Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 10 marca 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 66 (5096) 10 marca 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

PILKA NOZNA
24 kolejka
Zaglebie Lubin-Lechia Gdansk 2-1
25 kolejka
Arka Gdynia-Legia Warszawa 1-2
Cracovia-Zaglebie Sosnowiec 2-1
Gornik Zabrze-Piast Gliwice 0-2
Korona Kielce-Wisla Krakow 2-6
Slask Wroclaw-Jagiellonia Bialystok 2-0
Miedz Legnica-Lech Poznan 3-2
Pogon Szczecin-Zaglebie Lubin 0-3
W poniedzialek Lechia Gdansk-Wisla Plock

1.Lechia 49pkt
2.Legia 48 pkt
3.Piast 43pkt
4.Jagiellonia 40pkt
5.Lech 39pkt
6.Cracovia 39pkt
7.Pogon 38pkt
8.Zaglebie Lubin 36pkt
9.Korona Kielce 36pkt
10.Wisla Krakow 35pkt
11.Slask 27pkt
12.Miedz 27pkt
13.Arka 25pkt
14.Gornik Zabrze 24pkt
15.Wisla Plock 23pkt
16.Zaglebie Sosnowiec 18pkt

-Przegranym 1:2 meczem z Legia Warszawa, Arka Gdynia kontynuuje
niechlubna serie porazek. Za to mistrzowie Polski po tym zwyciestwie
zblizyli sie do lidera tabeli Lechii Gdansk na jeden punkt.
Sytuacja Arki przed meczem z Legia jawila sie dramatycznie. Cztery mecze
w tym roku, zero punktow, zaledwie dwa punkty przewagi nad strefa
spadkowa. Do tego dochodzila tez narastajaca frustracja kibicow, ktorzy
oczekiwali nie tylko lepszej gry, ale przede wszystkich wynikow.
Spotkanie z Legia zawsze nalezy do tych prestizowych, dzisiejsze bylo
dla gdynian szczegolnie wazne. Trener, pilkarze oraz caly zarzad nie
ukrywali w przedmeczowych wypowiedziach, ze ten pojedynek Arka po prostu
musi wygrac. Chodzilo nie tylko o poprawe sytuacji w tabeli ligowej, ale
rowniez jakze potrzebny oddech. Ewentualna wygrana miala przelamac
stagnacje i ociezala na ta chwile „maszyna” w koncu miala sie rozpedzi.
Do skladu Arki wrocil po kontuzji Aleksander Kolew (nie gral od ponad
czterech miesiecy) oraz pauzujacy w poprzednim meczu za kartki Adam
Marciniak i Luka Maric.
Spotkanie od poczatku przybralo dosc intensywne tempo. Szybkie akcje z
obu stron daly sygnal, ze w tym spotkaniu liczy sie tylko i wylacznie
gra o pelna pule.
Jakby druzyna Arki miala malo problemow, kolejny doszedl juz w 10.
minucie. W jednej z akcji urazu miesniowego doznal boczny obronca
zolto-niebieskich Damian Zbozien. Jest to niewatpliwie klopot dla
trenera Zbigniewa Smolki, bowiem zawodnik ten, jako jeden z niewielu
prezentowal w tym roku niezly poziom.
Kolejne minuty meczu to obrazki, do ktorych kibice z Gdyni juz sie nieco
przyzwyczaili. Gra szarpana, duzo niedokladnosci, indywidualne,
niewymuszone bledy po obu stronach. Duzy wplyw na to mial koszmarny stan
murawy na gdynskim stadionie.
W pierwszej polowie zadna z druzyn nie potrafila zarysowac swojej
przewagi. Wiecej prob mieli pilkarze ze stolicy, jednak nie potrafili
mocniej zagrozic bramce Pavelsa Steinborsa. Na wyroznienie w ekipie Arki
ponownie zaslugiwal Marko Vejinovic, jednak byla to tylko kropla w morzu
potrzeb zolto-niebieskich.
Pierwsze minuty drugiej polowy spotkania przebiegly bez historii.
Niesmiale ataki Legii przeplatane byly szarpanymi atakami Arki. Do
pierwszej groznej sytuacji zespolu trenera Smolki doszlo w 58 min,
jednak dobra okazje zmarnowal Michal Olczyk. Kara za niewykorzystana
sytuacje byla okrutna. Kilkadziesiat sekund pozniej kapitalnym
uderzeniem zza pola karnego popisal sie Carlitos i nie dal zadnych szans
Steinborsowi.
Arka podrazniona strata bramki, rzucila sie do ataku. Po jednej z akcji
pod bramka legionistow, goscie wykorzystali zla organizacje zespolu
gospodarzy i wyprowadzili zabojcza kontre, ktora sfinalizowal Sandro
Kulenovic.
Dwa stracone gole podzialaly na Arke jak plachta na byka.
Zolto-niebiescy zaczeli smielej atakowac, co szybko przynioslo efekt.
Dobra akcje lewym skrzydlem przeprowadzil Michal Janota, a jego dokladne
dosrodkowanie wykorzystal Maciej Jankowski.
Z minuty na minute mecz nabieral rumiencow, co dalo sie tez wyczuc wsrod
pilkarzy, miedzy ktorymi coraz czesciej dochodzilo do ostrych spiec.
Uplywajacy czas zmuszal arkowcow do szturmowania bramki Legii, a motorem
napedowym ich poczynan byl wreszcie dobrze grajacy Janota.
Pomogly tez na pewno zmiany przeprowadzone przez trenera Smolke. Luka
Zarandia i Rafal Siemaszko (zwlaszcza ten pierwszy) ozywili gre
gospodarzy. Zdeterminowani zolto-niebiescy do ostatnich minut starali
sie doprowadzic do wyrownania, jednak ostatecznie to sie nie udalo, choc
sytuacje mieli. Najlepsza zmarnowal Tadeusz Socha, ktory bedac kilka
metrow od bramki kopnal nad poprzeczka.
Widmo spadku
Arkowcy, mimo ze drugie 45 minut bylo najlepsze w ich wykonaniu w tym
roku, kolejny raz przegrywaja. Tym razem jakby na wlasne zyczenie, gdyz
na pewno nie byli od Legii slabszym zespolem. Sytuacja powoli staje sie
dla nich dramatyczna, a widmo spadku zaglada w oczy coraz bardziej.
Za to Legia dopisala niezwykle cenne trzy punkty i w tej chwili do
liderujacej Lechii traci juz tylko punkt. Ale gdanszczanie swoj mecz w
tej kolejce maja jeszcze przed soba – w poniedzialek podejma na
Stadionie Energa Wisle Plock (godz. 18).
Arka Gdynia – Legia Warszawa 1:2 (0:0)
Bramki: Jankowski (68.) – Carlitos (59.), Kulenovic (64.)
Arka: Steinbors – Zbozien (14. Socha Z), Maghoma, Maric, Marciniak –
Deja, Janota – Vejinovic, Jankowski, Olczyk (70. Zarandia) – Kolev (73.
Siemaszko)

-Twierdza Szczecin padla w ostatnia niedziele. Kleska Pogoni na
pozegnanie ze starym stadionem.
Zaglebie Lubin zepsulo wielkie swieto na stadionie Pogoni Szczecin.
Bezbarwni portowcy nie dostosowali sie do okolicznosci i zasluzenie
przegrali 0:3.
– To nie jest mecz, w ktorym chodzi tylko o zdobycie kolejnych trzech
punktow. To wielkie swieto i pozegnanie stadionu, ktory ma bardzo bogata
historie. Moi zawodnicy pala sie do wyjscia na boisko – zapewnial trener
portowcow Kosta Runjaic.
Niedzielne spotkanie z Zaglebiem Lubin bylo ostatnim meczem na
szczecinskim obiekcie im. Floriana Krygiera w obecnym ksztalcie. Stadion
wychowal kilka pokolen kibicow, ktorzy chcieli pozegnac sie z tym
kultowym miejscem, dlatego 16 tys. biletow sprzedalo sie w ekspresowym
tempie.
Na ulicach Szczecina od rana mozna bylo zobaczyc dziesiatki fanow Pogoni
w szalikach, ktorzy na mecz przyjechali z calego regionu. Portowcy w
niedziele chcieli nie tylko godnie pozegnac stadion, ale takze
kontynuowac znakomita passe na wlasnym terenie (osiem zwyciestw z rzedu)
i umocnic sie w gornej polowie tabeli Ekstraklasy.
– Sytuacja kadrowa wyglada bardzo dobrze – wlewal optymizm w serca
kibicow Runjaic.
Wystawil dokladnie ten sam sklad, ktory przed tygodniem pokonal na
wyjezdzie Wisle Krakow 3:2.
Szkoleniowiec Pogoni zapewnial, ze jego zawodnicy pala sie do gry, ale
na boisku okazalo sie, ze presja 16 tys. kibicow nieco ich
sparalizowala. Gospodarze razili niedokladnymi podaniami i nie
przypominali rozpedzonej maszyny z poprzednich spotkan.
Zaglebie konsekwentnie czekalo natomiast na swoja szanse i cierpliwosc
zostala wynagrodzona juz w 18. minucie. Najpierw Lukasz Zaluska
kapitalnie obronil uderzenie Filipa Starzynskiego, ale potem obroncy
Pogoni swoja pasywna postawa postanowili dac druga szanse Damjanowi
Boharowi i Sloweniec chetnie z niej skorzystal. Precyzyjnym strzalem
wyprowadzil gosci na prowadzenie.
Wiekszosc kibicow tej bramki nie widziala, poniewaz w tym momencie na
trybunach byly prezentowane efektowne sektorowki w barwach Pogoni.
Stracony gol nieco obudzil szczecinian, ale w pierwszej polowie
stworzyli sobie tylko dwie dobre sytuacje podbramkowe. Strzal Mariusza
Malca odbil jeden z obroncow Zaglebia, a ladny wolej Radoslawa
Majewskiego padl lupem bramkarza Konrada Forenca.
Goscie mogli natomiast zamknac mecz juz w 36. minucie, ale Patryk
Tuszynski w sytuacji sam na sam zamiast spokojnie uderzyc po dlugim
rogu, zdecydowal sie na finezyjny strzal zewnetrzna czescia stopy i
popelnil nieznaczny blad.
Kilkanascie tysiecy fanow liczylo na to, ze w drugiej polowie zobaczy
odmieniona Pogon, ale gospodarze nadal prezentowali sie na boisku bardzo
blado. Zaglebie skwapliwie z tego skorzystalo i pomiedzy 65. a 69.
rozstrzygnelo spotkanie. Najpierw rzut karny (po ewidentnym faulu
Ricarda Nunesa) pewnie wykorzystal Filip Starzynski, a chwile pozniej
Tuszynski, juz bez zadnych kombinacji, wykonczyl bardzo ladna akcje
lubinian.
Goscie pozbawili Pogon zludzen i zespol Runjaicia nie nawiazal juz
rywalizacji z przeciwnikiem. Malo tego – to goscie byli blizej tego,
zeby jeszcze podwyzszyc prowadzenie (poprzeczka po wolnym Starzynskiego).
Portowcy przegrali na wlasnym stadionie po raz pierwszy od 25 sierpnia
2018 roku. Szkoda, ze passa zakonczyla sie akurat w dniu takiego swieta.
Pogon Szczecin – Zaglebie Lubin 0:3 (0:1)
Bramki: Bohar (18.), Starzynski (65. – k.), Tuszynski (69.)
Pogon: Zaluska – Bartkowski, Walukiewicz, Malec, Nunes ZK (70. Matynia)
– Guarrotxena (54. Kowalczyk), Podstawski ZK (62. Benedyczak), Kozulj,
Drygas ZK, Majewski – Buksa.

I LIGA
23 kolejka
Bytovia-Puszcza Niepolomice 0-0
Stal Mielec-LKS Lodz 0-2
Garbarnia Krakow-Tychy 1-3
Stomil Olsztyn-Sandecja Nowy Sacz 0-0
Nieciecza-Wigry Suwalki 1-0
Katowice-Rakow Czestochowa 0-3
Chrobry Glogow-Jastrzebie 1-0
Odra Opole-Chojniczanka 3-0
Warta Poznan-Podbeskidzie 4-3

1.Rakow 54pkt
2.LKS Lodz 43pkt
3.Sandecja 40pkt
4.Stal Mielec 40pkt
5.Jastrzebie 32pkt
6.Podbeskidzie 32pkt
7.Chojniczanka 32pkt
8.Puszcza 31pkt
9.Nieciecza 31pkt
10.Tychy 29pkt
11.Odra 29pkt
12.Bytovia 28pkt
13.Warta 27pkt
14.Chrobry 26pkt
15.Wigry 25pkt
16.Stomil 23pkt
17.Katowice 18pkt
18.Garbarnia 16pkt

-Rakow pokonal GKS Katowice 3:0. Klub spod Jasnej Gory pewnie zmierza do
ekstraklasy, a sytuacja przedostatniej w tabeli pierwszej ligi Gieksy
robi sie coraz gorsza.
Petra�Aek w tym tygodniu przedluzyl umowe z Rakowem – nowy kontrakt ma
obowiazywac do czerwca 2021 roku – a dzisiaj zdobyl osma bramke w tym
sezonie! Obronca szesc trafien zaliczyl w lidze i dwa w Pucharze Polski.
W 37. minucie po wrzutce Patryka Kuna z rzutu wolnego mierzacy 199 cm
wzrostu gracz glowa wpakowal pilke do siatki. – Nie ma na zapleczu
ekstraklasy drugiego zawodnika tak swietnie grajacego glowa –
przekonywal Wojciech Cygan, prezes Rakowa, ktory przez lata pracowal na
Bukowej, i dzisiaj obserwowal spotkanie z trybun.
Gieksa probowala zdobyc bramke. W 30. minucie Bartosz Spiaczka uciekl
obroncom prawa strona, ale nie udalo mu sie przelobowac bramkarza. W
drugiej polowie poprzeczka uratowala gosci, pilka odbila sie wczesniej
od jednego z czestochowskich graczy. W 73. minucie Arkadiusz Jedrych
otrzymal druga zolta kartke za kolejny faul i w konsekwencji czerwona.
Gospodarze konczyli mecz w dziesiatke a Sebastian Musiolik pokazal, ze
potrafi z zimna krwia wykorzystac sytuacje podbramkowe. Kolejny rosly
gracz Rakowa dwukrotnie wpakowal pilke do siatki.
Rakow rozpoczal rok od dwoch wygranych, GKS obydwa spotkania przegrala i
nie strzelila ani jednej bramki. Dariusz Dudek, ktory przejal Giekse w
polowie pazdziernika, ma koszmarny bilans. W jedenastu spotkaniach
(dziesieciu ligowych i jednym pucharowym) jego druzyna wygrala tylko
raz, 10 listopada na wyjezdzie z Podbeskidziem (2:0), trzy spotkania
zremisowala i az siedem przegrala. Smutny trybuny opuszczal Jan Furtok.
Legenda Gieksy obchodzi dzisiaj 57 urodziny, w przerwie kibice
odspiewali mu „Sto lat”. Pilkarze nie sprawili jednak bylemu
napastnikowi prezentu.
POWIEDZIELI PO MECZU
Dariusz Dudek (trener GKS Katowice): Markowi gratuluje juz awansu do
ekstraklasy, a na nas presja byla bardzo duza. Szkoda, ze Bartek
Spiaczka nie wykorzystal swojej stuprocentowej sytuacji, byla tez
poprzeczka. Mecz skonczyl sie w momencie drugiej zoltej kartki dla Arka
Jedrycha, zobacze te sytuacje na wideo, bo chyba sedzia ukaral go zbyt
pochopnie. Wiem, ze punkty nam uciekaja, ale trzeba zrobic wszystko,
abysmy zaczeli wygrywac.
Marek Papszun (trener Rakowa): Presja, ktora na nas ciazy, oznacza, ze
nie latwo utrzymac ciagle wysoka dyspozycje. Szacunek dla moich
pilkarzy, bo walczyli z druzyna, ktora gra o zycie, byla dobrze
nastawiona i agresywna. Gralismy w sposob zorganizowany, skuteczny, chce
tez podziekowac naszym kibicom, ktory pomogli nam zwyciezyc. W srode
czeka nas mecz Pucharu Polski i chcemy stawic czola mistrzowi Polski.

-Wlodarczyk: Wybudzenie kadry. Suma zyskow i strat [FELIETON]
Tomasz Wlodarczyk pisze w felietonie o sytuacji reprezentacji Polski
przed startem eliminacji EURO 2020. Pierwszy mecz bialo-czerwoni
rozegraja 21 marca z Austria na wyjezdzie.
Jerzy Brzeczek oglosi w poniedzialek liste powolanych na rozpoczynajace
sie el. EURO 2020. Tym samym konczy sie polroczny miesiac miodowy, w
ktorym selekcjoner, mimo ze w ogniu krytyki po serii meczow bez
zwyciestwa, mogl czuc pewien komfort. Wszystko, co robil – zmiana zasad,
przymiarki personalne, czy kombinowanie z taktyka – bez wzgledu na
trafnosc tych wyborow, mialo swoj parasol ochronny pod haslem:
„Szykujemy sie na 2019 rok”. Specyficzny, intensywny i wymagajacy, bo
przez finaly Ligi Narodow cykl eliminacji zamknie sie w zaledwie osmiu
miesiacach. Czas testowania sie skonczyl. Nie ma mowy o powolnym
rozpedzaniu, potknieciach czy odzyskiwaniu pilkarzy po kontuzjach.
Powazniejszy uraz – np. pieciomiesieczny, w czerwcu – oznacza
wypadniecie na 80 procent meczow!
Na szczescie zimowa przerwa reprezentacyjna poprawila sytuacje kilku
zawodnikow. Szczegolnie imponuje seria czternastu meczow z rzedu
rozegranych w Premier League przez Jana Bednarka. Brzeczek konsekwentnie
stawial na tego chlopaka mimo ze jesienia zwiedzal glownie trybuny. Ale
jak odpalil, tak ani mysli sie zatrzymywac. Dzis jest mocnym punktem
Southampton i w kuzni talentow „Swietych” upatruje sie w nim kolejnego
„hot prospect” – w luznym tlumaczeniu goscia, na ktorym bedzie mozna
zarobic wielka kase jak na Virgilu Van Dijku. Niech o jego statusie
swiadczy fakt, ze po sezonie klub chce usiasc do rozmow i renegocjowac
jego kontrakt. Mimo ze obecny wygasa dopiero w 2022 roku.
Nie ma sensu pisac o fenomenie Krzysztofa Piatka, bo napisane zostalo
juz wszystko. Robocop przemowil bramkami i wyglada to tak, jakby Robert
Lewandowski zarazil wirusem skutecznosci kolegow z kadry. Brzeczek
wchodzi do skladu broni i moze przebierac w karabinach najciezszego
kalibru. Na polce:
Lewandowski – 27 goli.
Piatek – 26 goli.
Milik – 16 goli.
Zeby uswiadomic sobie, z jak imponujaca rozbudowa arsenalu w ostatnich
latach mamy do czynienia, wystarczy cofnac sie do finalow EURO 2012,
gdzie nastepnym po RL9 snajperem byl Artur Sobiech. Dorobek z calego
sezonu? 3 gole… Dzis selekcjoner musi czuc sie jak bogacz w salonie
ferrari. Ma wielki komfort wyboru, co z drugiej strony naklada wielka
presje zwiazana z dobraniem planu na podboj Wiednia. Nieskuteczna
ofensywa – obojetnie w jakiej konfiguracji – daje dzis szerokie pole do
polemiki. Brzeczek ma tu ostatnie zdanie, ktore jest jokerem w
przedmeczowej dyskusji. Jesli mialby gdybac – wyjdzie jednym
napastnikiem pomny tego, ze jesienia najlepiej wygladalismy w
wyjazdowych meczach z Wlochami i Portugalia.
Swoj pozar ugasil Kamil Grosicki – wybrany Pilkarzem Miesiaca Hull City.
„Grosik” mi zaimponowal, bo zima nie zwariowal na punkcie transferu.
Jakby sie wyciszyl i skupil na tym, co aktualnie ma. Fakty sa takie, ze
z Jarrodem Bowenem tworzy pare nie tyle najdrapiezniejszych „Tygrysow”,
co postrachow calej Championship. Bez nachalnej zmiany klubu tez mozna
sie odbudowac i pokazac, a przy odrobinie szczescia zalapac na baraze o
Premier League.
Stabilizacja Grosickiego cieszy, bo drugie skrzydlo jest podciete.
Ciekawe, jak Brzeczek zarzadzi tematem Jakuba Blaszczykowskiego? Przy
calym szacunku dla Kuby i dla tego co robi w Wisle – sportowo nie
zasluguje dzis na powolanie do kadry. W odwodzie sa Damian Kadzior i
Przemyslaw Frankowski, ktorego sytuacja martwi nie przez transfer do
MLS, ktora zdecydowanie przerasta poziomem ekstraklase, co logistyke
zwiazana z przylotem „Franka”. Zgrupowanie zaczyna sie w poniedzialek,
mecz z Austria w czwartek – proces regeneracji musi martwic sztab.
Dlatego selekcjoner zastanawia sie nad jeszcze jedna opcja, w mojej
opinii bardzo ciekawa – Dawidem Kownackim, ktory zagral swietny mecz
przeciwko Schalke na lewej flance. Nie zdziwie sie, jesli on plus Robert
Gumny i Szymon Zurkowski dostana w marcu awans z mlodziezowki.

-Lewandowski przeszedl do historii! Dwie bramki Polaka, Bayern nie mial
litosci dla Wolfsburga
W 25. kolejce Bundesligi Bayern Monachium rozgromil na wlasnym stadionie
VfL Wolfsburg az 6:0. Dwa gole strzelil Robert Lewandowski, ktory zostal
tym samym najskuteczniejszym zagranicznym pilkarzem w historii
rozgrywek. Bawarczycy wskoczyli tez na pierwsze miejsce w tabeli.
Obecnie maja tyle samo punktow co Borussia Dortmund, ale lepszy bilans
bramkowy.

-Pol: Obrazki z tsunami, czyli o Lidze Mistrzow, ktora przywrocila wiare
w pilke nozna [FELIETON]
Michal Pol pisze w felietonie o odpadnieciu Realu Madryt i Paris
Saint-Germain z Ligi Mistrzow i efekcie, jaki pociagna za soba te porazki.
Potezne tsunami, jakie przetoczylo sie przez swiatowy futbol w oba
ostatnie wieczory Ligi Mistrzow, przywrocilo wielu osobom wiare w pilke
nozna. Cudowna gre, ktora nawet w tak skomercjalizowanych czasach
potrafi wymknac sie wszelkiej logice i zrealizowac wlasny szalony
scenariusz.
Oto banda niedoswiadczonych dzieciakow z Ajaksu skazywana na pozarcie po
porazce w pierwszym meczu dokonuje „krolobojstwa”. Na Santiago Bernabeu
pieczetuje koniec trzyletniej ery dominacji Realu Madryt w Champions
League. Nastepnego dnia zdziesiatkowany Manchester United (doslownie, bo
Anglicy przyjechali bez 10 podstawowych zawodnikow) upokarza Paris Saint
Germain na ich stadionie. Czerwone Diably odrabiaja strate z pierwszego
spotkania, choc nawet szacowny „Times” pisal w tytule, ze to absolutna
mission impossible.
***
Przed oczami zostana nam z nich spektakularne obrazy, cytaty,
komentarze. Oto oficjalne konto Johana Cruyffa, dbajace o jego
dziedzictwo, zatwittowalo zdjecie wielkiego Holendra, na ktorym liczba
14 na jego koszulce uklada sie w wynik meczu w Madrycie. Cytat glosi:
„Dlaczego twoja druzyna nie mialby wygrac z bogatym klubem? Jeszcze nie
widzialem, zeby worek pieniedzy strzelal gola”.
Pasuje do obu meczow, choc jesli spojrzec na kazdego z osobna zawodnika
spotkania Real – Ajax to kto wie, czy mlode, glodne sukcesu gwiazdki z
Amsterdamu nie sa dzis wiecej warte niz nasycone, zdemotywowane „tluste
koty” z Madrytu. Mecz PSG – MU co prawda nie byl starciem bogatego
szejka z kopciuszkiem – Czerwone Diably tylko Realowi ustepuja na liscie
najbogatszych klubow swiata. Jednak Anglicy nie naginaja finansowego
Fair Play tak bezczelnie jak paryzanie, czy raczej rzad Kataru, do
ktorego nalezy klub. W dodatku po murawie Parc des Princes hasali Tahith
Chong czy Scott McTominay, ktorzy dopiero co wystepowali w rezerwach MU
i mogli co najwyzej marzyc o wystepach na Old Trafford.
Furore w mediach spolecznosciowych zrobilo zdjecie ze stadionu w Paryzu,
na ktorym z sukcesu ciesza sie, podnoszac piesci w gescie zwyciestwa,
byly trener MU, sir Alex Ferguson, obecny – Ole Gunnar Solskjaer i byly
wielki gwiazdor Eric Cantona. „Na tym zdjeciu jest cos, przy czym
pieniadze szejkow to bezwartosciowe swistki papieru. To jest historia i
tradycja! Mozna kupic najlepszych pilkarzy na swiecie, mozna wydac nawet
miliard na kazdego, ale historie i tradycje tworzy sie latami, tego
kupic sie nie da” – skomentowal jeden z internautow, gdy poslalem
zdjecie dalej na Twitterze.
Gdy Solskjaer mowil przed meczem, ze stara sie zaszczepic w druzynie
ducha zespolu z 1999 roku, ktory wygral Lige Mistrzow po niesamowitej
koncowce z Bayernem Monachium, potraktowalem to jako dobra mine do zlej,
bo z gory przegranej, gry. A jednak pilkarze MU, choc ustepowali
umiejetnosciami lepszym technicznie rywalom, to przewyzszali ich cechami
charakterystycznymi dla tamtej druzyny sir Aleksa – walecznoscia,
determinacja, gra do konca.
Gdy 21-letni Marcus Rashford, wychowanek MU ustawil pilke na jedenastym
metrze i po chwili z zimna krwia, bezblednie wykorzystal karnego, na
zegarze byla 92. minuta, czyli typowy „Fergietime”. Druzyny prowadzone
przez Szkota nie raz dokonywaly cudow w koncowce, nie tylko w pamietnym
meczu w Barcelonie w 1999 roku. Gol byl klamra kapitalnie spinajaca te
piekna manchesterska historie.
Zreszta sam Ferguson, choc wciaz dochodzi do siebie po udarze,
postanowil poleciec na mecz do Paryza razem z druzyna, by moc wspierac
Solskjaera i motywowac zawodnikow.
***
Trudno bedzie zapomniec twarze pokonanych, upokorzonych. Neymara,
stojacego za linia, wystylizowanego na George’a Michaela, z kolczykami w
ksztalcie krzyzy, ktory tuz przed koncowym gwizdkiem wygladal, jakby
odcielo mu doplyw tlenu. Mial byc gotowy do gry po kontuzji na
cwiercfinaly, tymczasem czeka go kolejny zmarnowany sezon po odejsciu z
Barcelony. Brazylijczyk odchodzil, zeby wyjsc z cienia Leo Messiego,
tymczasem znalazl sie w wizerunkowej i sportowej czarnej” dziurze.
Trudno bedzie zapomniec Gianluigiego Buffona na kolanach, wygladajacego
jak sterany, stary czlowiek, po tym jak ewidentnie zawalil drugiego
gola. Czy przeszla mu przez glowe mysl, ze trzeba bylo zakonczyc kariere
przed rokiem w Juventusie?
Niezapomniany byl tez obraz Sergio Ramosa, lidera i kapitana Realu,
ktory mecz z Ajaksem ogladal z trybuny Bernabeu obrandowanej jego
wlasnym logo – SR4. Wykartkowany na wlasne zadanie w spotkaniu w
Amsterdamie postanowil spedzic wieczor w towarzystwie kamerzystow
Amazona, krecacego o nim film dokumentalny.
Wg madryckiego dziennika „AS” po meczu w szatni Realu prezes Florentino
Perez skrytykowal pilkarzy za brak zaangazowania, uzywajac slowa
„wstyd”. Na to Ramos zarzucil Perezowi, ze kleska to wina jego i
zarzadu, bo nie dokonali wzmocnien. Przy wszystkich zawodnikach rzucil
mu w twarz: „Wyplac mi kase, a odejde!”. Prawdziwy kapitan.
***
Rozmiary kleski Realu z Ajaksem sa porazajace, tak jak widok Luki
Modrica i Viniciusa „kladzionych na tylek” przez Frenkiego de Jonga,
Karima Benzemy potykajacego sie o wlasne nogi sam na sam z bramkarzem
gosci czy Garetha Bale’a i Toniego Kroosa w katastrofalnej formie.
Ale wspaniale cykle pilkarskich imperiow w ostatnich latach zawsze
koncza sie spektakularnym hukiem. Barcelona Pepa Guardioli, nazywana
druzyna wszech czasow, skonczyla sie ostatecznie, gdy w 2013 roku Bayern
Monachium rozgromil ja w polfinalowym dwumeczu 7:0. Tych samych
Bawarczykow, ktorzy pod wodza Juppa Heynckesa siegneli wtedy po
historyczna „potrojna korone”, rok pozniej juz pod wodza Guardioli
zmiazdzyl 4:0 na ich stadionie rozpedzony Real Madryt, co zwiastowalo
jego pozniejsza, a zakonczona we wtorek dominacje.
Po dwa gole strzelili wtedy na Allianz Arena Sergio Ramos i Cristiano
Ronaldo. Dzis Liga Mistrzow ma nowych bohaterow: Du�Aana Tadicia, Hakima
Ziyeha, de Jonga, Matthijasa de Ligta, Rashforda, Lukaku” Choc wyniki
Ajaksu i MU wlewaja w serce Ronaldo nadzieje przed rewanzem z Atletico
Madryt, ze w futbolu nie ma rzeczy niemozliwych.

SKOKI NARCIARSKIE
Raw Air: Johansson wygral w Oslo. Kobayashi z Krysztalowa Kula!
Japonczyk Ryoyu Kobayashi zapewnil sobie zwyciestwo w klasyfikacji
generalnej Pucharu Swiata w skokach narciarskich. W niedzielnym
konkursie w Oslo byl piaty. Wygral Norweg Robert Johansson i umocnil sie
na pozycji lidera cyklu Raw Air. Kamil Stoch zajal 13. miejsce.
Drugi w niedziele byl Austriak Stefan Kraft, ktory prowadzil po
pierwszej serii, a trzeci Sloweniec Peter Prevc. Jakub Wolny zostal
sklasyfikowany na 19. pozycji, Dawid Kubacki 24., a Piotr Zyla 26.
Przed zawodami bylo wiadomo, ze jezeli Kobayashi powiekszy swoja
przewage nad drugim w klasyfikacji PS Stochem do 500 lub wiecej punktow,
to juz w niedziele zapewni sobie triumf w rywalizacji o Krysztalowa
Kule. Tak tez sie stalo i po zawodach w Oslo ma dokladnie 500 pkt
przewagi nad Polakiem i jest pierwszym reprezentantem Japonii, ktory
zapewnil sobie wygrana w tym prestizowym cyklu.
Niedzielne zawody w Oslo rozegrano w zdecydowanie lepszych warunkach
atmosferycznych niz sobotni konkurs druzynowy zakonczony po pierwszej
serii. W niedziele swiecilo bowiem slonce, i choc wial wiatr, to jednak
nie tak silny w porywach i zmienny jak dzien wczesniej.
Po pierwszej serii nic nie zapowiadalo, ze juz teraz rozstrzygnie sie
kwestia zwyciestwa w klasyfikacji generalnej PS. Prowadzil Kraft – 134
m, drugi byl lider cyklu Raw Air Johansson – 127 m, a trzeci Austriak
Daniel Huber – 132 m. Na czwartej pozycji plasowal sie Kobayashi – 127
m, ale Stoch byl szosty po ladowaniu o 1,5 m blizej od rywala.
Do finalu obok Stocha weszli takze Dawid Kubacki, 14. po pierwszej serii
– 123 m, 16. Piotr Zyla – 124 m i 17. Jakub Wolny – 124 m. Awansu nie
wywalczyli Stefan Hula i Pawel Wasek.
W finale Kraft osiagnal 126 m, natomiast Johansson wyladowal o 3,5 m
dalej i „wskoczyl” na pierwsze miejsce. Kobayashi takze uzyskal 126 m i
ukonczyl rywalizacje na piatej pozycji.
Drugi skok nie byl natomiast udany w wykonaniu Stocha. Trzykrotny zloty
medalista olimpijski wyladowal na 117 m i spadl z szostego na trzynaste
miejsce. I to zadecydowalo, ze przewaga Japonczyka w klasyfikacji
generalnej nad Polakiem wzrosla do 500 pkt.
Takze pozostali Polacy nie wypadli w Oslo dobrze. Kubacki 14. po
pierwszej serii, ostatecznie byl 24., a Zyla 16. na polmetku, uplasowal
sie na 26. pozycji. Tylko Wolny zanotowal najmniejszy spadek, z 17.
pozycji na 19.
W poniedzialek w Lillehammer odbeda sie kwalifikacje do nastepnego
konkursu cyklu Raw Air.
W trakcie turnieju Raw Air na skoczniach w Oslo, Lillehammer, Trondheim
i mamucie w Vikersund odbeda sie cztery konkursy indywidualne i dwa
druzynowe. Do klasyfikacji generalnej cyklu pod uwage beda brane noty
uzyskane we wszystkich tych zawodach, a takze czterech seriach
kwalifikacyjnych, zwanych prologami. Zwyciezca otrzyma 60 tysiecy euro.
Konkurs w Oslo byl drugim w sezonie 2018/19, gdy zadnego z Polakow nie
bylo w czolowej „10”. Po raz pierwszy taka sytuacja miala miejsce 20
stycznia w Zakopanem, gdy najlepszy z podopiecznych trenera Stefana
Horngachera – Kubacki byl 12., a Zyla 19.

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *