Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 14 lutego 2021

Przejdz do tresci
Korzystanie z uslugi Gmail z czytnikami ekranu

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVIII nr 43(6022) 14 lutego 2021 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

TENIS
Australian Open: Koniec pieknej passy Igi Swiatek. Z nieba do
australijskiego piekla
Po niezwykle zacietym pojedynku Iga Swiatek (6:3; 1:6; 4:6) przegrala z
Simona Halep w IV. rundzie Australian Open. Polska tenisistka znakomicie
rozpoczela niedzielny mecz w Melbourne. W swietnym
stylu wygrala pierwszego seta z Rumunka. Niestety pozniej dominowala
Rumunka, ktora awansowala do cwiercfinalu. W nim zmierzy sie z Serena
Williams.
Starcie Igi Swiatek z Simona Halep, to zdecydowanie wiecej, niz kolejny
wielkoszlemowy pojedynek. W Polsce te mecze zyja swoja, osobna historia.
Dlaczego? To wlasnie Rumunka jest pewnym punktem odniesienia dla
niesamowitego rozwoju Swiatek. W 1/8 finalu Rolanda Garossa Halep nie
dala – bedacej wowczas na 104. miejscu w rankingu WTA – zadnych szans.
Trzecia wtedy rakieta rankingu gladko pokonala ja w dwoch setach (6:1;
6:0), na co potrzebowala zaledwie godziny. Malo kto wtedy przypuszczal,
ze rok pozniej w tym samym turnieju w IV. rundzie gora bedzie 19-latka z
Raszyna. A jednak! Tym razem, to Swiatek wygrala w dwoch setach (6:1;
6:2). Zwyciestwo nad utytulowana Halep jeszcze bardziej napedzilo Polke
do sensacyjnej wygranej w calym turnieju.
Tegoroczny Australian Open znakomicie rozpoczela Swiatek. W trzech
pierwszych rundach Polka nie oddala ani jednego seta. Przypomnijmy droge
niespelna 20-letniej tenisistki. W pierwszej rundzie pokonala Holenderke
Arantxe Rus (6:1; 6:3), nastepnie niespelna 20-letnia tenisistka wygrala
z Wloszka Camila Giorgi (6:2; 6:4). W trzeciej rundzie Swiatek ograla
Fione Ferrro (6:4; 6:3). Zwyciestwo z Francuska doprowadzilo Polke do
kolejnej weryfikacji, czyli starcia z Halep.
Rumunka przeszla nieco trudniejsza droge. O ile w pierwszej rundzie
wygrala z Australijka Lizette Cabrera bez problemow (6:2; 6:1), to juz w
starciu z Ajla Tomljanovic stracila sporo sil. Australijka wygrala
pierwszego seta. Ostatecznie po zacietym pojedynku z kortu zwycieska
schodzila Rumunka (4:6; 6:4; 7:5). Zdecydowanie szybciej rozprawila sie
za to z Rosjanka Weronika Kudermietowa (6:1; 6:3).
– W niedziele zapomne o naszym poprzednim pojedynku w Paryzu. On byl
bardzo jednostronny. Iga mnie wtedy zmiazdzyla. Wiele rzeczy musze
wykonac inaczej, zeby nasze widowisko tutaj zakonczylo sie moim
zwyciestwem. Nasz ostatni mecz w Paryzu zakonczyl sie bardzo szybko.
Przeciwniczka tego dnia byla bardzo szybka i silna. Za silna.
Porozmawiam ze swoim sztabem i oni podpowiedza mi, co musze zrobic teraz
inaczej. Musze skoncentrowac sie na sobie. Jesli tak sie stanie, mimo
mocnej pilki Igi mam w tym meczu szanse – mowila Halep, po tym jak sie
okazalo, ze ponownie zmierzy sie z Polka.
– To swietna tenisistka i nawet jesli wygralam ostatni mecz, to nadal
mam poczucie, ze nie mam nic do stracenia, bo Simona jest mistrzynia.
Zamierzam wiec dac z siebie wszystko i robic wszystko, co moge idealnie
– to z kolei slowa Swiatek. Nie ma co sie doszukiwac w nich przesadnej
kurtuazji. Halep zajmuje aktualnie 2. miejsce w rankingu WTA. W
najlepszej dziesiatce Rumunka znajduje sie nieprzerwanie od 2014 roku,
co sporo mowi o rywalce Swiatek. Polka aktualnie zajmuje 15. miejsce w
rankingu i coraz odwazniej radzi sobie w gronie najlepszych tenisistek
swiata.
Wiele wskazywalo na to, ze niedzielny pojedynek w Melbourne bedzie
zupelnie inny od dwoch poprzednich pomiedzy dwoma zawodniczkami. Halep
nie miala prawa juz lekcewazyc Polki. Zapowiadalo sie wyrownane starcie
i takie bylo. Pierwszego seta rozpoczela Swiatek. Zgodnie z prognozami
ogladalismy wyrownane spotkanie. 29-letnia Halep byla skoncentrowana,
nie dala sie zdominowac Polce, ktora miala przewage fizyczna. Kluczowy
byl siodmy gem, ktory trwal blisko 10 minut. Zadna z zawodniczek nie
miala zamiaru odpuscic. Halep miala kilka szans na przelamanie Swiatek,
ale za kazdym razem Polka wychodzila z opresji, aby ostatecznie wygrac
ta wojne psychologiczna. Wlasnie w tym momencie Swiatek pokazala swoja
sile mentalna. Ta byla zauwazalna zwlaszcza na tle tak doswiadczonej
tenisistki, jaka jest Rumunka. Polka otworzyla sobie droge do wygranej w
pierwszym secie. Swiatek przelamala Halep, Rumunka nie zdobyla nawet punktu.
Drugi set przebiegal jednak pod dyktando Halep. Rumunka wyszla na ta
czesc niezwykle podrazniona i zmotywowana. Z kolei Swiatek byc moze zbyt
szybko uwierzyla, ze wygrala mecz. W poczynania Polski wkradlo sie
niepotrzebne rozluznienie, ktore skutkowalo wieloma bledami. Halep rosla
wraz z kazdym kolejnym gemem. Ostatecznie Rumunka nie dala Polce szans i
wysoko wygrala 6:1. Przelamala nasza zawodniczke w drugim gemie, co bylo
kluczowe, dla losow tego seta.
Przewage psychologiczna, ktora Swiatek wypracowala sobie w pierwszym
secie, bardzo szybko roztrwonila w drugim. Kryzys Polki trwal takze na
poczatku decydujacej partii. Halep wygrala dwa pierwsze gemy, na
szczescie Swiatek ograla Rumunke w trzecim. To napedzilo niespelna
20-latke w kolejnym. Niespodziewanie w piatym gemie Polka nie zdobyla
punktu i Halep po raz kolejny przelamala nasza zawodniczke. W kolejnym
takze najwieksza przeciwniczka Swiatek byla ona sama. Polka miala
problem ze zlapaniem rownowagi w grze oraz spokoju, niezbednego do
pokonania niezwykle opanowanej Rumunki. Halep utrzymywala dystans, ktory
caly czas starala sie skrocic Swiatek.
Iga Swiatek – Simona Halep 6:3; 1:6; 4:6

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
16 kolejka
Stal Mielec-Wisla Plock, odwolany z powodu zlego stanu murawy.
17 kolejka
Cracovia-Podbeskidzie 1-1
Pogon Szczecin-Cracovia 1-0
Rakow Czestochowa-Lechia Gdansk 0-1
Slask Wroclaw-Wisla Krakow 1-1
Jagiellonia Bialystok-Legia Warszawa 1-1
Wisla Plock-Lech Poznan 1-0
W poniedzialek Warta Poznan-Zaglebie Lubin oraz Gornik Zabrze-Stal
Mielec.
1.Pogon 35pkt
2.Legia 33pkt
3.Rakow 28pkt
4.Slask 25pkt
5.Gornik Zabrze 24pkt
6.Jagiellonia 24pkt
7.Zaglebie Lubin 23pkt
8.Lechia 23pkt
9.Wisla Plock 22pkt
10.Piast 21pkt
11.Lech 19pkt
12.Wisla Krakow 18pkt
13.Cracovia 17pkt
14.Warta 17pkt
15.Podbeskidzie 16pkt
16.Stal Mielec 14pkt
-Pierwsze zwyciestwo w tym sezonie odniesli pilkarze Lechii Gdansk. Po
dobrym – szczegolnie w pierwszej polowie – meczu pokonala Rakow
Czestochowa 1:0. Zwycieska bramke zdobyl Jaroslaw Kubicki.
Lechia przystepowala do meczu w Belchatowie w wyjatkowo napietej
atmosferze. Fatalny poczatek roku, spekulacje o przyszlosci trenera
Piotra Stokowca, zastrzezenia do wlasciwie wszystkich zawodnikow, no i
tzw. wizyta motywacyjna kibicow, ktora wprowadzila sporo zamieszania,
poniewaz zlamany zostal rygor sanitarny.
W takich okolicznosciach gdanski zespol musial pokazac naprawde duzy
charakter i w najtrudniejszym mozliwym momencie to zrobil.
Szkoleniowiec Lechii postanowil znow zamieszac w skladzie, tym razem
sadzajac na lawce rezerwowych Karola File, ktorego na prawej obronie
zastapil Bartosz Kopacz. Z kolei za kontuzjowanego Tomasza Makowskiego
po raz pierwszy od poczatku zagral w Ekstraklasie Jan Bieganski. Na
skrzydlach ustawieni zostali Joseph Ceesay oraz Kenny Saief, chociaz
Amerykanin w fazie ofensywnej byl tak naprawde „wolnym elektronem”,
przemieszczal sie po calej szerokosci boiska.
Gdanski zespol od poczatku postawil na bardzo agresywna gre w srodku
pola. Pilkarze gosci momentalnie doskakiwali do rywali, nie zostawiali
im nawet centymetra swobody, czesto podwajali albo nawet potrajali. Bylo
to wszystko naprawde wzorowo zorganizowane. Ten pomysl na Rakow okazal
sie bardzo skuteczny i skutkowal wieloma przechwytami w srodkowej czesci
boiska, a nawet na polowie rywala.
Juz pierwszy z nich przyniosl Lechii bramke. Pilke przejal Flavio
Paixao, szybko przekazal ja do Saiefa, ktory zdecydowal sie na strzal
zza pola karnego. Bramkarz Rakowa Dominik Holec interweniowal na tyle
pechowo, ze podazajacy za akcja Jaroslaw Kubicki (kilkanscie sekund
wczesniej to on wymusil strate rywali) nie mial problemow ze skuteczna
dobitka.
Kubickiemu ten gol jakby dodal energii, bo potem byl na boisku doslownie
wszedzie. Tym razem zostal ustawiony nieco wyzej, dzieki czemu
uczestniczyl w niemal kazdej akcji ofensywnej, rozgrywal, strzelal.
Oczywiscie robil tez swoje w destrukcji. Zreszta pod tym wzgledem nikt w
zespole Lechii nie odstawal. Nawet Saief harowal za trzech, a do tego te
swoja orke tradycyjnie dekorowal od czas do czasu technicznymi perelkami.
Na specjalne slowa uznania zasluzyl tez Bieganski, ktory zdecydowanie
nie pekal na robocie, nie odstawial nogi. A przy tym potrafil bardzo
przytomnie przytrzymac pilke, wziac gre na siebie. Jak na tak mlody wiek
pokazywal duza dojrzalosc w grze i udowodnil, ze Lechia moze miec z
niego w przyszlosci wiele pociechy.
Wreszcie przydatny dla druzyny byl rowniez Flavio Paixao, ktory
wielokrotnie dawal zespolowi oddech w ofensywie. Dobrze sie zastawial,
potrafil wygrac pojedynek, twardo walczyl z obroncami. To po jego
cudownej akcji blisko podwyzszenia wyniku byl Kubicki, ktorego strzal
zza pola karnego o centymetry minal okienko bramki Rakowa. Swoja okazje
po podaniu od aktywnego Ceesaya mial tez Saief.
Przy takiej grze Lechii gospodarze byli momentami bezradni, chociaz
swoje okazje do zdobycia bramki tez mieli. Najaktywniejszy Ivi Lopez
trzykrotnie probowal zaskoczyc Duszana Kuciaka, ale bramkarz Lechii za
kazdym razem interweniowal skutecznie, w tym raz w naprawde kapitalnym
stylu.
Lechia przez wiekszosc meczu grala na swoich zasadach, chociaz w drugiej
polowie skupila sie juz niemal wylacznie na destrukcji. Defensywa byla
jednak caly czas dobrze zorganizowana, przez co pilkarze Rakowa bardziej
sie szamotali, niz atakowali.
Najwieksze zagrozenie stworzyli po fatalnej stracie Rafala Pietrzaka,
jednak skore koledze uratowal rozgrywajacy bardzo dobry mecz Kristers
Tobers, ktory w ostatniej chwili zablokowal strzal Davida Tijanicia.
Kluczowa interwencje po uderzeniu Iwana Tudora zaliczyl tez Michal
Nalepa. To wreszcie byla zjednoczona w walce, ofiarnie i madrze grajaca
druzyna.
W koncowce bylo jeszcze troche nerwowo, ze dwa razy zakotlowalo sie w
polu karnym Lechii, ale ostatecznie wynik nie ulegl juz zmianie i
gdanski zespol odniosl zasluzone zwyciestwo. Chyba najwazniejsze w tym
sezonie, ktore daje troche spokoju na najblizsze dni – zarowno dla
pilkarzy, jak i trenera Stokowca. Co ciekawe, sprawilo ono, ze gdanski
zespol na chwile obecna ma juz tylko dwa punkty straty do 4. w tabeli
Slaska Wroclaw. Ot, paradoksy polskiej Ekstraklasy.
Lechia: Kuciak – Kopacz, Nalepa Z, Tobers, Pietrzak – Bieganski – Ceesay
Z (75. Fila), Kubicki Z, Gajos (90.+3. Zukowski), Saief (81. Conrado) –
Flavio Paixao.

-Pogon Szczecin i Piast Gliwice zagraly w ekstremalnych warunkach. Wynik
jest sprawiedliwy.
W pierwszej polowie lepsi byli pilkarze Pogoni Szczecin, w drugiej
inicjatywe przejal Piast Gliwice, dlatego bezbramkowy remis trzeba uznac
za rezultat sprawiedliwy. Problem polega na tym, ze Legia Warszawa juz w
tej kolejce moze zrownac sie punktami z liderujaca druzyna Kosty Runjaicia.
– Ubolewamy, ze nasza przygoda w Pucharze Polski dobiegla konca. Ten
mecz na pewno „siedzi” jeszcze w naszych glowach, ale najwazniejsze, ze
mamy szybka mozliwosc rewanzu – mowil przed spotkaniem pomocnik
szczecinskiej druzyny Michal Kucharczyk.
Portowcy w srode przegrali na wlasnym stadionie z Piastem Gliwice 1:2 i
odpadli z rozgrywek Pucharu Polski. Tym samym zamkneli sobie jedna z
dwoch drog do wywalczenia kwalifikacji do europejskich pucharow w tym
sezonie. Podopieczni Kosty Runjaicia w sobote znowu zagrali na wlasnym
terenie z Piastem. Tym razem stawka byly ligowe punkty. Bardzo
potrzebne, poniewaz Pogon chciala umocnic sie na fotelu lidera i
zwiekszyc przewage nad grupa poscigowa.
Runjaic przed drugim starciem z Piastem nieco zmienil wyjsciowy sklad.
Przede wszystkim posadzil na lawce rezerwowych stopera Mariusza Malca,
ktory w srode bardzo rozczarowal i swoimi bledami wydatnie pomogl
druzynie z Gornego Slaska awansowac do cwiercfinalu. W podstawowej
jedenastce zastapil go Kostas Triandafilopulos.
Kluczem do sukcesu miala byc jednak zmiana sposobu gry. W srode Pogon
konsekwentnie starala sie zdominowac przeciwnika dlugim utrzymywaniem
sie przy pilce. Szczecinianie w swoim stylu chcieli wymieniac duzo podan
i budowac akcje od wlasnej bramki. Ten plan nie mogl wypalic na murawie
stadionu Krygiera, ktora byla i jest w tragicznym stanie.
– Tym razem musimy szybciej przystosowac sie do tych trudnych warunkow –
zapowiadal Kucharczyk. – W poprzednim meczu nie wzielismy poprawki na
to, ze na takiej nawierzchni trudno ladnie grac w pilke. Czasami trzeba
zastosowac nieco inne srodki.
Pogon zaczela z animuszem. Gospodarze mieli swiadomosc, ze zniszczona
murawa z kazda minuta bedzie coraz bardziej utrudniac gre i trzeba jak
najszybciej strzelic pierwsza bramke. Juz w 7. minucie bliski szczescia
byl Kamil Drygas, ktory glowkowal po dosrodkowaniu z rzutu roznego. Na
linii swietnie interweniowal jednak bramkarz Piasta Frantiszek Plach.
Mniej wiecej po kwadransie nawierzchnia na stadionie w Szczecinie
bardziej przypominala juz swiezo zaorane pole niz boisko pilkarskie.
Zawodnicy mieli spore problemy z utrzymaniem futbolowki przy nodze.
Dryblingi z reguly byly dzielem przypadku, kazde zagranie pod wlasna
bramka przyprawialo natomiast kibicow przed telewizorami o szybsze bicie
serca (kilkudziesieciu widzow ustawilo sie tez wzdluz ulicy Karlowicza,
skad wobec rozebrania trybuny polnocnej bylo widac plac gry).
Portowcy slusznie stwierdzili, ze w takim przypadku trzeba postawic na
proste srodki. W koncowce pierwszej polowy zespol Runjaicia mial dwie
bardzo dobre okazje do objecia prowadzenia. Najpierw Luka Zahowic
przegral pojedynek sam na sam z Plachem (swietne podanie Sebastiana
Kowalczyka), a potem bramkarz z Gliwic zatrzymal tez uderzenie zza pola
karnego Jakuba Bartkowskiego.
Goscie grali slabiej niz w srode. W pierwszej czesci spotkania nie
oddali zadnego celnego strzalu i stworzyli tylko jedna akcje godna
uwagi. W 24. minucie Michal Zyro plasko dosrodkowal w pole karne, gdzie
do strzalu skladal sie Kristopher Vida. Wegier nie mial jednak
szczescia, poniewaz tuz przed uderzeniem pilka podskoczyla na kepce
trawy i uniemozliwila pokonanie Dantego Stipicy.
W drugiej polowie role sie odwrocily. Piast, chyba dosc nieoczekiwanie,
przejal inicjatywe i stworzyl sobie wiecej okazji do zdobycia gola. W
57. minucie pilke w polu karnym dostal Zyro. Napastnik gliwiczan zdolal
sie odwrocic i oddal mocny strzal z powietrza. Pomylil sie nieznacznie.
Kwadrans pozniej Dante Stipica byl w duzych opalach, kiedy Patryk Lipski
dobijal swoje uderzenie z rzutu wolnego. Chorwacki bramkarz swoja klase
musial tez potwierdzic w doliczonym czasie gry i znowu zatrzymal Zyre.
Biorac pod uwage przebieg meczu, remis trzeba uznac za wynik
sprawiedliwy. Za tydzien szczecinianie pojada do Krakowa na mecz z Wisla.
Pogon: Stipica – Bartkowski, Triandafilopulos, Zech, Mata – Kucharczyk,
Dabrowski ZK (63. Podstawski), Drygas ZK (83. Kozlowski ZK), Smolinski
(78. Benedyczak), Kowalczyk ZK (63. Gorgon) – Zahowic (83. Stolarski).

SIATKOWKA
-Swiderski: Kto nam zaplaci, jesli zachorujemy na COVID-19? Przeciez nie
CEV!
– Europejska federacja kaze nam jezdzic po calej Europie, nie liczac sie
ze zdrowiem zawodnikow – mowi prezes Zaksy Kedzierzyn-Kozle Sebastian
Swiderski. Mistrzowie Polski w cwiercfinale Ligi Mistrzow zmierza sie z
Cucine Lube Civitanova.
KAMIL DRAG: Cucine Lube to mistrz Wloch, klubowy mistrz swiata i obronca
trofeum w Lidze Mistrzow. Gorzej chyba nie mogliscie trafic, bo to
najmocniejszy zespol z drugiego koszyka.
SEBASTIAN SWIDERSKI: Nie mielismy szczescia w losowaniu, nie tylko
zreszta my. Co ma powiedziec PGE Skra, ktora zmierzy sie z Zenitem i
musi jechac do Kazania?
Kiedy rozmawialismy w czwartek w poludnie mowil pan, ze waszym
wymarzonym rywalem bylaby VERVA Warszawa. Niestety warszawianie
zmarnowali szanse na awans do cwiercfinalu i nie zagraja w play-off. W
tej sytuacji najlepiej byloby chyba zmierzyc sie z Berlin Volleys?
Pewnie tak, bo to i blisko, i w miare tanio, a rywal nie jest tak
wymagajacy, jak Cucine Lube. Skoro wspomnial pan jednak o Berlinie,
ktory ma byc organizatorem meczu finalowego, to wciaz nie moge
zrozumiec, czemu CEV nie zmienila formuly rozgrywania play-off i nie
zdecydowala sie na Final Eight. Wiekszosc klubow optowala za takim
rozwiazaniem, ewentualnie za dwoma turniejami, bo byloby to znacznie
bezpieczniejsze dla zawodnikow i sztabow w dobie pandemii. Niestety, CEV
nas nie posluchala wiec mamy system mecz i rewanz z wieloma podrozami.
To nieodpowiedzialne.
Europejska federacja tlumaczy, ze zmienila formule na bezpieczniejsza w
fazie zasadniczej, a w play-off szanse powinny byc rowne dla wszystkich.
Dzialacze przekonuja, ze wykazali sie duza elastycznoscia i troska o
zawodnikow i caly czas monitoruja sytuacje pandemiczna.
Jakie rowne szanse? Przeciez jesli zespol zlapie koronawirusa,
automatycznie straci szanse na awans. Poza tym chcialem spytac, kto
zaplaci klubowi, ktory na przyklad na lotnisku w drodze na mecz Ligi
Mistrzow zlapie COVID-19 i przegra rywalizacje w krajowej lidze albo
pucharze? CEV, ktory wbrew zdrowemu rozsadkowi kaze nam podrozowac po
calej Europie? Przez takie dzialania caly sezon moze pojsc na marne.
Wrocmy do waszego rywala. Cucine Lube to klub bliski panskiemu sercu, bo
gral pan w nim przez trzy lata. Moze jednak cieszy sie pan z wyniku
losowania chocby ze wzgledow sentymentalnych?
Pewnie, ze mam wiele wspanialych wspomnien zwiazanych z gra Maceracie (w
tamtych czasach klub gral pod nazwa Lube Banca Macerata – przyp. red.) i
chcialbym pojechac na mecz do Civitanowy, ale nie bede ryzykowal.
Przechodzilem juz wprawdzie koronawirusa, ale pojawiaja sie rozne
mutacje tej choroby i nie chcialbym sie niepotrzebnie narazac. Wiem
natomiast, ze wynik losowania ucieszyl naszego trenera Nikole Grbicia.
Naprawde? Moze cieszy sie, ze pojedzie do Wloch, gdzie spedzil wiele lat
jako zawodnik, a potem jako trener?
Moze o to chodzi, a moze o co innego. Zostanmy przy kwestiach
sentymentalnych.
Podczas losowania trafiliscie na PGE Skre Belchatow, ale regulamin
zabrania grac w cwiercfinale druzynom, ktore wczesniej walczyly w tej
samej grupie, wiec zostaliscie przesunieci w drabince na Cucine Lube.
Zakse i Skre cos ciagnie w tym sezonie do siebie.
Mozemy zmierzyc sie ze Skra w polfinale, jesli i oni, i my rozprawimy
sie ze swoimi rywalami. I tego sobie zycze. Najwazniejsze, zeby mecze
rozstrzygaly sie w sportowej rywalizacji, a nie w gabinetach lekarskich,
gdzie robione beda testy na koronawirusa.

SKOKI NARCIARSKIE
Halvor Egner Granerud wygral niedzielny konkurs na Wielkiej Krokwi w
Zakopanem. Zaskakujaco slabo wypadli reprezentanci Polski. Najlepszy z
Bialo-Czerwonych okazal sie Dawid Kubacki, ktory zajal szoste miejsce.
Do drugiej serii nie awansowali natomiast Piotr Zyla oraz Andrzej
Stekala. Ten pierwszy oddal fatalny skok i nie zdolal wywalczyc
kwalifikacji, a drugi zostal zdyskwalifikowany.
Pierwszym z podopiecznych Michala Dolezala, ktory pojawil sie na belce
startowej byl Pawel Wasek. Nasz reprezentant uzyskal 124 m, co po
skokach czternastu zawodnikow dawalo piata lokate. Znacznie lepiej
wypadl Klemens Muranka, ktory potwierdzil dobra forme z prologu.
Zakopianczyk poszybowal 130,5 m zapewniajac sobie bezproblemowo awans do
drugiej serii. Slaby skok oddal za to Jakub Wolny, przy ktorego nazwisku
pojawilo sie tylko 122,5 m.
Kolejnym z Polakow byl Stekala, ktory w sobote swietowal zyciowy sukces
zajmujac drugie miejsce i po raz pierwszy stajac na podium. 25-latek,
ktory jest objawieniem obecnego sezonu ponownie blysnal wysoka
dyspozycja i zaliczyl 131,5 m wskakujac na czwarta lokate. W tym
momencie rywalizacji przed naszym zawodnikiem znajdowali sie Stefan
Kraft (131 m), Bor Pavlovcic (130,5 m) oraz Keiichi Sato (134 m).
Japonczyk dlugo utrzymywal sie na pozycji lidera i nie stracil jej
rowniez po probie Dawida Kubackiego, ktory nie mial sprzyjajacych
warunkow atmosferycznych i polecial 128 m. W miedzyczasie poinformowano
o dyskwalifikacji Stekaly z powodu zbyt dlugich nart w stosunku do wagi
(niespelna kilogram – przyp. GP). Krotko po tym fatalnie wypadl
natomiast Zyla. 34-latek skoczyl zaledwie 120 m i sensacyjnie nie
awansowal do drugiej serii!
Losu „Wewiora” na szczescie nie podzielil Kamil Stoch. Lider naszej
kadry pofrunal 128 m i byl dwudziesty. Od skoczka z Zebu lepiej wypadli
wyprzedzajacy go w „generalce” Markus Eisenbichler oraz Halvor Egner
Granerud. O ile Niemiec skoczyl tylko dwa i pol metra dalej, o tyle
Norweg po raz kolejny blysnal i zaliczajac 132 m wygral pierwsza odslone
rywalizacji.
W drugiej serii Stoch takze nie poszybowal daleko. Triumfator
ostatniej edycji Turnieju Czterech Skoczni po swoim skoku na 124 m byl
dopiero czwarty. Poltora metra dalej polecial Muranka, co pozwolilo mu
finalnie znalezc sie cztery oczka przed Stochem. Piekna proba popisal
sie za to Kubacki, ktory uzyskujac 137 m znalazl sie na trzeciej
pozycji. Przed Polakiem bylo w tym momencie wylacznie dwoch Norwegow –
Robert Johansson oraz Marius Lindvik.
Wspomniany duet stracil przodownictwo dopiero po skoczku trzeciego po
pierwszej serii Anze Laniska, ktory wyladowal na 132 m. Sloweniec nie
zdolal jednak odniesc zwyciestwa bowiem to przypadlo niezawodnemu
Granerudowi. Norweg w drugiej serii polecial 133 m i finalnie z przewaga
2,9 pkt wyprzedzil Laniska odnoszac juz 11. zwyciestwo w sezonie.
————–
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *