachowanie na boisku, ale Robert jest liderem, bardzo mu zalezy i wyraza
to gestami. Ludzie roznie je interpretuja, a Didi zinterpretowal je po
prostu zle. Hamann powiedzial tez, ze Bayern powinien pozbyc sie
Lewandowskiego, bo ten nie strzela waznych goli, ale od czasu transferu
Polak nie zawodzi. A ostatnio daje koncert za koncertem, jak w starciach
z Hertha czy Schalke. Robert nie musi odpowiadac slowami, wystarczy, ze
robi to na boisku.

-Miedzynarodowy Trybunal Arbitrazowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie
utrzymal kare czterech lat dyskwalifikacji nalozonej na sztangiste
Adriana Zielinskiego za doping. Orzeczenie jest rownoznaczne z utrata
emerytury olimpijskiej przez zawodnika z Mroczy.
Informacje podala Polska Agencja Antydopingowa. – Trybunal Arbitrazowy
ds. Sportu w Lozannie oddalil odwolanie zawodnika Adriana Zielinskiego
od postanowienia Panelu Dyscyplinarnego II Instancji przy POLADA w
sprawie naruszenia przepisow antydopingowych – czytamy w oswiadczeniu.
Podtrzymano kare czterech lat dyskwalifikacji.
Trybunal arbitrazowy zdecydowal o zaplacie 2 tys. frankow szwajcarskich
przez Adriana Zielinskiego na rzecz POLADA tytulem kosztow poniesionych
w zwiazku ze sprawa. Takie samo rozstrzygniecie, czyli czterech lat
dyskwalifikacji wczesniej podtrzymano w sprawie Tomasza Zielinskiego,
mlodszego brata Adriana. W probkach pobranych od obu sportowcow wykryto
steroid anaboliczno-androgenny 19-norandrosteron, zwany popularnie
nandrolonem.
Mistrz olimpijski z Londynu z powodu dopingu nie zostal dopuszczony do
igrzysk w Rio de Janeiro. Zielinski tlumaczyl, ze swiadomie niczego nie
bral, a nandrolon musial trafic do jego organizmu w zanieczyszczonej
odzywce. Obaj Zielinscy, wczesniej zolnierze zawodowi i zawodnicy
Zawiszy, po informacji o braniu dopingu zostali zwolnieni ze sluzby i
klubu. Obaj bracia, medalisci olimpijscy z Londynu, straca prawa do
olimpijskiej emerytury. Zgodnie ze znowelizowana ustawa o sporcie,
swiadczenie nie przysluguje tym medalistom, ktorzy zostali podczas
kariery zdyskwalifikowani za doping na co najmniej dwa lata.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *