Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 10 maja 2020

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVII nr 130 (5382) 10 maja 2020 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

-Terminy i problemy.
Ekstraklasa SA wyznaczyla daty dwoch pierwszych kolejek po wznowieniu
rozgrywek. Klopotow nie ubywa, a ustalenie terminarza to dopiero
poczatek logistycznych wyzwan, ktore stoja przed klubami ekstraklasy.
Wczoraj podalismy informacje, ze wszyscy pilkarze ekstraklasy sa zdrowi
i wolni od zakazenia koronawirusem. W piatek Ekstraklasa SA
dopowiedziala w swoim oswiadczeniu, ze obok zawodnikow problemow z
Covid-19 nie maja rowniez sztaby szkoleniowe klubow ekstraklasy, ale
wsrod przebadanych osob wykryto przypadek zainfekowania.
– Mamy juz wyniki wszystkich testow. Sa one bardzo optymistyczne. Na
ponad 800 przebadanych osob tylko w przypadku jednej mielismy wynik
pozytywny, zmierzajacy w kierunku aktywnej infekcji Covid-19. Zostalo to
potwierdzone dwoma testami. Co wazne, bez konsekwencji dla klubu, gdyz
nie jest to ani zawodnik, ani przedstawiciel sztabu szkoleniowego – mowi
profesor Krzysztof Pawlaczyk, szef sztabu medycznego Lecha Poznan,
czlonek Komisji Medycznej PZPN oraz ekspert medyczny Ekstraklasy SA.
– Przypadek ten udalo sie wychwycic dosc wczesnie dzieki przeprowadzaniu
i analizie ankiet medycznych. Osoba ta nie miala kontaktu z druzyna. To
pokazuje, ze wprowadzona przez nas izolacja sportowa oraz codzienne
wypelnianie ankiet medycznych ma gleboki sens. Kluby musza scisle
przestrzegac tej procedury az do ostatniego meczu sezonu – dodal prof.
Pawlaczyk cytowany w oficjalnym komunikacie Ekstraklasy SA.
Kilka godzin wczesniej, w programie Dobry Wieczor Ekstraklasa w Canal+,
lekarz Kolejorza zdradzil nieco wiecej o jedynym wykrytym chorym. – Ta
osoba byla wyselekcjonowana juz w trakcie wykonywania ankiety jako
wielce prawdopodobnie zakazona, bo miala objawy. Przez caly ten czas
byla odizolowana od zespolu. Poziom przeciwcial byl u niej
dziesieciokrotnie wyzszy. Klub nie byl w to wlaczony, tylko rodzina. Z
kazdym dniem prowadzenia ankiety objawy sie zmienialy, byly mniej
nasilone. Ta osoba jest teraz w dobrym stanie, nie ma potrzeby
hospitalizacji. Zbadano takze jej rodzine i nie stwierdzono wynikow
dodatnich – dodal.
Sprawa dotyczy pracownika nizszego szczebla, ktory nie jest ze sztabu
szkoleniowo-medycznego, ani tez nie pelni zadnej funkcji w zarzadzie
klubu. Komisja Medyczna nie poinformowala nikogo z klubu o problemie.
I wlasnie ten brak informacji wplywa na wyobraznie ludzi w klubach i na
ich zdenerwowanie. Od wtorku, podczas rozmow z przedstawicielami
zespolow ekstraklasy, najczesciej slyszelismy jedno pytanie: „Dlaczego
od razu nie mozna bylo przeprowadzic testow genetycznych u wszystkich,
skoro badania przesiewowe daja czesto watpliwe wyniki?”. Przypomnijmy,
ze badania wymazowe sa zdecydowanie drozsze. Ich koszt, wynegocjowany
przez PZPN, to ok. 400 zl. Przesiewowe sa tansze: 95 zl.
– Plan wznowienia rozgrywek opracowany przez Ekstraklase SA oraz Zespol
Medyczny PZPN zakladal przede wszystkim izolacje i monitorowanie stanu
zdrowia 50 osob wybranych przez kluby. Wszystkie zostaly poddane
badaniom przesiewowym, a w ostatecznosci przeprowadzono badania
wymazowe. To nie cena byla decydujaca, ale szczegolowy plan dzialania –
zaznaczyl nam w czwartek Lukasz Wachowski, dyrektor Departamentu
Rozgrywek Krajowych PZPN.
We wtorek, kiedy zaczely sie pojawiac wyniki testow z krwi, powstal
informacyjny chaos. Do mediow przedostawaly sie strzepy wiadomosci o
pozytywnych wynikach na przeciwciala. W klubach spanikowano z powodu
obawy, ze ktos moze chorowac i zakazac. M.in. Cracovia zdecydowala sie
pilnie przeprowadzic testy genetyczne na wlasny koszt.
– Nie dziwie sie. Skoro w kazdym klubie tuz przed wznowieniem sezonu
maja jeszcze raz testowac wszystkie izolowane osoby, to moze warto
podzielic sie kosztami z PZPN i kazdemu zrobic wymaz przed pierwszymi
meczami? – uslyszelismy od przedstawiciela jednego z zespolow.
Zdecydowanie sie na badania genetyczne moze byc jednym z wiekszych
wyzwan przed restartem ligi. Ustalilismy, ze do tej pory wymazy z
nosogardzieli w ekstraklasie przeprowadzono dokladnie u 120 osob.
W piatkowym oswiadczeniu spolki zarzadzajacej liga nie zabraklo tez
optymistycznych informacji. Podany zostal m.in. szczegolowy plan dwoch
najblizszych kolejek (publikujemy go obok). Dzieki temu wiadomo, ktorego
dnia odbedzie sie dany mecz i ktora stacja telewizyjna go pokaze.
– W porozumieniu z Canal+ i TVP przygotowalismy plan transmisji meczow
dwoch najblizszych kolejek. Szczegolowy harmonogram do konca sezonu
zostanie opublikowany po 12 maja. Ostatnia kolejke rundy zasadniczej
zaplanowalismy na 14 czerwca, zas sezon zakonczy sie 18 i 19 lipca,
kiedy zostana rozegrane mecze 37. kolejki odpowiednio w grupie spadkowej
i mistrzowskiej. Nastepne spotkania rundy zasadniczej beda rozgrywane w
kolejnosci zgodnej z dotychczasowymi zalozeniami terminarzowymi. Do
konca sezonu wszyscy zawodnicy i sztaby szkoleniowe wytypowane przez
kluby beda poddani rygorystycznym procedurom treningowo-medycznym,
umozliwiajacym bezpieczne zakonczenie rozgrywek – przyznal w
oswiadczeniu Ekstraklasy SA dyrektor operacyjny ESA Marcin Stefanski.
Ustalenie terminarza to dopiero poczatek logistycznych wyzwan, ktore
stoja przed klubami i liga w przeddzien wznowienia sezonu. Jedna z
kluczowych spraw bedzie wybor odpowiednich hoteli, w ktorych zespoly
beda nocowac przed meczami. Wedlug naszych ustalen w kazdym miescie ESA
wybierze jeden obiekt i ten zostanie rekomendowany wszystkim zespolom. W
Bialymstoku, Szczecinie, Kielcach czy Lodzi bedzie wskazany konkretny
adres na nocleg, gdzie beda zachowane odpowiednie srodki ostroznosci:
dezynfekcja pomieszczen, odpowiednia izolacja druzyny od pozostalych
gosci. To wszystko ma byc doprecyzowane w najblizszych dniach podczas
wideokonferencji i spotkan.
Juz pisalismy, ze najprawdopodobniej zaniechany zostanie pomysl z dwiema
przerwami w meczu na przemycie rak i twarzy przez zawodnikow. Mozliwe,
ze w trakcie spotkan dezynfekowane beda… pilki. Tego typu sprawy
rowniez zostana ustalane w najblizszym czasie. Wyzwan i niewiadomych
przed pierwszymi meczami nadal nie brakuje, ale do powrotu
ekstraklasowego futbolu zdecydowanie blizej niz jeszcze na poczatku
tygodnia.

-Lechia Gdansk powoli wychodzi na prosta. Klub najpierw uregulowal
zaleglosci, teraz przedluza kontrakty z zawodnikami, ktorych umowy
wygasaja wraz z koncem czerwca.
Przygotowania do wznowienia rozgrywek ekstraklasy trwaja nie tylko na
boisku. Wiadomo, ze sezon zakonczy sie pozniej niz do 30 czerwca. Ten
termin dla wielu zawodnikow oznacza koniec kontraktu. PZPN ani UEFA nie
wydaly rozporzadzenia, ktore rozstrzygalo by ta kwestie. Wszystko zalezy
od klubow i oczywiscie zawodnikow. W piatek Lechia wydala oficjalny
komunikat, w ktorym poinformowala o przedluzeniu kontraktu z Jakubem
Arakiem.
– Byly zapytania z innych klubow, jednak ja czekalem na oferte z Lechii.
Moj obecny klub mial pierwszenstwo w negocjacjach. Skoro podpisalem
kontrakt, to znaczy, ze warunki, ktore zaproponowalem razem z
menadzerem, pokrywaly sie z oferta Lechii. W Gdansku jestem szczesliwy,
w momencie gdy otrzymalem propozycje przedluzenia kontraktu, to nie
zastanawialem sie ani chwili nad jej podpisaniem – tlumaczy napastnik.
Lacznie w barwach Lechii Arak rozegral 35 spotkan, zdobyl jedna bramke i
zaliczyl trzy asysty. Zawodnik zdaje sobie sprawe z tego, ze jego liczby
moglyby byc zdecydowanie lepsze. – Milo mi, ze klub wyszedl z propozycja
i tez czuje odpowiedzialnosc, ktora na mnie ciazy. Wiem o tym, ze mam
sporo do udowodnienia, bo mam za soba dwie kontuzje. Bede staral sie
potwierdzic swoja gra, ze klub podjal dobra decyzje. Chcialbym, aby
Lechia dalej odnosila sukcesy, a ja swoja postawa bede chcial miec w tym
swoj udzial – deklaruje Arak.
– Wstepnie bylismy dogadani na przelomie lutego i marca, ale tuz przed
wybuchem pandemii prezes Mandziara sie rozchorowal, pozniej mnie dopadla
drobna infekcja. Przez izolacje nie udalo nam sie spotkac, ale ostatnio
byla taka mozliwosc, aby dopiac wszelkie formalnosci – wyjasnia zawodnik
Lechii.

-Kolejne zmiany w Arce? Mamrot moze zostac nowym trenerem gdynian
Jak podal na Twitterze znany z informacji na temat pilkarskiego rynku w
Polsce uzytkownik Janekx89, nowym trenerem Arki Gdynia zostal Ireneusz
Mamrot. Klub jeszcze nie potwierdzil tych doniesien, ale byly
szkoleniowiec Jagiellonii prawdopodobnie w poniedzialek poprowadzi
pierwszy trening.
W ostatnich dniach w Arce wiele sie dzieje. Wczoraj poinformowano, ze
Michal Kolakowski zostal wlascicielem wiekszosciowego pakietu akcji
klubu PKO Ekstraklasy (300 tys. akcji – 75 proc. udzialow).
– Arka to klub z piekna tradycja i olbrzymim potencjalem. Gdynia i
tutejsi Kibice zasluguja na kolejne wspaniale karty w zolto-niebieskiej
historii. Wierze, ze napiszemy je wspolnie.Nie ukrywam, ze bede
korzystal z doswiadczenia Jaroslawa Kolakowskiego – prywatnie mojego
ojca, a zawodowo menedzera od lat zwiazanego z pilka. Mamy
dlugoterminowe i ambitne plany wobec Arki – mowi Kolakowski, cytowany
przez oficjalna strone klubu.
Teraz okazuje sie, ze nowym trenerem moze zostac Ireneusz Mamrot, znany
z pracy w Chrobrym Glogow i Jagiellonii Bialystok, ktora doprowadzil do
wicemistrzostwa Polski. Obecnie Arke prowadzi Krzysztof Sobieraj, ktory
zastapil Aleksandara Rogicia.

-Jeszcze tylko kilka dni. Powazna pilka zacznie sie juz za tydzien i
bedzie sprawdzianem dla wszystkich
Wytrzymalismy niemal dwa miesiace, wytrzymamy tez do soboty. Wtedy do
boju ruszy Bundesliga. Pozostale najsilniejsze ligi na razie trenuja i
czekaja.
Jesli mielibysmy obstawiac, ktory kraj i ktora liga najszybciej sie
zorganizuja i dopasuja do nowej rzeczywistosci, to chyba wiekszosc z nas
obstawilaby wlasnie Niemcy. Mozna ich nie lubic, mozna na nich narzekac,
mozna ich wysmiewac, ale trzeba tez przyznac, ze sa wzorem dla
wszystkich, jesli chodzi o organizacje. Juz kilka dni po przerwaniu
pilkarskich lig na calym swiecie szefowie DFL (spolka organizujaca
rozgrywki) zaczeli pracowac nad planem powrotu do gry.
Gdy u nas pojawialy sie utopijne propozycje koszarowania wszystkich
pilkarzy ekstraklasy i rozgrywania meczow niemal po kryjomu, wladze
Bundesligi od poczatku uwazaly, ze nie nalezy przesadzac, tylko
wspolpracowac z rzadem i wspolnie znalezc rozwiazanie. A ze sa dokladni
az do bolu, swiadczy fakt, ze szybko przeniesli zaplanowany poczatkowo
na piatek 15 maja mecz Fortuny D�zsseldorf z SC Paderborn. Skoro rzad
Angeli Merkel stwierdzil, ze „Bundesliga moze ruszyc w drugiej polowie
maja”, to nikt juz nie chcial dodatkowych przywilejow i po prostu
Bundesliga rzeczywiscie ruszy w drugiej polowie maja.
Moglismy sie smiac, ze w ostatnich tygodniach wszyscy stalismy sie
fanami ligi bialoruskiej i innych mniej istotnych pilkarsko krajow,
ktore koronawirus omijal niby szerokim lukiem. Ale chyba malo kto
traktuje te rozgrywki powaznie. Powazna pilka zacznie sie juz za tydzien
i bedzie sprawdzianem dla wszystkich. Bo jesli Niemcom nie uda sie
zorganizowac meczow w nowej rzeczywistosci, to trudno wyobrazic sobie,
zeby mialo sie udac innym. Chcac nie chcac, nasi zachodni sasiedzi i w
tym temacie futbolu w czasach pandemii stali sie wzorem do nasladowania.
I oby im sie udalo. Jedno jest juz pewne. W najblizsza sobote nawet mecz
Fortuny z Paderborn bedzie dla nas wszystkich cudownym wydarzeniem.

-Faron: A wiec wszystko przez papieza
Przez ostatnie tygodnie chyba nam wszystkim brakowalo troche radosci.
Zamknieci w czterech scianach, zatopieni w ksiazkach, Netfliksie i
wykresach pandemicznych, ktore zaczely wylazic nam z lodowki, malo
mielismy okazji do smiechu. I nagle pojawily sie dwa wywiady, przy
ktorych trudno sie nie smiac, i to – przy calej sympatii dla nich – z
glownych bohaterow. Dawid Janczyk zapewnial rosyjskich dziennikarzy, ze
zostalby w Chelsea, gdyby nie smierc papieza Jana Pawla II.
Najpierw Dawid Janczyk, ktory 150 razy probowal wracac do profesjonalnej
pilki, przekonywal rosyjskich dziennikarzy, ze zostalby swego czasu
zakontraktowany przez Chelsea, gdyby nie” smierc Jana Pawla II. Do teraz
podejrzewam, ze to jakies nieporozumienie, byc moze dziennikarz zle
zrozumial, bo przeciez trudno wymyslic cos bardziej absurdalnego.
Oddajmy glos pilkarzowi: „Denerwowalem sie, ale mialem wielka nadzieje,
ze zaimponuje Jose Mourinho. Zrobilismy sobie wspolne zdjecie, potem
bylo sniadanie z Romanem Abramowiczem, wlascicielem klubu. Wszyscy
traktowali mnie bardzo dobrze, Chelsea chciala, abym zostal. W tym
czasie jednak zmarl papiez Jan Pawel II. Bylem w szoku, musialem wrocic
do domu” – tlumaczy byly napastnik na lamach rosyjskiego
„Sport-Express”. Kto wie, gdyby nie to tragiczne wydarzenie, moze dzis
nazwisko Janczyka wymienialibysmy jednym tchem obok Terry’ego, Lamparda
i Drogby, ale co zrobic, sila wyzsza.
W podobnym tonie Daniel Sikorski opowiadal ostatnio na lamach „Przegladu
Sportowego” o swojej przygodzie w rezerwach Bayernu Monachium, tyle ze
na szczescie nie wmieszal w to naszego papieza. W skrocie: trenerzy nie
mogli sie go nachwalic, debiut w pierwszej druzynie mogl miec dawno za
soba, gdyby nie formalne niedopatrzenie. Tak wlasciwie, chcialoby sie
dodac, niewiele zabraklo, a dzis to Sikorski, a nie Robert Lewandowski,
gonilby Gerda M�zllera. Ten sam Sikorski, ktory po powrocie do Polski
przez trzy lata strzelil siedem goli.
Nie mam zamiaru dluzej pastwic sie nad Dawidem i Danielem. Fajnie, ze
mogli poogladac wielki futbol z pierwszego rzedu, doceniam tym bardziej,
ze moja „kariera” skonczyla sie gdzies miedzy zerowka a pierwsza klasa
podstawowki, przy trzepaku. Nie lubie tylko zaklamywania rzeczywistosci,
a jeszcze kilkanascie lat temu wielu polskich pilkarzy wystepujacych za
granica bylo w tym prawdziwymi mistrzami. Mieli swietne umiejetnosci,
trenerzy wychwalali ich pod niebiosa, giganci europejskiego futbolu bili
sie o nich, tylko gdzies trawa byla za dluga, pilka niedopompowana i
zamiast na finale Ligi Mistrzow konczylo sie na okregowce. Weszliby z
drzwiami na salony futbolu, ale sily kosmosu sie sprzysiegly i dlatego
brakowalo happy endu. Ile takich historii slyszelismy?
Cale szczescie, ze dzis zyjemy w nieco innej pilkarskiej rzeczywistosci,
a czasy, w ktorych polski gracz byl na Zachodzie glownie tania sila
robocza albo gosciem do ustawiania pacholkow na treningach, to juz
zamierzchla przeszlosc. Za chwile gole Lewandowskiego w Bundeslidze znow
stana sie stalym elementem naszej rzeczywistosci, niczym Karol
Strasburger w „Familiadzie”, a Arkadiusz Milik podpisze (oby!) kontrakt
z Juventusem. Polski napastnik jest juz we Wloszech uznana marka, wiec
jestem przekonany, ze jesli Stara Dama faktycznie go chce, nawet papiez
nie stanie na przeszkodzie…

-Kadziewicz: Stalismy sie zakladnikami wlasnej ligi
Mamy mocna lige, ktora gwarantuje rozwoj sportowy i pieniadze na
przyzwoitym poziomie. Patrzac na zlote medale moich mlodszych kolegow,
bylem jednak przekonany, ze kilku z nich zrobi bardzo duza
miedzynarodowa kariere – pisze w swoim kolejnym felietonie Lukasz
Kadziewicz.
Rynek transferowy w siatkowce nigdy nie jest zamkniety. Niewazne, czy
dopadl nas wirus, czy kryzys gospodarczy. Szefowie klubow nie
odpuszczaja mozliwosci wzmocnienia swojej druzyny. W dzisiejszych
czasach zmienily sie natomiast priorytety samych zawodnikow. Osoba
trenera, poziom sportowy i ambicje klubu sa wazne, jednak stabilizacja
finansowa stala sie podstawowym argumentem przy wyborze pracodawcy przez
siatkarza. Minely czasy, kiedy polska liga byla traktowa przez
zagranicznych agentow i zawodnikow jako jedna z ostatnich opcji wyboru.
Na rynku rzadza Rosjanie, Wlosi czy Azjaci. Jednak to Polska jest
miejscem, gdzie do pieniedzy i poziomu sportowego dochodzi bedace
ewenementem na skale swiatowa zainteresowanie mediow i kibicow.
Kazdy zawodnik, przywozac medal z duzej imprezy, swietuje, liczac, ze
jego agent bedzie w stanie przekuc sukces reprezentacyjny w kontrakt
klubowy opiewajacy na wysokie sumy. Reprezentacja od zawsze byla motorem
napedowym tego interesu. Sport to show, rozrywka i duze pieniadze. To
naczynia polaczone, a kazda ze stron podczas tej rozgrywki probuje ugrac
jak najwiecej dla siebie.
***
Tymczasem mijaja blisko dwa lata od obrony tytulu mistrzow swiata przez
naszych siatkarzy i jestem lekko zaskoczony tym, jak potoczyla sie
historia niektorych zawodnikow. Nikt nie daje gwarancji, ze przez cala
kariere sportowa utrzymasz sie na fali wznoszacej. Kazdy kontrakt i
kolejny sezon to oddzielna historia. Chwile po sukcesie Polakow w
mistrzostwach swiata w 2018 roku w Turynie bylem przekonany, ze to
wlasnie we Wloszech rozpoczyna sie okres prosperity dla wielu graczy.
Dzisiaj obserwujac rynek, widze, ze nie kazdemu sie to udalo. Najlepsze
kluby w Europie nie bija sie o naszych reprezentantow. Dlaczego tak sie
dzieje? Stalismy sie zakladnikami swojej ligi. Mamy nazwiska robiace
wrazenie na polskim podworku, ale nie na europejskich gigantach. Wlosi
wola postawic na Amerykanow czy Serbow, ktorzy tak jak najlepsi Francuzi
czy Niemcy nie maja mocnej ligi w swoich ojczyznach i od poczatku
kariery sa nastawieni na wyjazd z kraju.
PlusLiga to swietny produkt, dlatego polskie ekipy placa swoim
zawodnikom takie stawki, ktorych w skali europejskiej czy swiatowej nasi
siatkarze nie sa w stanie osiagnac. I to nawet nie jest wynik zbyt
wygorowanych oczekiwan zawodnikow. To wlasnie kluby tak bardzo chca ich
u siebie, ze wynagradzaja ponad to, jak sa wycenieni przez rynek. A to
skutkuje okreslona tendencja we wpisywaniu liczby zer do kontraktow
obowiazujacych w calej PlusLidze. Dzis polskie kluby osmielaja sie
zadzwonic do Brazylijczyka Wallace’a z pytaniem, czy chcialby u nas
grac. A jeszcze niedawno zawodnicy Canarinhos byli poza zasiegiem.
***
Mamy mocna lige, ktora gwarantuje rozwoj sportowy i pieniadze na
przyzwoitym poziomie. Patrzac na zlote medale moich mlodszych kolegow,
bylem jednak przekonany, ze kilku z nich zrobi bardzo duza
miedzynarodowa kariere. Probowali Fabian Drzyzga czy Mateusz Bieniek,
ale dzis obaj wracaja. Fabian zdobyl mistrzostwo Grecji i Rosji, ale
okazalo sie to za malo, zeby kontynuowac kariere poza granicami naszego
kraju. Trudne zadanie mial Bieniek, ktory zmagal sie ogromna konkurencja
na srodku siatki oraz z limitem obcokrajowcow w Cucine Lube Civitanova.
Nie podbil Wloch i po jednym sezonie wyladowal w Belchatowie. Po dwoch
sezonach w Rzeszowie, z radarow zniknal Damian Schulz. Mam ogromna
nadzieje, ze w kolejnych rozgrywkach znajdzie nowy klub, ktory pozwoli
mu wyjsc z cienia wlasnej gory i pokaze swoj ogromny potencjal. Swojego
miejsca szukaja Artur Szalpuk i Dawid Konarski. Ani jeden, ani drugi nie
trafi do klubu z europejskiego topu. Mocna pozycje utrzymuje Michal
Kubiak. W Japonii czuje sie wysmienicie, odpowiada mu poziom sportowy,
styl zycia oraz wysokosc kontraktu. Bartosz Kurek to oddzielna historia
i licze, ze na koncu swojej sportowej drogi do zlota mistrzostw swiata
dolozy olimpijski medal.
***
Zupelnie inaczej ostatnie dwa lata wykorzystal Bartosz Bednorz. I piszac
o nim, bije sie w piers. Mial papiery na granie, gdy zaczynal kariere w
Czestochowie. Bylem jednak przekonany, ze jego sportowy sufit jest
zawieszony zdecydowanie nizej. Przeskoczyl oczekiwania wiekszosci
ekspertow, ktorzy otwierali oczy ze zdziwienia, obserwujac jak
wypracowuje sobie miejsce do roli lidera wloskiego zespolu z Modeny. Nie
usiadl na wygodnym krzesle. Grzecznie sie uklonil, podziekowal wszystkim
za wspolprace i ruszyl na wschod, do rosyjskiego Kazania.
Kilku Polakow probowalo podbic lige rosyjska. Wspomniany Drzyzga
zakonczyl miniony sezon z mistrzowskim tytulem w Superlidze, ale to
Bednorz trafil do najwiekszego klubu. Spekulacje na temat wysokosci jego
kontaktu pokazuja, ze Rosjanie potraktowali usmiechnietego blondyna z
Polski jak najwieksza swiatowa gwiazde. Brawo Bartek za ostatnie dwa
sezony! Udowodnij wszystkim, ze nie zawsze trzeba sie obrazac i
wskazywac palcem na krytykow. Mozna ich uciszyc ciezka praca, ktora
zaprowadzila cie na sam szczyt europejskiej klubowej siatkowki. Dlatego
ja dzisiaj siedze cicho i mocno trzymam za ciebie kciuki.

-Parfjanowicz: Wielka szansa Tour de Pologne. Jesli to sie uda,
spogladac na Polske bedzie caly sportowy swiat
Amerykanska telewizja ESPN – poza genialnym „Ostatnim tancem” koszykarzy
Chicago Bulls – kazdego wieczoru pokazuje mecze koreanskiej ligi
baseballowej. Na zywo. Serio.
Liga solidna, w Korei naprawde potrafia grac, ale taka ramowka to
najlepszy dowod, jak bardzo swiat teskni za sportem tu i teraz. Mysle,
ze gdyby w Polsce ustawic kilka kamer na treningach skoczkow w Szczyrku
czy Zakopanem, to tez by sie ogladalo.
Gdyby” wiem, ze tego teraz naduzywamy, ale” gdyby bylo normalnie, to w
sobote ruszaloby moje ukochane Giro d’Italia. Ruszy w pazdzierniku,
takie zyczeniowe myslenie. Po dlugich debatach zwiazano na sznurki nowy
kalendarz World Touru. Mnie sie ta platanina nawet podoba. Juz wiem na
przyklad, ze 26 pazdziernika nie ma mnie dla nikogo. Ostatni etap Giro,
szosty etap Vuelta a Espana z meta na slynnym Col du Tourmalet (srednia
temperatura o tej porze roku to okolo 10 stopni) i – przede wszystkim –
klasyk Paryz – Roubaix. W tak gleboko jesiennym czasie bruki musza byc
mokre, innego wyjscia nie ma. Co to bedzie za niedziela.
Duzym zwyciezca tego przetasowania – choc narzekajacy tez oczywiscie juz
sie zameldowali – jest Tour de Pologne. Pierwszy etapowy wyscig
wznawianego sezonu! Jesli to sie uda, spogladac na Polske bedzie caly
sportowy swiat. A jesli na dodatek Miedzynarodowa Unia Kolarska
przeniesie na inny termin kolidujacy z naszym narodowym wyscigiem klasyk
Mediolan – San Remo – o czym mowi sie coraz glosniej – to bedziemy miec na
starcie prawdziwy kolarski gwiazdozbior.
Jest i kolejna, w tym momencie mocno niedoceniana, korzysc plynaca z tak
wczesnego sierpniowego terminu. Same decyzje UCI tak naprawde niewiele
znacza. O zadnej sportowej imprezie nie ma dzis mowy bez zgody ministra
zdrowia i premiera. Pilkarska ekstraklasa udowodnila, ze trzeba miec
ambitny, spojny plan i swietnie przygotowana komisje medyczna. Czeslaw
Lang taki zespol na trudne czasy tez bedzie musial zebrac i napisac
zupelnie nowy scenariusz. Fakt, ze to u nas odbedzie sie wyscig numer 1,
stanowic powinien wazny argument w negocjacjach na najwyzszym szczeblu.
Mozna sklonic zespoly, by sklady oglosily z duzym wyprzedzeniem, mozna
monitorowac zdrowie wskazanych kolarzy znacznie sprawniej, niz gdyby
podrozowali z wyscigu na wyscig, mozna wreszcie naklonic cale ekipy na
przyjazd do Polski trzy – cztery dni wczesniej, by tu przeszly niezbedne
badania. Bedzie na to czas. To naprawde ma szanse sie udac, chocby
dlatego, ze ponownego otwarcia sezonu chca wszyscy bez wyjatku. UCI,
organizatorzy, zespoly, kolarze – zdeterminowani, by zrodelko do konca
nie wyschlo.
A na razie jeszcze troche kolarstwa retro, bo kilka zdarzen sie zbiega.
Znany sportowy dokumentalista Herbie Sykes naglasnia za granicami akcje
pomocy Ryszardowi Szurkowskiemu. Pisze o najlepszym amatorze wszech
czasow („Eddy Merckx bloku wschodniego”), wspominajac historie z wyscigu
Paryz – Nicea z roku 1974. Organizatorzy zdecydowali sie zlamac zelazne do
tej pory zasady i zaprosic na start reprezentacje Polski, a w niej
Szurkowskiego – mistrza swiata amatorow z Barcelony, dominatora Wyscigu
Pokoju. On – choc z zupelnie innego peletonu, choc bez specjalnych
przygotowan i takiego wsparcia jak zawodowcy – stanal na podium trzech
etapow. Merckx mial potem powiedziec, pewnie pol zartem, pol serio:
„Dobrze, ze ten facet nie moze z nami startowac na stale”.

-Kibic na odwyku. Wszyscy wiemy, ze wybierani przez Brzeczka pilkarze sa
najzwyczajniej w swiecie niekochani
W naszych domach rosna dzieci, ktore za chwile moga nie wiedziec, jak to
jest, kiedy gra pilkarska reprezentacja kraju. Bo ostatnio grala w
listopadzie, a najblizszy mozliwy termin to dopiero wrzesien. Do
polskiego rekordu czasowego uspienia kadry narodowej ciagle jeszcze
daleko, ale jednak marna to pociecha – przyznaje Antoni Bugajski,
dziennikarz i felietonista „Przegladu Sportowego”.
Jesli jesienia rusza rozgrywki Ligi Narodow – no a kto dzisiaj da glowe,
ze tak bedzie, w koncu w czerwcu mialy byc mistrzostwa Europy – na
poczatek czeka nas rarytas, czyli mecz Bialo-Czerwonych z Holandia. Ech,
obejrzaloby sie takie widowisko, podyskutowalo, kto jest lepszy i
dlaczego, poklocilo o oceny dla pilkarzy. Wrazliwy na krytyke Jerzy
Brzeczek mialby zapewne okazje obrazic sie na dziennikarzy jeszcze
bardziej i to niezaleznie od wyniku, bo przeciez juz wszyscy wiemy, ze
wybierani przez niego pilkarze sa najzwyczajniej w swiecie niekochani.
Tacy nieczuli jestesmy!
Tymczasem z kazdym tygodniem chyba wszyscy uzmyslawiamy sobie, jak wazna
jest dla nas druzyna narodowa – ta wygrywajaca i rozczarowujaca, ta
zachwycajaca i irytujaca. Teraz nawet nie ma sie na kogo w tej
reprezentacji wkurzyc, bo jej zycie zamarlo. Lige zostawmy na boku,
czynnikiem integrujacym i skupiajacym powszechna uwage sa jednak
Bialo-Czerwoni. Hibernacja powoduje, ze powstaje poczucie pustki i
niespelnienia. A na tak dojmujace doznanie jest tylko jedno lekarstwo:
reprezentacja Jerzego Brzeczka musi wrocic na boisko, chocby to byla
jeszcze na dlugie miesiace gra tylko przy pustych trybunach. Na
szczescie jest telewizja. Obiecajmy, ze nie marudzilibysmy, chocby
stadionowa akustyka przypomniala czasy zimowych „smieciowych” spotkan na
Riwierze Tureckiej.
Teraz wyglodnialy kibic chetnie przyjalby nawet taka kadrowa chalturke.
A i Brzeczek zapewne rzesko rzucilby sie w wir pracy. No bo ile mozna
siedziec w domu i ogladac mecz Wlochy – Polska (1:1), codziennie
utwierdzajac sie w przekonaniu, ze te wszystkie pismaki to jednak nie
znaja sie na pilce i zawsze tylko szukaja dziury w calym. Kazde nastepne
starcie dostarczaloby mu kolejnych argumentow, a EURO 2020 to dopiero
bylby potezny dowod, zeby sie na wszystkich obrazic.
************
Zamiast ustalania skladu, planowania taktyki, analizowania rywali
Brzeczkowi pozostaje rozmyslanie, czy Zbigniew Boniek tak naprawde
zastanawia sie nad przedluzeniem z nim kontraktu. Zapadla decyzja, ze
prezes bedzie mogl rzadzic w PZPN jeszcze przez rok. Skoro w tak
niespodziewany i pozbawiony ingerencji zwiazkowych dzialaczy sposob
wydluzono mu kadencje, moze powinien wykazac sie empatia i podobnie
potraktowac swojego najwazniejszego pracownika?
Brzeczek ewidentnie ma teraz nad czym rozmyslac calymi dniami, tylko ze
jako selekcjoner wyznaczony byl do innej roboty. Jego zycie zostalo
postawione do gory nogami. Los zwiazal mu rece, nie za bardzo nawet
wiadomo, w jakim kierunku powinien dzialac, bo wiele dotychczasowych
decyzji staje pod znakiem zapytania. Na przyklad ta najmniej istotna, a
jednak organizujaca funkcjonowanie kadry – kiedys zapowiadal, ze o
wyborze podstawowego bramkarza bedzie decydowac w cyklu polrocznym. W
tej chwili brzmi to jak zart. I to takze niczyja wina. Zycie nas
wszystkich okrutnie zaskoczylo.
Ambitny Brzeczek na EURO zapewne chcial wszystkim pokazac, ile naprawde
jest wart on i jego druzyna (a przy okazji, ile sa warci krytykujacy go
dziennikarze), lecz na razie jest uzalezniony nie tylko od stanu
zagrozenia epidemia, ale przy okazji od laski prezesa Bonka. Przeciez
juz nawet w tym najblizszym meczu reprezentacji (bo do konca lipca kadra
juz nie zagra) usiadzie na trenerskiej lawce tylko pod warunkiem, ze
podpisze nowy kontrakt. Tak jak my wszyscy musi sie uzbroic w
cierpliwosc i smetnie odznaczac w kalendarzu kolejne dni bez
reprezentacyjnego meczu.

-50 zagranicznych druzyn chce przyleciec do Polski i trenowac. Pierwsze
zgrupowanie ma sie rozpoczac w lipcu.
Kluby z Cypru, Grecji, Izraela, Indii, czy Zjednoczonych Emiratow
Arabskich zamierzaja przyleciec do naszego kraju. – Pierwsze zgrupowanie
ma rozpoczac sie 25 lipca, ale przyloty sa uzaleznione od kilku kwestii
– mowi Pavlos Antoniou, szef firmy zajmujace sie organizacja pobytu.
W ostatnich latach coraz wiecej zagranicznych zespolow decyduje sie na
przyjazd do Polski na letni oboz. W 2019 roku Olympiakos Pireus, AEK
Ateny, czy Beitar Jerozolima trenowaly nad Wisla oraz rozgrywaly mecze
sparingowe z naszymi druzynami. Wtedy przylecialo do Polski ponad 35
zespolow. Obcokrajowcy chwalili baze sportowa, hotelowa, goscinnosc oraz
bardzo przystepne ceny. Dlatego w 2020 roku znowu wiele druzyn zamierza
ponownie skorzystac z polskiej oferty, a kilka innych zespolow
przyleciec po raz pierwszy.
Pobyt maja juz zaplanowany AEK Ateny, Omonia Nikozja, AEK Larnaka,
Hapoel Beer Szewa, kluby z Wloch (drugi poziom rozgrywkowy), Rumunii,
Indii, czy Zjednoczonych Emiratow Arabskich. – W sumie okolo
piecdziesieciu druzyn chce przygotowywac sie latem w waszym kraju –
zdradza Cypryjczyk Pavlos Antoniou, szef La Bella Tours, ktora od ponad
dekady zajmuje sie organizacja pobytu zagranicznych druzyn w Polsce.
Druzyny na swoje letnie bazy wybraly osrodki w Kielcach, Gniewinie,
Poznaniu, Warszawie, Wroclawiu, czy Katowicach. W ostatnich latach
niektore zespoly przylatywaly juz w czerwcu, obecnie ze wzgledu na
pandemie jest to niemozliwe. Pierwszy oboz ma odbyc sie 25 lipca.
– Niestety na razie musimy poczekac na to, kiedy zostanie wznowiony
regularny ruch lotniczy oraz ustalony terminarz rozgrywek ligowych i
europejskich pucharow na nowy sezon – dodaje Antoniou. Przyjazd silnych
druzyn ligowych bedzie rowniez korzystny dla polskich klubow. W
poprzednim roku miedzy innymi Gornik Zabrze rozegral sparing z AEK
Ateny, a Pogon Szczecin z Olympiakosem Pireus.
——————————————————
Na podstawie: Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl, gazeta.pl, weszlo.com,
90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl, polsatsport.pl
opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *