Dzien dobry – tu Polska – czwartek, 20 czerwca 2019

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 165 (5194) 20 czerwca 2019 r.

Co wynika z…opowiesci Kanonika
Dzis jedno z najwazniejszych swiat katolickich – Uroczystosc Najswietszego
Ciala Chrystusa. Potocznie nazywane jest Bozym Cialem.
Poczatki swieta siegaja XIII wieku. O jego ustanowienie zabiegala wowczas
zakonnica Julianna z Cornillon (dzisiejsza Francja), ktora jako
szesnastolatka doznala pierwszych mistycznych objawien podczas adoracji
Najswietszego Sakramentu. Poczatkowo swieto zostalo wprowadzone w diecezji
Liege, a od 1264 r. obowiazywalo juz w calym Kosciele. W Polsce po raz
pierwszy pojawilo sie w 1320 roku w diecezji krakowskiej.
Tradycyjnie tego dnia odprawiane sa procesje adoracyjne, bo swieto ma
charakter dziekczynny. Ulicami wsi i miast przechodza wowczas uroczyste
pochody z Najswietszym Sakramentem. Wierni zatrzymuja sie przy czterech
oltarzach symbolizujacych cztery strony swiata.
Boze Cialo jest swietem ruchomym, ktore obchodzone jest 60 dni po Swietach
Wielkanocnych. Jest to bowiem dopelnienie Wielkiego Czwartku, kiedy
chrzescijanie wspominaja Ostatnia Wieczerze, podczas ktorej dokonalo sie
przeistoczenie chleba i wina w cialo i krew Jezusa Chrystusa.
Skumplowany ze mna ksiadz kanonik Pawel Z.- chlopisko, poki co, zdrowe i –
dozywotnio- blisko 2 metrowe, zwierza mi sie, ze to swieto
jest…najciezszym dniem w jego kaplanskim roku.- Przewaznie jest upal, a
ja w grubym ornacie i innych szatach liturgicznych, od oltara do oltarza z
parukilogramowa monstrancja w omdlewajacych rekach. A nawet przy oltarzu
nie ma chwili oddechu, bo trzeba na glos odmawiac pacierze i jeszcze do
tego donosnie. podspiewywac. Ale najgorsze jest to, ze owych dwoch
„Najbardziej Szanowanych Parafian”, ktorzy „dostepuja zaszczytu”
podtrzymywania mnie pod rece z monstrancja, w rzeczywistosci- gowno
prawda: to ja ich wloke, bo sa starzy, slabi i nie nadazaja. Panie, badz mi
litosciw!
Coz- nawet chodzenie w swietych zamiarach zalezy od tego z kim sie chodzi.
A sluzba Bogu, jak widac, lekka nie bywa – Wasz:
Gargamel Zakulisowy

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.8104 PLN Euro: 4.2673 PLN Frank szw.: 3.8157 PLN Funt:
4.7888 PLN Gielda 19.06.2019 r. godz. 17.00 WiG 59738.56 (-0.33%)
WiG30 2662.64 (-0.26%)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3..73 PLN Euro: 4.19 PLN
Funt: 4.69 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.68 PLN
Euro: 4.16 PLN Funt: 4.74 PLN

Pogoda w kraju
W calym kraju burze, deszcz i porywisty wiatr. Temperatura maksymalnie 32
stopnie C.

O-k-R-u-C-h-Y
Mezczyzni maja strasznie ciezkie zycie …..
Kochaja jedna,z druga sa zonaci, a z trzecia uprawiaja seks.I jeszcze do
pracy musza chodzic

Tesciowa dzwoni do ziecia :
– U mnie w mieszkaniu czuc gaz,co robic ?
– Mamusia jest kobieta wierzaca, niech mamusia zapali swieczke, pomodli
sie…
—————
Lech R. Lyczywek

Lisim tropem
OSTATNIA KARTA
Lada chwila dowiemy sie, czy opozycja naprawde gra o zwyciestwo
To, jak Platforma Obywatelska i Grzegorz Schetyna potraktuja zaangazowanie
samorzadowcow w wybory parlamentarne, bedzie najlepsza odpowiedzia na
pytanie, czy opozycja naprawde gra w nich o zwyciestwo.
W ostatnich dwoch tygodniach mialem okazje rozmawiac w Gdansku i we
Wroclawiu z wybitnymi polskimi samorzadowcami. Z prezydentami miast
najwiekszych, srednich i mniejszych, z burmistrzami i wojtami. Wielu chce
wystartowac w wyborach, wiekszosc chce sie w nie zaangazowac, wszyscy sa
przekonani, ze stawka w tych wyborach bedzie takze przetrwanie samorzadu,
ktory – w razie wygranej PiS – stanie sie atrapa i dodatkiem do maksymalnie
scentralizowanej wladzy panstwowej.
Gdy sytuacja i stawka sa nadzwyczajne, zastosowane srodki musza byc tez
nadzwyczajne. W normalnych warunkach zaden samorzadowiec w wybory
parlamentarne by sie nie pakowal, bo i po co? Ani to zastrzyk finansowy,
ani awans, ani prestiz – wladza mniejsza, klopoty wieksze, krotko mowiac –
nie kalkuluje sie. Jesli wiec samorzadowcy, wbrew swej naturze i
upodobaniom, nagle chca wejsc na ring, ktory dotychczas omijali z daleka,
to z jednego powodu – panstwo PiS normalne nie jest. Dla tego panstwa
samorzad nie jest ani sojusznikiem, ani partnerem. Jest wrogiem, ktorego
nalezy oslabic, a najlepiej zniszczyc. Ta wladza nawet tego nie ukrywa.
Ustawa o regionalnych izbach obrachunkowych, na szczescie zawetowana,
czynilaby z samorzadow zakladnikow, nawet nie panstwa, ale partii,
konkretnie kaprysow pana Kaczynskiego. To na samorzady przerzucane sa
koszty PiS-owskiej operacji niszczenia polskich szkol, co drenuje ich
budzet i tak pomniejszony przez nakaz wywiazywania sie przez samorzady z
coraz to nowych zadan. A gdyby publika jeszcze miala watpliwosci, jakie
jest nastawienie PiS do samorzadu, wystarczy przypomniec sobie, co
Kaczynski zrobil z placem Pilsudskiego, a teraz chce zrobic z Westerplatte.
Odebrac, upanstwowic, czytaj: upartyjnic i urzadzic wedlug wlasnych zyczen.
Samorzadowcy zostali wiec doprowadzeni do punktu, w ktorym dla ocalenia
samorzadu musza przestac sie skupiac wylacznie na samo-rzadzeniu i podjac
batalie z tymi, ktorzy chca ich samo-urzadzic.
Dotychczasowe proby wejscia samorzadowcow na ogolnopolska scene konczyly
sie zle, ale inaczej skonczyc sie nie mogly. W starciu z partyjnymi
aparatami byli po prostu bez szans. Teraz ma byc inaczej. W kazdym razie
moze byc inaczej. Sukces calej operacji zalezy jednak od spelnienia dwoch
warunkow. Po pierwsze – czy samorzadowcy wejda, niekoniecznie na listy
wyborcze, ale koniecznie w kampanie, na 100 procent. I czy PO, a przede
wszystkim jej lider, potraktuja ich jak sojusznika w walce o zwyciestwo, a
nie potencjalnego rywala lub wylacznie makijaz dla opozycji.
Samorzadowcy – to klucz – powinni sie w wiekszosci znalezc na liscie
wyborczej do Sejmu. Bylby to sygnal, ze opozycja chce wygrac, a takze ze
nowe zasoby chce rzeczywiscie wykorzystac. Koncentrowanie sie na grze o
Senat jest marnotrawieniem sil i srodkow. Jesli PiS wygra, to Senat, nawet
w razie wygranej opozycji, bedzie co najwyzej izba obstrukcji w sensie
politycznym i marnego pocieszenia w sensie psychologicznym. Na listach do
Sejmu, i to na bardzo eksponowanych miejscach, samorzadowcow musi byc
wystarczajaco wielu, by wyborcy mieli szanse zobaczyc w polityce nowe
twarze, a nie wylacznie nowych statystow. Grzegorz Schetyna musi dostrzec w
nich szanse i na poprawe wyniku, i na zmiane wizerunku opozycji. Skorzystac
z calego ich doswiadczenia, z calej ich energii, wykorzystac ich wole walki
w 100 procentach. To ludzie, ktorzy przez lata, a czesto dziesieciolecia
pokazywali, ile potrafia, maja konkretne osiagniecia i nie dadza sie
traktowac inaczej niz po partnersku. Schetyna powinien to potraktowac jak
wielka szanse, takze dla siebie, a nie jako zagrozenie, glownie dla siebie.
I bedzie to nastawienie naturalne, jesli rzeczywiscie wierzy w zwyciestwo i
chce jesienia realizowac projekt „rzad”, a nie skazany na kleske projekt
„tratwa”.
Opozycja do wyborczego zwyciestwa potrzebuje 7-7,5 mln glosow. Bez
samorzadowcow ich nie zdobedzie. I tych, ktorzy – jak Jacek Karnowski –
chca startowac w wyborach, i tych, ktorzy – jak Aleksandra Dulkiewicz – sa
gotowi ruszyc do boju i prowadzic kampanie doslownie od drzwi do drzwi.
Ostatnie wybory samorzadowe byly swoistym referendum. Polacy glosowali w
nich i za samorzadem, i za gospodarzami swych gmin i miast. Widza ich
prace, doceniaja jej efekty i nagradzaja tych, ktorzy ja wykonali. Dzis
wiekszosc z tych wyborcow zrozumie, ze skoro samorzadowcy stawiaja na szali
niemal wszystko, to gra toczy sie o wszystko.
W polskiej polityce naprawde niewiele jest prawdziwych, niezgranych atutow.
Samorzadowcy sa takim atutem. Nawet skarb mozna jednak nie tylko wydobyc,
ale i bezpowrotnie zniszczyc.
Tomasz LIS

Urodziny Jaroslawa Kaczynskiego:
ZYCZEN NIE BYLO I NIE BEDZIE
Z takich okazji jak zacnie okragle, bo siedemdziesiate, urodziny sporzadza
sie zwykle bilans osiagniec jubilata. W przypadku Jaroslawa Kaczynskiego
jest z tym klopot. Ba, musialby to byc raczej antybilans.
Owszem, Jaroslaw Kaczynski bez watpienia godnie zachowal sie w czasach PRL.
Sprzeciw wobec komunistycznej wladzy w postaci wspolpracy z KOR-owska
opozycja wymagal wtedy odwagi. Dlatego slabe sa dzisiejsze kpiny z prezesa
PiS, ze przespal wprowadzenie stanu wojennego, nie zostal internowany itd.
Zwlaszcza ze i potem angazowal sie w dzialalnosc solidarnosciowego
podziemia – czego symbolicznym zwienczeniem byl udzial w strajkach
gdanskich lata 1988 r. (co wciaz wymagalo – wbrew dzisiejszym medrkom –
determinacji i wcale nie bylo oczywistym i czestym wyborem).
Nalezal wreszcie Jaroslaw Kaczynski (wraz z bratem Lechem oczywiscie) do
architektow pookraglostolowej rzeczywistosci. By wspomniec tylko jego i
jego brata role przy Okraglym Stole, a potem udzial w negocjacjach z tzw.
stronnictwami satelickimi partii komunistycznej, czyli z SD i PSL, o
zmianie sojuszu i wsparciu ewentualnego gabinetu solidarnosciowej opozycji
(skadinad w imie hasla „Wasz prezydent, nasz premier”). Inna juz sprawa
jest, ze dzis niezrecznie o tym ostatnim Kaczynskiemu pamietac, bo wlasnie
na negacji tego sposobu obalenia systemu oparl (z mocnymi slowami o
okraglostolowej zdradzie) historiozofie swojego aktualnego obozu.
Polityczny „dorobek” Jaroslawa Kaczynskiego
Ale potem bylo juz tylko zle. By wspomniec rozpetanie „wojny na gorze” i
wplyw – poprzez Kancelarie – na malo chwalebny styl prezydentury Lecha
Walesy. A potem nagly zwrot: palenie kukly bylego szefa, akces do nocy
teczek 1992 r. i nazywanie (do dzis) dawnego politycznego patrona i szefa
„Bolkiem”. Szemrane, lagodnie mowiac, a calkiem spore, interesy czysto
biznesowe (symbolem spolka Telegraf). I wreszcie upragnione objecie wladzy.
Pierwszy rzad PiS testujacy metody sterowania spolecznymi nastrojami (teza
o wszechobecnym ukladzie czy manipulacje historia), wykorzystujacy dla
partyjnych celow przejete instytucje panstwa (tzw. ciag technologiczny w
postaci upolitycznionych sluzb specjalnych i prokuratury) i bezwzglednie
zdradzajacy koalicjantow.
W koncu obecna kadencja sterowana przeciez – czego nikt nawet juz nie
ukrywa – tez przez Jaroslawa Kaczynskiego, tyle ze w majacej zwalniac od
odpowiedzialnosci prawnej formule backseat driver (na szczescie w
rzeczywistosci rowniez za delikty popelnione „z tylnego siedzenia” mozna
stanac przez sadem – trzeba tylko, by wymiar sprawiedliwosci okazal sie
dostatecznie zdeterminowany).
Wyznaczniki tych ostatnich lat sa zas juz najgorszego gatunku (a moze
lepiej powiedziec: sortu, panie prezesie?). Po pierwsze, lamanie
konstytucji i budowanie droga pelzajacego zamachu stanu panstwa
jedynowladztwa PiS.
Ale zaraz potem propagandowe klamstwa, nakrecanie mowy nienawisci („mordy
zdradzieckie” weszly juz do czarnych annalow politycznej polszczyzny),
nomenklatura na miare PRL-u, znowu szemrane, a wielkie biznesy (chocby
spolka Srebrna), populizm – nie tylko socjalny, ale tez, by tak rzec,
ideowy i historiozoficzny.
Talent Jaroslawa Kaczynskiego
Bodaj wlasnie macenie w glowach rodakow oraz wydobycie najgorszych polskich
cech i uprzedzen w imie utrzymania wladzy jest najwieksza wina Jaroslawa
Kaczynskiego. Zniszczenie poczucia zasluzonej dumy z wywalczonej wolnosci i
zbudowania demokratycznego panstwa na rzecz wzbudzenia poczucia
niezasluzonej wyzszosci, czy raczej narodowej pychy i buty, bedzie miec
niestety skutki mentalnosciowe na pokolenia. Podobnie jak zniweczenie
szacunku dla instytucji demokratycznych (sadownictwa, ale i przeciez
rowniez parlamentu), praw ekonomii, spolecznej roli elit itd. Na dodatek
przy okazji Kaczynski z wlasciwym sobie brakiem skrupulow spostponowal
pamiec wielu rodakow – w tym, zdawalo sie, towarzyszy wspolnej walki –
faktycznie zasluzonych dla wolnej Polski.
Zyczen zatem nie bedzie. Poza tym najwyzej, by nie spelnilo sie jego,
rzucone moze wcale nie zartem, marzenie: o sprawowaniu wladzy niczym
kanclerz Konrad Adenauer – do dziewiecdziesiatki. Bo tez i zadnym genialnym
politycznym strategiem Jaroslaw Kaczynski, wbrew lansowanej opinii, nie
jest. Mezem stanu tez nie. Ma co najwyzej talent do wyczuwania
najpodlejszych pokladow polskiej duszy i potrafi te najgorsze przymioty
rodakow cynicznie wykorzystac.
Krzysztof BURNETKO

Jaroslaw Kaczynski kontra przecietny 70-latek
” Z Y J E S K R O M N I E
„Zyje skromnie, a nawet bardzo skromnie, jak na czlowieka znanego w Polsce
i takze troche poza nia” – mowil w wywiadzie dla „Sieci” Jaroslaw
Kaczynski. W dniu 70. urodzin prezesa PiS postanowilismy sprawdzic, jak
„skromne” realia zycia polityka maja sie do sytuacji przecietnego polskiego
emeryta.
(Nie)wesole jest zycie staruszka
Przecietny polski emeryt dostaje z ZUS srednio 1700 zlotych miesiecznie. Za
te pieniadze musi sie ubrac, wyzywic, kupic leki i oplacic rachunki. I choc
trudno to sobie wyobrazic, to sa i tacy, ktorzy dostaja jeszcze mniej.
Minimalna emerytura w Polsce to dzis 880 zlotych, ale zeby ja otrzymywac
trzeba miec odpowiedni staz – przepracowac co najmniej 20 lat, jesli jest
sie kobieta, i 25, jesli jest sie mezczyzna. Zdarza sie tez, ze polscy
seniorzy otrzymuja swiadczenia wrecz kuriozalne. Jak podal ZUS, w grudniu
2017 r. najnizsza wyplacona emerytura wyniosla dokladnie 4 grosze.
Seniorzy czesto tez dorabiaja, by przezyc. ZUS podsumowal, ze liczba
pracujacych seniorow w ostatnich czterech latach wzrosla o 30 proc.. Pod
koniec ubieglego roku pracowalo ich ponad 700 tysiecy. To 13 proc. z 5,5
mln wszystkich emerytow w Polsce.
70-letni superemeryt
Ale przy swiadczeniach emerytalnych Jaroslawa Kaczynskiego te liczby
wypadaja blado. Z ostatniego oswiadczenia majatkowego polityka wynika, ze
otrzymuje on co miesiac z ZUS prawie 6,5 tys. zl. To ponad trzy razy wiecej
niz dostaje przecietny emeryt w Polsce. Aby otrzymac emeryture, taka jak
Jaroslaw Kaczynski, trzeba by zarabiac pod koniec kariery az 16 839,38 zl.
Jak wynika z najnowszych danych GUS, takie wynagrodzenie otrzymuje zas
mniej niz 2 proc. mieszkancow naszego kraju.
Emerytura emerytura, ale glownym zrodlem przychodow prezesa PiS jest
uposazenie i dieta parlamentarna. W 2018 roku otrzymal on uposazenie w
wysokosci 110 898,20 zl i diete w wysokosci 30 062,40 zl. Oznacza to, ze
sredni miesieczny dochod prezesa wynosi ponad 11,6 tys. zlotych. To i tak
mniej niz w poprzednich latach, ale obnizke pensji zaordynowal sobie sam
prezes, po aferze z premiami dla ministrow rzadu Beaty Szydlo podejmujac
decyzje o cieciu poselskich uposazen o 20 proc.
– Poniewaz my wiemy, ze jestesmy dla spoleczenstwa i to nie jest tak, ze
idzie sie do polityki dla pieniedzy, i nie jest celem polityki bogacenie
sie politykow, wobec tego podjelismy pewne decyzje – uzasadnial prezes PiS
w kwietniu ubieglego roku podczas konferencji prasowej, po posiedzeniu
Komitetu Politycznego PiS.
Jaroslaw Kaczynski przez lata budowal wizerunek ascety, ktory nie
przywiazuje uwagi do dobr materialnych. – Oskarzano mnie, ze jestem
czlowiekiem skorumpowanym, bardzo bogatym – mowil szef PiS w glosnym
wywiadzie dla Vivy w 2013 r. Dwa lata pozniej, tuz przed wyborami
parlamentarnymi wolal – Do wladzy nie idzie sie dla pieniedzy. Kto chce
swoja pozycje polityczna spieniezac, ten musi odejsc.
O wyjatkowej skromnosci Jaroslawa Kaczynskiego mowili tez politycy PiS. –
Jaroslaw Kaczynski to zwykly obywatel, ktory nie posiada nie tylko
miliardow, ale i milionow – mowil w Polskim Radiu szef gabinetu
politycznego premiera Marek Suski.
Miliardow ani milionow prezes rzeczywiscie nie ma, jego oszczednosci sa
niewielkie. Ma za to dlug i to wiekszy niz statystyczny emeryt. Z
oswiadczenia majatkowego wynika, ze prezes jest zadluzony w SKOK na 118
tys. zl. Kredyt, zaciagniety jest konsekwentnie splacany – w ubieglym roku
jego wartosc wynosila 127 tys. zl. Z danych Krajowego Rejestru Dlugow
wynika, ze zadluzenie przecietnego emeryta jest okolo 10 razy mniejsze
(oczywiscie jest bardzo wielu takich, ktorzy nie maja zadnych dlugow).
Zadluzenie seniorow bardzo szybko za to rosnie w ciagu ostatnich szesciu
lat w – pieciokrotnie.
Partia lozy na utrzymanie
Jak pisala „Polityka”, osoby z otoczenia prezesa przyznaja tez, ze szef
partii rzadzacej nie ma wielkiego rozeznania w tym, ile co kosztuje i na co
przecietny obywatel co miesiac wydaje pieniadze.
Tymczasem GUS wyliczyl, ze w 2017 r. przecietne miesieczne wydatki w
gospodarstwach domowych emerytow wyniosly 1296 zl. Seniorzy najwiecej, bo
ok. 50 proc. tej kwoty wydaja na zywnosc i napoje bezalkoholowe oraz na
czynsz, prad i inne koszty zwiazane utrzymaniem mieszkania. Sporo kosztuje
tez sluzba zdrowia. Na reperowanie zdrowia emeryci wydaja srednio 112 zl
miesiecznie (w tym 71 zl na leki).
Ale tym Jaroslaw Kaczynski przejmowac sie wlasciwie nie musi, bo wiele
wydatkow pokrywa partia. Zakupy, w tym leki, zywnosc i karme dla kota
dostarczaja prezesowi oplacani przez PiS asystenci prezesa: Jacek Rudzinski
i Jacek Cieslikowski.
Z kolei posilki najczesciej przywozi na Nowogrodzka portier lub jeden z
jego kierowcow. Podobno Jaroslaw Kaczynski najbardziej lubi schabowego z
ziemniakami i surowka za ok. 20 zl. Ale ostatecznie o tym, co trafi na jego
stolik obiadowy, decyduje Barbara Skrzypek, dyrektorka biura prezydialnego
partii.
Za partyjne pieniadze pracuja tez ochroniarze, ktorzy obstawiaja posiadlosc
prezesa na warszawskim Zoliborzu. To dwupietrowy dom o powierzchni 150 m
kw. Z oswiadczenia majatkowego Jaroslawa Kaczynskiego wiemy, ze jego
wartosc siega 1,5 mln zl.
Dla porownania, przecietny polski emeryt zyje na 70 m kw. GUS ustalil, ze
mieszkania seniorow sa gorzej wyposazone niz mlodszych Polakow w urzadzenia
i instalacje techniczno-sanitarne (wodociag, lazienke, ciepla wode,
centralne ogrzewanie).
Okazuje sie, ze od przecietnego polskiego emeryta Jaroslaw Kaczynski nie
odstaje jedynie w sposobie spedzania wolnego czasu. Az 91 proc. seniorow
najchetniej spedza go na ogladaniu telewizji. W ten sposob wolny czas
pozytkuje tez sam prezes. Dwa lata temu w rozmowie z Superstacja prezes
Kaczynski zdradzil, ze lubi ogladac pozno w nocy rodeo.
– Bardzo pozno klade sie spac, wiec w nocy czasem patrze na telewizje, na
rozne powtorki audycji politycznych i czasem na sport. Bardzo lubie ogladac
rodeo, ujezdzanie bykow. Bardzo mnie to bawi – mowil.
Marta SZYMCZYK

WSTYD I NIESMAK
Stalo sie cos nieslychanego i zawstydzajacego. Polskie Ministerstwo
Sprawiedliwosci zamierzalo wstapic na droge sadowa przeciwko grupie
prawnikow z Uniwersytetu Jagiellonskiego, ktorzy osmielili sie napisac
krytyczna opinie na temat reformy prawa karnego.
Liczaca kilkadziesiat stron opinia zawiera wiele uwag krytycznych (czesc
uwag uwzgledniono wczesniej), co tak wzburzylo resort sprawiedliwosci (!),
ze dopatrzyl sie „klamstwa”, w walce z ktorym („ta zniewaga krwi wymaga”)
zamierzal wystapic do sadu. Nie trzeba byc prawnikiem, zeby zobaczyc, ze
wnoszenie przez Panstwo do sadu oskarzenia z powodu takiej czy innej opinii
„grozi smiercia lub kalectwem”, a – piszac serio – stanowi powazne
zagrozenie wolnosci slowa, a takze wolnosci akademickiej.
Nic dziwnego, ze rozlegly sie glosy oburzenia i zdumienia, choc po tym
wszystkim, co wyczynia ministerstwo Ziobry, trudno sie jeszcze czemus
dziwic. Po kilku dniach protestow ministerstwo zrezygnowalo z niefortunnego
pomyslu. Ziobro sie wycofal (ciekawe, pod czyim wplywem?). „W tej sprawie
wszystko jest jasne – powiedzial nieoczekiwanie Ziobro – i spoleczenstwo
widzi, kto sie boi prawdy”. Dodal, ze zapowiedz zlozenia pozwu wywolala
„cenna dyskusje”. Moim zdaniem, spoleczenstwo (a przynajmniej jego
zainteresowana czesc) jeszcze raz zobaczylo, co sie wyprawia w
Ministerstwie Dobrej Zmiany. Ciekawe, czy trafia do sadu autorzy najnowszej
statystyki Trybunalu Konstytucyjnego, z ktorej wynika, ze ilosc
rozpatrzonych spraw maleje z roku na rok, a ich przewleklosc rosnie.
Adwokat Rafal Dabrowski, sekretarz Naczelnej Rady Adwokackiej, pisze w
„Rz”, iz dzieki inicjatywie ministerstwa do opinii publicznej przebilo sie
najwazniejsze – to, co w niespotykanym tempie Sejm uczynil z kodeksem
karnym, w niekonstytucyjnym, nadzwyczajnym trybie. „Czekalem na sprawe,
chcac zobaczyc, jak resort w procesie cywilnym bedzie walczyc o swoje dobre
imie i jakie sa te klamstwa, jakie kryja sie w opinii”. Autor mial
nadzieje, ze ministerstwo – jako strona w sprawie – odczuje na wlasnej
skorze co sie stanie z procesem cywilnym pod rzadami nowej procedury.
– Pozwu nie bedzie – pisze z niejakim rozczarowaniem mecenas Debowski.
„Zostanie tylko wstyd i niesmak”. Ja bym tylko dodal jedna uwage: co by
bylo, gdyby gniew i zlosc ministerstwa zwrocily sie nie przeciwko
wplywowemu gronu profesury Uniwersytetu Jagiellonskiego, ale przeciwko
zwyklemu obywatelowi, ktory osmielil sie powiedziec „Nie” resortowi pana
Ziobry?
Daniel PASSENT

UROCZYSTY OBIAD
Pare lat temu razem z przyjaciolmi wybralismy sie w podroz do pieknego
Marrakeszu.
Zobaczylismy zabytki, pojechalismy na wycieczke w gory Atlasu, a
przedostatniego dnia pobytu nasi przyjaciele postanowili zakupic marokanski
dywan. Udalismy sie na starowke, gdzie co drugi sklep jest sklepem z
dywanami, weszlismy po ten jedyny dywan, jednak sprawnosc sprzedawcy
spowodowala, ze nasi znajomi kupili osiem, a my kompletnie nam niepotrzebne
dwa. Ta udana dla gospodarza sklepu transakcja spowodowala, ze zaprosil nas
na dziekczynny obiad do siebie do domu. Obiad mial pewien rodzinny akcent,
poniewaz sprzedawca dywanow w pewnym momencie kazal wyjsc zonie z kuchni,
przedstawil ja i powiedzial, cytuje: „Wlasnie ona gotowala”. Nie chce
opowiadac o gehennie podrozy z tymi dywanami, w tym zmianie lotniska w
Paryzu.
Ta przygoda nawiazuje do wizyty naszej pary prezydenckiej u bardzo dobrego
sprzedawcy prezydenta Donalda Trumpa. Nie podniecam sie glosem komentatorow
obwieszczajacych ogromny sukces wizyty oraz faktem, ze prezydent Trump z
malzonka wydali obiad na czesc naszej pary prezydenckiej. Jezeli kupujemy
(nie wiem, czy potrzebnie) tyle samolotow oraz inne baterie rakietowe,
budujemy na nasz koszt infrastrukture dla zolnierzy amerykanskich, ktorzy
podobno maja do nas przyjechac, to nic dziwnego, ze Bialy Dom stac na
uroczysty posilek dla naszej pary prezydenckiej. Kupilismy samoloty, ktore
bedziemy mieli za piec lat, duzo gazu, helikoptery, a wszystko za
paredziesiat miliardow zlotych, w zwiazku z tym marzenia o lepszych
wynagrodzeniach dla nauczycieli, pracownikow sluzby zdrowia czy ratownikow
medycznych na pewno oddalily sie w czasie mimo swietnych wynikow
gospodarczych. Na zakonczenie mam prosbe do przestraszonych tymi zakupami
sasiadow w Rosji, zeby zaatakowali nas najwczesniej za piec lat, bo na
razie nasze oddzialy obrony terytorialnej nie beda w stanie powstrzymac
wroga. Parze prezydenckiej gratulujemy udanych zakupow.
Krzysztof MATERNA.

SPORTU BLASKI, SPORTU TROSKI
-a wiec Boski Lewandowski
Bardzo sie ciesze z udanego memorialu Janusza Kusocinskiego. Na ” SLASKIM”,
drzewiej twierdzy pilkarskiej”
Przypomne tradycje- jesli tam grali pilkarze, a w TVP zapowiadala pani
Krystyna Loska – sukces byl w zasiegu reki” Teraz miejsce futbolu
pomalenku, ale w blyszczacym stylu przejmuje lekka atletyka. I bardzo
dobrze, niech sie wstydzi np. Stolica, z jej wladzami samorzadowymi oraz
sportowymi, ze sie rozstala z tytularna krolowa sportow” Ministerstwo tez
jakos za latwo przyzwolilo”
A ze materialnie pewnie „Slaski” – modernizacja doprowadzony do
nowoczesnosci- moze nie miec tak dobrze jak wspolzyjac z pilka ( wplywy ze
sprzedazy biletow, karnetow; pekajace w szwach trybuny, lawina
reklamodawcow) – tez pewnie prawda. Ale z czasem, gdy np. zacznie wpadac
Diamentowa Liga ze swoim dobrobytem, to i kasa specznieje” Zapewne, jesli
bowiem innym sie oplaci”
Bardzo dobrze wypadla sztandarowo-pomnikowa impreza pod wzgledem wynikow
sportowych. Komentatorzy juz sie pozachwycali, wiec jestem oszczedny we
wtracaniu swoich trzech groszy.
Bylo swietnie, po prostu. Odbija sie TO w swiatowych rejestrach oraz
powiewa optymizmem w roku mistrzostw globu i rok przed Igrzyskami. To nie
turniej majacy slawic pamiec o Papie Felu- dawniej swiatowy, dzis sportowo
prowincjonalny”
Poziom wiec swietny, obsada jak nalezy, do tego nasza czolowka wykazala sie
ladnym otwarciem waznego sezonu. Frontem- jak sie sloganowo mowi- szerokim.
Plotkarka panna Karolina pokonala mistrzynie olimpijska, sprinterka panna
Ewa dala dowody, ze bariera 11 sekund na 100 metrow pewnie bedzie
atakowana, dwaj mlociarze znow podyktowali styl oraz tempo, tyczkarze –
niezmiennie blisko 6 metrow i tak dalej. Przegrala mistrzyni mistrzyn i
rekordzistka zwyciestw- pani Anita, jej mlot nie chcial poleciec ” na
zwyciestwo”, ale starala sie atakowac” A co dzialo sie na rzutni kula- to
niebywale. Jesli wynik prawie 21,6 metra daje ledwie czwarte miejsce”
Ciekawie oraz obiecujaco. Z tym, ze aspiracje- aspiracjami, ale wolanie o
rozsadek tez sie przyda. Troche rozpuscily nas mistrzostwa Europy, i kibic
zadny tylko zwyciestw mogl zapomniec, ze Europa to ledwie kawalek swiata.
Mistrzostwa globu oraz olimpijskie poprzeczke podnosza w sposob naturalny,
Memorial pare razy te prawde oczywista przypomnial. I bardzo dobrze, nic w
tym z demobilizacji” Moze raczej cos jeszcze wspomagajacego nastroj
ofensywny”
Ostatnie dwa slowa niech beda nitka nawiazania do Marcina Lewandowskiego.
Oslo szykowalo sie do pewnego zwyciestwa rodaka w biegu na mile, wygral Pan
Marcin dajac na ostatniej prostej rywalom taka szkole ataku, ze pewnie
dlugo nie mogli zapomniec, co przezyli.
Wynikiem 3: 52, 34 poprawil jeden z najstarszych rekordow Polski (3: 55,40)
nalezacy do legendarnego Bronislawa Malinowskiego, Od roku 1976!!
GORA LEWANDOWSCY- nie tylko Robert w futbolu, ktory z niechcianego w
rodzimych klubach stal sie swiatowa gwiazda; takze Marcin –
sredniodystansowiec ( urodzony w 1987; temat pracy magisterskiej: „Roczny
cykl przygotowan Marcina Lewandowskiego na dystansie 800 metrow” ); Tomasz
– brat oraz trener”
Mila na biezni to w ogole ciekawy temat. Trudna to dla zawodnikow, choc
niby bez powodu, bo jakze podobne do biegania na 1500 metrow. A jednak owo
„prawie” czyni roznice, bo ludzie przygotowani do dania z siebie maksimum –
do metra i sekundy musza szablon zmienic. 1 mila odpowiada 1 609,34 m.
Dalej- konkurencja nieolimpijska, a latami jeden z najbardziej
fascynujacych swiat sportu punktow lekkoatletycznego programu. Kiedys w
ogole okazja do zdobycia swiatowej slawy, a nawet” wejscia do stanu
szlacheckiego. Jak w przypadku Anglika Rogera Bannistera, ktory pierwszy w
swiecie uporal sie w maju 1954 z bariera czterech minut, a potem jeszcze
pomnozyl slawe innymi sukcesami- tak, ze zostal nagrodzony szlachectwem a
brytyjska mennica wypuscila w 2004 roku specjalna monete 50-pensowa z
okazji 50 rocznicy rekordowego biegu.
Polscy biegacze bywali zapraszani do startu na mile. Zbigniew Orywal
zapisal na koncie czas ponizej 4 minut, „latajacy doktor” ( Bannister tez
byl lekarzem) – Stefan Lewandowski ( ma w Szczecinie ulice swego imienia)-
ciut ponad te bariere”
Jest tez ” anegdota. Kiedys na zaproszenie organizatorow podobno pojechal ”
Antoni Miller, kiedys biegacz, potem trener, dyrektor departamentu sportu;
czlowiek dowcipny i blyskotliwy” Zartowal podobno tak: ” Chcieli milera,
zapraszali, to maja” Millera””
Czas finiszu. Zeby nie bylo tyle o Lewandowskich, choc nie ma to zwiazku z
nitkami rodzinnymi, wiec o kumoterstwo prosze nie posadzac. A ze milo,
jesli blizni tak nobilituja nazwisko- prawda. Kazdy „L dzieki nim jakos sie
moze lepiej kojarzy?…
Co jeszcze? Siatkarki i siatkarze graja. Ze zmiennym- jak mawiaja
komentatorzy szczesciem- ale w stawce najwyzszej, i to sie liczy. Pani
Klepacka wciaz ” ma wziecie”, ale teraz nie za sprawa sportu, lecz
prezentowanych pogladow. Sa zwolennicy, sa przeciwnicy – i niech sobie
beda. Jedyne, co proponuje, by w dysputach swiatopogladowych odpuscic sobie
nute sportowa. Jako ciekawostka- zgoda, ale nie inaczej. Toz dla orkiestry
malo wazne, czy wiolonczelista jest rudy, a druga skrzypaczka- blondynka”
I jeszcze jedno. Nie trawie juz opowiesci Pana Roberta o Formule 1. Nie
chodzi o to, ze przegrywa. Ktos musi przegrac, zeby ktos wygral; samo
zaliczenie do stawki juz jest czyms waznym. Ale to biadolenie bez przerwy-
na sprzet, pecha, ludzi jakos mi zaczyna bokiem wychodzic”
Andrzej LEWANDOWSKI
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *