Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 16 lutego 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 46 (5326) 16 lutego 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Stefan Kraft wygral jednoseryjny konkurs Pucharu Swiata na Kulm.
Czwarte miejsce zajal Kamil Stoch. Po fatalnym skoku Polaka w drugiej
serii jury zdecydowalo sie ja anulowac i uznac rezultaty pierwszej serii
jako oficjalne wyniki konkursu.
Rywalizacja na Kulm miala rozpoczac sie w piatek, ale treningi i
kwalifikacje musialy zostac odwolane przez pogode. W sobote bylo duzo
lepiej, szczegolnie ze ze zwyciestwa mogl cieszyc sie Piotr Zyla. Polak
byl trzeci po pierwszej serii, ale w drugim skoku, w przeciwienstwie do
rywali, poradzil sobie z trudnymi warunkami i wygral po raz drugi w
karierze.
W niedziele skoczkowie najpierw rywalizowali w kwalifikacjach. Wygral je
Ryoyu Kobayashi, a Polacy spisali sie przecietnie. Siodmy byl Kamil
Stoch, dziewiaty Jakub Wolny, pietnasty Dawid Kubacki, a dwudziesty
piaty Piotr Zyla. W konkursie znalezli sie takze Aleksander Zniszczol i
Klemens Muranka.
Pierwszym Polakiem na liscie startowej byl Muranka. 201 metrow dalo mu
38. miejsce, ktore oznaczalo, ze nie awansuje do drugiej serii.
Zniszczol, czyli kolejny z Bialo-Czerwonych, wyladowal piec metrow dalej
i zajal 28. lokate. Najlepiej sposrod pierwszej trojki spisal sie jednak
Wolny, ktory wyladowal na 215. metrze i po pierwszej serii zajmowal 21.
pozycje.
Kapitalnie spisal sie z kolei Kamil Stoch. 232 metry przy sporej
rekompensacie za belke i dobrych notach daly mu finalnie 4. miejsce po
pierwszym skoku. Fatalnie z kolei zaprezentowal sie Dawid Kubacki.
Krotki lot na odleglosc 199 metrow i bardzo slabe ladowanie sprawily, ze
nie awansowal do serii finalowej, zajmujac 32. miejsce. Ostatni z
Polakow, Piotr Zyla, skoczyl 223,5 metra i byl dziewiaty.
Najlepszy w pierwszej serii byl Stefan Kraft. Austriak skoczyl 230
metrow i wyprzedzil Japonczyka Ryoyu Kobayashiego. Na trzecim miejscu
sklasyfikowany byl Timi Zajc ze Slowenii.
Aleksander Zniszczol, ktory w drugiej serii byl pierwszym z Polakow,
wyladowal na 189. metrze. Jakub Wolny, czyli kolejny z Bialo-Czerwonych,
wyladowal szesnascie metrow dalej. Piotr Zyla popelnil spory blad przy
wyjsciu z progu, co nie moglo skonczyc sie zbyt dobrze. 201 metrow
oznaczalo znaczny spadek.
Ostatnia nadzieja Polakow na dobry wynik byl Kamil Stoch. Nasz mistrz
olimpijski zupelnie zepsul jednak skok, osiagajac 159 metrow. Polak nie
mial szans odleciec w tych warunkach, czemu dal wyraz tuz po skoku,
mowiac do kamery: „no i co panie Borku?” Pytanie to odnosilo sie do
Borka Sedlaka, ktory zezwala zawodnikom na oddanie skoku, swiecac im
zielone swiatlo.
Przerwa po skoku Stocha przerwa trwala dosc dlugo. W koncu jury
zdecydowalo o calkowitym anulowaniu skokow z drugiej serii i za wyniki
uznalo rezultaty osiagniete po pierwszej serii. Tym samym zawody wygral
Kraft przed Kobayashim i Zajcem. Stoch byl czwarty, a Zyla dziewiaty.
Teraz rywalizacja w Pucharze Swiata przeniesie sie na skocznie normalna
w Rasnovie. Zawody w Rumunii odbeda sie pierwszy raz w historii.

EKSTRAKLASA PILKARSKA
22 KOLEJKA
Lechia Gdansk-Piast Gliwice 1-0
Pogon Szczecin-Slask Wroclaw 0-0
Gornik Zabrze-Arka Gdynia 2-0
LKS Lodz-Wisla Plock 0-0
Rakow Czstochowa-Legia Warszawa 2-2
Jagiellonia Bialystok-Korona Kielce 0-0
Zaglebie Lubin-Wisla Krakow 0-1
Cracovia-Lech Poznan 2-1
1.Legia 41pkt
2.Cracovia 42pkt
3.Pogon 39pkt
4.Slask 36pkt
5.Lech 34pkt
6.Lechia 34pkt
7.Piast 34pkt
8.Wisla Plock 31pkt
9.Jagiellonia 30pkt
10.Rakow 29pkt
11.Zaglebie Lubin 28pkt
12.Gornik 27pkt
13.Wisla Krakow 23pkt
14.Korona 23pkt
15.Arka 21pkt
16.LKS 15pkt
-Pilkarze Lechii pokonali Piasta Gliwice 1:0. Bohaterem meczu byl Flavio
Paixao, ktory najpierw nie wykorzystal co prawda rzutu karnego, ale
potem zdobyl zwycieska bramka. Juz osma z kolei dla gdanskiego zesolu.
Trener Piotr Stokowiec w porownaniu z pierwszym meczem rundy wiosennej
ze Slaskiem Wroclaw (remis 2:2), mial duzo wieksze pole manewru, ale
ostatecznie desygnowal niemal identyczna jedenastke jak w poprzedniej
kolejce. Przeprowadzil tylko jedna zmiane, ale za to jak zaskakujaca!
W miejsce pauzujacego za kartki Tomasza Makowskiego, w pierwszym
skladzie pojawil sie bowiem zaledwie 15-letni Kacper Urbanski. Co prawda
w Ekstraklasie zadebiutowal juz w ostatnim ubieglorocznym meczu (z
Rakowem Czestochowa), ale wowczas pojawil sie na boisku w samej koncowce
przy rozstrzygnietym wyniku meczu (goscie wygrali 3:0). Teraz spadla na
niego duza wieksza odpowiedzialnosc.
I trzeba przyznac, ze wychowanek Lechii ja uniosl. Filigranowy pomocnik
gral bez kompleksow, pokazywal sie do gry, rozdzielal pilki, probowal
dryblingow, twardo walczyl w destrukcji. Raz wygral nawet pojedynek
glowkowy z dwa razy wiekszym Jakubem Czerwinskim. Oddal rowniez grozny
strzal zza pola karnego z niemalym trudem obroniony przez Frantiszka
Placha. Przez 59 minut spedzonych na boisku z pewnoscia nie zawiodl
zaufania trenera Stokowca.
Pierwsza polowa miala trzy fazy. Poczatek nalezal do gosci (m.in. grozny
strzal z woleja oddal Jorge Felix), ale Lechia z kazda minuta sie
rozkrecala. Bramkarza gosci probowali zaskoczyc Maciej Gajos (z rzutu
wolnego), Kristers Tobers (strzalem glowa), aktywni byli skrzydlowi,
szczegolnie Conrado.
Wreszcie po uplywie pol godziny gry Brazylijczyk zdecydowal sie na
drybling w polu karnym i zostal sfaulowany przez Sebastiana Milewskiego.
Do rzutu karnego podszedl oczywiscie Flavio Paixao i… trafil w
poprzeczke. To pierwsza niewykorzystana przez Portugalczyka jedenastka
od niemal roku. Po raz ostatni spudlowal 16 lutego ubieglego roku
podczas meczu z Korona w Kielcach. Od tego czasu wykonywal we wszystkich
rozgrywkach piec rzutow karnych i zawsze robil to skutecznie.
W samej koncowce dwie dobre sytuacje mieli goscie (pierwsza po duzym
bledzie Duszana Kuciaka), ale strzaly Felixa ofiarnie blokowali obroncy
Lechii – najpierw Michal Nalepa, a potem Rafal Kobryn.
Druga polowa rozpoczela sie niemrawo. Impas przelamali lechisci, ktorzy
po raz kolejny w tym meczu zdecydowali sie na wysoki pressing na polowie
rywala. Pilka trafila do Jaroslawa Mihalika, ktory precyzyjnie
dosrodkowal w pole karne. Flavio Paixao uprzedzil obronce i pewnym
strzalem z woleja pokonal Placha. Byl to juz osmy kolejny gol zdobyty
przez Lechie w Ekstraklasie autorstwa Portugalczyka. Seria niesamowita!
Przed nim jako ostatni trafil byly juz pilkarz bialo-zielonych Lukasz
Haraslin (w 16. kolejce w meczu z LKS Lodz w listopadzie ubieglego roku).
Od tego momentu gospodarze skupili sie juz glownie na obronie, chociaz
zmiany trener Stokowiec robil raczej ofensywne. Na boisko weszli m.in.
dwaj debiutanci – Lukasz Zwolinski oraz Portugalczyk Ze Gomes.
Piast zaatakowal, kilka razy w polu karnym Lechii mocno sie zakotlowalo.
Po raz kolejny znakomita okazje do zdobycia bramki mial Felix, ale jego
strzal fenomenalnie obronil Kuciak. W samej koncowce gospodarze bronili
sie juz nieco desperacko, ale korzystny wynik udalo im sie dowiezc do
ostatniego gwizdka.

-Nic do powiedzenia nie mieli poilkarze Arki w wyjazdowym spotkaniu z
Gornikiem Zabrze, choc gole stracili dopiero w samej koncowce. Jednak
wynik 0:2 to najmniejszy wymiar kary.
Dla obu druzyn byl to niezwykle wazny mecz w kontekscie walki o
utrzymanie. Bedaca w strefie spadkowej Arka miala przed nim trzy punkty
straty do Gornika. Od poczatku spotkania mozna bylo odniesc wrazenie, ze
zachowanie status quo jest dla zolto-niebieskich szczytem marzen.
Goscie byli nastawieni glownie na uwazna defensywe, atakowali bardzo
rzadko. Jesli stwarzali jakies zagrozenia pod bramka zabrzan, raczej
wynikaly one z bledow gospodarzy (straty na swojej polowie, faule w
poblizu wlasnego pola karnego) niz systemowych natarc arkowcow.
Strona przewazajaca byl Gornik, ale najlepsza sytuacje do zdobycia
bramki sprezentowali im sami gdynianie. Pavels Steinbors dosc ryzykownie
zagral w swoim polu karnym do Christiana Maghomy, ktory zle przyjal
pilke, z czego skorzystal Lukasz Wolsztynski. Obronca Arki zlapal
wychodzacego na czysta sytuacje rywala i sedzia Szymon Marciniak wskazal
na 11. metr. Do pilki podszedl najlepszy strzelec Gornika Igor Angulo,
ale nie trafil w bramke.
W grze Arki kleilo sie niewiele, irytujacy byl zwlaszcza Marko
Vejinovic. Paradoksalnie to on oddal dwa jedyne celne strzaly w
pierwszej polowie (oba zza pola karnego), ale latwo wybronil je bramkarz
gospodarzy Martin Chudy.
Mozna powiedziec, ze do przerwy gdynianie remisowali szczesliwie, jednak
po przerwie obraz gry sie nie zmienil. Wciaz zdecydowanie wiecej z gry
mial Gornik, ktory z kazda minuta coraz bardziej spychal rywala do
defensywy. Dobre okazje mieli Erik Jirka, Jesus Jimenez, ponownie nie
popisal sie Angulo, ktory nie wykorzystal sytuacji sam na sam ze
Steinborsem.
Jednak za trzecim razem Hiszpan byl juz bezlitosny. Ladnie przelozyl
sobie pilke na lewa noge i strzalem z ostrego kata w krotki rog dal
swojej druzynie prowadzenie. Blad w tej sytuacji popelnil Steinbors. Juz
w doliczonym czasie gry gosci dobil w zamieszaniu podbramkowym Pawel
Bochniewicz, ktory skutecznie poprawil strzal Mateusza Matrasa
(obroniony przez Steinborsa).
Zatem Arka wraca do Gdynu bez bramki, bez punktow i bez wiekszej nadziei
na przyszlosc, gdyz zaprezentowala sie w Zabrzu wyjatkowo slabo.
Szczegolnie w grze ofensywnej.

– Z reguly to bramkarz Pogoni Szczecin Dante Stipica byl bohaterem
spotkan w Szczecinie. Tym razem show skradl mu Matus Putnocky ze Slaska
Wroclaw.
– Nie mozemy popelnic tych samych bledow, co w zeszlym tygodniu. Od
poczatku musimy byc skoncentrowani – zapowiadal trener Pogoni Kosta Runjaic.
Ale jego podopieczni niespecjalnie dostosowali sie do tych slow,
poniewaz juz w 5. minucie reka w polu karnym zagral Benedikt Zech i
sedzia wskazal na jedenasty metr. Kibice portowcow juz martwili sie, ze
czeka ich powtorka z ostatniego spotkania z Wisla Plock (fatalny
poczatek i koniecznosc odrabiania strat), ale napastnik Erik Exposito
fatalnie spudlowal. Pilke najprawdopodobniej znajda dopiero pracownicy
na budowie nowego stadionu, poniewaz Hiszpan przestrzelil o kilkanascie
metrow.
Potem do glosu doszla Pogon i stworzyla sobie kilka bardzo dobrych
okazji do otwarcia wyniku. Szczescia probowali m.in. Srdjan Spiridinovic
oraz Michalis Manias, ale znakomicie dysponowany byl Matus Putnocky.
Slowacki bramkarz zanotowal kilka kapitalnych interwencji i to dzieki
niemu do przerwy utrzymal sie bezbramkowy remis. Mimo braku goli –
kibice ogladali calkiem niezle spotkanie. Na pewno lepsze od widowiska,
ktore szczecinianie zaserwowali swoim fanom przed tygodniem w Plocku.
W drugiej polowie tempo meczu spadlo. Gospodarzy rozruszalo dopiero
wejscie Pawla Cibickiego. Nowy nabytek portowcow najpierw poteznie
kropnal z rzutu wolnego, a potem wolejem probowal pokonac bramkarza
Slaska, ale ten i tym razem nie dal sie zaskoczyc.
Mecz zakonczyl sie bezbramkowym remisem. Pogon po tej kolejce pozostanie
na trzecim miejscu w tabeli.

-Jezeli dwa osrodki wladzy zaczynaja ze soba rozmawiac za posrednictwem
otwartych listow i publicznych komunikatow, mozna juz mowic o sporze,
jesli nie o ostrym konflikcie. A przeciez nie chodzi o rozgrywki
polityczne – to tylko nasza pilkarska rzeczywistosc – pisze w felietonie
dziennikarz „PS” Antoni Bugajski.
Emocje niezmiennie rozgrzewa ksztalt ligowych rozgrywek – 16 druzyn czy
18, spadaja dwie czy trzy – choc trzeba sie gleboko zastanowic, o co
naprawde toczy sie gra. Jest tak goraco, ze moze to temat zastepczy, a w
istocie mamy do czynienia (to akurat ostatnio modne okreslenie) ze
sporem kompetencyjnym. Albo jeszcze prosciej – z walka o wladze.
******
Ekstraklasa SA zarzadza ligowymi rozgrywkami, ale tylko dlatego, ze ma
do tego upowaznienie (zreszta za odpowiednia oplata) z PZPN. W zwiazku z
tym moze sobie dbac o coraz ladniejsze opakowanie ligowych spotkan,
chwalic sie dobrymi wynikami finansowymi, rosnaca wartoscia
marketingowa, ale te wszystkie niewatpliwie wazne sprawy staja sie
ledwie blyskotkami, gdy chodzi o kwestie fundamentalne. O tych
suwerennie decyduje PZPN. Bo w przepisach zwiazkowych stoi jak byk, ze
ligowa spolka gwarantuje „przestrzeganie statutow, regulaminow i decyzji
PZPN, FIFA i UEFA” oraz zapewnia, ze beda one respektowane rowniez przez
ich czlonkow.
W praktyce oznacza to, ze juz nie tylko zmiany wnoszone do statutu, ale
kazda uchwala zarzadu czy chocby decyzja podpisana przez prezesa PZPN
dla Ekstraklasy SA jest wiazaca. Ligowa spolka moze oczywiscie tlumaczyc
i apelowac. Zwiazek zapozna sie z mniej lub bardziej rzeczowymi uwagami,
lecz zachowuje sie troche jak Kazimierz Gorski wspolpracujacy w sztabie
reprezentacji z Jackiem Gmochem i Andrzejem Strejlauem: opinii kolegow
wyslucha, ale na koniec i tak zrobi swoje. Tyle ze nawet pan Kazimierz
cos tam z podpowiedzi wspolpracownikow chyba uwzglednial, a PZPN
najwyrazniej nie lubi, by ktos probowal byc rownie madry jak on. Pisze
„PZPN”, ale nie czarujmy sie, chodzi o Zbigniewa Bonka.
******
W koncu to on pod koniec stycznia do prezesow klubow Ekstraklasy
wysmazyl list, ktory dla wzmocnienia efektu zamiescil tez na oficjalnej
stronie zwiazku i w ten sposob wszyscy poczulismy sie adresatami.
Bonkowi oczywiscie na tym zalezalo, bo wywiady, wizyty w studiach
telewizyjnych i aktywnosc na Twitterze sa niezbedne, ale dopiero takie
madre, pojednawcze pismo robi wrazenie. Prezes klubu dostaje maila od
najwazniejszego szefa i od razu czuje sie dowartosciowany. A ze list
otwarty? Nie badzmy drobiazgowi, Boniek nie ma czasu pisac do wszystkich
ludzi z osobna, a do wszystkich ma podobne uwagi.
Zbigniew Boniek w liscie postanowil przeciac wszystkie spekulacje w
sprawie reformy ekstraklasowych rozgrywek i sprowadzic ja do klarownego
podzialu na dwie dopuszczalne opcje. „Od sezonu 2021/2022 istnieja tylko
i wylacznie dwa mozliwe systemy rozgrywek ekstraklasy. W obu spadac beda
3 druzyny. Roznica bedzie jedynie liczba uczestnikow, tj. w praktyce czy
3 druzyny spadna z 18-, czy z 16-zespolowej ekstraklasy” – napisal
prezes. I gornolotnie dodal, ze „PZPN nigdy nie uciekal od merytorycznej
dyskusji”, dlatego tym razem rowniez chcialby poznac indywidualne zdanie
prezesow co do przedstawionych wariantow. Wypisz-wymaluj Kazimierz Gorski.
No i teraz powinny karnie splywac na adres prezesa PZPN stanowiska
szesnastu ekstraklasowych szefow w sprawie reformy. Wplynely jednak
tylko trzy, co musialo bardzo zmartwic prezesa.
Kluby – choc w sprawie ksztaltu reformy wcale nie sa jednomyslne – nie
daja sie wtloczyc w ramki zaproponowane przez prezesa i na list otwarty
odpowiedzialy wspolnym komunikatem. Otoz one dopiero chca rozmawiac z
PZPN „nad pakietem zmian w polskiej pilce, w tym kwestia potencjalnej
zmiany systemu rozgrywek od sezonu 2021/22”. Prosza nawet o utworzenie
specjalnej rady do spraw futbolu zawodowego, oczywiscie przy PZPN, bo
zapewne widza w tym nadzieje, ze podejmowane decyzje bylyby wiazace
takze dla federacji. Skoro kluby mowia o „szansie na nowe otwarcie w
dialogu”, to znaczy, ze teraz dobrego dialogu nie ma.
******
Teraz kolejny ruch wykonal Boniek, zapraszajac klubowych prezesow na
spotkanie 20 lutego, czyli w przeddzien posiedzenia zarzadu PZPN. Szef
zwiazku juz w drugim liscie znowu obiecuje konstruktywna rozmowe, ale
prosi, by prezesi potwierdzili swoja obecnosc do 14 lutego. Pewnie po
to, by nie fatygowac sie na takie spotkanie, jesli nie bedzie wysokiej
frekwencji.
Trudno sobie wyobrazic, jakie efekty moze przyniesc. Nie ulega natomiast
watpliwosci, ze bardzo zle by sie stalo, gdyby ostateczne decyzje w
sprawie reformy rozgrywek zapadaly bez faktycznego udzialu Ekstraklasy
SA. W tej chwili kluby probuja wysylac wladzom zwiazku dosc prosty
komunikat: nic o nas bez nas. PZPN tego sygnalu nie powinien ignorowac.
Jesli to zrobi na zasadzie „ja madrzejszy, ty glupszy”, nic dobrego dla
polskiej pilki z tego nie bedzie. Jakkolwiek banalnie by to zabrzmialo,
trzeba usiasc i szczerze pogadac, a na te rozmowy koniecznie zabrac ze
soba chocby odrobine dobrej woli. Pozniej moze sie okazac, ze zrobienie
kroku w tyl bedzie oznaczac kapitulacje. A przeciez nie tylko prezes
PZPN nie lubi przegrywac.

– Nie mozna dziwic sie, ze mlodzi chca odchodzic. Na ich miejscu sam bym
chcial. Ekstraklasa ladnie wyglada, ale nie zapewnia odpowiednich
mozliwosci sportowych – zauwaza Jerzy Dudek, byly bramkarz reprezentacji
Polski oraz m.in. Realu Madryt i Liverpoolu, a obecnie felietonista
„Przegladu Sportowego”.
Powrotowi Ekstraklasy przygladam sie z (duzego) dystansu, ale to
bynajmniej nie zmienia gorzkich odczuc, jakie wiaza sie ze wznowieniem
naszej ligi. Znowu stala sie ona jedna wielka niewiadoma. Z jednej
strony to atut, bo rozgrywki sa gwarantem emocji, ale – powiedzmy sobie
szczerze – co to za emocje, skoro nieprzewidywalnosc ligi wynika ze
slabosci wystepujacych w niej druzyn?
Odeszli wlasciwie wszyscy wyrozniajacy sie pilkarze. Jarek Niezgoda i
Adam Buksa sa juz w MLS. Patryk Klimala w Szkocji. Cafu wyladowal w
Grecji, a Darko Jevtic w Rosji, a Luka�A Haraslin w Serie A. Wszystko, co
dobre, zostalo juz z Ekstraklasy wyprzedane lub zostanie wyprzedane przy
kolejnej okazji. Radek Majecki na pewno latem przeniesie sie do Monako,
a po EURO na zachod wyniosa sie pewnie tez Karol Fila, Kamil Jozwiak czy
Michal Karbownik, ktory – w moich oczach – jest faworytem do pobicia
transferowego rekordu Ekstraklasy. I nie mozna dziwic sie, ze chca
odchodzic. Na ich miejscu sam bym chcial. Ekstraklasa ladnie wyglada,
ale nie zapewnia odpowiednich mozliwosci sportowych.
Klubowi ksiegowi moga sie radowac, bo na ich rachunkach pojawily sie
miliony od zagranicznych klubow, jednak o tym, ze samo posiadanie kasy
nie wystarcza, swiadczy przyklad PZPN. Wizerunkowo mamy poziom
europejski, ba – nawet swiatowy!, ale pod wzgledem rozwoju dyscypliny
nie jest juz tak kolorowo. Patrzac przyszlosciowo, mamy w Polsce
kolos(ik)a na glinianych nogach. Bo skad mamy brac optymizm? Nie dosc,
ze nie widze w Ekstraklasie nawet zalazkow silnego kadrowo klubu, to
jeszcze wiem, ze gdyby mial takowy powstac, to ze wzgledu na ciagla
wyprzedaz polskich talentow pewnie opieralby sie na zawodnikach z
zagranicy, ktorych znowu nasciagalismy hurtowo, nie myslac o jakosci. A
to ona na koniec dnia jest najwazniejsza i to za nia placi kibic. No bo
powiedzmy sobie szczerze – co poczuje np. fan Legii, ktory jesienia
ogladal gole strzelane przez Niezgode, a wiosna bedzie patrzyl na
31-letniego Czecha Toma�Aa Pekharta?
Milo jest poczytac o swietnej frekwencji w Krakowie i kolejnym budujacym
zwyciestwie zmagajacej sie z problemami Wisly, o ciekawych historiach
graczy sprowadzanych do Polski lub o innych malych sukcesach na start
ligi, ale zapominamy o jednej rzeczy – tesknocie. Po niespelna
dwumiesiecznej posusze fan chetniej przyjdzie na stadion. Ale gdy
opadnie ekscytacja zwiazana z powrotem rozgrywek i gdy zobaczy jakosc
pilkarzy biegajacych po murawie, to z biegiem czasu, jak swego czasu
spiewal zespol Elektryczne Gitary, zacznie zastanawiac sie: „Co ja robie
tu?”, pytajac kolegi obok: „Co ty tutaj robisz?”. Gdybysmy zaczeli
placic zawodnikom proporcjonalnie do liczby osob na trybunach, to pewnie
wiekszosc ligowcow mialaby problem z dotrwaniem do pierwszego…
Ekstraklasa ruszyla, a rownolegle do sportowych rozgrywek toczy sie
wielka debata zwiazana z powiekszaniem ligi. Co zmieni 18 zamiast 16
druzyn? W sumie do konca nie wiadomo, ale PR-owo „reforma” brzmi dobrze.
Jest odbierana jako krok do przodu. Szkoda tylko, ze tych rewolucji w
ostatnich latach bylo juz co najmniej kilkanascie, a pozycja polskiej
ligi w rankingu UEFA leci na leb, na szyje. I tego 32. miejsca nie
bedziemy w stanie zatuszowac efektownymi transmisjami w Canal+ ani
pieniedzmi z praw telewizyjnych.

-Marcin Gortat w wywiadzie, ktorego udzielil TVP Info, poinformowal o
zakonczeniu kariery. – Odchodze na emeryture. Dziekuje wszystkim kibicom
– stwierdzil koszykarz, ktory w ostatnich latach wystepowal na
parkietach NBA.
W niedziele rano TVP Info wyemitowalo wywiad z Marcinem Gortatem, w
ktorym zabral on glos na temat swojej przyszlosci. – Nadszedl czas na
zakonczenie kariery. Mysle, ze to jest juz ten moment. Odchodze na
emeryture. Koncze moje profesjonalne granie – stwierdzil Polak.
W rozmowie z TVP Info Gortat podziekowal kibicom, ktorzy wspierali go
przez wiele lat. Dodal, ze nie fair wzgledem nich byloby dalsze
przeciaganie decyzji. Koszykarz zauwazyl, ze dostal kilka ofert z NBA,
ale nie byly one dla niego satysfakcjonujace. Jedna z nich pochodzila z
Los Angeles Lakers, ale ostatecznie temat upadl.
Gortat zdradzil, ze brak interesujacych go ofert nie byl jednym powodem
podjecia przez niego takiej decyzji. – Pojawil sie syndrom zmeczenia do
koszykowki. Pewne wypalenie bylo tego powodem – zauwazyl. Na koniec
koszykarz podziekowal kibicom za wsparcie. – Bylo to dla mnie bardzo
wazne i piekielnie mile – stwierdzil. Dodal rowniez, ze teraz zamierza
skupic sie pracy charytatywnej.
Gortat do NBA trafil w 2007 roku, gdzie wystepowal w barwach Orlando
Magic. W barwach tej ekipy w 2009 roku zagral w finalach NBA. Nastepnym
klubem w karierze Polaka bylo Phoenix Suns. Od 2013 do 2018 roku gral w
Washington Wizards, a potem w Los Angeles Clippers. 7 lutego 2019 roku
ogloszono jego zwolnienie z druzyny. Od tego momentu Gortat nie gral w
zadnym zespole.
W NBA Gortat rozegral w sumie 806 meczow w sezonie regularnym, z czego
587 w wyjsciowym skladzie. W play-offach gral w 86 spotkaniach, z czego
w 41 w pierwszym skladzie. W 2004 roku Marcin Gortat po raz pierwszy
zagral w reprezentacji Polski. Rywalem Bialo-Czerwonych byla Portugalia.
W 2016 roku zrezygnowal z gry w kadrze narodowej, skupiajac sie na
karierze klubowej.
Od lat Gortat jest zwiazany z dzialalnoscia charytatywna. Organizuje
obozy dla dzieci w kraju i za granica, a takze spotkania z zolnierzami i
weteranami wojennymi. W czasie gry w NBA byl organizatorem Nocy
Dziedzictwa Polskiego w ramach Polskiej Nocy NBA. W 2018 roku odebral z
rak prezydenta Andrzeja Dudy Krzyz Oficerski Orderu Odrodzenia Polski za
zaslugi w rozwijaniu i upowszechnianiu sportu wsrod dzieci i mlodziezy,
promowanie Polski i dzialalnosc charytatywna.
Gortat dwukrotnie znalazl sie w najlepszej dwudziestce Plebiscytu
„Przegladu Sportowego” na najlepszego sportowca Polski. Bylo to w 2009 i
2012 roku. W 2019 i 2020 roku Fundacja Marcina Gortata „Mierz wysoko”
otrzymala nagrode „Serce dla sportu”.

Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *