Dzien dobry – tu Polska – czwartek, 6 czerwca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 151 (5180) 6 czerwca 2019 r.

Z pewna taka niesmialoscia…
–i delikatna nadzieja odnotowuje w dzisiejszej gazetce nowa sile na
politycznym rynku Sile, w ktorej, jak okrzepnie, upatruje to, czego do tej
pory nie bylo: opozycji zdolnej wyrzucic PiS tam, gdzie jego miejsce, czyli
na smietnik historii, a te wszystkie farfocle z Platforma, Nowoczesna,
Wiosna-potraktowac lagodnie, ale trzymac zdala od wladzy. Nazywa sie ten
nowy twor SAMORZADNA RZECZPOSPOLITA” i powstal w Gdansku w 30 rocznice
wygrana przez „Solidarnosc” wyborow, ktore przegnaly komunizm, wiec moze
tym razem uda sie to samo zrobic nie tylko z PiS-em, ale i z cala polska
rzeczywistosc polityczna, czyli wrecz Zmowa Petakow, ktorych wyhodowalismy
sobie przez 30 lat, pozwoliwszy im wlezc na obywatelskie glowy. Samorzad
to jedyna powazna struktura, jaka nam jeszcze zostala. To dzieki samorzadom
lokalnym, a nie panstwu Polska rozkwitla i jest jaka jest. Bo samorzady
grupuja powaznych ludzi, a nie gowniarzy-jak struktury panstwowe. Kaczynski
dobrze to wie i nie znosi obywatelskiej niezaleznosci, bo jest chorobliwie
zadny wladzy dla siebie. A w samorzadach- od tych najbardziej lokalnych: w
solectwach, gminach, miastach, metropoliach-wszedzie naogol mamy madrych,
wyksztalconych, doswiadczonych dzialaczy- niektorzy to wrecz legendy nie do
zdarcia, bo wybierani z kadencji na kadencje od dziesiatkow lat. Szczurek
-Prezydent Gdyni ma zawsze najwiecej glosow w Polsce. Truskolaski w
Bialymstoku, Majchrowski w Krakowie, Karnowski w Sopocie, Zdanowska w
Lodzi- Im ktory lepszy, cieszacy sie najwiekszym zaufaniem lokalnych
spolecznosci- tym bardziej znienawidzony przez Prawo i Sprawiedliwosc z
Kaczynskim na czele. Kazdy z wymienionych byl przedmiotem atakow i pomowien
o zlodziejstwa czy lapowki, Adamowicz w Gdansku szczegolnie, az przyplacil
zyciem. Ostatnio premier polskiego panstwa Mateusz Morawiecki byl laskaw
manifestacyjnie zignorowac na ulicy prezydenta polskiego Gdanska. PiS
napada- obywatele niezmiennie wybieraja, a to PiS-owska wladze boli, wiec
przeforsowala w Sejmie ustawe, ze burmistrzowie, prezydenci miast i
wojtowie gmin moga byc wybierani tylko na dwie kadencje- wiec sami
zobaczcie co to oznacza. Wyobrazacie sobie Gdynie bez Szczurka czy Sopot
bez Karnowskiego, ktorego juz raz nie udalo sie PiS-owi udupic oskarzeniami
o mieszkaniowe machlojki. Obywatele w wyborach wykonali jednakowoz gest
swego slawnego wspolmieszkanca Kozakiewicza i Karnowski rzadzi do dzis, a
popularnosci nie traci. I wlasnie tacy ludzie biora sie teraz za porzadki w
kraju. Daj im Boze!- Wasz:
Gargamel Rozmarzony

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7929 PLN Euro: 4.2782 PLN Frank szw.: 3.8234 PLN Funt:
4.8221 PLN Gielda 5.06.2019 r. godz. 17.00 WiG 57677.84 (+0.13%)
WiG30 2561.17 (+0.20%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.78 PLN Euro: 4.23 PLN
Funt: 4.88 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.71 PLN
Euro: 4.17 PLN Funt: 4.77 PLN

Pogoda w kraju
Bardzo goracy czwartek. Temperatura maksymalnie 32 stopnie C. Miejscami
przelotny deszcz, moga tez wystapic burze.

LEKCJA SAVOIR VIVRE’U
Dzisiaj bedzie, droga Aniu,
Rzecz o dobrym wychowaniu.
Pomowimy o zasadach.
Co wypada – nie wypada”

Ktore z dzieci, na tym zna sie?
Mozna jesc na lekcji w klasie?
Wolno podczas zajec w szkole
Pic z butelki Coca cole?
Jak sie trzeba, powiedz, Heniu,
Zachowywac przy jedzeniu?

Macie racje! Nie wypada
Podczas lekcji sie zajadac.
Przestan, Krysiu, jesc salatke!
I wyjdz z klasy! Wezwe matke!
Co wy na to? Moze sprawce
Posadzimy w oslej lawce?

Zadnych frytek i salatek!
Zna to kazdy szesciolatek.
Kiedy jesc salatke grecka,
Zapamieta nawet dziecko,
Wie, gdy lat ma piec czy szesc,
Gdzie sie nie powinno jesc.

Czym skorupka” Drogie dzieci.
Kto przykladem moze swiecic?
Wybierajmy ludzi z klasa,
Co potrafia trzymac fason.
Kto jest poslem, profesorem,
Zawsze bedzie dla nas wzorem.
Badzcie dobrze wychowani”

Na to Pawel: Prosze pani!
Bzdura! Pani nie ma racji!
Ogladalem przy kolacji,
Ze jak jest salatka dobra,
Mozna jesc na sali obrad.
I w ogole na obradach
Nie konieczna jest oglada.
Sam widzialem takie baby,
Co publicznie zra kebaby.

Brzdac ma racje. I w tym szkopul.
Przyznam, troche zbil mnie z tropu.
Jak wyjasnic mam Pawlowi,
Czy uchodzi to poslowi?
Nie potrafie, prozny trud.
Kiedy posla dreczy glod.

Podsumowal wszystko Janek,
Ze sa dzieci zaniedbane.
Kiedy staja sie dorosle,
Chocby sie stawaly poslem,
Profesorem, celebrytka,
Moga jesc i mowic brzydko.
Mozna tysiac miec atutow
I tak sloma wyjdzie z butow.
Dobrych manier ani sladu,
Lecz nie bierzmy z nich przykladu!

Czas na zwiezle zakonczenie.
Powtarzajmy od malego:
Na nic wyzsze wyksztalcenie
Kiedy brak podstawowego.
—————————————
Wojciech DABROWSKI

21 tez lewicowo- liberalnych dzialaczy
„SAMORZADNA RZECZPOSPOLITA” KROKIEM DO FEDERALIZACJI POLSKI?
We wtorek w 30. rocznice wyborow 4 czerwca 1989 roku, w Filharmonii
Baltyckiej im. Fryderyka Chopina w Gdansku odbyla sie debata z udzialem 800
samorzadowcow z calej Polski. Przedstawiono na nim deklaracje „Samorzadna
Rzeczpospolita”, zawierajaca poza preambula 21 tez samorzadowych. Maja one
zostac poddane konsultacjom spolecznym z udzialem mieszkancow okreslonych
gmin, przedstawicieli sektora pozarzadowego i „calego srodowiska
samorzadowego”. Nastepnie maja one zostac zaprezentowane w dniu 31 sierpnia
br. jako postulaty Samorzadnej Rzeczpospolitej, a nastepnie jako projekty
ustaw skierowane do Sejmu. Autorzy i promotorzy dokumentu to samorzadowcy
reprezentujacy przede wszystkim srodowiska liberalno-lewicowe i i
prounijne, ktorzy nie ukrywaja swojego poparcia dla Koalicji Europejskiej,
ktora chca wesprzec w kampanii parlamentarnej.
Tezy zawarte w dokumencie upublicznionym m.in. przez RMF FM wskazuja, ze
zalozeniem ideowym jest wyrazna decentralizacja panstwa polskiego idaca w
kierunku rozwiazan federalistycznych. Czesc rozwiazan przypomina te, ktore
sa stosowane w panstwach o ustroju federalnym. Niedawno w mediach pojawily
sie informacje o projekcie przygotowanym przez ekspertow zwiazanych z
Platforma Obywatelska, zakladajacym odejscie od Polski jako panstwa
unitarnego i przeksztalcenia jej w panstwo de facto federalistyczne.
Wedlug portalu „Do Rzeczy”, choc deklaracja ta w kilku miejscach odwoluje
sie do zapisow obecnie obowiazujacej Konstytucji RP, to „niektore postulaty
moga budzic watpliwosci co do zgodnosci z ustawa zasadnicza”.
Glownym postulatem deklaracji jest wzmocnienie samorzadow i nadanie im
pelnej samodzielnosci. Ponadto, tezy zakladaja przeksztalcenie Senatu w
Izbe Samorzadowa, likwidacja urzedu wojewody, a takze zniesienie
ograniczenia kadencyjnosci wojtow, burmistrzow i prezydentow (obecnie moga
pelnic te funkcje przez 2 kadencje).
Pierwsza teza jest „pelne prawo wspolnoty samorzadowej do samodzielnego
decydowania o caloksztalcie spraw lokalnych”. Dotyczy to samodzielnosci
prawnej, organizacyjnej i majatkowej samorzadow terytorialnych w zakresie
wlasny i w konsultacji z mieszkancami. Tych ostatnich wskazano jako „jedyny
organ nadzoru dla samorzadu w kwestiach lokalnych”.
Drugi postulat dotyczy budowy otwartej i solidarnej spolecznosci lokalnej i
przeciwdzialania wykluczeniom. Kolejny dotyczy przeksztalcenia Senatu RP w
Izbe Samorzadowa, co ma swoje odpowiednimi w w panstwach federalnych. Izba
ta mialaby sie skladac z przedstawicieli samorzadu terytorialnego, a takze
zawodowego oraz organizacji pozarzadowych. Dalej teza o „prawie
spolecznosci lokalnej do decydowania o przyszlosci malej ojczyzny”
faktycznie dotyczy zniesienia kadencyjnosci wladz samorzadowych, m. in.
prezydentow miast. Kolejne dotycza m.in. obowiazku konsultowania wszystkich
projektow ustaw z przedstawicielami samorzadu i spolecznosci lokalnej,
zwiekszenia nakladow na edukacje i podwyzki dla nauczycieli, „niezaleznej
kultury angazujacej srodowiska lokalne”, decentralizacji sluzby zdrowia,
walki ze smogiem, ochrony krajobrazu czy rozwoju budownictwa komunalnego i
spolecznego.
Inne tezy postuluja samodzielnosc samorzadow w zakresie podatkow lokalnych
i dzialalnosci gospodarczej, ze zniesieniem maksymalnych i minimalnych
stawek podatkowych okreslanych obecnie przez wladze centralne, a takze
decentralizacje rozdzialu funduszy unijnych. Zaproponowano tez przekazanie
spolecznosciom lokalnym mienia publicznego, pozostajacego w gestii agencji
panstwowych.
Ponadto, dokument zaklada likwidacje urzedu wojewody, ktory obecnie podlega
bezposrednio premierowi RP i rzadowi. W tej propozycji, zadania dotyczace
spraw publicznych mialyby zostac przekazane marszalkowi wojewodztwa, a
wladza centralna mialaby jedynie nadzorowac legalnosc dzialania jednostek
samorzadu terytorialnego.
W deklaracji mowa takze o decentralizacji zwierzchnictwa powiatow i
samorzadow wojewodzkich nad zespolonymi sluzbami, czyli m.in. nad straza
pozarna czy sanepidem, swobodzie tworzenia zwiazkow metropolitalnych,
„odpolitycznieniu mediow publicznych” oraz przekazania mieszkancom wplywu
na prewencje i bezpieczenstwo w swoich spolecznosciach lokalnych.
Marek TROJAN

PrzyPiS-y Jerzego Baczynskiego
OD CZERWCA DO MAJA
Pazdziernikowe wybory beda w jakiejs formie powtorka tych z 4 czerwca: za
ryzykiem wolnosci czy pozorami bezpieczenstwa.
Komentarze powyborcze sa dla opozycji gorsze niz sam wynik. Bardziej
szczegolowe analizy rozkladu glosow potwierdzaja co prawda bolesna
przegrana Koalicji Europejskiej, zwlaszcza na wschodzie, na wsi i w malych
miastach, ale to nie jest przepasc. Mowiac inaczej: na glosowanie „znacznie
bardziej poszedl” elektorat PiS niz antyPiS, jednak – jak podsumowala swoja
analize Polityka Insight – partie Koalicji Europejskiej maja na tyle duza
rezerwe wyborcza, ze wciaz moga myslec o dobrym wyniku jesienia. Nie
znajduje to na razie odbicia w emocjach. Wyborcy opozycji, co pewnie zaraz
zobaczymy w sondazach, maja mnostwo zalow i pretensji do politykow
Koalicji, a politycy do siebie nawzajem.
Szczegolnie mocno, ponad miare, i to z kazdej strony, obrywa sie
Grzegorzowi Schetynie: o listy wyborcze (czy musial powciskac tylu bylych,
przegranych premierow?) o kampanie (ze niemrawa, uboga, nieobecna na
prowincji), o formule koalicji (bo PSL i SLD niewiele do niej wniosly),
wreszcie ze sam nie ma charyzmy, programu, nie porywa i raczej trudno, zeby
pokonal Kaczynskiego. Bo dopelnieniem tej powyborczej frustracji bywa
masochistyczne uznanie dla Kaczynskiego. Jasne, ze kampania PiS byla
prymitywna (te miliardy wyplacane wyborcom do reki), oszukancza (gdzie te
lekcje masturbacji w przedszkolach, strefy szariatu, Zydzi odbierajacy
kamienice, euro zamiast zlotego?), bezwstydna jak propaganda TVP – ale
jednak Kaczynski swoich zmobilizowal i wygral. Komentarze medialne
zdominowal, mam wrazenie, jakis neomakiawelizm: w polityce liczy sie
skutecznosc, a nie wymyslone reguly gry; jesli jakas partia, jak teraz PiS,
wygrala, to znaczy, ze demokracja przyznala jej racje, rozgrzeszyla metody,
i tyle.
Akurat w tych dniach obchodzilismy rocznice pierwszych (czesciowo) wolnych
wyborow. Symbolicznie to od 4 czerwca 1989 r. liczymy historie polskiej
demokracji. Dobry moment, zeby przypomniec sobie, co sie z nia przez te 30
lat stalo. Mowiac najkrocej (bo do tematu bedziemy wracac), jest to
historia traconych zludzen. Chyba wszyscy, ktorzy w tamtych wyborach
glosowali na Solidarnosc, mieli jakis wyidealizowany obraz kopiowanych z
Zachodu, demokratycznych instytucji i procedur. Byla tez wielka wiara – i
to po wszystkich owczesnych stronach politycznych – w wage i sens
kompromisu, nadrzedna racje stanu, dobra wole politykow, w sile sprawcza
dobrych intencji. Ten polityczny, moze i naiwny, konstrukt niezle chronil
nowe wladze Rzeczpospolitej w pierwszym, najtrudniejszym okresie
transformacji. Rozsypal sie wraz z tzw. wojna na gorze, ktorej inicjatorem
i strategiem byl pewien malo wtedy znany dzialacz Solidarnosci,
postrzegany, przez tych, ktorzy go w ogole zauwazali, jako ambicjoner i
cynik.
Tak, rola Jaroslawa Kaczynskiego w historii polskiej demokracji jest
przemozna. Trzeba mu oddac, ze startujac z pozycji outsidera, zdolal, krok
po kroku, dekada po dekadzie, zdominowac polska polityke, narzucajac jej
wlasny styl, obsesje, metody, jezyk – przed 30 laty, w okresie
demokratycznej iluzji, niewyobrazalne. Jesli definiujemy polityke bardziej
jako gre o wladze, prestiz, pieniadze i stanowiska niz romantyczna „troske
o dobro wspolne”, to Kaczynski moze pretendowac (zapewne obok Tuska) do
tytulu najwybitniejszego polityka 30-lecia. O ile Tusk zachowal jednak cos
z dawnej solidarnosciowej wiary, a nawet ostatnio zdecydowanie mocniej do
tego dziedzictwa nawraca, to Kaczynski pozostaje bytem osobnym, wolnym od
sentymentalnych obciazen, technikiem wladzy. Czy istnieje jakas ideologia
„kaczyzmu”, poza zmieniajacym sie zestawem retorycznych chwytow? Co
najwyzej jest nia zasada osobistych rzadow „zbawcy narodu” (jak sam sie
kiedys zartobliwie okreslil). Polityka jest wola przywodcy,
nienegocjowalna, nieuzgadniana.
Piszemy o tym (przyznaje, ze nieco bezradnie), jak podstawowe pojecia z
jezyka wspolczesnych zachodnich demokracji, ktorych uczylismy sie przed 30
laty, stopniowo obracaja sie dzis we wlasna parodie. Gdzie suwerennosc
oznacza samowole, demokracja – bezwzgledny dyktat parlamentarnej
wiekszosci, partia wladzy zastepuje i pozera panstwo, zamiast polityki
spolecznej mamy (jak mowi Ludwik Dorn) masarnie produkujaca kielbase
wyborcza, gdzie telewizja zwana publiczna zostala sprywatyzowana, Trybunal
Konstytucyjny przeksztalcony w atrape, a istota polityki staje sie konflikt.
Opisujemy od lat narastanie, doskonalenie tego systemu, ale wybory majowe
potwierdzily tez jego zakorzenianie sie w emocjach sporej czesci wyborcow,
dla ktorych tzw. demokracja liberalna ewidentnie nie stanowi szczegolnej
wartosci. Od czerwca 1989 r. do maja 2019 r. polska demokracja przechodzila
rozne fazy, ale niespecjalnie zyskiwala zwolennikow. Jesli absencja
wyborcza wciaz siega 50 proc., a w mlodszych pokoleniach nawet 70 proc., to
znaczy, ze milionom wspolobywateli ta konstrukcja nie jest potrzebna do
zycia, ze jest odlegla od ich emocji, potrzeb, skojarzen.
W wielu krajach obserwujemy dzis zwrot w kierunku jakiejs wersji
autorytaryzmu, z jego obietnicami wiekszego bezpieczenstwa, opieki,
skutecznosci, wspolnoty, narodowej dumy. Na czas niepewnosci i chaosu
demokracja – przez jej procedury, kompromisy, ograniczenia – wydaje sie
malo pociagajaca. Te minione 30 lat sporo powiedzialy nam nie tylko o
naturze polityki, ale takze o nas samych – wyborcach. Mysle, ze powinnismy
rozstac sie z iluzjami na temat wlasnej racjonalnosci, odpowiedzialnosci,
bezwzglednego przywiazania do wolnosci. Przez lata obserwowalismy raczej
kaprysy „demosu”, jego zmienne nastroje, ataki histerii i moralnej paniki,
zaniki pamieci, egoizm, latwowiernosc, malostkowosc. Ale, paradoksalnie,
rzady PiS ozywily tez polska demokracje, sprowadzana najczesciej do roli
rytualu, dekoracji, martwej ramy dla spolecznej aktywnosci. Pazdziernikowe
wybory beda wiec w jakiejs formie powtorka tych z 4 czerwca: za ryzykiem
wolnosci czy pozorami bezpieczenstwa. W rocznice Czerwca warto przypomniec
sobie, ze byly czasy, w ktorych uwazalismy, iz wolnosc z solidarnoscia da
sie pogodzic. Podobno opozycja szuka programu na jesienne wybory – moze
warto wrocic do zalozycielskich opowiesci, nadziei i projektow III RP.
Jeszcze nie sa zuzyte.
Jerzy BACZYNSKI

A TO POLSKA WLASNIE
——–
– Wojciech Mann na swoj sposob wstawil sie za Aleksandra Dulkiewicz. W
audycji „W tonacji Trojki” kultowy radiowiec nawiazal do niedawnych
wydarzen w Gdansku. „Wygrzebalem z glebi archiwow piosenke zdecydowanie o
postaci historycznej. Zreszta trudno mowic o jednej postaci, zaraz wszystko
sie wyjasni. I wybralem zadowolony z tego, ze mam taki nietypowy pomysl.
Potem sie jednak zaniepokoilem, czy panstwo nie beda mieli skojarzenia z
naszym premierem, ktory przebrany za gentelmana, potraktowal probujaca go
przywitac pania tak, jak widzielismy” – powiedzial Wojciech Mann. Po czym
wlaczyl piosenke „Neanderthal Man” zespolu Hotlegs…
——–
– Zofia Klepacka otrzymala niedawno tytul honorowego czlonka Swiatowego
Zwiazku Zolniezy AK. Jak sie okazuje wyroznienie te windsurferka dostala
bezprawnie. To wyroznienie przysluguje tylko osobom szczegolnie zasluzonym.
Klepacka oficjalnie otrzymala je za zaslugi sportowe i patriotyzm. Okazuje
sie jednak, ze oddzial zwiazku Warszawa-Wschod przyznal odznaczenie bez
zgody zarzadu glownego. „To nie ma zadnej mocy prawnej, poniewaz tytul
honorowego czlonkostwa naszego zwiazku moze nadac tylko zjazd delegatow, a
najblizszy odbedzie sie za 2 lata. To jakas samowolna decyzja Okregu
Warszawa Wschod” – mowi w rozmowie z Onetem prezes zarzadu Swiatowego
Zwiazku Zolniezy AK Leszek Zukowski. Jego zdaniem osoba, ktora zglosila
Klepacka chciala sie najwidoczniej przypodobac. „Ja nie znam tej pani. Co
ona zrobila dla naszego zwiazku, by nadawac jej taki tytul?” – dopytywal
Zukowski. Zapowiedziano konsekwencje wobec Moroslawa Widlickiego, szefa
okregu Warszawa Wschod, za dopuzczenie sie samowoli i zlamania statutu
Zwiazku.
——–
– Eliza Michalik byla zwiazana z Superstacja od 2007r. Ostatnio prowadzila
w niej 3 programy. Dziennikarka konczy prace w stacji, nalezacej do
Polsatu. Oficjalnym powodem rezygnacji sa zmiany w stacji, ktora zamierza
przeznaczyc wiecej czasu na informacje z roznych sfer zycia, a nie dyskusje
polityczne. Zdaniem pracownikow stacji, przyczyna naglego zwrotu kursu moga
byc kary nalozone na inne biznesy Zygmunta Solorza. Chodzi o 39,4 mln kary
na Polkomtel nalozone w zeszlym tygodniu prez UOKiK oraz o wprowadzenie
kuratora do Plus Banku decyzja KNF. Sytuacji bacznie przyglada sie Adam
Bodnar, rzecznik praw obywatelskich. „Odejscie Elizy Michalik z Superstacji
to niezwykle wazny powod do refleksji nad stanem wolnosci mediow w Polsce.
Red. Michalik sobie zawodowo poradzi. Nie mam co do tego watpliwosci. Ale
czy nie kurczy nam sie kolejny raz przestrzen debaty publicznej” – zapytal
Bodnar na Twitterze.
——–
– W dniu obchodow 30. rocznicy wyborow 4 czerwca 1989r Donald Tusk
powiedzial: Ogladamy dzisiaj zdjecia: generalowie Kiszczak i Jaruzelski,
Lech Walesa, Kaczynski (Lech), jak pija wodke. Kaczynskiego na tych
zdjeciach teraz nie ma, ale uwierzcie mi, ja widzialem te prawdziwe
zdjecie. Mowie o tym nie po to, zeby dokuczac, a zeby powiedziec rzecz
najbardziej dla mnie oczywista: co mieli robic? Strzelac do siebie? Mieli
prowadzic ludzi do siebie, czolgi?”. W radiu Wnet Jaroslaw Kaczynski
odniosl sie do tych slow: „(…) Tusk mowil, ze moj brat pil z Kiszczakiem,
co jest wierutnym klamstwem. Donald Tusk ma obyczaj klamac i klamie w
kazdej sprawie”. W internecie zaroilo sie od zdjec – screenow, takze z TVP
Info. Widac na nich wyraznie siedzacego za stolem Lecha Kaczynskiego
wychylajacego kieliszek. „Lech Kaczynski nie popelnil grzechu, pijac wodke
w Magdalence. Grzechem jest proba przekonywania, ze tego nie robil” –
skomentowal Kamil Dziubka, reporter TVP sprzed „dobrej zmiany”.
——–
– „Ludzie z PiS zawsze maja jakies ale. Glosuja, ale sie nie ciesza. Pija,
ale sie nie fraternizuja. Potepiaja, ale rozumieja. Maja wyroki, ale
zatarte, bija zony, ale co tam, daja ciumka, ale nie molestuja. Ale – slowo
klucz tej wladzy. Hipokryci” – napisala na Twitterze Dorota Brejza, zona
Krzysztofa.
——–
– „Mam wrazenie, ze rekonstrukcja rzadu nie miala przykryc swieta 4
czerwca, lecz z niego skorzystac by… przykryc rekonstrukcje rzadu” –
wysnul swoja teze na Twitterze Bogdan Zdrojewski, byly europosel i minister
kultury. To ciekawy trop zwlaszcza, ze szybko okazuje sie, iz lawka
rezerwowych PiS jest juz bardzo krotka. Byc moze Zdrojewski ma racje, iz
wizyte szefa RE Donalda Tuska w Gdansku po prostu wykorzystano, by uciec od
pytan o zastanawiajace nominacje, jak Dariusz Piontkowski, Jacek Sasin czy
Elzbieta Witek.
——–
– Aleksandra Dulkiewicz musiala de facto uciec z konferencji prasowej
zorganizowanej w ECS. Powodem bylo zachowanie reportera TVP Tomasza
Leskiego, ktory usilnie chcial sie dowiedziec od prezydent Gdanska, czy ta
wystartuje w wyborach na jesieni. Leski przepychal sie w jej strone z
mikrofonem, do akcji musiala wkroczyc ochrona (jednemu ochroniarzowi nawet
zdolal wyszarpac sluchawke z ucha). Cale zachowanie zarejestrowali przybyli
do ECS dziennikarze – nagranie krazy po sieci. Po zakonczeniu konferencji
Leski gonil jeszcze za Dulkiewicz do windy…
——–
Zebral dla Was: Egon OLSEN

CALA WSTECZ!
Ze Szwecji do Polski jest blisko, ale z Polski do Szwecji – daleko, bardzo
daleko. Anna Nowacka-Isaksson pisze w „Rzeczpospolitej”, ze w Szwecji
panuje uczucie wstydu z powodu latania samolotami, nazywa sie to flygskam.
„Pojawia sie, gdy ktos np. zapowiada, ze zamierza poleciec na safari do
Kenii w celach czysto rekreacyjnych” – czytamy. Choc od razu tlumaczy sie,
ze jest wegetarianinem, co ma rownowazyc korzystanie z samolotu, ktory
przyczynia sie do emisji gazow cieplarnianych. „Elektrycznych samolotow
wszak nie ma” – pisze Nowacka-Isaksson.
Bohaterka sezonu, a moze i wiecej, jest bardzo popularna 16-letnia
dzialaczka ekologiczna Greta Thunberg. Jej rodzice (ojciec – aktor, matka –
spiewaczka) przestali latac samolotami. Mama zrezygnowala z kariery
miedzynarodowej, by nie byc zmuszona do latania, i pracuje tylko w
Sztokholmie. Greta, ktora jest dzialaczka na skale miedzynarodowa, byla
ostatnio w Davos. Podroz tam i z powrotem zajela jej 65 godzin, ktore
wykorzystala „na pisanie przemowien”. Odmowila przyjecia nagrody dla dzieci
i mlodziezy za prace na rzecz zrownowazonego rozwoju, poniewaz finalisci z
calego swiata mieli przyleciec do Sztokholmu samolotami. We wrzesniu Greta
wybiera sie do USA i Chile – nie wiadomo jeszcze, w jaki sposob zamierza
tam dotrzec i jak dlugo w zwiazku z tym potrwa podroz. Jako ambasador w
Chile latalem nie raz na podobnej trasie, trwalo to przy jednej przesiadce
mniej wiecej 15-20 godzin, i juz wydawalo mi sie wiecznoscia.
Ok. 80 proc. Szwedow uznaje zmiany klimatyczne za najbardziej palaca
kwestie do rozwiazania, wazniejsza nawet niz problem imigrantow, ktory
dotychczas zajmowal pierwsze miejsce. „To bez watpienia efekt Grety
Thunberg” – czytamy w „Rzeczpospolitej”. Czytam te wiadomosci z mieszanymi
uczuciami. Od pewnego czasu zmiany klimatyczne i ochrona srodowiska staja
sie jednym z najpowazniejszych zadan ludzkosci. Do niedawna tak nie bylo,
priorytetami bylo zachowanie pokoju na swiecie, wyzywienie mieszkancow
naszej planety. Teraz politycy na pierwszym miejscu wymieniaja zmiany
klimatyczne.
Nasuwa sie jednak pytanie, ile „kosztuje” walka z ociepleniem klimatycznym?
Nie tylko w sensie finansowym, ale i jakiej wymaga zmiany trybu zycia. Czy
65 godzin podrozy ze Szwecji do Szwajcarii nie jest drozsze niz lot
samolotem na tej trasie? Czy mamy sie cofnac do czasow machiny parowej i
zaglowcow? Przez ponad dwie doby mozna zrobic calkiem duzo (w ciagu godziny
robotnik tworzy produkt wart od kilku do kilkudziesieciu euro), a ponadto
trzeba sie utrzymac, ogrzac itd. W sumie ochrona klimatu i srodowiska – jak
najbardziej „za”, ale nie dajmy sie zwariowac i nie osmieszajmy sprawy
numer jeden.
Daniel PASSENT

Z zycia sfer
PiS GREMIALNIE PEDZIL DO URN
Mozliwe, ze taktyka niedraznienia wyborcow PiS swoja obecnoscia zostanie
przez kandydatow opozycji zastosowana takze w wyborach jesiennych.
Trudno powiedziec, dlaczego kampania wyborcza Koalicji Europejskiej okazala
sie bolesna porazka, mimo ze opierala sie na slusznym zalozeniu, ze ma byc
zwycieska. Gdy sluchalo sie straszacych PiS-em poslow Kierwinskiego,
Tomczyka czy Nitrasa, czulo sie, ze nawet jesli nie uda im sie pozyskac
wyborcow niezdecydowanych, to z cala pewnoscia sa w stanie przekonac do KE
osoby juz do tej formacji przekonane. Za niesprawiedliwy uwazam natomiast
zarzut, ze kampania KE skupila sie wylacznie na atakowaniu PiS. Tym atakom
towarzyszyla przeciez pozytywna oferta programowa pokazujaca, ze do wejscia
w faze rozwoju cywilizacyjnego Polakom wystarczy odsuniecie od wladzy
prymitywnych szkodnikow z PiS, z prezesem tej partii na czele.
Jednym z efektow kampanii KE bylo to, ze elektorat PiS gremialnie ruszyl do
urn, chociaz mowilo sie, ze na skutek braku wyksztalcenia, a takze
zainteresowania problematyka europejska, nie ruszy. – Nie wiemy, dlaczego
ten elektorat poszedl, chociaz mial nie isc, i czy bezposrednim powodem
pojscia byla ich kampania, czy nasza. Nie wykluczam, ze zostal tu
popelniony jakis blad, polegajacy na zaadresowaniu naszego przekazu do
niewlasciwego elektoratu – rozklada rece polityk zblizony do sztabu
wyborczego KE.
Mowi sie rowniez, ze kandydaci KE przegrali, bo w kampanii skupili sie na
miastach, a zaniedbali wies i male osrodki. Kandydaci ten zarzut odpieraja.
– Trudno wymagac od nas obecnosci na wsi, skoro pochodzimy z duzych
uniwersyteckich osrodkow i wies to zupelnie nie nasze klimaty, nie nasza
estetyka – tlumaczy jeden z nich.
– Slyszalem, ze ludzie sa tam agresywni i roszczeniowi, mowia zupelnie
obcym jezykiem i obrazaja nasze tradycyjne wartosci. A nas w zasadzie
uwazaja za nie-Polakow – narzeka inny kandydat. Dlatego dobrze, powiada, ze
kandydaci KE za duzo po wsiach nie jezdzili, bo pojawienie sie tam wiekszej
liczby kandydatow KE mogloby tylko jeszcze bardziej miejscowy elektorat PiS
zmobilizowac.
Mozliwe, ze taktyka niedraznienia wyborcow PiS swoja obecnoscia zostanie
przez kandydatow opozycji zastosowana takze w wyborach jesiennych. Moim
zdaniem jest szansa, ze wiejski elektorat PiS, niedrazniony widokiem
krecacych sie po okolicy kandydatow opozycji, na wybory moze nie pojsc, bo
mu sie nie bedzie chcialo. Oczywiscie to moze nie wystarczyc i na pokonanie
PiS potrzebny bedzie jeszcze jakis inny pomysl, dlatego otucha napawa mnie
zapewnienie Grzegorza Schetyny, ze ten pomysl juz jest, tylko trzeba go
znalezc.
Slawomir MIZERSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Po co ludziom pilkarze?
Na stadionie Metropolitano w Madrycie dwie najlepsze druzyny w Europie
walczyly o Puchar Mistrzow.
Na boisku widzielismy reprezentantow kilku krajow, na lawkach trenerskich
legendy. O kim mowilo sie najwiecej i kto bil rekordy klikalnosci w
internecie? Nie Juergen Klopp, Mohamed Salah, Sadio Mane czy Harry Kane,
tylko mloda nieznana kobieta, ktora wtargnela na boisko i przebywala na nim
przez niecala minute.
Poza wyprowadzeniem w pole pracownikow ochrony nie dokonala niczego
wyjatkowego. Ubrana byla w jednoczesciowy kostium kapielowy maskujacy
nadwage, nie rzucala sie na szyje pilkarzom, zostala przez nich
zignorowana, nie opierala sie, kiedy sprowadzano ja z boiska. Osiagnela
swoj cel, bedacy byc moze wynikiem niezrownowazenia, a moze wprost
przeciwnie – zdrowej kalkulacji.
Stala sie slawniejsza niz strzelcy bramek w finale. Poniewaz na kostiumie
miala wypisana duzymi literami nazwe kanalu na YouTube swojego chlopaka,
zrobila sobie i jemu darmowa reklame. W ciagu kilku godzin jej konto na
Instagramie mialo juz ok. 2,5 mln obserwatorow, nim administrator je
usunal. Fachowcy od marketingu uwazaja, ze akcja modelki mogla miec wartosc
ok. 4 mln dol. Jej chlopak, ktory w przeszlosci tez w taki sam sposob
przerywal mecze, zarobil na promocji swojego kanalu.
Takie rzeczy – niestety – zdarzaja sie coraz czesciej. Ale fakt, ze ludzi
na calym swiecie interesuje to bardziej niz sam mecz, ktos z UEFA dal
modelce w prezencie pamiatkowy bilet z finalu, a dziennikarze pisza o
zajsciu wiecej niz o pilkarzach, to jest dopiero nienormalne.
Mam takie wrazenie, ze pilkarze staja sie uzupelnieniem meczu, na ktorym
najlepiej bawia sie kibice. Wszystkie te licytacje, kto wiecej rac
wystrzeli, oprawy – madre lub glupie, patriotyczne lub narodowe, dowcipne
lub godzace w dobry gust – to przedsiewziecia rozgrywajace sie obok meczu,
ktory jest potrzebny jako tlo do prezentacji. Bo kibice schowani pod
plachtami materialu – sektorowek i malowanych obrazow – nie widza, co
dzieje sie na boisku. Oni tylko chca byc rownie wazni jak pilkarze.
W sprawozdaniach pomeczowych, zwlaszcza w mediach elektronicznych, poswieca
sie tym oprawom tyle miejsca, co samej grze. Jak tej pani, ktora biegala po
boisku w Madrycie i wobec ktorej uzywa sie okreslenia „bohaterka”. Niedlugo
Leo Messi bedzie tylko dodatkiem do tego, co zrobia kibice.
Stefan SZCZEPLEK
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *