Dzien dobry – tu Polska – niedziela, 1 września 2019

DZIEN DOBRY – TU POLSKA
SPORTOWY WEEKEND
Rok XVI nr 235 (5165) 1 wrzesnia 2019 r.
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci

KOSZYKOWKA
Polska pewnie pokonala 80:69 Wenezuele w pierwszym meczu mistrzostw
swiata koszykarzy w Chinach.
To bylo pierwsze od 52 lat spotkanie reprezentacji Polski na imprezie
tej rangi. Debiutujacy na MS kadrowicze trenera Mike’a Taylora tremy
jednak nie pokazali i byli wyraznie lepsi od mistrza Ameryk z 2015 roku.
Najlepszym strzelcem z 16 punktami (plus 9 zbiorek) byl rezerwowy Michal
Sokolowski, 15 dolozyl Mateusz Ponitka. Ze swietnej strony pokazal sie
takze doswiadczony center Adam Hrycaniuk (po 10 punktow i zbiorek).
Skonczylo sie pozytywnie, ale zaczelo sie nerwowo i dosc zaskakujaco.
Reprezentacja Wenezueli w eliminacjach mogla „pochwalic” sie kiepska
skutecznoscia rzutow z obwodu (27%), a tymczasem po kilku minutach meczu
z Polska koszykarze z Ameryki Poludniowej mieli na koncie 5 oddanych i 5
celnych zza luku. Heisslerowi Guillentowi udalo sie nawet trafic z
dziewieciu metrow w ostatniej sekundzie czasu na rozegranie akcji. Po
celnej probie Pedro Chourio Wenezuelczycy prowadzili juz 19:12, ale
bialo-czerwoni blyskawicznie zmniejszyli straty i jeszcze w pierwszej
kwarcie zdolali doprowadzili do remisu. Pierwsza trojke w historii
wystepow Polski na MS (w poprzednim w 1967 roku jeszcze nie
obowiazywaly) trafil A.J. Slaughter.
Polacy dobrze bronili w strefie podkoszowej, a sami umieli dostac sie
pod obrecz, gdzie Wenezuelczycy nie mieli zadnego wysokiego stanowiacego
zagrozenie. Swietna zmiane dal sprytny i waleczny Michal Sokolowski – na
przelomie dwoch poczatkowych cwiartek zdobyl 9 punktow. Dobrze spisywal
sie takze inny byly juz zawodnik Stelmetu Enea BC Zielona Gora Adam
Hrycaniuk. Polski srodkowy nie tylko sam kilka razy zapunktowal i
stawial twarde zaslony, ale takze obslugiwal scinajacych pod obrecz
kolegow. Po jednej z takich kombinacji z wykonczeniem Ponitki bylo juz
36:28. A po akcji 2+1 Ponitki nawet 44:34.
Zespol trenera Mike’a Taylora mial swietny fragment trzeciej czesci, gdy
od stanu 48:44 doprowadzil do az 14-punktowej przewagi (60:46). To byly
dobre chwile dla Hrycaniuka, ktory robil w zasadzie to, co powinien
robic z rywalami bez srodkowego, czyli przestawial ich pod obrecza. Za
szybki dla przeciwnika byl wymuszajacy liczne faule Ponitka, trojke
trafil grajacy tylko kilka chwil Karol Gruszecki. Problem stanowily
jednak zbiorki ofensywne Wenezuelczykow, ktorzy po kazdym niecelnym
rzucie walczyli jak lwy.
Podobnie zreszta bylo takze w innych miejscach boiska – defensywa na
calym placu starali sie spowolnic ataki Polakow. Czasem udawalo sie w
ten sposob zmusic do bledu, ale jednak najczesciej polscy rozgrywajacy
byli przygotowani na wyprowadzanie pilki pod presja. Ze swietnego
rozbicia obrony na calym boisku wziela sie w polowie ostatniej czesci
czysta pozycja na obwodzie dla Adama Waczynskiego, a po chwili trojka
entuzjazm przeciwnika totalnie zgasil Aaron Cel. Przy wyniku 73:57
cztery minuty przed koncem emocje wlasciwie sie skonczyly. Tym bardziej,
ze skutecznosc Latynosow zza luku spadla do poziomu, ktorego sie na
poczatku spodziewalismy – skonczyli z 26 % (8/31).
Polska z Chinami zmierzy sie w poniedzialek 1 wrzesnia, a dwa dni
pozniej na zakonczenie fazy grupowej z WKS.
Polska – Wenezuela 80:69 (22:24, 22:12, 16:15, 20:18)
Polska: Aleksander Balcerowski (0), Michal Sokolowski (16), Aaron Cel
(12), A.J. Slaughter (7), Mateusz Ponitka (15), Adam Waczynski (13),
Dominik Olejniczak (0), Kamil Laczynski (0), Karol Gruszecki (3), Adam
Hrycaniuk (10), Lukasz Koszarek (2), Damian Kulig (2).

SIATKOWKA
Hiszpania pokonana! Polskie siatkarki w cwiercfinale ME
W meczu 1/8 finalu mistrzostw Europy polskie siatkarki pokonaly w Lodzi
Hiszpanie 3:0 i wywalczyly awans do cwiercfinalu. Rywalem podopiecznych
trenera Jacka Nawrockiego w tej fazie turnieju bedzie reprezentacja Niemiec.
W premierowej odslonie, po wyrownanym poczatku (7:7), inicjatywe
przejely reprezentantki Polski. Trudna zagrywka, skuteczna gra w
ofensywie, ale tez liczne bledy wlasne rywalek pozwalaly powiekszac
punktowy dystans (14:11, 18:14). W koncowce gospodynie utrzymaly
przewage i wygraly 25:20. Seta skutecznym atakiem zakonczyla Malwina
Smarzek-Godek.
Druga partia rozpoczela sie od zaskakujacej przewagi Hiszpanek (0:3,
1:5). Polki szybko odrobily straty, po zagrywce Natalii Medrzyk uzyskaly
nawet przewage (9:8), ale srodkowa czesc seta znow nalezala do rywalek
(12:16). Zrobilo sie nerwowo, ale Polki zlapaly wlasciwy rytm i zdolaly
wyjsc z opresji (18:18). Kilka waznych akcji skonczyla Smarzek-Godek,
ktora popisala sie rowniez asem serwisowym (20:18). Pilke setowa
wywalczyla punktowa zagrywka Agnieszka Kakolewska, a w kolejnej akcji
Smarzek-Godek skonczyla atak z prawego skrzydla (25:20).
Dwa pierwsze sety padly lupem gospodyn, ale Hiszpanki nie zamierzaly
skladac broni. W trzecim secie toczyly wyrownana walke, prezentujac
kilka udanych akcji w obronie. Polki odskoczyly po dwoch asach
serwisowych Magdaleny Stysiak (14:11). Tej przewagi juz nie oddaly, a w
koncowce spokojnie zmierzaly po zwyciestwo. Stysiak skutecznym atakiem z
prawego skrzydla wywalczyla pilke meczowa (24:18), a serwis rywalek w
siatke (25:19) zakonczyl to spotkanie i przygode hiszpanskich siatkarek
z mistrzostwami Europy.
W fazie grupowej ME 2019 reprezentacja Polski pokonala kolejno Slowenie
(3:0), Portugalie (3:0) oraz Ukraine (3:1), przegrala w starciu z
Belgijkami 2:3, ale w ostatnim meczu niespodziewanie wygrala z
wicemistrzyniami swiata Wloszkami 3:2. Bialo-czerwone zajely drugie
miejsce w grupie i uniknely w 1/8 konfrontacji z Rosja. Po pokonaniu
Hiszpanii, rywalem siatkarek trenera Nawrockiego w walce o polfinal
bedzie reprezentacja Niemiec, ktora w 1/8 finalu pewnie pokonala
Slowenie 3:0. Spotkanie Polska – Niemcy zostanie rozegrane w srode 4
wrzesnia w Lodzi.
Polska – Hiszpania 3:0 (25:20, 25:20, 25:19)

PILKA NOZNA
EKSTRAKLASA
6 kolejka
Pogon Szczecin-Wisla Plock 1-2
7 kolejka
Arka Gdynia-Gornik Zabrze 1-0
Korona Kielce-Jagiellonia Bialystok 0-2
Piast Gliwice-Lechia Gdansk 1-2
Wisla Krakow-Zaglebie Lubin 4-2
Wisla Plock-LKS Lodz 2-1
Lech Poznan-Cracovia 1-2
Slask Wroclaw-Pogon Szczecin 1-1
Legia Warszawa-Rakow Czestochowa 3-1
1.Slask 15pkt
2.Jagiellonia 14pkt
3.Pogon 14pkt
4.Legia 13pkt
5.Cracovia 13pkt
6.Lech 11pkt
7.Piast 11pkt
8.Wisla Krakow 10pkt
9.Gornik Zabrze 10pkt
10.Lechia 10pkt
11.Wisla Plock 7pkt
12.Rakow 6pkt
13.Zaglebie Lubin 5pkt
14.Arka 5pkt
15.LKS 4pkt
16.Korona 4pkt

-Pilkarska Gdynia w koncu moze swietowac. Po 109 dniach przerwy
zawodnicy Arki wygrali mecz w Ekstraklasie. Zolto-niebiescy pokonali
Gornika Zabrze 1:0 po zlotym golu Davita Skhirtladze.
Kibice Arki ligowego zwyciestwa wyczekiwali, jak male dziecko pierwszej
gwiazdki w Wigilie. Struna powoli zaczynala sie przeciagac, nerwowosc
wiec rosla. Zolto-niebiescy zamykali tabele i nic nie zwiastowalo, ze w
najblizszym czasie w ich postawie moze dojsc do wyraznych zmian.
Te dokonaly sie najpierw w tygodniu, gdy zespol zasilil pewien
obcokrajowiec, ktory zdazyl juz w Gdyni dorobic sie statusu czlowieka
nie do zastapienia. To dzieki niemu juz przeciwko Gornikowi Zabrze Arka
opanowala srodek pola.
Cokolwiek o wyjsciowym skladzie gdynian na ten mecz by powiedziec,
jezyczkiem u wagi byl jeden czlowiek – Marko Vejinovic. Szefostwo
gdynskiego klubu dokonalo, wydaje sie, niemozliwego, ponownie sciagajac
holenderskiego mocarza nad polskie morze. Niech na wyobraznie dziala
chocby fakt, ze zdecydowanie lepiej placace Zaglebie Lubin nie mialo juz
zamiaru przebijac oferty kontraktowej zolto-niebieskich, ktora okreslono
na jedna z lepszych w calej lidze.
Wystarczylo kilka minut, by przekonac sie, ze Vejinovic kolegow z
zespolu i rywali przewyzsza co najmniej o klase. Spokoj w rozegraniu,
boiskowa madrosc, podania wrecz na czubek nosa – ochy i achy wobec
Holendra byly w pelni uzasadnione, a Arka czula sie wyraznie pewniejsza,
majac go u swojego boku.
Nie wszystko jednak tego wieczoru funkcjonowalo jak nalezy. Z banicji na
to spotkanie wrocil bowiem duet niezwykle doswiadczonych na ligowym
podworku bocznych obroncow. Do lask trenera Jacka Zielinskiego powrocil
zarowno Adam Marciniak, jak i Damian Zbozien.
Tego dnia obaj byli najslabszymi ogniwami Arki. Kolejnym, ktorego temat
przewijal sie przez ostatnie tygodnie, byl napastnik. Pokladow nadziei
poki co nie spelnia sprowadzony Fabian Serrarens, dlatego tez trener
Zielinski tym razem postawil na Davita Skhirtladze. Gruzin przed
tygodniem uratowal honor zespolu, wchodzac z lawki i zdobywajac jedynego
gola w meczu z Cracovia. Przeciwko Gornikowi zagral wiec w nagrode.
Nagrode, ktora po raz kolejny spozytkowal we wlasciwy sposob. Od
poczatku meczu byl aktywny, czego w stosunku do jego poprzednika w tym
sezonie powiedziec nie mozna bylo. Ruchliwosc to jedno, lecz gdy po jego
zwycieskim strzale widowni na trybunach gdynskiego stadionu spadl wielki
kamien z serca, to nalezy przyznac, ze na pytanie: „Czy Arka ma w ogole
napastnika?” Skhirtladze powiedzial: „Sprawdzam!”.
Pilkarze Arki i jej szkoleniowiec moga wiec wziac gleboki oddech. Powrot
Vejinovicia zapowiada tez, ze powietrza w Gdyni nie powinno juz tak
czesto brakowac.

-Pilkarze Lechii wreszcie przerwali serie meczow bez wygranej i pokonali
na wyjezdzie Piasta Gliwice 2:1. Gra nie byla idealna, chociaz zalazki
poprawy widac wyraznie. Najwazniejsze sa trzy punkty, dzieki czemu
gdanski zespol w dobrych nastrojach spedzi przerwe reprezentacyjna.
Przesuniecie Haraslina na szpice sprawilo, ze gra na polowie rywala byla
zwawsza. Slowak pokazywal sie do gry, czesto zmienial pozycje i, co
najwazniejsze, dochodzil do sytuacji strzeleckich. Co z tego, skoro
brakowalo mu wykonczenia. A to minimalnie spoznil sie do pilki po
podaniu Zarko Udovicicia (po swietnej akcji Slawomira Peszki), a to jego
strzal zablokowal obronca.
W poczynaniach Lechii rzucala sie w oczy jeszcze jedna rzecz, ktora
znacznie ulatwiala zadanie zawodnikom Piasta. Srodkowi pomocnicy gosci
niemal za kazdym razem przyjmowali pilke w kierunku wlasnej bramki. To
przeszkadzalo w szybkim napedzaniu akcji i odbieralo gdanskiemu
zespolowi element zaskoczenia.
To byl minus bardzo defensywnego ustawienia srodkowej linii, ale zostal
przy tym spelniony jego podstawowy cel. Lechia dosc latwo radzila sobie
bowiem z rozbijaniem atakow Piasta. Gospodarze w pierwszej polowie mieli
tak naprawde tylko jedna okazje do zdobycia bramki, jednak po strzale
Gerarda Badii fantastyczna interwencja popisal sie niezawodny Dusan
Kuciak. Poza ta sytuacja organizacja gry defensywnej gdanskiego zespolu
mogla sie podobac.
Przy tym wszystkim wydawalo sie, ze do przerwy Lechia nie wycisnela
maksimum ze swojej gry, gdyz spokojnie mogla prowadzic. Cel udalo sie
zrealizowac dopiero na poczatku drugiej polowy. Na strzal zza pola
karnego zdecydowal sie Peszko. Pilka poszla jeszcze po nodze jednego z
obroncow Piasta, co kompletnie zmylilo Placha. Skrzydlowy Lechii zdobyl
wiec bramke w drugim kolejnym meczu, potwierdzajac, ze powoli wraca do
naprawde wysokiej dyspozycji.
Od tego momentu goscie cofneli sie do dosc rozpaczliwej obrony,
brakowalo przytrzymania pilki, wyprowadzenia kontratakow. Nie wygladalo
to dobrze i pachnialo wyrownaniem. Pomocna dlon wyciagnal w tym momencie
obronca Piasta Tomas Huk, ktory w fatalny sposob stracil pilke na rzecz
Artura Sobiecha (zmienil Peszke). Napastnik Lechii pociagnal pod pole
karne, pilka po jego plaskim uderzeniu odbila sie od slupka, a
nadbiegajacy Udovicic nie mial problemow z celna dobitka. Z pewnoscia
byla to jedna z najlatwiejszych bramek w karierze Serba, ale powinna
dobrze wplynac na jego pewnosc siebie w kolejnych wystepach. Bo gdanski
zespol bardzo potrzebuje skutecznego Udovicicia.
Ten gol absolutnie nic nie zmienil w grze Lechii. Wciaz byla to „obrona
Czestochowy”, a po przejeciu w rozegraniu pilki dominowala panika.
Bardzo duzo roboty mial Kuciak, na dodatek w jednej z sytuacji pechowa
interwencje we wlasnym polu karnym zaliczyl Michal Nalepa. Obronca
Lechii nie trafil glowa w pilke, ktora przypadkowo odbila sie od jego
ramienia (a moze barku?). Sedzia Pawel Raczkowski po analizie VAR
zdecydowal sie na podyktowanie „jedenastki” (mozna z ta decyzja
polemizowac), ktora na gola zamienil Jorge Felix.
Koncowka byla niezwykle nerwowa, Piast mial swoje szanse na wyrownanie,
jednak ostatecznie wynik nie ulegl zmianie. Gdanszczanie przelamali wiec
impas i w koncu wygrali mecz. Byly w nim zalazki starej, dobrej Lechii z
poprzedniego sezonu, jednak w grze do poprawy jest jeszcze sporo.

-Szlagier bez rozstrzygniecia. Pogon Szczecin w upale wszystkie sily
stracila w pierwszej polowie.
Portowcy nie wykorzystali kolejnej szansy, zeby wskoczyc na fotel lidera
ekstraklasy. W meczu na szczycie zremisowali na wyjezdzie ze Slaskiem
Wroclaw 1:1.
– Slask nie przegral zadnego meczu, a warto zauwazyc, ze grali z dobrymi
zespolami. Dlatego w pelni zasluzenie znajduja sie na czele ligowej
tabeli – komplementowal przeciwnika trener Pogoni Kosta Runjaic.
We Wroclawiu spotkaly sie dwie rewelacje poczatku sezonu w ekstraklasie,
dlatego stawka niedzielnego meczu byl fotel lidera. Portowcy przy okazji
chcieli udowodnic, ze poniedzialkowa porazka na wlasnym stadionie z
Wisla Plock 1:2 byla po prostu wypadkiem przy pracy.
Do skladu wrocily gwiazdy: pomocnik Zwonimir Kozulj i obronca Benedikt
Zech, ktorzy w ostatnim czasie zmagali sie z kontuzjami.
Juz w pierwszej akcji meczu okazalo sie jednak, ze Zech bedzie
potrzebowal jeszcze troche czasu, zeby wrocic do optymalnej dyspozycji.
W 4. minucie na prawej stronie uciekl mu Lubambo Musonda. Zawodnik z
Zambii dosrodkowal w pole karne, a tam pilke do siatki skierowal Robert
Pich. Slowak co prawda nieczysto trafil w pilke, ale jego niespodziewany
kiks po prostu zaskoczyl interweniujacego Dante Stipice.
Pogon na szczescie sie nie poddala i przejela inicjatywe. W 20. minucie
Adam Buksa wykorzystal blad defensywy Slaska i sprytnym lobem pokonal
wroclawskiego bramkarza. Sedzia po analizie VAR anulowal jednak bramke,
poniewaz napastnik portowcow znajdowal sie na pozycji spalonej.
Decyzja arbitra podraznila Bukse, ktory zaledwie dwie minuty pozniej
przejal pilke w srodku pola, precyzyjnie kropnal z prawie 30 metrow i
utonal w ramionach szczesliwych kolegow. Pogoni nalezaly sie oklaski za
determinacje i zdominowanie Slaska, a gdyby w koncowce pierwszej polowy
lepiej uderzyl Santeri Hostikka, to portowcy mogli schodzic na przerwe z
prowadzeniem.
W drugiej polowie tempo meczu drastycznie spadlo i 25 tys. kibicow nie
zobaczylo zbyt wielu podbramkowych sytuacji. Delikatna przewage mial
Slask, ktory probowal wykorzystac kilka niefrasobliwych zagran gosci,
ale nie przelozyl tego na zadne konkretne zagrozenie.
Mecz zakonczyl sie remisem. Slask utrzymal fotel lidera, Pogon spadla na
trzecia pozycje (za Jagiellonie Bialystok). Teraz w rozgrywkach
ekstraklasy zacznie sie dwutygodniowa przerwa reprezentacyjna.

-Krzysztof Stanowski: Wolne czwartki [FELIETON]
Ze zlych wiadomosci – z krajow, ktore przez ostatnie trzy lata nie mialy
druzyny w fazie grupowej europejskich pucharow zostaly juz tylko Polska,
Gibraltar, Sudan oraz Ekwador, przy czym te dwa ostatnie jak wiadomo w
Europie nie sa, co je troche wstrzymywalo. Mowiac krotko, jestesmy
prawie najgorsi na kontynencie, a od bycia najgorszymi w stu procentach
ratuje nas wylacznie fakt, ze nikt jeszcze nie zdecydowal sie na
organizacje turnieju outsiderow – pisze Krzysztof Stanowski w felietonie
dla „Przegladu Sportowego”.
Z dobrych wiadomosci – czwartki wolne. Przy obecnym nagromadzeniu meczow
pilkarskich, przy ekstraklasie grajacej przez wiekszosc tygodnia i Lidze
Mistrzow we wtorki i srody, taki wolny czwartek przyda sie jak
najbardziej, chociazby po to, zeby przypomniec sobie twarze dzieci.
Zapalency dalej beda mogli wlaczyc Quarabag czy Slovan Bratyslawa, ale
tzw. normalsi bez wyrzutow sumienia pojda wtedy na spacer. Czwartki z
futbolem byly nam wiec potrzebne tak samo, jak Carlitos Vukoviciowi, a
Kulenoviciowi pilka.
Ze zlych wiadomosci – z krajow, ktore przez ostatnie trzy lata nie mialy
druzyny w fazie grupowej europejskich pucharow zostaly juz tylko Polska,
Gibraltar, Sudan oraz Ekwador, przy czym te dwa ostatnie jak wiadomo w
Europie nie sa, co je troche wstrzymywalo. Mowiac krotko, jestesmy
prawie najgorsi na kontynencie, a od bycia najgorszymi w stu procentach
ratuje nas wylacznie fakt, ze nikt jeszcze nie zdecydowal sie na
organizacje turnieju outsiderow i dzieki temu moze nam sie jeszcze cos
wydawac. Z kolei drugi raz z rzedu do Ligi Europy awansowal Dudelange i
wiele osob z tego pokpiwa, a przeciez sympatyczni Luksemburczycy sa
zywym przykladem, ze w futbolu nie o kase chodzi, ale o rozsadek i
znajomosc tematu. Moze to sie na przyklad wydac Dariuszowi Mioduskiemu
podejrzane, ale prosze sobie wyobrazic, ze zatrudniono tam trenera,
ktory w przeszlosci – nie zgadniecie – byl trenerem. Otoz pan Emilio
Ferrera pracuje w zawodzie od 1999 roku, szkolil mezczyzn, a nie
kobiety, nikt nie wyrzuca go z samolotow, bo zachowuje sie jak normalny
czlowiek, licencji szkoleniowej nie odebral w tym roku. Mozna wiec
uznac, ze nie ma on zadnych punktow stycznych z panami Jozakiem,
Klafuriciem, Sa Pinto oraz Vukoviciem. Pan Ferrera zastapil na
stanowisku trenerskim Dino Toppmoellera, ktory przepracowal pelne trzy
lata – co z kolei oznacza, ze nie znajdziemy tez wielu wspolnych punktow
miedzy prezesem Dudelange i prezesem Legii. Moze wiec – taka moja
niesmiala propozycja – zamiast nasladowac Bayern Monachium, sprobujmy
najpierw nasladowac Dudelange.
Mecz Legii w Glasgow przyprawil Aleksandara Vukovicia o nieskrywana
dume. Powiedzial, ze jego zespol odpadl z godnoscia, gral odwaznie, ale
zabraklo skutecznosci. Moim zdaniem odwaznie to Legia zagrala kilka lat
temu z Celtikiem Glasgow, gdy raz po raz szturmowala, skrzydlami sunal
atak za atakiem, a bramkarz rywali byl bliski placzu. Jesli wiec wtedy
widzialem odwage, to teraz byla bojazn totalna, ktora wcale nie
przelozyla sie na niewykorzystane sytuacje, tylko na glupie straty,
kopanie po autach, brak umiejetnosci utrzymywania sie przy pilce i
niemalze zerowe zagrozenie w ofensywie. Trudno o bardziej jalowe
spotkanie, ale jesli Vukoviciowi sie podobalo, to widocznie dalej trzyma
sie slow wypowiedzianych po rownie jalowym meczu ze Slaskiem Wroclaw:
j”Jesli to wam sie nie spodobalo, to nic wam sie nie spodoba”.
Cala rywalizacja z Rangersami sprowadzala sie do tego, kto strzeli
jednego gola, ale tutaj duzy uklon ze strony Legii w kierunku rywali, ze
przez 160 minut tej rywalizacji postanowila trzymac na boisku
najgorszego z trzech napastnikow, jakim dysponowala. W zasadzie sytuacja
jest blizniacza do tej sprzed roku, kiedy z kolei uznano, ze najlepszy
obronca (Artur Jedrzejczyk) wcale nie musi grac, a nawet grac nie
powinien. Sa wiec elementy absolutnie niezmienne: co roku Legia
przystepuje do pucharowej przygody z trenerem, przy ktorym mozna
postawic jakies piecdziesiat znakow zapytania i bez czolowego pilkarza,
ktory jest sekowany.
A na koniec wielkie zdziwienie.

I LIGA
6 kolejka
Wigry Suwalki-Nieciecza 1-0
Stal Mielec-Miedz Legnica 1-0
7 kolejka
Olimpia Grudziadz-Warta Poznan 2-1
Nieciecza-Podbeskidzie 2-2
Stomil Olsztyn-Zaglebie Sosnowiec 1-3
Radomiak Radom-Sandecja Nowy Sacz 1-0
Jastrzebie-Odra Opole 2-0
Chojniczanka-Tychy 1-1
Miedz Legnica-Wigry Suwalki 2-1
Puszcza Niepolomice-Stal Mielec 0-1
Belchatow-Chrobry Glogow 1-2
1.Stal Mielec 16pkt
2.Miedz 13pkt
3.Warta 13pkt
4.Wigry 11pkt
5.Radomiak 11pkt
6.Podbeskidzie 11pkt
7.Zaglebie Sosnowiec 10pkt
8.Jastrzebie 10pkt
9.Belchatow 10pkt
10.Nieciecza 10pkt
11.Tychy 10pkt
12.Stomil 10pkt
13.Puszcza 10pkt
14.Olimpia Grudziadz 9pkt
15.Sandecja 7pkt
16.Chojniczanka 8pkt
17.Chrobry 4pkt
18.Odra 2pkt

FORMULA 1
GP Belgii: Kubica zajal 17. miejsce. Pierwsze zwyciestwo Leclerca
Robert Kubica (Williams) zajal ostatnie, 17. miejsce w wyscigu Formuly 1
o Grand Prix Belgii na torze Spa-Francorchamps, trzynastej rundzie
mistrzostw swiata. Zwyciezyl Monakijczyk Charles Leclerc (Ferrari).
Niedzielny wyscig zaczal sie wielkim rozczarowaniem dla dziesiatek
tysiecy holenderskich kibicow, ktorzy przyjechali do Belgii dopingowac
do walki swojego idola Maxa Verstappena z Red Bulla. Byl on jednym z
kilku kandydatow do miejsc na podium, ale jazde pechowo zakonczyl tuz po
starcie. Juz na pierwszym prawym zakrecie doszlo do kolizji Holendra z
Finem Kimi Raikkonenem (Alfa Romeo). W bolidzie Verstappena doszlo do
uszkodzenia przedniego zawieszenia i kierowca musial sie wycofac.
Jeszcze na tym samym pierwszym okrazeniu, z wyscigu awaria wyeliminowala
Hiszpana Carlosa Sainza Jr (McLaren).
Robert Kubica, ktory startowal ze strefy serwisowej jechal na ostatniej,
18. pozycji, przed nim byl jego partner z teamu Brytyjczyk George Russell.
Jako pierwszy z czolowej czworki na zmiane opon zdecydowal sie Vettel.
Po zmianie wyjechal na tor na piatej pozycji, ale majac swieze opony
zdecydowanie przyspieszyl i zaczal gonic rywali, ktorych opony byly juz
mocno zniszczone. Na czterech Vettel okrazeniach nadrobil kilka sekund
nad partnerem z teamu i gdy ten zjechal do serwisu i wrocil na tor,
Niemiec byl przed nim. Ale kierownictwo ekipy Ferrari widzac, ze Leclerc
jest tego dnia od partnera znacznie szybszy wydalo „team orders” i
Vettel przepuscil Leclerca.
Czterokrotny mistrz swiata Vettel w niedziele rzeczywiscie nie mial
swojego dnia. Po spadku na druga pozycje szybko dogonil i wyprzedzil go
Hamilton, kilka okrazen pozniej uczynil to Bottas. Ostatecznie Niemiec
zajal w wyscigu czwarte miejsce ze strata ponad 26 s do Leclerca.
Na ostatnich kilku okrazeniach (w sumie kierowcy przejechali ich 44),
Leclerc stoczyl zacieta walke z Hamiltonem. Obronca tytulu poczatkowo
mial do kierowcy z Monako prawie 7 s straty, ale z kazdym okrazeniem
dystans zmniejszal i na dwa przed meta jechal tuz za Monakijczykiem
bedac chwilami tylko o 0,5 s za jego plecami.
Leclerc jednak pokazal klase mistrza. Nie dal sie wyprzedzic, nie
popelnil zadnego bledu i odniosl pierwsze w karierze zwyciestwo.
Kubica praktycznie do konca jechal na 18. pozycji, na 17. awansowal na
ostatnim okrazeniu dzieki temu, ze z toru wypadl Wloch Antonio
Giovinazzi (Alfa Romeo).
Team Ferrari potrzebowal w tegorocznym sezonie az trzynastu wyscigow, by
w koncu pokonac Mercedesa i wygrac. To zasluga Leclerca, choc poczatkowo
o pierwsze zwyciestwo we wloskiej ekipie mial sie postarac Vettel.
Monakijczyk po przekroczeniu mety na Spa-Francorchamps w koncu mogl
powiedziec „do trzech razy sztuka”, gdyz wczesniej byl juz bliski
wygranej w Bahrajnie i Austrii.
Kolejna 14. runda MS Formuly 1 – GP Wloch zostanie rozegrana 8 wrzesnia
na torze Monza.

ZUZEL
W ostatni dzien sierpnia na torze w Teterow odbylo sie Grand Prix
Niemiec. Zawody zdecydowanie nalezaly do reprezentantow Polski. Z
pierwszego miejsca cieszyl sie bowiem Maciej Janowski, a rywalizacje tuz
za nim ukonczyl Bartosz Zmarzlik. Podium uzupelnil Matej Zagar.
Wyniki:
1. Maciej Janowski (2,2,2,2,2,3,3) 16
2. Bartosz Zmarzlik (3,2,2,3,2,2,2) 16
3. Matej Zagar (3,3,1,3,1,3,1) 15
4. Niels Kristian Iversen (2,3,1,2,3,2,0) 13
5. Emil Sajfutdinow (0,0,3,3,3,1) 10
6. Leon Madsen (3,1,2,0,3,1) 10
7. Fredrik Lindgren (1,1,3,2,2,0) 9
8. Patryk Dudek (0,3,3,1,1,0) 8
9. Antonio Lindbaeck (3,2,2,0,1) 8
10. Artiom Laguta (1,2,0,3,2) 8
Klasyfikacja generalna Speedway Grand Prix po 7 z 10 rund:
1. Bartosz Zmarzlik – 85
2. Leon Madsen – 85
3. Emil Sajfutdinow – 78
4. Fredrik Lindgren – 72
5. Martin Vaculik – 72
6. Patryk Dudek – 70
7. Maciej Janowski – 67
8. Artiom Laguta – 57
9. Niels Kristian Iversen – 54
10. Matej Zagar – 52
11. Janusz Kolodziej – 50
EKSTRALIGA
Runda Finalowa:
I runda finalowa – polfinaly:
1 wrzesnia 2019 (niedziela):
Czestochowa – Leszno 38:52
Zielona Gora – Wroclaw 48:42

LEKKOATLETYKA
Mityng w Berlinie: Rekord zyciowy Swobody, wygrana Malachowskiego.
Ewa Swoboda podczas mityngu ISTAF w Berlinie wygrala bieg na 100 m w
czasie rekordu zyciowego 11,07. Szybciej w historii z Polek pokonala ten
dystans tylko Ewa Kasprzyk – 10,93. Konkurs rzutu dyskiem wygral Piotr
Malachowski, a Piotr Lisek byl trzeci w tyczce.
Swoboda wygrala rywalizacje sprinterek poprawiajac „zyciowke” o 0,05. Do
rekordu kraju, ktory od ponad 33 lat nalezy do Ewy Kasprzyk, zabraklo
jej 0,14. Na liscie najszybszych Polek Swoboda wyprzedzila za to – jak
poinformowal PZLA – Irene Szewinska, ktorej najlepszym rezultatem na 100
m bylo 11,13.
Polka w stolicy Niemiec wyprzedzila Brytyjke Ashe Philip – 11,10 oraz
Chinke Xiaojing Liang – 11,13. Swoboda pobiegla rowniez w sztafecie
4×100 i wspolnie z Kamila Ciba, Katarzyna Sokolska i Marika
Popowicz-Drapala wynikiem 43,45 zajely czwarte miejsce. Wygraly Niemki –
41,67.
W rzucie dyskiem triumfowal Malachowski, ktory w najlepszej, piatej
probie osiagnal 65,17. Drugi byl mistrz globu sprzed dwoch lat Litwin
Andrius Gadzius – 64,51 m, a trzeci Niemiec David Wrobel – 63,43.
Robertowi Urbankowi wynik 62,87 wystarczyl do piatej pozycji, a stawke
dziewieciu uczestnikow zamknal mistrz olimpijski z Rio de Janeiro,
Niemiec Christoph Harting – 60,06.
Dwoch bialo-czerwonych zaprezentowalo sie rowniez w skoku o tyczce –
Piotr Lisek pokonal 5,70 i zajal trzecia lokate, a Robert Sobera z
rezultatem 10 cm gorszym byl siodmy.
Zwyciezyl mistrz Europy Szwed Armand Duplantis, przed liderem
tegorocznej listy swiatowej Amerykaninem Samem Kendricksem – obaj po
5,80. Szosta w pchnieciu kula byla ubiegloroczna mistrzyni Europy
Paulina Guba – 17,59. Triumfowala Kanadyjka Britanny Crew, a wynikiem
19,28 ustanowila rekord kraju.
Takze szosty w zmaganiach oszczepnikow byl Hubert Chmielak. W najlepszym
rzucie uzyskal 78,97. Wygral niemieckim mistrz swiata Johannes Vetter –
85,40

Na podstawie: sport.pl, wp.pl, Onet.pl, wyborcza.pl, interia.pl,
gazeta.pl, weszlo.com, 90minut.pl, pilkanozna.pl, przegladsportowy.pl,
polsatsport.pl opracowal Reksio.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *