Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 16 grudnia 2018

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 330 (5022) 16 grudnia 2018 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/

SKOKI NARCIARSKIE
-Piotr Zyla zajal drugie miejsce w sobotnim konkursie Pucharu Swiata w
Engelbergu. Zwyciezyl Niemiec Karl Geiger, a trzeci byl Austriak Daniel
Huber.
Juz pierwsza seria przyniosla odpowiedz, ktory z Polakow bedzie w sobote
najlepszy w Engelbergu. Piotr Zyla ladowal w niej na 134. metrze i do
prowadzacego Jewgienija Klimowa (136,5 m) tracil zaledwie 1,1 punktu. W
drugiej probie uzyskal jeszcze lepsza odleglosc – 136 m, ale ta
pozwolila mu „jedynie” na utrzymanie swojego miejsca. „Rakiete” odpalil
bowiem wczesniej Geiger, ktorego juz nikt nie odebral triumfu. Ostatnim,
ktory mial na to szanse, byl wspomniany Klimow, ale jego 134 m daly mu
tylko piata pozycje.
Podczas gdy Zyla walczyl o zwyciestwo, nieco slabszy wystep zaliczyli
pozostali Bialo-Czerwoni. Kamil Stoch, na polmetku dopiero jedenasty
(129 m), w drugiej odslonie konkursu wyladowal na 133. metrze i
ostatecznie zostal sklasyfikowany na dziewiatej lokacie. Przeciwny
kierunek obral Dawid Kubacki, ktory z szostego miejsca spadl na
trzynaste (129 i 130 m).
Przelamal sie Maciej Kot. Polak od poczatku sezonu byl wyraznie pod
forma, ale skoki na 128,5 m i 122,5 m daly mu 26. miejsce i wreszcie
punkty. Tych nie wywalczyl Stefan Hula (125,5 m i 122,5 m), mimo ze…
znalazl sie w drugiej serii. W tej skakalo jednak 31 zawodnikow i nasz
skoczek zajal ostatnie miejsce.
Jakub Wolny ukonczyl zmagania po pierwszej probie (119 m), co dalo mu
41. pozycje.
Skoczkowie wrocili do rywalizacji po niespodziewanej dwutygodniowej
przerwie. Z powodu niekorzystnej prognozy pogody odwolano zaplanowane na
8 i 9 grudnia zawody w Titisee-Neustadt.

– Polacy coraz lepsi. Zyla drugi, Stoch trzeci. W Engelbergu
bezkonkurencyjny Kobayashi
Piotr Zyla i Kamil Stoch znowu na podium! A wkrotce Turniej Czterech
Skoczni…
Dwa dni, dwa konkursy, trzy miejsca na podium – tak w najwiekszym
skrocie wygladal weekend Pucharu Swiata w skokach narciarskich w
Engelbergu. Dwa razy drugi byl Piotr Zyla, a w niedziele do sukcesow
rewelacyjnego kolegi nawiazal trzeci Kamil Stoch. Zwyciestwa przypadly
tym razem Karlowi Geigerowi oraz, co w tym sezonie nie jest
niespodzianka, Ryoyu Kobayashiemu, ktory oczywiscie prowadzi w
klasyfikacji generalnej Pucharu Swiata.

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
18 kolejka
Arka Gdynia-Cracovia 0-3
19 kolejka
Cracovia-Pogon Szczecin 2-1
Gornik Zabrze-Arka Gdynia 1-1
Jagiellonia Bialystok-Zaglebie Lubin 0-4
Legia Warszawa-Piast Gliwice 2-0
Wisla Plock-Wisla Krakow 1-2
Slask Wroclaw-Korona Kielce 1-1
Zaglebie Sosnowiec-Lech Poznan 0-6
W poniedzialek Miedz Legnica-Lechia Gdansk
1.Lechia 38pkt
2.Legia 36pkt
3.Jagiellonia 32pkt
4.Lech 30pkt
5.Piast 30pkt
6.Korona 30pkt
7.Wisla Krakow 29pkt
8.Pogon 28pkt
9.Arka 24pkt
10.Zaglebie Lubin 24pkt
11.Cracovia 24pkt
12.Wisla Plock 19pkt
13.Miedz 19pkt
14.Slask 18pkt
15.Gornik 17pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 12pkt

-Zabitych brak. Arka lapie lekki oddech po remisie z Gornikiem.
Poprawa gry Arki Gdynia dala jej rezultat w postaci zdobyczy punktowej.
Podopieczni Zbigniewa Smolka zremisowali w Zabrzu z Gornikiem 1:1, a
gola z rzutu wolnego zdobyl Michal Nalepa.
Po ciezkich dla Arki dniach, jesli chodzi o wyniki i jedynie dwoch w tym
czasie porazkach w lidze, spotkanie z Gornikiem jawilo sie jako
niezwykle istotne dla ukladu tabeli przed zblizajacymi sie swietami.
Tylko siedem punktow przewagi nad strefa spadkowa (byly juz bowiem w
sezonie momenty dwucyfrowego handicapu) oraz zwyciestwa w tej kolejce
Zaglebia Lubin i Cracovii sprawily, ze pilkarze z Gdyni nie tylko
przestali przewodzic dolnej osemce tabeli, ale i niebezpiecznie zaczeli
obgryzac paznokcie, spogladajac w jej dol.
Trener Smolka ostatnie niepowodzenia tlumaczy zmeczeniem materialu
ludzkiego – takie stanowisko przyjal po klesce z Cracovia (0:3), choc
jeszcze niedawno zapewnial, ze druzyne ma na to przygotowana – tak mowil
przed starciem z Wisla Krakow (4:1). Mimo rozterek z tym zwiazanych…
szkoleniowiec w Zabrzu wystawil identyczny garnitur co w poprzedniej
kolejce z „Pasami”.
– Zawsze graja najlepsi, a przede wszystkim zdrowi. Mecz z Cracovia nie
byl az tak slaby, aby szukac jakichkolwiek zmian – przyznal przed meczem
z Gornikiem Smolka.
Pierwsza odslona nijak nie potwierdzala slusznosci takiej decyzji
szkoleniowca. W zespole brakowalo szybkiego doskoku do rywala,
determinacji i energii. Gra Arki przypominala wowczas blagania o jak
najszybsze swieta. Druzyna Smolki ludzaco przypominala te za czasu
ostatnich miesiecy pracy Leszka Ojrzynskiego – malo pilki w pilce,
mnostwo zas brzydkich i ostrych faulow. Lacznie w pierwszej czesci az
dziesiec po stronie gosci.
Przemiana przyszla po zmianie stron. Arkowcy wzieli sie za kopanie, ale
juz pilki. Wstapila w nich energia, ktora zagubili dwa tygodnie
wczesniej. Wraz z nia przyszla kreatywnosc i tym samym udalo sie
zepchnac gospodarzy pod mur.
Jednym z efektow tej metamorfozy byl gol. Rzut wolny z pokaznej
odleglosci od bramki przypadl Michalowi Nalepie. Nie powinno to dziwic,
bo pomocnik Arki juz raz w tym sezonie przymierzyl perfekcyjnie. Bylo to
w Gdyni przeciwko Zaglebiu Lubin (3:1). Tym razem bylo dalej, wiec i
Nalepa uderzyl nieco inaczej – silnie i prostym podbiciem. Futbolowka
przyjela idealna parabole i zatrzepotala w siatce, a 23-latek wraz z
kolegami w koncu mogl wykonac upragniona cieszynke z okazji narodzin synka.
Trafieniem bezposrednio z tego stalego fragmentu gry Nalepa stal sie
wyjatkowym na miare Ekstraklasy zawodnikiem. Nikt bowiem jeszcze w tym
sezonie nie zdobyl dwoch goli bezposrednio z rzutow wolnych.
Ostatecznie podzial punktow, zwlaszcza z delegacji, ucieszy zapewne
Zbigniewa Smolke. Arce, po trzech wyraznych porazkach, potrzebna byla
choc jednopunktowa zdobycz. Gornika on juz tak nie urzadza, lecz trzeba
przyznac, ze z przebiegu gry zadna z ekip nie powinna czuc po tym
spotkaniu niedosytu.
Arka: Steinbors – Zbozien, Maghoma, Maric, Marciniak – Deja Z, Nalepa Z
(78. Danch Z), Janota – Zarandia, Jankowski, Aankour Z (71. Mlynski).

-Pogon w dziesiatke wyszla na prowadzenie, ale godzina gry w oslabieniu
to jednak za dlugo.
Kilkunastu minut zabraklo, by Pogon Szczecin szczesliwie wyszla z opalow
w wyjazdowym pojedynku z Cracovia.
Poczatek sobotniego meczu w Krakowie to duzo gry w srodku pola. Potem
wiecej sytuacji do zdobycia bramki mieli portowcy, jednak strzaly
Drygasa, Majewskiego czy Delewa albo byly niecelne albo bronil je
bramkarz Cracovii Michal Peskovic.
Zapowiedzia nieszczesc Pogoni byla zolta kartka dla Sebastiana Rudola w
32. minucie. Cztery minuty pozniej, za kolejny faul, sedzia pokazal
Rudolowi druga zolta, a w konsekwencji czerwona kartke. Od tej chwili
szczecinianie grali w oslabieniu.
Mimo to – w ostatniej minucie regulaminowego czasu pierwszej polowy –
goscie wyszli na prowadzenie. Jeden z obroncow Cracovii zagral w polu
karnym reka i po konsultacji VAR sedzia przyznal Pogoni rzut karny.
Pewnie wykorzystal go Kamil Drygas.
Po przerwie krakowski zespol mial coraz wieksza przewage, ktorej
skutkiem byl wyrownujacy stan meczu gol strzelony glowa przez Filipa
Piszczka. Asyste w tej sytuacji zanotowal byly pilkarz Pogoni (trener
Kosta Runjaic zrezygnowal z jego uslug) Rumun Cornel Rapa, ktory
umiejetnie dosrodkowal w pole karne.
Na boisku zrobilo sie nerwowo, a Cracovia miala coraz wiecej sytuacji
podbramkowych na polowie Pogoni. W 71. minucie przed utrata drugiego
gola portowcow uratowal slupek. Dziewiec minut pozniej po strzale
Wdowiaka i rykoszecie pilka trafila w poprzeczke.
Jednak najgorsze stalo sie dwie minuty pozniej. Javi Hernandez poslal
pilke wzdluz bramki Zaluski, a zamykajacy podanie Sebastian Strozik
skierowal pilke do siatki bramki Pogoni.
Pilkarzom trenera Kosty Runjaicia zabraklo sil, by pod koniec spotkania
stworzyc jakakolwiek okazje do wyrownania.
Po meczu trenerzy obu druzyn mowili:
Michal Probierz (Cracovia): Na poczatku chcielismy zaskoczyc Pogon
stalymi fragmentami gry, ale sami sie zaskoczylismy. Zrobimy wszystko,
by w Lubinie dobrze zagrac, zeby wlaczyc sie do gry o gorna osemke na
wiosne.
Kosta Runjaic (Pogon): Niestety, po naszej nieuwadze padla bramka na
2:1. Przed nami kilka dni przerwy. Chcemy godnie pokazac sie w ostatnim
meczu [ze Slaskiem] i dobrze zaprezentowac sie przed wlasna publicznoscia.

-Borek: Liga Mistrzow a sprawa polska. Zostalo nam dwoch pilkarzy,
powinno byc kilku wiecej
Kibic, ktory sledzi futbol od czasu do czasu, byc moze sadzi, ze z
naszymi czolowymi pilkarzami jest wszystko w porzadku. Przeciez Robert
Lewandowski w fazie grupowej LM strzelil osiem goli. Przed poczatkiem
rozgrywek mowilem w „Misji Futbol”, ze optymistyczny scenariusz to dla
mnie wlasnie szesc bramek.
Gdyby Roberta zestawic z innymi Polakami, ktorzy wczesniej trafiali do
bramki w tych elitarnych rozgrywkach, jego wyczyny sa kosmiczne. Kiedys
cieszylismy sie, gdy gola udalo sie strzelic Krzysztofowi Warzysze i
Emmanuelowi Olisadebe, nie mowiac juz o Tomku Dziubinskim, ktory zdobyl
pierwsza polska bramke w tych rozgrywkach. Ich wyczyny byly dla nas jak
wejscie na Mount Everest, a dzis mamy czlowieka, ktory w kazdym sezonie
trafia do siatki.
Niby wszystko w porzadku, ale kto jest obok Roberta? W Juventusie
wzmocnionym po to, by wygrac Lige Mistrzow, broni Wojciech Szczesny. W
Borussii Dortmund w rownej, dobrej formie jest Lukasz Piszczek, ale on
zrezygnowal z gry w reprezentacji i nie wysyla sygnalow, by mial te
decyzje zmienic. Spojrzmy, gdzie sa inni. Grzegorz Krychowiak i Maciej
Rybus graja w Lokomotiwie Moskwa, ale ten zespol w grupie, ktora
wydawala sie niezbyt mocna i wyrownana, nie mial za wiele do powiedzenia.
Kamil Glik z Monaco mial passe kilkunastu spotkan bez wygranej i musi
koncentrowac sie na tym, by lepiej grac w lidze. W LM wygladalo to
bardzo slabo. Napoli bilo sie z Liverpoolem do konca o awans do 1/8
finalu, teraz byc moze bedzie faworytem Ligi Europy, ale Polacy z tego
klubu – Arkadiusz Milik i Piotr Zielinski – nie dosc, ze najwazniejsze
mecze raczej zaczynali na lawce rezerwowych, to jeszcze w fazie grupowej
nie strzelili gola.
W najbardziej prestizowych rozgrywkach klubowych na placu boju zostalo
16 druzyn. To oznacza ponad 400 graczy aspirujacych do gry na tym
poziomie. A ilu jest w tym gronie Polakow wystepujacych w reprezentacji?
Dwoch. Takie sa fakty. A mimo to aspiracje polskiego kibica sa rozbudzone.
Kadra Jerzego Brzeczka nie wygrala zadnego z szesciu spotkan i trafila
do zdradliwej grupy eliminacyjnej, a wiele osob widzi ja juz awansujaca
do fazy finalowej EURO 2020. Czasami sie dziwie, czemu niektorzy maja w
sobie taka bute. Dzis zeby spokojnie wypatrywac wielkich wyzwan
reprezentacji, powinnismy miec szesciu, siedmiu zawodnikow, ktorzy sa
kluczowymi postaciami w mocnych europejskich klubach, notujacych dobre
wyniki. A tak przeciez nie jest.

-Stanowski: Wokol podzialu srodkow pomiedzy kluby ekstraklasy bedzie
awantura. Czuc ja w powietrzu.
Co jakies dwa – trzy lata na dno idzie zasluzony (zmieniamy jedna literke
i mamy slowo „zadluzony”) polski klub. A to Widzew, a to LKS, a to
Polonia, a to Ruch, a to GKS Katowice, a to” no wlasnie” Wisla Krakow.
Zastanawiam sie, czy polska pilke aby na pewno na to stac.
Wystrzelily korki od szampanow, bo dzieki nowemu rozdaniu telewizyjnemu
w dwa lata do podzialu bedzie pol miliarda zlotych, ale po chwili w
niektorych klubach zorientowano sie, ze zamiast szampana lepsza bylaby
herbata, przy ktorej mozna to wszystko na spokojnie policzyc.
Podczas zjazdu nad Jeziorem Zegrzynskim Ekstraklasa SA zaproponowala
podzial tych srodkow. Ale zaproponowala tak nie do konca, moze bardziej
zakomunikowala. Okazalo sie, ze zdecydowana wiekszosc dodatkowych
pieniedzy maja dostac topowe kluby, rzekomo po to, aby gonic Europe.
Prezesi innych mogli tylko na szybko zapoznac sie z prezentacja, nie
bylo zadnych wiekszych dyskusji, nie bylo burzy mozgow na ten temat. A
chociaz w Radzie Nadzorczej ESA z automatu zasiadaja przedstawiciele
czterech najlepszych klubow poprzedniego sezonu, to jednak warto
pamietac, ze wszystkie druzyny maja procentowo dokladnie tyle samo
udzialow w spolce Ekstraklasa. Glos kazdego powinien byc tak samo wazny
(i w RN powinien byc przedstawiciel kazdego klubu, ale to juz inny temat
– w kazdym razie dodatkowych dziesiec krzesel nie powinno stanowic
problemu).
Gdy niektorzy wzieli do rak kalkulatory, wyszlo im na to, ze w dwa
sezony bedzie do podzialu 140 milionow zlotych wiecej, ale oni dostana”
mniej wiecej tyle co wczesniej. Tu cos przesuniete, tu skasowane (na
przyklad mialby zniknac element solidarnosciowy dla klubow
rozgrywajacych dodatkowe siedem meczow w dolnej osemce, ktory byl
logiczny). Tylko dlaczego Wisla Plock, Pogon Szczecin, Miedz Legnica,
Arka Gdynia, Gornik Zabrze czy Wisla Krakow mialyby sie przejmowac tym,
czy Legii Warszawa i Lechowi Poznan pojdzie dobrze w pucharach, czy zle?
Jakie to ma dla nich znaczenie? Oni maja swoje miasta, swoich kibicow i
swoje ambicje. Jesli Legii, Lechowi czy Jagiellonii pojdzie dobrze, to
wynagrodzi ich odpowiednio UEFA. Nie musi tego robic Legnica, Gdynia czy
Plock.
Jak ktos ma juz nie dziure w budzecie, ale lej po bombie, to moze wtedy
opowiadac kawalki dla naiwnych o poscigu za Europa, co w dluzszej
perspektywie (jakiej?) wszystkim sie oplaci (konkretnie jak?). Ja bym
jednak sie zastanowil co zrobic, by nie zwiekszac rozwarstwienia miedzy
klubami. Dotychczasowy podzial srodkow z praw telewizyjnych byl bardzo
logiczny i trudno znalezc inny powod do jego zmiany niz to, ze ktos z
„gory” akurat potrzebuje kasy.
Moim zdaniem jesli Wisla Krakow nie bedzie w stanie dalej grac na
poziomie ekstraklasy” Jesli nie wroci do niej Widzew, Ruch, LKS, GKS”
Wowczas ta liga bedzie mniej warta, po prostu. Kiedy wiec mysle o
interesie polskiej pilki i o wycenie praw telewizyjnych, to mysle nie
tylko o klubach z pierwszej czworki, ale tez o klubach z ostatniej
czworki. Tam sa ci, ktorzy ledwie wiaza koniec z koncem, czesto z
wlasnej winy, ale czesto tez dlatego, ze pochodza z mniejszych i mniej
bogatych osrodkow niz Warszawa i Poznan. Ale to oni maja byc dla
najwiekszych klubow realna konkurencja, bo tylko konkurencja naprawde
rozwija.
Bedzie wokol tego podzialu srodkow awantura, czuc ja w powietrzu.
Trzymac bede kciuki za slabszych, bo nie chce za rok sluchac o kolejnym
klubie, ktory upadl, by iluzorycznie zwiekszyc szanse kogos, komu sie
wydaje, ze zagra w pucharach, a w praktyce nie umie przejsc kogokolwiek,
nawet tych znacznie biedniejszych od siebie.

– Lechia ostatni wyjazdowy mecz w roku wygrala 15 lat temu. Grala wtedy
w rozgrywkach… IV ligi!
Pilkarze Lechii w obecnym sezonie zdjeli juz kilka klatw, w poniedzialek
w Legnicy sprobuja przelamac kolejna niewiarygodna serie. Gdanski zespol
po raz ostatni wygral bowiem ostatni wyjazdowy mecz w roku w sezonie
2003/04, kiedy wystepowal w IV lidze! Mecz z Miedzia rozpocznie sie o
godz. 18.
Bialo-zieloni po 18. kolejkach sa liderem tabeli ekstraklasy, maja
najwiecej zwyciestw, najmniej porazek i najmniej straconych bramek.
Awansowali rowniez do cwiercfinalu Pucharu Polski. Niejako przy okazji
zamkneli kilka wstydliwych serii. Przede wszystkim po 52 latach wreszcie
wygrali wyjazdowy mecz z Lechem Poznan. Poza tym po raz pierwszy wygrali
na nowym stadionie Slaska Wroclaw (uczynili to za 10 proba), a w
Pucharze Polski wreszcie zdobyli niezwykle pechowy dla nich stadion w
Niecieczy. Po drodze wyrownali tez rekord kolejnych ligowych zwyciestw
(piec), powtarzajac wyczyn sprzed 62 lat!
Skoro idzie im tak dobrze, to czemu nie przymierzyc sie do przelamania
kolejnej zupelnie niezwyklej bessy. Otoz zespol Lechii juz od 15 lat nie
potrafi wygrac ostatniego wyjazdowego meczu w danym roku kalendarzowym.
Nie udalo sie to nie tylko od momentu powrotu do ekstraklasy (2008 rok),
ale takze przez trzy sezony wystepow w II lidze (obecna I liga), a nawet
podczas krotkiego pobytu w III lidze (obecna II liga).
Po raz ostatni stalo sie to na poziomie owczesnej IV ligi. W sezonie
2003/04 Lechia na ostatni wyjazd w roku wybrala sie do Malborka. W
spotkaniu z Pomezania (rozegranym 22 listopada 2003 roku) bialo-zieloni
wygrali 2:0 po golach Tomasza Borkowskiego oraz Marka Wasickiego. Zespol
prowadzil Jerzy Jastrzebowski, ktory wystawil nastepujacy sklad: Bak –
Gasiorowski, Kaczmarek, Matuk, Zuk, Melaniuk (66. Lukowski), Widzicki,
Urbanski (66. Gronowski), Borkowski, Wiszniewski (66. Wasicki), Szutowicz.
W kolejnych 14 probach z ostatniej delegacji w roku nigdy nie udalo sie
wrocic do Gdanska z kompletem punktow. Malo tego, tylko trzykrotnie
Lechia takie mecze remisowala, az 11 przegrala. Zatem przed
poniedzialkowym spotkaniem w Legnicy historia nie przemawia za Lechia.
Ale podobnie bylo w przypadku niedawnych wyjazdow do Poznania, Wroclawia
czy Niecieczy…
Ostatnie wyjazdowe mecze w roku Lechii na przestrzeni 15 lat
Ekstraklasa
2017/18 – Sandecja Nowy Sacz 2:2 (16 grudnia)
2016/17 – Korona Kielce 0:2 (17 grudnia)
2015/16 – Gornik Leczna 1:3 (19 grudnia)
2014/15 – Lech Poznan 0:1 (13 grudnia)
2013/14 – Gornik Zabrze 0:0 (14 grudnia)
2012/13 – Gornik Zabrze 0:2 (8 grudnia)
2011/12 – Legia Warszawa 0:3 (19 listopada)
2010/11 – Zaglebie Lubin 1:3 (27 listopada)
2009/10 – Jagiellonia Bialystok 0:0 (28 listopada)
2008/09 – LKS Lodz 1:2 (5 grudnia)
II liga
2007/08 – Arka Gdynia 0:1 (4 listopada)
2006/07 – Ruch Chorzow 0:1 (3 listopada)
2005/06 – Zawisza Bydgoszcz 0:2 (20 listopada)
III liga
2004/05 – Kotwica Kolobrzeg 2:3 (30 pazdziernika)
IV liga
2003/04 – Pomezania Malbork 2:0 (22 listopada)

– Mistrzostwa swiata FIFA U-20 2019 w Polsce. Gdynia z najwieksza liczba
meczow.
Poznalismy szczegolowy harmonogram i logo przyszlorocznych mistrzostw
swiata FIFA U-20, ktore odbeda sie w Polsce. Jednym z miast gospodarzy
jest Gdynia, ktora zostala hojnie obdarowana najwazniejszymi meczami
turnieju.
W imprezie, ktora rozpocznie sie 23 maja, wystartuja 24 druzyny z calego
swiata. Spotkania rozgrywane beda w Lodzi, Bielsku-Bialej, Bydgoszczy,
Lubinie, Tychach oraz Gdyni. Najwiecej, bo az dziesiec spotkan przypadlo
Lodzi oraz Gdyni wlasnie.
Stadion Miejski, ktory na co dzien okupuja pilkarze Arki, ugosci szesc
spotkan grupowych oraz cztery pucharowe. W Gdyni zobaczymy po trzy mecze
grupy B (23 maja, 18; 26 maja, 15.30; 29 maja, 18) oraz E (25 maja, 18;
28 maja, 20.30; 31 maja, 18). Nastepnie kibice obejrza jedno spotkanie
1/16 finalu (2 czerwca, 17.30), jedno 1/4 finalu (8 czerwca 17.30) oraz
jedno polfinalowe (11 czerwca, 17.30). Ale i to nie wszystko. Nad
polskim morzem dwie z reprezentacji powalcza rowniez o brazowy medal (14
czerwca, 20.30).
To bedzie z pewnoscia jedno z najwazniejszych pilkarskich wydarzen w
Polsce na przestrzeni ostatnich lat.
– Czeka nas wspanialy i niezwykle prestizowy turniej. Nie moglismy
lepiej wymarzyc sobie swietowania przypadajacej na 2019 rok setnej
rocznicy powstania Polskiego Zwiazku Pilki Noznej, jak wlasnie poprzez
organizacje Mistrzostw Swiata FIFA U-20. To przeciez jedno z
najwiekszych pilkarskich wydarzen na swiecie. Poprzednie edycje turnieju
wykreowaly wielu wybitnych pilkarzy, a swiat po raz pierwszy uslyszal o
takich nazwiskach jak Messi, Maradona, Iniesta, Griezmann, Salah czy
Pique. Nie inaczej bedzie i tym razem. Do Polski przyjada najlepsi
pilkarze mlodego pokolenia, przyszle gwiazdy swiatowego formatu. Liczymy
takze na dobry wystep naszej reprezentacji. Jestem przekonany, ze trener
Jacek Magiera optymalnie przygotuje druzyne do turnieju. Osobiscie
zazdroszcze polskim pilkarzom tego, ze beda mogli wystapic w
mistrzostwach swiata organizowanych w ich wlasnym kraju, sam chcialbym
byc na ich miejscu. To bedzie wielkie przezycie – przyznaje prezes
Polskiego Zwiazku Pilki Noznej, Zbigniew Boniek.

-Cwiakala: Kiedy nie ma innego wyjscia niz eksport. Kluby nie zdolaja
zatrzymac mlodych Polakow
Kiedys Henning Berg oglosil, ze mlody nie bedzie gral tylko dlatego, ze
jest mlody. Teraz w samej Ekstraklasie z pewnoscia znajdzie sie jakis
gagatek wcisniety do kadry wylacznie ze wzgledu na wiek.
Rodzice, ktorzy mysla, ze maja malego Maradone, proszeni sa o
odprowadzenie go do domu – taki napis znalazl sie na scianie jednej z
wloskich akademii pilkarskich. Sam Diego Maradona przyznal z kolei
kiedys, ze najwieksze talenty rodza sie w blocie. Nie wozi sie ich od
10. roku zycia odpicowanym autokarem. Nie podrzuca im sie klubowego
sprzetu. I nie chucha na nie po niepowodzeniach. Bodaj Zbigniew Boniek
stwierdzil, ze jezeli rodzice musza namawiac dzieciaka na trening, to
juz pierwszy sygnal, ze nic z niego nie bedzie. Nie zostanie
profesjonalnym pilkarzem, bo nie wyksztalci w sobie naturalnej
determinacji, by – jak mawial Sir Alex Ferguson – przeskakiwac plot
kolczasty tam, gdzie starsi i bardziej doswiadczeni szukaja furtki.
Po ostatnich zmianach w polskiej Ekstraklasie mlodym graczom
teoretycznie zabrano warunki do konkurencji. Wskazano za to furtke, by
nie musieli sie obawiac o zadrapania na plocie kolczastym. Reforma –
choc dotyczy zaledwie jednego mlodziezowca w jedenastce – znaczaco
wplynie na caly rynek i kluby juz od najblizszego okna transferowego
musza planowac kadry zakladajac obecnosc nie jednego, a kilku mlodych
zawodnikow. Kiedys Henning Berg oglosil, ze mlody nie bedzie gral tylko
dlatego, ze jest mlody. Teraz w samej Ekstraklasie z pewnoscia znajdzie
sie jakis gagatek wcisniety do kadry wylacznie ze wzgledu na wiek. Nie
kazdy ma warunki jak Lech, Pogon czy Zaglebie Lubin. Wielu trenerow i
dyrektorow sportowych bedzie musialo wykazac sie nadzwyczajna
kreatywnoscia przy budowaniu najpierw polityki kadrowej, potem kadry
meczowej, nastepnie samej jedenastki. I niestety jest wielce
prawdopodobne, ze jakis nastolatek zaplacze sie w ktoryms klubie za
darmo. Ze wzgledu na regulamin. Jezeli przypomnimy sobie przy tym
sluszna teze z ksiazki „Futbonomia”, ze o sile druzyny najlepiej
swiadczy najslabsze ogniwo i ze poprawienie jego wydajnosci jest
najskuteczniejszym sposobem na wygrywanie meczow, to brzmi to – sami
przyznacie – srednio optymistycznie.
W rankingu UEFA nasza Ekstraklasa znajduje sie na 25. miejscu. Tuz przed
Azerbejdzanem. Za Kazachstanem, Bialorusia, Norwegia i Cyprem. Istnieje
uzasadniona i poparta finansami obawa, ze przy powstaniu czekajacych na
przyzwoita nazwe rozgrywek Ligi Europy 2 swiat bedzie odjezdzal nam w
jeszcze wyzszym tempie. My bedziemy zarabiac. Oni skasuja jeszcze
wiecej. PZPN wyszedl prawdopodobnie z zalozenia, ze dobilismy do sciany
i jezeli nie postawimy na zmiane rewolucyjna, to pograzymy sie w
marazmie tak glebokim, ze nie bedzie sie z niego dalo wygrzebac. To
hiperbola – uprzedzam – ale gdyby wladze zwiazku mogly, to pewnie
chetnie wprowadzilyby nakaz gry czterema mlodziezowcami, zeby kazda
jedenastka byla skomponowana jak w wielu meczach Gornik Zabrze.
Niewykluczone, ze czesc tych zawodnikow za kilka lat bedzie wstawac o
szostej do „normalnej” pracy – kilku zweryfikowal chocby Trenczyn – ale
juz po Szymona Zurkowskiego zglaszaja sie HSV oraz kluby Premier League
i Serie A. A gdyby Tomasz Loska bardziej pomogl sobie ostatnia runda,
mozliwe, ze zima pakowalby sie do Francji.
Rozumiem kontrargumenty przeciwnikow nowej reformy. Wiem, ze w paru
klubach moga trwac paniczne dyskusje, w jaki sposob obejsc ten przepis i
ze niektorzy moga mobilizowac sie na walke w sprawie modyfikacji nowych
przepisow. Wiem tez, ze kilku zawodnikow – w zwyklych okolicznosciach
ogrywajacych sie w nizszych ligach – zostanie wlaczonych do
ekstraklasowych kadr, by tracic czas na lawce. Uwazam jednak, ze jezeli
nowe zasady korzystnie wplyna na liczbe eksportowanych mlodziezowcow, to
na dluzsza mete zyskaja na tym i kluby pod katem finansow oraz
reputacji, i reprezentacje. Dzis, zeby wyjechac na Zachod, wcale nie
trzeba byc wirtuozem. Wlosi przygladaja sie nie tylko Sebastianowi
Walukiewiczowi, ktoremu przyglada sie caly swiat, ale tez o siedem lat
starszemu Konradowi Wrzesinskiemu, ktory zakonczyl ostatni sezon
pierwszej ligi w Siedlcach ledwie z trzema asystami. Kto by pomyslal, ze
w Serie A wyladuje Michal Marcjanik, a Kamil Glik czy ostatnio
Przemyslaw Szyminski w Palermo? Czesto wystarczy wiek, a potem, cytujac
Zbigniewa Bonka, „dostales rower, to pedaluj”. Jezeli z dziesieciu, z
calym szacunkiem, „Marcjanikow” wyrosnie jeden „Glik”, to moze warto sie
ugiac? Nie oszukujmy sie – ani kluby mlodych Polakow nie zdolaja
zatrzymac, ani sami pilkarze nie zechca tu pozostac dluzej. Jezeli sie
nie uda, zawsze mozna wrocic i wciaz w tej lidze sie wyrozniac jak Filip
Starzynski czy Rafal Wolski. Trzeba im po prostu dac szanse.
Od lat w polskiej pilce miotamy sie od pomyslu do pomyslu. Jakis czas
temu Michal Probierz rzucil nawet koncepcje, zeby odpuscic najblizsze
cykle eliminacyjne i oprzec kadre na mlodziezowcach. Ociera sie to o
absurd, ale byc moze znajdujemy sie w takim momencie, kiedy trzeba
postawic na skrajne rozwiazania, bo nie ma innego wyjscia. Mam
swiadomosc, ze nowa reforma mocno naruszy nasz ekosystem. Wiem, ze ta
rewolucja pozre kilkoro dzieci. Sam dlugo podchodzilem do niej
sceptycznie. Rozumiem jednak, ze kluby same z siebie nie chca pojsc
droga eksporterow w stylu Dinama Zagrzeb, to nalezy je do tego
przymusic. Dopoki nie pojawi sie u nas rozrzutny szejk albo Chinczycy
jak w przypadku Slavii Praga, jedyne, co nam pozostaje, to budowanie
ligi eksporterow. A jesli nowa reforma ma zdemotywowac mlodziezowcow, to
niech najpierw spojrza na Piatka, Linettego czy Bereszynskiego. Im tez
ktos kiedys uchylil furtke, ale potem sami przeskoczyli plot kolczasty.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, interia.pl, gazeta.pl,
weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *