Dzien dobry – tu Polska – czwartek, 22 listopada 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 308 ( 5000) 22 listopada 2018 r.

Jak kurwie w deszcz…
Podczas srodowych obrad Sejmu prezes PiS Jaroslaw Kaczynski z marsowa mina
pogrozil palcem poslance swojego klubu parlamentarnego – Annie
Sierakowskiej. Chwile wczesniej podczas dyskusji o nowelizacji ustawy o
Sadzie Najwyzszym mowila ona „wycofywaniu sie ze slusznych reform w
obszarze wymiaru sprawiedliwosci”. „Gest” prezesa zostal sfilmowany i
szczodrze jest od wczoraj pokazywany w niezbyt przychylnych PiS-owi
mediach. Wielu kojarzy ten epizod z wewnetrznego funkcjonowania i obyczajow
w Prawie i Sprawiedliwosci (wol ryczy- obora slucha) z faktem, ze ostatnio
rzadzenie Polska idzie PiS-owi „jak kurwie w deszcz” (miala byc uciecha, a
jest czarna rozpacz) i prezesowi wyraznie zaczynaja puszczac nerwy.
Osobiscie poslanki Anny Sierakowskiej mi nie zal: chciala PiS-u i
prezesa-to ma, aczkolwiek na takie publiczne ponizenie nie tylko przy
poslach w sali sejmowej, ale i „przy” calym narodzie”, w tym rowniez
wyborcach pani Ani, zaslugiwalo na rowniez publiczna reakcje z jej strony.
Nie mowie zeby miala zaraz zdzielic rozsierdzonego Kaczora w leb, ale
wykonanie w jego kierunku slawnego gestu, jakim Kozakiewicz obdarzyl
rosyjska publicznosc na moskiewskiej olimpiadzie, solennie sie prezesowi
nalezalo. Zwlaszcza, ze w ostatnich miesiacach ten Nikifor polityki, coraz
to laduje „niezlomnie i patriotycznie” swoja partie i nasz kraj w
miedzynarodowe gowno skali swiatowej, potem sromotnie przegywa, a poselski
plankton i grono fanatycznie oddanych PiS-wi oraz Kaczynskiemu Polakow nie
wie jak sie zachowac i co powiedziec gronu znajomych, krewnych i przyjaciol
np. u szwagra na imieninach. Trawestujac znany wiersz Galczynskiego
„Skumbria w tomacie”: Chcieliscie PiS-u- no to go macie. Skumbria w
tomacie, pstrag!- Wasz:
Gargamel ZM (Zdradziecka Morda)

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

„FLYING WAVE”- OLABOGA: CO SIE DZIEJE!
Aukcja wspanialego „Kucika” twa juz trzeci tydzien, a stawki rosna:
Dzien dobry Marku,
Licytacja Flying Wave,
jedziemy dalej, ale zmieniam system walutowy by bylo nam latwiej – 650 ojro
Pozdrawiam
Stan
————————————-
„Latajaca Fala”- 650 euro po raz pierwszy!
KTO DA WIECEJ?

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7829 PLN Euro: 4.3079 PLN Frank szw.: 3.8029 PLN Funt:
4.8353 PLN Gielda 21.11.2018 r. godz. 17.00 WiG 56451.90 (+2.26%)
WiG30 2524.84 (+2.69)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.70 PLN Euro: 4.23 PLN
Funt: 4.75 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.67 PLN
Euro: 4.20 PLN Funt: 4.77 PLN

Pogoda w kraju
Pochmurny czwartek. Temperatura maksymalnie 3 stopnie C. Miejscami popada
snieg.

Na dobry dnia poczatek
Nie smiejcie sie z dzieci wierzacych w sw.Mikolaja.
Pomyslcie o milionach doroslych wierzacych w „dobra zmiane”
(Nad. Lech R. Lyczywek)

OPOR, OPOR I JESZCZE RAZ OPOR!
Jeszcze mamy w uszach zapewnienia, ze deforma systemu sprawiedliwosci
zostanie doprowadzona do konca, a jej sercem jest Sad Najwyzszy, jeszcze
mamy przed oczyma kampanie dyskredytujaca „kaste sedziowska”, jeszcze
unosza sie w powietrzu butne zapewnienia, iz zadna instytucja europejska,
zadna „wyimaginowana wspolnota” nie bedzie nam dyktowac, jakie mamy miec
sadownictwo, jeszcze z naszych telewizorow nie zniknal obraz arogancji
premiera, ze doceniamy fundusze europejskie, ktore pomoga nam w naprawach
chodnikow, jeszcze nie ochlonelismy z sygnalow lekcewazenia instytucji
europejskich, np. w postaci absencji ministra Ziobry i wyslania
drobniejszego urzednika na wysluchanie w TSUE, a juz dowiedzielismy sie, ze
w koncu wladze polskiego panstwa ugiely sie przed skumulowana presja
znacznej czesci spoleczenstwa polskiego (demonstrantow pogardliwie zwanych
„spacerowiczami”) oraz instytucji Unii Europejskiej i wycofuja sie z
wyrzucenia sedziow SN, ktorzy osiagneli 65. rok, i uznaja, ze kadencje I
prezes Sadu Najwyzszego Malgorzaty Gersdorf uwazac sie bedzie za
nieprzerwana. Uchylone zostaja przepisy, ktore zmuszaly sedziow (65+) do
przejscia w stan spoczynku. Powroca do pracy na poprzednich warunkach.
Ruch PiS to skutek szerokich protestow w Polsce i reakcji miedzynarodowej,
w tym Trybunalu Sprawiedliwosci Unii Europejskiej, m.in. w postaci
zastosowania tzw. srodkow tymczasowych, nakazujacych zawieszenie pisowskiej
Ustawy o Sadzie Najwyzszym.
Co by sie stalo, gdyby nie bylo nowelizacji i rzad szedl na twarde starcie
z Bruksela? – zapytal dziennikarz prawicowego portalu wPolityce posla
Piotrowicza z PiS (przewodniczacy komisji sejmowej). Tym razem Piotrowicz
jest bliski prawdy. „Przede wszystkim uprawdopodobniona bylaby teza
lansowana przez opozycje, ze Polska zmierza do wyjscia z UE, a doskonale
wiemy, ze zdecydowana wiekszosc Polakow nie chce wyjscia z Unii. Tego
rodzaju dzialanie polityczne jest dowodem, kto wprowadza w blad opinie
publiczna”.
„Nie tylko w Polsce, ale i w innych krajach UE panuje sedziokracja.
Jestesmy temu przeciwni, ale widzimy, ze w Polsce moga liczyc na
przychylnosc w strukturach unijnych” – powiedzial Piotrowicz i do pewnego
stopnia ma racje: wladza sadownicza w Europie jest rownorzednym partnerem w
trojpodziale wladz. I tak powinno byc w Polsce. Wymiar sprawiedliwosci
zostal zniszczony, ale Sad Najwyzszy – ocalony. Jest jeszcze bardzo duzo do
zrobienia, by uniezaleznic wymiar sprawiedliwosci od politykow i uwolnic od
beneficjentow „dobrej zmiany”, takich jak Leszek Mazur, przewodniczacy
nowej KRS, ktory powiedzial, ze prof. Malgorzata Gersdorf bedzie „ponownie”
I prezes SN. Nie „ponownie”, panie przewodniczacy, poniewaz nadal nia jest
i nie przestala nia byc. To tylko panu Mazurowi i jemu podobnym wydawalo
sie inaczej.
Dziekujemy Ci, Europo!
Daniel PASSENT

„Mowie to wprost, bo jestem szczera”
ATAK PiS-u NA POLSKIE MEDIA NIE PODOBA SIE W USA
USA stawia sprawe na ostrzu noza. Najwazniejszy sojusznik odwroci sie od
Polski, jesli nie zostanie spelniony ten kluczowy warunek
21/11/2018Michal Kuczynski12 595 Odslony3 Czas czytania
Powazne ostrzezenie z USA pod adresem rzadu. Elektorat PiS bedzie bardzo
zawiedziony Fot. Flickr
Temat repolonizacji mediow w Polsce i uchwalenia ustawy dekoncentracyjnej
na wzor francuski to kwestia powracajaca niczym bumerang w wypowiedziach
politykow partii rzadzacej. Zwlaszcza po ostatnich wyborach, gdy zdaniem
PiS media wykreowaly nierzeczywiste zagrozenie wyjsciem Polski z Unii
Europejskiej, niecierpliwy elektorat partii Jaroslawa Kaczynskiego coraz
glosniej domaga sie stanowczych dzialan w kierunku nieprzychylnych obozowi
Zjednoczonej Prawicy mediow. Postulaty takie jak �sodebrac koncesje TVN”,
�szaorac Gazete Wyborcza”, �sprzejac niemieckie media i wyrzucic na zbity
pysk pracujacych tam dziennikarzy” sa na porzadku dziennym w komentarzach
pod kazdym newsem, jakie te media naswietla wyborcom w Polsce.
Temat ten powrocil w wypowiedzi wicepremiera i ministra kultury Piotra
Glinskiego. On sam przekonuje, ze stal sie ostatnio ponownie ofiara tych
mediow, ktore przeinaczyly jego slowa z wywiadu dla �sWprost” i napisaly, ze
porownal on politykow PiS do Zydow w latach 30. ubieglego wieku i okreslil
siebie i kolegow ze swojego obozu politycznego mianem ofiar mowy
nienawisci, bardzo podobnej do tej, ktorej uzywal Joseph Goebbels, naczelny
propagandzista III Rzeszy. Co ciekawe, pierwszy raz publicznie przyznal, ze
plan repolonizacji polskich mediow jest poki co niemozliwy, poniewaz na
jego drodze stoja przepisy unijne.
Oczywiscie, ograniczenia przepisami unijnymi dotycza przede wszystkim
mediow z kapitalem unijnym, wiec nie obejmuja najbardziej wrogiego dla PiS
medium, czyli telewizji TVN24 nalezacej do amerykanskiego wlasciciela. Tu
teoretycznie oboz rzadzacy moglby dzialac, jednak jak sie wlasnie okazuje,
wywolaloby to olbrzymie niezadowolenie naszego najwazniejszego obecnie
sojusznika, czyli administracji Donalda Trumpa. O tym fakcie postanowila
dobitnie poinformowac Georgette Mosbacher, od niedawna ambasador USA w
Polsce. Co wiecej, od nieformalnej gwarancji nietykalnosci dla TVN24
uzaleznila kwestie zniesienia wiz dla obywateli Polski.
Mosbacher pojawila sie na posiedzeniu polsko-amerykanskiej grupy
parlamentarnej. Najwiecej uwagi poswiecila wlasnie kwestii wlaczenia Polski
do programu ruchu bezwizowego, co niewatpliwie zostanie bardzo cieplo
przyjete przez wielu polskich obywateli. Jednoczesnie postawila sprawe
jasno – Polska nie ma co liczyc na przychylnosc w sprawie wiz do USA, jesli
rzad bedzie podejmowal kolejne dzialania uderzajace w wolne media. Co
wiecej, zada od polskich wladz informacji, czy w tej sprawie prowadzone sa
prace nad ustawa w tym zakresie.
Ambasador Mosbacher ostrzega, ze w tej jednej sprawie nie bedzie mogla
Polsce pomoc, bo jest pelna zgoda co do tego w Kongresie.-” Mowie to
wprost, bo jestem szczera To atak na wolnosc mediow.
Takie stawianie sprawy przez Georgette Mosbacher stawia Prawo i
Sprawiedliwosc w wyjatkowo klopotliwym polozeniu. O tym, ze �sustawa
dekoncentracyjna” jest juz od wielu miesiecy gotowa i oczekuje jedynie na
decyzje polityczna, mowil wielokrotnie wiceminister kultury Jaroslaw
Sellin. Dzis ambasador USA wprost wzywa zatem PiS do wylozenia kart na
stol, wysylajac jednoczesnie ostrzezenie, ze przepisy w takim ksztalcie,
jak z pewnoscia chcieliby uchwalic politycy obozu rzadzacego beda Polakow
kosztowac mozliwosc bezwizowego podrozowania za ocean.

Kampania za rzadowe pieniadze
„SILNE MALZENSTWA- NIZSZA PRZESTEPCZOSC”
Swiat wedlug portalu jest prosty: hobby ma maz, pieniadze ma maz, zona ma
za to okres i maz moze znalezc krotki poradnik na temat tego, jak zadbac o
zone na tych kilka trudnych dni przed.
Na kampanie skladaja sie warsztaty i spotkania, spektakl i portal z seria
artykulow. Celem – jak deklaruja autorzy – jest wzmocnienie malzenstwa.
Kampanie wymyslil gdanski oddzial Stowarzyszenia Psychologow
Chrzescijanskich, a wspolfinansuje ja Fundusz Sprawiedliwosci, ktorego
dysponentem jest minister sprawiedliwosci. Na stronie mozna przeczytac, ze
to platforma informacyjna dla wszystkich zainteresowanych: par malzenskich,
narzeczenskich. Chodzi o to, zeby sprzedac jak najwiecej know-how i
wzmocnic polskie malzenstwa.
Autorzy pisza: „W Polsce rozwodzi sie statystycznie co trzecie malzenstwo.
Zalezy nam na zahamowaniu tego trendu poprzez przedstawianie pozytywnych
stron zwiazku malzenskiego oraz pokazywanie konkretnych korzysci, jakie
niesie ze soba zwiazek malzenski dla kazdego z malzonkow. Wierzymy, ze
silna i bliska relacja malzenska stanowi doskonala przestrzen i okazje do
rozwoju osobistego kazdego ze wspolmalzonkow”.
Ona od emocji, on od logiki
Tresci na portalu sa dosc przewidywalne, biorac pod uwage jego autorow.
Artykuly publikowane sa w formie krotkich poradnikow – czesc adresowanych
jest „do niej”, czesc „do niego”, niektore do obojga. Jest psychologiczne
ABC – np. „Vademecum rozwiazywania konfliktow/Radzenie sobie z emocjami”,
sensownie tlumaczace, jak zarzadzac tymi negatywnymi, unikac klotni, a
kiedy juz do nich dochodzi – w jaki sposob je rozwiazywac.
Wiekszosc artykulow bazuje na wyswiechtanych stereotypach – zona jest „ta
od emocji”, bierna i oczekujaca, maz natomiast „tym od logiki”,
dzialajacym, aktywnym, ale nieco gapowatym. Mezowi trzeba tlumaczyc, w jaki
sposob kupic zonie prezent, trzeba mu powtarzac, zeby pamietal o waznych
wydarzeniach z zycia: „ustaw w telefonie przypomnienie z wyprzedzeniem,
zebys mial czas pojechac po prezent albo zamowic go przez internet (np. dwa
tygodnie, tydzien i dzien przed uroczystoscia)”. Trzeba mu takze
uswiadomic, ze warto zapisywac linki, ktore podsyla mu zona, a takze pojsc
z nia do sklepu przed jej urodzinami. Warto nawet wprost zapytac, co chce
dostac.
Podobnie infantylne rady znajdzie zona, ktora zechce podjac wysilek i
polubic hobby meza. Swiat wedlug portalu jest prosty: hobby ma maz,
pieniadze (na prezenty) ma maz, zona ma za to okres i maz moze znalezc
krotki poradnik na temat tego, jak zadbac o zone na tych kilka trudnych dni
przed, a takze w przypadku wiekszych dramatow – np. bezplodnosci.
Nawet rozsadny tekst mowiacy, zeby sprobowac poszukac specjalistycznej
pomocy psychoterapeutycznej, jesli jest potrzebna, zaczyna sie od slow:
„Kobieta potrzebuje mezczyzny, ktory potrafi byc i czuly, i stanowczy.
Mezczyzny, ktory zajmie sie malutkim dzieckiem i nie bedzie uwazal tego za
niemeskie, a jednoczesnie bedzie umial stanac w obronie swojej rodziny,
kiedy zajdzie taka potrzeba. Mezczyzny, ktory zapewni jej poczucie
bezpieczenstwa i delikatnie nakieruje zwiazek na wlasciwe tory, jesli cos
jest nie tak. Jestes takim mezczyzna? Stan sie nim”.
Co z ta przestepczoscia?
Samo haslo kampanii pozostaje enigmatyczne. Jest przytaczane na stronie
serwisu, a takze na portalu duszpasterstwa rodzin, ktore promuje rekolekcje
dla malzenstw, spotkania, warsztaty i serwismalzenski.pl.
Autorom trudno odmowic dobrej woli – pomiedzy nieco absurdalnymi tekstami,
skierowanymi raczej do nastolatkow niz dojrzalych ludzi, ktorzy zmagaja sie
z kryzysem, staraja sie udostepnic wiedze psychologiczna w pigulce, namowic
do psychoterapii, kiedy jest problem, albo skierowac na rekolekcje dla
malzenstw. Nie bardzo tlumacza jednak korelacje miedzy silnym malzenstwem a
niska przestepczoscia.
Czy Stowarzyszenie Psychologow Chrzescijanskich dysponuje jakas wiedza na
temat tego, ze ludzie, ktorzy sa w malzenstwach, rzadziej popelniaja
przestepstwa niz single lub pary w zwiazkach nieformalnych? A moze chodzi o
to, ze – jak opisuje jeden z artykulow na stronie – malzonkowie
(szczegolnie mezczyzni) rzadziej cierpia na zaburzenia psychiczne niz
ludzie samotni? Byc moze w tych zaburzeniach upatruja potencjalnych
problemow z prawem potencjalnych singli? A moze chodzi o to, ze jesli w
malzenstwie pojawiaja sie problemy, to malzonkowie zajeci nimi nie maja
czasu dla dzieci i to one schodza na zla droge? A moze wszystko razem?
Moze SPCh ma jeszcze jakies inne argumenty na temat tego, jak „silne
malzenstwo” jest zwiazane z „nizsza przestepczoscia”? Autorzy strony na
razie sie z tym nie zdradzaja. A szkoda. Ich dzialalnosc wspolfinansuje
Fundusz Sprawiedliwosci. Zgodnie z informacjami, ktore mozna znalezc na
stronie Ministerstwa Sprawiedliwosci: „Fundusz Sprawiedliwosci – Fundusz
Pomocy Poszkodowanym i Pomocy Postpenitencjarnej jest panstwowym funduszem
celowym ukierunkowanym na pomoc pokrzywdzonym i swiadkom, przeciwdzialanie
przestepczosci oraz pomoc postpenitencjarna, ktorego dysponentem jest
Minister Sprawiedliwosci”.
Dominika BUCZAK

LIST Z MORZA
Witaj Gargamelu,
Przyznam sie, ze zdebialem czytajac o ustawie o KGW. Chetnie ja sobie
sciagne, jak tylko pojawi sie na serwerach sejmowych, by sam sie
przekonac jakiez to dobrodziejstwa wymyslili milosciwie nam panujacy.
Powiem krotko – pomijajac dawne otoczki ideologiczne, KGW – bylo dla
kobiet, OSP – dla mezczyzn, choc tu zdarzaly sie tez kobiety. O ile nie
ma co wszczynac dyskusji nad sensownoscia powstania OSP, ktora miala o
wiele szersze zadania niz jedynie gaszenie pozarow, to KGW zawsze
stanowily – ponoc – ciekawa odskocznie dla doroslych mieszkanek wsi.
Wiadomo – nie bylo Internetu, ktory teraz jest juz w kazdej zagrodzie (i
to czasem doslownie, bo ze smartfona, siedzac w kinie mozna sterowac
dozownikiem pasz czy dojarka), nie bylo TV-satu i faktycznie wiekszosc
newsow – byla podawana albo z ambony, albo pochodzila z wymiany plotek
podczas wspolnych spotkan przy haftowaniu. Mlodych dziewczyn raczej tam
nie ciagnelo, chyba,ze mezatkami juz byly.
Dzisiejsza wies nijak nie przypomina tej sprzed pol wieku i wydawac by
sie moglo, ze KGW to przeszlosc, a mimo wszystko – w wielu miejscach,
gdzie ‘wyginely’ – odradzaja sie. O ile miastowe kobiety (i mezczyzni)
ida do Uniwersytetow III wieku, o tyle KGW juz coraz rzadziej pelni
funkcje forum wymiany doswiadczen i nauki nowych fachow, a wlasnie
czesto odradza sie by kultywowac wspomniany folklor, chec odrodzenia
tego, co w pedzie XX i XXI wieku uleglo zatraceniu. Ja akurat nie mam
nic przeciwko, a nawet bardzo mi sie to podoba. Sam mam kolege, C/E,
ktory wystepuje w zespole ludowym. I calkowicie sie zgodze, ze sam
pomysl napisania ustawy (choc jak zastrzeglem na wstapi e – trudno
dyskutowac mi o czyms, czego tresci nie poznalem jeszcze) wydaje mi sie
upokazajacy, jesli istotnie ustawodawca (a de facto wiekszosc sejmowa,
ktora projekt przeglosowala) uznal,ze wiesniaczki sa zbyt glupie by same
o sobie stanowic i trzeba to zrobic za nich. To dopiero sloma z butow
wyszla wiesniakom z nomen omen Wiejskiej..!
GRZEGORZ

O D L O T
No i mial hrabia bank i juz nie ma, bo teraz Janosikowe chlopy sie nim
ciesza.
Byly wiceminister obrony narodowej u Antoniego Macierewicza – ten sam,
ktory cieszyl sie jak dziecko, ze „plonie pedalska tecza” i ktory nauczyl
Macrona poslugiwac sie sztuccami, a wiec Bartosz Kownacki we wlasnej
osobistej osobie posel PiS – zlozyl interpelacje w sprawie niedostatkow
patriotyzmu w Polskich Liniach Lotniczych LOT.
Konkretnie zatrwozyla go kwestia tego, co podrozni ogladaja, a raczej czego
nie ogladaja na pokladach samolotow: „Brak jest w ofercie filmow o tematyce
patriotycznej, jak i o wielkich i wybitnych Polakach. Pasazerowie powinni
miec mozliwosc ogladania w czasie podrozy, ktore nieraz trwaja wiele
godzin, takich filmow jak: m.in. „Czas honoru”, „Quo vadis”, „Karol –
Papiez, ktory pozostal czlowiekiem”, „Karol – czlowiek, ktory zostal
papiezem” czy „Popieluszko – wolnosc jest w nas”.
Bartosz Kownacki ma swieta racje – sam, zamiast meczyc sie kolejnym nudnym
Bondem, wolalbym ozywic sie maratonem „Korony krolow”. Wazne, by filmy
patriotyczne lecialy w zapetleniu bez mozliwosci wylaczenia. Uzupelnilbym
je wybranymi przemowieniami Jaroslawa Kaczynskiego. Popierajac te
szlachetna idee, sluze jednoczesnie odpowiedzia wszystkim tym, ktorzy
dziwia sie wlaczeniu do kolekcji patriotycznej „Quo vadis?”.
Z tego, co pamietam ze szkoly, Ligia pochodzila z polnocnego ludu Ligow,
ktory w czasach Sienkiewicza utozsamiano z Praslowianami, z czego wynikala
symboliczna interpretacja, ze Ursus, ratujac Ligie przed germanskim turem,
ratuje de facto Polske przed zaborcami, tak jak Bartosz Kownacki uratowal
ja przed francuskimi caracalami. Byc moze minister Kownacki uznal, ze i sam
Ursus byl Polakiem. Co w sumie byloby logiczne. Czy jakas zagranica
kiedykolwiek nas uratowala?
No wlasnie – sami sobie panstwo odpowiedzieli. To my innych ratujemy i
dlatego do listy Kownackiego nalezy koniecznie dodac „Bitwe pod Wiedniem”,
zas swiat od zawsze i nieustajaco tylko nas przesladuje i zdradza, z czego
plynie wniosek, ze Ursus byl Polakiem, bo w przeciwnym razie przybilby
piatke z germanskim bydleciem, poswiecajac biedna Magde Mielcarz, co byloby
zbrodnia podwojna.
O pozostale tytuly sie nie martwie, duzo i narodowo sie teraz kameruje,
zglaszam za to dwa wnioski racjonalizatorskie. Po pierwsze, retransmisja
Wiadomosci TVP, ktora umocni patriotyzm pasazerow patriotycznych i
zawstydzi zdrajcow i kanalie. Po drugie, przyszykowalbym porcje produkcji
wlasnych, przeznaczonych specjalnie dla klientow LOT, analogicznie do
drukowanych magazynow pokladowych; np. historia sensacyjna, nawiazujaca do
losow Janosika i jego kamratow. W wersji wspolczesnej mieliby szersze
horyzonty, nie ograniczaliby sie tylko do Podhala, mysleliby patriotycznie
o calej Polsce i mieli zdrowsze podejscie do rabunku. Zabieraliby bogatym –
oddawali sobie; np. taki hrabia mialby bank i myslal, ze jak jego to jego.
Widzi, ze Janosik, Pyzdra i Kwiczol maja chrapke na piniondz i rzuca do
nich arogancko, myslac, ze jest nietykalna kasta: „Mosci zboje, miejsce w
lochu juz dawno czeka!”. Ale nie z naszymi bohaterami takie numery.
Wystepujac w imieniu suwerena, Janosik godnie odpowiada: „Radze odlozyc
nagrywarki. Moglbys wacpan sobie krzywde zrobic”. A Kwiczol dodaje:
„Golabki same wpadaja do gabki, a banki do furmanki. Skocymy i po ptokach”.
Albo thriller patriotyczno-kontrwywiadowczy. Zaczyna sie noca na cmentarzu,
gdy Soros z Merkel instruuja Tuska, jak ma niszczyc Polske i Polakow. W
nastepnej scenie mlody patriota o blond wlosach, blekitnych oczach i
ogolnie cud-urodzie budzi sie pod koldra w krzyze celtyckie. Jego pogodne
spojrzenie mrocznieje, gdy zdaje sobie sprawe, ile jeszcze zdrajcow
swobodnie chodzi po ulicach. Caluje zawieszona na scianie falange i udaje
sie do swego zakladu pracy, gdzie dyrektor nieswiadomy jego patriotyzmu
proponuje mu olbrzymie pieniadze za dzialalnosc antypolska i zorganizowanie
w miasteczku parady rownosci. Widz wie, ze to pieniadze od Sorosa, ale nasz
mlody bohater musi dopiero przejrzec ogrom spisku. By ocalic Polske, musi
udac, ze dolacza do antypolskiego sprzysiezenia, przyjmuje wiec ogrom
gotowki od dyrektora i rozpoczyna smiertelnie niebezpieczna gre dla
ojczyzny.
No, i az sie prosi o biografie Bartosza Kownackiego, historie morderczych
zmagan z krwiozerczymi gangami warszawskich gejow, przy ktorych bohaterowie
„Peaky Blinders” to poczciwe i apatyczne misie. I ta ostatnia scena – gdy
Emmanuel Macron szlocha opetanczo w ramionach Brigitte na wiesc o tym, jak
wiceminister Kownacki zaoral widelcem jego smieszny kraik.
Marcin MELLER

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

– Brzeczek nie jest pierwszy
Remis w Portugalii oddalil nieco dyskusje o zwolnieniu selekcjonera.
I bardzo dobrze. Kibice maja tendencje do wystawiania ocen pod wplywem
emocji, na podstawie ostatniego meczu. Wygralismy – trener jest dobry,
przegralismy – zly. Na glebsze refleksje malo kogo stac. Reprezentacja
mlodziezowa pokonala Portugalie na jej podworku i to jest niewatpliwie
sukces. Czytam i slysze peany na czesc tej druzyny, a to jest przeciez ten
sam zespol, na ktorym wszyscy wieszali psy, kiedy jeszcze nie tak dawno
kompromitowal sie w dwoch remisowych spotkaniach z Wyspami Owczymi.
Jerzy Brzeczek zaczyna prace od szesciu meczow bez zwyciestwa, trudno wiec
dziwic sie irytacji kibicow. Nikomu nie podobaja sie ani takie wyniki, ani
taka gra.
Ale Brzeczek nie jest pierwszy. Wiosna 1976 roku reprezentacja
przygotowywala sie do igrzysk olimpijskich w Montrealu. Zawodnicy spelnili
sie cztery lata wczesniej, zdobywajac zloty medal w Monachium, potem zajeli
trzecie miejsce na swiecie, wygrywali z najlepszymi i kilku uznalo, ze nie
trzeba pracowac. Nie wygrali siedmiu meczow z rzedu, piec z nich przegrali.
A to byla reprezentacja z Kazimierzem Deyna, Grzegorzem Lata, Jerzym
Gorgoniem, Antonim Szymanowskim, Andrzejem Szarmachem. Nerwowi kibice i
dziennikarze domagali sie zwolnienia Kazimierza Gorskiego, co juz ocieralo
sie o swietokradztwo. A kilka tygodni pozniej chlopaki sie sprezyli i
zdobyli srebrny medal olimpijski. Tyle ze oni umieli grac, ale nie zawsze
im sie chcialo.
Antoni Piechniczek jako selekcjoner nie wygral zadnego z czterech
pierwszych meczow, a Polska nie zakwalifikowala sie na mundial we Francji.
Kadra Jerzego Engela nie tylko nie wygrala ani jednego z szesciu pierwszych
meczow, ale tez w czterech z nich nawet nie strzelila bramki. Owczesny
prezes PZPN Michal Listkiewicz ufundowal wiec prywatna nagrode – zegarek
Longines dla pilkarza, ktory przerwie te besse. Otrzymal go Pawel
Kryszalowicz, ktory pokonal bramkarza Holandii. Listkiewicz oparl sie
krytykom, nie zwolnil Engela, a po kilku miesiacach reprezentacja
awansowala na mundial w Korei.
Mundial sie nie udal. Wiceprezes Zbigniew Boniek uznal, ze poradzi sobie
lepiej niz Engel, przejal po nim kadre, a po pieciu meczach i porazce z
Lotwa w Warszawie sam sie zwolnil. Przyszedl Pawel Janas, awansowal na
mundial, kadra grala na nim jak cztery lata wczesniej. Adam Nawalka ten
scenariusz powtorzyl.
Remont musi potrwac.
Stefan SZCZEPLEK

GMITRUK MIAL BAJER, KTORY WSZYSCY KOCHALI
Andrzej Gmitruk nie zyje. Byl najlepszym polskim trenerem boksu po Feliksie
Stammie.
Sam o sobie mowil, ze jest w czepku urodzony. Byl najmlodszym – 26-letnim –
trenerem warszawskiej Legii, klubu, ktory tasmowo wygrywal mistrzostwa
Polski. W wieku 32 lat dostal kadre narodowa i byc moze, gdyby nie
polityka, przywiozlby medale juz z Los Angeles (1984). A tak bokserzy
pojechali do Hawany, gdzie Janusz Starzyk, Zbigniew Raubo i Henryk Petrich
staneli na podium w Turnieju Przyjazn, ktory zawodnikom z krajow
socjalistycznych zastapil igrzyska.
Gmitruk byl trenerem innym niz wszyscy, ktorych wtedy znalem. Nie mial za
soba takiej kariery bokserskiej jak Wieslaw Rudkowski czy Janusz Gortat, z
ktorymi pracowal w Legii. Nie zdobywal medali na ringach calego swiata,
tylko konczyl AWF ze specjalizacja … podnoszenie ciezarow.
Ale byl inteligentny, potrafil obserwowac i sluchac. I mial bajer, ktory
kochali zawodnicy. Kto znal Andrzeja i sluchal jego opowiesci, wie, o czym
mowa. Potrafil kazdemu wmowic, co chcial. Piesciarze, nawet ci mniej
utalentowani, wierzyli, ze beda mistrzami swiata.
W jego Legii rozkwitl talent Andrzeja Goloty, ktory szybko trafil do
reprezentacji Polski. Na igrzyskach w Seulu (1988) Gmitruk sekundowal przy
czterech medalach zdobytych przez Andrzeja Golote, Jana Dydaka, Henryka
Petricha i Janusza Zarenkiewicza.
I kiedy wydawalo sie, ze to dopiero poczatek wielkich sukcesow polskiego
boksu (Golota i Dydak mieli przeciez dopiero po 20 lat), Gmitruk
zrezygnowal z prowadzenia reprezentacji. Mial inne cele, chcial wyjechac na
Zachod, tam poszukac pracy i zarobic.
Reklama
W Norwegii, gdzie trafil, mieli wtedy wyjatkowo utalentowanego chlopca –
Ole Klemetsena. Z Gmitrukiem w narozniku 21-letni Ole zdobyl brazowe medale
mistrzostw Europy i mistrzostw swiata, w tym samym, 1991 r. Norwegia
polubila Gmitruka, a on Norwegie, mieszkal tam z rodzina, z dwoma synami.
Spotykalismy sie przy okazji wielkich imprez, czesto tez dzwonil i pytal o
nowe twarze w polskim boksie. Czasami przyjezdzal z Norwegami na
zgrupowania w Cetniewie i znow bylo tak jak za starych dobrych czasow,
czyli wesolo. Dla dziennikarzy byl idealnym partnerem, mowil to, co chcieli
uslyszec. Choc znalismy sie dobrze, mnie tez czasami probowal bajerowac.
Mial to we krwi.
Faktycznie chyba urodzil sie w czepku, bo zawsze spadal jak kot na cztery
lapy, a wraz z nim jego zawodnicy. Przy wyrownanych walkach moglem
obstawiac w ciemno, ze wygra ten, ktory ma w narozniku Gmitruka. I nie
mialo znaczenie, czy byl to Polak, czy Norweg. Z Eskimosem tez by wygrywal.
Trzynascie lat temu w Chicago – po walce Tomasza Adamka z Paulem Briggsem –
wierzylem, ze szczescie towarzyszace Gmitrukowi i tym razem go nie opusci,
choc mialem swiadomosc, ze jesli sedzia podniesie w gore reke
Australijczyka, skandalu nie bedzie. Ale to Adamka ogloszono zwyciezca i
zostal mistrzem swiata. Trzy lata pozniej w podobnie dramatycznych
okolicznosciach Adamek pokonal w Newark Steve’a Cunninghama i tez zdobyl
pas.
Gmitruk stal w narozniku Adamka, gdy ten wygrywal z Golota podczas
pamietnej walki w Lodzi, trenowal go w USA przed pojedynkiem z Amerykaninem
Jasonem Estrada w lutym 2010 r.
Po tej walce rozstali sie na dobre, Gmitruk nie wiazal bowiem swojej
przyszlosci z Ameryka tak jak Adamek, w Polsce organizowal swoje gale, wiec
tak to sie musialo skonczyc.
Byl czlowiekiem orkiestra. Promotorem, trenerem, menedzerem, komentatorem i
telewizyjnym ekspertem. Pozniej urodzila sie corka, zachorowala zona i
doszly kolejne obowiazki.
Ale dawal rade. Ostatnio mial zawodnikow, ktorzy sprawiali, ze z checia
jezdzil na treningi: Artura Szpilki, Izu Ugonoha i Macieja Suleckiego. 10
listopada stal w narozniku Szpilki, gdy ten po ciezkim boju wygrywal z
Mariuszem Wachem (bylym piesciarzem Gmitruka). Po powrocie kontynuowal
przygotowania Izu Ugonoha do pojedynku o tytul mistrza Europy z Turkiem
Alim Erenem Demirezenem. Wierzyl, ze w przyszlym roku Sulecki bedzie
walczyl o mistrzostwo swiata.
Mial wiele planow, nie wszystkie zwiazane z boksem, mowil mi o nich kilka
dni temu. Trudno uwierzyc, ze to byla nasza ostatnia rozmowa.
Janusz PINDERA
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *