Dzien dobry – tu Polska – czwartek, 18 lutego 2021

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVII nr 47 (6026) 18 lutego 2020 r.

MAYDAY- Dziecko za burta! Czyli:
Jak II Mechanik Piasek 9- letnia Majke uratowal
Witaj Gargamelu!
Mialem odlozone monety na alko-aukcje ale czytajac Twoj wpis kilka dni
temu, nie pozostalo mi nic innego, jak przelac brakujace 2 tys pln na
koncentrator tlenu dla Mai z Wejherowa.
Pozdrawiam
Piasek
————
Nie lubie gdy dobre wiadomosci wolno sie rozchodza- wiec „nie mieszkajac”
(uwaga: staropolszczyzna) zawiadomilem Mame Majki, ze juz nie musi sie bac,
ze sie jej Dziecko udusi, co oczywiscie napelnilo p.Anette szczesciem:
„Zaskoczyl mnie Pan! Ogromnie dziekuje Panu Piaskowi z calego serca za tak
szybka organizacje i chec pomocy. Takich ludzi spotyka sie zbyt rzadko,
wielkie podziekowania dla wspanialych marynarzy za ich dobre i ogromne
serca . Zyczymy duzo zdrowia….”
Oczywiscie nie musze dodac, ze rownoczesnie poszedl moj mail do Livru,
gdzie niezawodny w takich sytuacjach prezes Slawek Janus tylko czekal na
dyspozycje i-jak Go znam- juz dzis porozumie sie z p. Anetta w sprawie
zakupu koncentratora tlenu. Majka ma bardzo chore serduszko i niemal
permanentnie brakuje jej pluckom powietrza. A teraz to sie skonczy i Piasek
ma pelne prawo napic sie jakiejs dobrej nalewki z prywatnej „wytworni”
Ciekaw jestem czy ktorykolwiek z Czytelnikow zrozumie „cienka aluzje” i
odnosna flaszeczke, za moim posrednictwem, Piaskowi zaoferuje. Jeszcze
jedne lzy otarte z dzieciecej buzi!-Wasz:
Gargamel Uszczesliwiony.
PS. „Czujny”, ktory przed Piaskiem, w godzine po moim apelu, przeslal dla
Majki na koncentrator 200 PLN, wczoraj zadecydowal:
„Dzieki za dobre wiesci. Przekaz prosze te 200 PLN ode mnie na Fundusz
Liver, cos cienko przedziemy.
Trzymajcie sie cieplo i zdrowo
Pozdrowienia
Wendy ”

WIESCI Z FRONTU SZCZEPIEN
Tesciu ma brata w Szczecinie, ktory ma dostac druga rate szczepionki w
Przemyslu. Ale jego szwagier z Olsztyna moze zamienic sie z siostra z
Sanoka, ktora ma sie stawic na szczepienie w Mlawie. Pytanie: czy ktos z
Choszczna moze sie zamienic z bratem szwagra, ktorego wymieni siostra z
Sanoka?

ZMIANA PROCEDUR?
Reportaz TVN o abp Wesolowskiem. Wkrotce po emisji Wesolowski umiera.
Reportaz TVN o kardynale Gulbinowiczu. Wkrotce po emisji Gulbinowicz umiera
Reportaz TVN o ksiedzu Dymerze. Wkrotce po emisji Dymer umiera
Pytanie brzmi:
CZY KOSCIOL, ZAMIAST PRZENOSIC NA INNA PARAFIE, ZACZYNA PRZENOSIC NA INNY
SWIAT?
(Nad. Lech R. Lyczywek)

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach Wybrzeza.
Dolar: 3.7284 PLN Euro: 4.4998 PLN Frank szw.: 4.1667 PLN Funt:
1769 PLN
Kantor Conti Gdansk SKUP- Dolar: 3.67 PLN Euro: 4.43 PLN Funt:
5.10 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.64 PLN Euro: 4.40 PLN
Funt: 5.12 PLN

Pogoda w kraju
Przewaznie pochmurno. W strefie cieplego frontu atmosferycznego
rozciagajacego sie od Leby, przez Zyrardow, do Przemysla, spadna mniej niz
dwa centymetry sniegu. Bedzie slisko. Na termometrach od -10 stopni
Celsjusza na Podlasiu do 6 st. C na Dolnym Slasku i 7 st. C na Ziemi
Lubuskiej.

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
SZYBKIE STRZALY
1. Sad Apelacyjny w Warszawie podtrzymal wyrok wydany w pierwszej instancji
na mocy, ktorego TVP ma przeprosic miasto Gdansk i wplacic 50 tys zl. na
cel spoleczny, za nierzetelny i zmanipulowany material filmowy nadany
jeszcze za czasow prezydenta Pawla Adamowicza.
Moim zdaniem TVP powinno przeprosic nie tylko miasto Gdansk, ale takze cala
Polske i wszystkich Polakow za swoj codzienny przekaz medialny na poziomie
zuzytego papieru toaletowego.
2. Trzecia fala. Byla nowa fala w kinie francuskim. Zimna fala w rocku
brytyjskim. W Polsce minister zdrowia straszy trzecia fala epidemii. Warto
sprawdzic czy wsrod jego znajomych nie ma instruktorow narciarskich z
dostepem do maseczek bez atestu.
3. Ostra zima. W kilku miastach nadal trwa protest mediow. Wylaczono ciepla
wode i prad.
4. Finalem karnawalu w Dusseldorfie jest zawsze parada z udzialem kukiel
znanych politykow. Wczoraj zaprezentowano kukly Trumpa, Putina i Jaroslawa
Kaczynskiego. Kukla Prezesa wbijala lezacej kobiecie krzyz w piersi, niczym
w horrorach wbija sie osikowy kolek wampirom. Konsulat polski mocno
zaprotestowal. I slusznie. Mnie takze to sie nie podoba. W roli wampira
obsadzilbym Prezesa, a nie kobiete.
5. Z okazji srody popielcowej szef gabinetu premiera Morawieckiego – Michal
Dworczyk obiecal, ze nie powie nic glupiego.
Krzysztof SKIBA
Nad. Tomasz Rosik

Typowy „pozar w burdelu w czasie gradobicia”
I N T R Y G I N A D W O R Z E P R E Z E S A
Zjednoczona Prawica wciaz zapewnia swoim politykom i ich rodzinom wladze,
wplywy i pieniadze. Dlatego mimo tylu problemow i jawnych wewnetrznych
konfliktow nie rozpada sie. Ale krytyczny moment moze nadejsc w kazdej
chwili.
Koniec stycznia, do Kancelarii Premiera przychodzi ekipa ziobrystow z
Patrykiem Jakim na czele. Politycy Solidarnej Polski dostali zaproszenie na
prezentacje Nowego Polskiego Ladu. Ten program rzad szykuje co najmniej od
konca listopada, a obietnice w nim zawarte maja dac PiS nowy naped i byc
znakiem nadziei dla zmeczonych epidemia i obostrzeniami Polakow.
– Wiedzielismy, ze ziobrysci nie wytrzymaja i dadza przeciek do mediow,
wiec przedstawilismy im bardzo okrojona wersje programu, wraz z pomyslami,
ktore w Ladzie sie nie znajda. Oni obfotografowali prezentacje – choc
zostali poproszeni o nierobienie zdjec – a kilka dni pozniej o programie
napisal „Puls Biznesu” – mowi polityk z kregu premiera.
Ziobrysci oczywiscie zaprzeczaja, jakoby mieli cokolwiek wspolnego z
przeciekiem, a jeden z nich cieszy sie w rozmowie z POLITYKA: –
Zmiazdzylismy ich merytorycznie. To byla prezentacja slajdow, bez zadnej
podbudowy w liczbach.
Inny polityk Solidarnej Polski oskarza z kolei ludzi premiera o wyciek
projektu tzw. ustawy o wolnosci w internecie do Polityki Insight; dokument
wyslany z resortu Zbigniewa Ziobry do Kancelarii Premiera roznil sie bowiem
w pewnym szczegole od tego, ktory zostal w Ministerstwie Sprawiedliwosci.
Na takich igraszkach mija rzadzacym czas epidemii. A gdy juz cos oglosza –
jak projekt ustawy o podatku od reklam – to wywoluja protesty tak potezne,
ze musza sie cofac.
Imposybilizm koalicji
Od zwycieskich dla PiS wyborow do Sejmu minelo niecale poltora roku. Od
reelekcji Andrzeja Dudy – raptem siedem miesiecy. Zjednoczona Prawica jest
teoretycznie u szczytu potegi: z samodzielna wiekszoscia w Sejmie i
niesamodzielnym, za to raczej poslusznym prezydentem; otoczona bezgraniczna
miloscia telewizji publicznej, zabezpieczana przez Trybunal Konstytucyjny,
z bogatym zapleczem w panstwowych spolkach, realizujacych partyjno-rzadowe
wytyczne. Najwieksza partia opozycyjna przezywa klopoty za sprawa mlodszego
konkurenta.
Sejm moglby teraz byc fabryka ustaw. Po miesiecznym postoju w opozycyjnym
Senacie cale stosy dokumentow powinny wedrowac do prezydenta: zmiany w
sadownictwie, w sluzbach, podzial Mazowsza, dekoncentracja mediow i co tam
jeszcze wypelnia szuflade z marzeniami Jaroslawa Kaczynskiego. Mowi sie
wszak, ze zwycieska w wyborach ekipa – jesli ma jakies ambitne plany – to
powinna realizowac je jak najszybciej, gdy mandat spoleczny jest
najmocniejszy. A Kaczynski o wielkiej przebudowie panstwa – dekonstrukcji
III RP – marzy przeciez od dekad. Jesli pierwsza kadencje poswiecil na
gromadzenie narzedzi sluzacych temu celowi, jak chocby niekonstytucyjne
przejecie Trybunalu Konstytucyjnego, to teraz wypadaloby z tych narzedzi
skorzystac.
Tymczasem ekipe „dobrej zmiany” (choc ta nazwa wyszla juz chyba z uzycia)
dopadl imposybilizm. Jesli na chlodno i z dystansu spojrzec na pierwsze 16
miesiecy drugiej kadencji PiS, to widac ciag porazek stratega z
Nowogrodzkiej: od tzw. ustawy o trzydziestokrotnosci az po „piatke dla
zwierzat”. I nie da sie ich wszystkich zwalic na epidemie.
Sojusz PiS z koalicjantami gnije od srodka, wiekszosc sejmowa jest
niepewna, malo kto w Zjednoczonej Prawicy wierzy, ze to malzenstwo z
rozsadku przetrwa dluzej niz do koncowki kadencji. Ta niewiara sprzyja
skokom w bok. Rozbieznosc celow – tych wykraczajacych poza horyzont obecnej
czterolatki – wprowadza zamet i konflikty w terazniejszosci.
I tak niepewnosc zagoscila w szeregach rzadzacych. – Uklad jako calosc
przestaje byc sterowny – ocenia polityk z otoczenia Mateusza Morawieckiego.
Sympatyk ziobrystow: – W 2015 r. na prawicy byla atmosfera karnawalu. Od
dymisji Beaty Szydlo siadla. Wybory prezydenckie to byl ostatni zryw, od
tego momentu zaczela sie rownia pochyla. Nie ma zaufania, nie ma normalnej
rozmowy, nie ma juz nawet wzajemnej sympatii, jesli chodzi o wyborcow
poszczegolnych frakcji. Wszyscy sie ze soba zra. Stypa sie zbliza.
Dzialacz Solidarnej Polski: – Do konca kadencji przetrwamy, ale o wspolnej
liscie zapomnijmy. Na szczescie my to wiemy i mocno sie budujemy w terenie.
Glos z PiS: – Wszystko sie ulozy, teraz nie jest czas na rozlam. Ale rok
przed wyborami odejdzie i Jaroslaw Gowin, i Zbigniew Ziobro.
Posel Porozumienia: – Na razie naszym celem jest pozostanie w rzadzie do
polowy 2023 r. Potem sie zobaczy.
Swiadectwem rozchwiania i niemocy rzadzacych jest spowolnienie prac Sejmu.
Na pierwsze polrocze 2021 r. zaplanowane jest tylko szesc posiedzen.
Srednia z lat 2002 – 20 (poza latami wyborczymi) to 13 posiedzen.
Ciezki przednowek PiS
Na barwnym tle koalicjantow sytuacja samego PiS wyglada spokojniej.
Politycy tej partii sa zreszta znacznie dyskretniejsi w rozmowach z mediami
o swoich sprawach wewnetrznych. Ale i tu sa tarcia. Jeden posel zasilil
grono parlamentarzystow niezrzeszonych (Lech Kolakowski po buncie w sprawie
„piatki dla zwierzat”), jeden zostal zawieszony w prawach czlonka partii
(Zbigniew Girzynski po swojej szczepionce na koronawirusa; podobno jednak
szczepionka byla pretekstem, posel od dawna byl na celowniku za
niekonsultowana z Nowogrodzka aktywnosc medialna). Bezpartyjny senator PiS
Jan Maria Jackowski nie wychodzi z TVN24, co rusz krytykujac PiS. Pisowskie
jastrzebie atakuja wicepremiera Piotra Glinskiego, oskarzajac go o
podlizywanie sie tzw. salonowi.
Swoja gre gra prezydent, ktory rok zaczal od zawetowania ustawy o dzialach,
wlasna agende ma prezes TVP Jacek Kurski. Czesc PiS chce tez oslabic
Morawieckiego – jesli jego dymisja pozostaje w sferze marzen, bo chroni go
prezes, to moze chociaz uda sie uderzyc w jego ludzi w spolkach?
Wszyscy zas w PiS sledza sondaze, ktore coraz rzadziej daja Zjednoczonej
Prawicy perspektywe samodzielnej wiekszosci w przyszlym Sejmie. Od jesieni
srednie poparcie dla rzadzacych spadlo z ponad 40 do ok. 35 proc.
W PiS pocieszaja sie wprawdzie, ze to tylko tzw. efekt przednowka,
wzmocniony tym razem przez epidemie – ludzie sa zmeczeni, sfrustrowani, zli
i przenosza te emocje na partie rzadzaca. Od wiosny – powtarzaja rozmowcy
POLITYKI – z PiS bedzie lepiej.
Rzecz jednak w tym, ze zrodla problemow ze spojnoscia Zjednoczonej Prawicy
wcale nie wyschly. Klopoty pozostaja nierozwiazane, a niewykluczone, ze sa
wrecz nierozwiazywalne. Miedzy koalicjantami dzieje sie zle, bo maja
sprzeczne interesy i ograniczone (byc moze do zera) zaufanie do siebie.
Klej moze potrzymac
Ziobrysci sa pewni, ze czeka ich samodzielny start wyborczy (ewentualnie w
parze z jakims odlamem Konfederacji). Nie wierza w zapewnienia Kaczynskiego
o trwalosci koalicji, sa tez przekonani, ze w razie odejscia prezesa z
polityki prawica i tak sie rozpadnie. Robia wiec wszystko, by sie na to
przygotowac i odroznic od PiS w oczach wyborcow. Nie chca powtorzyc bledu z
lat 2011 – 13, gdy unikali konfrontacji z wieksza partia i w rezultacie
prawicowy elektorat – majac do wyboru dwie partie mowiace to samo – poparl
te duza. Dzis Solidarna Polska stawia na wyrazistosc, co wynika tez po
trosze z temperamentu Jakiego i zwiazanej z nim grupy mlodych poslow.
Gowinowcy po ostatnich wydarzeniach w Porozumieniu takze pozbyli sie
zludzen co do intencji Kaczynskiego. Wicepremier marzy podobno o takim
rezultacie wyborow, ktory zmusi PiS do koalicji z PSL, ktorej zwornikiem
bylby on sam, ale droga do tego scenariusza jest kreta i wyboista. A Gowin
spedza na razie czas na grillu, tyle ze nie w roli kucharza.
Mozna sobie wreszcie zadac pytanie, dlaczego ten dziwny uklad jeszcze sie
nie rozpadl. Dlaczego gowinowcy nie uniosa sie honorem i nie zerwa z
brutalnym partnerem? Dlaczego ziobrysci – jesli niemal wprost oskarzaja
premiera o zdrade polskiej racji stanu – nie wyjda z koalicji?
Posel PiS (pytany o ziobrystow) odparl: – A czy huba odchodzi od drzewa? To
jest klucz do sytuacji calej koalicji. Zjednoczona Prawica zaczyna
przypominac AWS, gubi wyborcow, co najmniej przejsciowo zatracila
sprawczosc, jej nazwa kryje w sobie tyle samo prawdy co Porozumienie, ale
wciaz zapewnia dostep do wladzy, pieniedzy, przywilejow i braku leku przed
odpowiedzialnoscia. Ten klej moze jeszcze dlugo trzymac, choc pewnie nie do
konca tej kadencji.
Wojciech SZACKI

Kilkanascie dni dzieli nas od progow zaostrzania
O LUZOWANIU TRZEBA ZAPOMNIEC
Miesiac po otwarciu szkol dla czesci dzieci, dwa tygodnie po otwarciu
galerii handlowych i placowek kulturalnych znow notujemy wzrosty liczby
zakazen koronawirusem. Ostatnia doba przyniosla ich ponad 8,6 tys. To
najwyzszy wynik od miesiaca. Progi kolejnych restrykcji mozemy osiagnac w
ciagu kilkunastu dni.
– Jesli przekroczymy 10 tys. zakazen dziennie, bede rekomendowal
zaostrzenie restrykcji – mowil zaledwie kilka dni temu minister zdrowia
Adam Niedzielski. Rekomendacja zaostrzenia restrykcji to jeszcze nie
decyzja, ale to juz duzy krok w tym kierunku. A do progu 10 tys. infekcji
zblizamy sie z kazdym dniem coraz bardziej
Do ostroznosciowych progow zblizymy sie na przelomie lutego i marca. Jezeli
tempo przyrostu zakazen z ostatnich 24 godzin utrzyma sie w kolejnych
dniach, to prog 10 tys. srednich dziennych przypadkow (mierzonych za
ostatnie 7 dni) przekroczymy w ostatnich dniach lutego. Wystarczy powolny
przyrost o 5 proc. dziennie. Jezeli z kolei tempo przyrostu zakazen bedzie
oscylowac wokol 3 proc. (to wynik z ostatnich 48 godzin), to prog 10 tys.
zakazen peknie tydzien pozniej.
Ostatni raz tak duzo zakazen w Polsce bylo 14 stycznia – ponad miesiac
temu. Od tego czasu liczba pozytywnych przypadkow ani razu nie przekroczyla
progu 8 tys. Az do srody.
– Z niepokojem odczytujemy nowe dane na temat liczby dziennych zakazen. W
zasadzie mozna powiedziec, ze odwraca sie dotychczasowa tendencja. Do tej
pory mielismy spadek dziennej liczby zachorowan, teraz jest to tendencja o
zwiekszeniu sie liczby infekcji z dnia na dzien. Mamy rowniez bardzo
zauwazalny wzrost zlecen na testy. W poprzednich tygodniach systematycznie
zmniejszala sie liczba zajetych lozek. To sie zmienilo – skomentowal
minister zdrowia Adam Niedzielski podczas konferencji prasowej.
– Jestesmy w punkcie, gdzie odwraca sie trend, gdzie znowu mamy do
czynienia ze wzrostem zakazen na COVID-19 – dodawal.. I mozna juz dzis
wprost powiedziec, ze za wzrost zakazen obserwowanych dzis nie odpowiadaja
narciarze w popularnych polskich kurortach. Wplyw tloku w okolicach
wyciagow, zabaw na ulicach miast oraz innych spotkan towarzyskich moze byc
widoczny w wynikach dopiero w ciagu najblizszego tygodnia – dwoch.
– To jest prosty mechanizm: albo otwieramy sie i liczymy na rozsadek
Polakow, turystow, przedsiebiorcow, kupujacych w galeriach handlowych, albo
sie calkowicie zamykamy. Wtedy nie trzeba miec nadziei, ze podstawowe
zasady dystansu spolecznego beda utrzymane – mowi. Wlodzimierz Gut,
wirusolog. – Faktow nie da sie nie widziec, a przynajmniej nie powinno.
Faktem jest, ze do progu 10 tys. zakazen zblizamy sie z kazdym dniem. I
bedziemy to robic coraz szybciej, bo tak dziala epidemia – dodaje.
– Jest takie powiedzenie: kto nie slucha ojca, matki, ten poslucha psiej
skory. Sami sobie te problemy stworzylismy, bo trudno dzisiejszych wzrostow
nie wiazac z otwarciem galerii handlowych i kolejkami, ktore ustawialy sie
przed sklepami. Moge miec tylko jedna rade: tlumow naprawde nalezy unikac –
dodaje.
Trzeba jednak dodac, ze Ministerstwo Zdrowia bierze pod uwage dwa kluczowe
wskazniki: liczbe zakazen i oblozenie szpitalnych lozek.
– Trzeba pamietac, ze do szpitala nie trafia sie chwile po diagnozie, a
dopiero gdy choroba sie rozwinie. Wzrost liczby hospitalizacji bedzie
widoczny w ciagu najblizszych kilkunastu dni – prognozuje prof. Wlodzimierz
Gut.

Katastrofa w gastronomii
ZNIKNIE CO PIATY LOKAL, PRACE STRACI 250 TYS. OSOB
Sytuacja branzy gastronomicznej jest katastrofalna. Sprzedaz na wynos czy z
dowozem do klienta prowadzi tylko co piata firma, co pozwala na
wypracowanie gora 10 proc. wczesniejszych obrotow.
Z sektora gastronomicznego moglo wyparowac w 2020 r. nawet 30 mld zl –
wynika z analiz Izby Gospodarczej Gastronomii Polskiej (IGGP). Biorac pod
uwage, iz za 2019 r. GfK oceniala wartosc gastronomii na 36,6 mld zl, to
prawdziwy pogrom. IGGP szacuje, ze po zdjeciu ograniczen dla pracy
restauracji wiosna moze nie otworzyc sie co piata – zatem likwidacja czeka
ok. 15 tys. lokali. Zmiana modelu pracy oznacza tez wielkie zwolnienia,
prace w sektorze zatrudniajacym ok. miliona osob moze stracic nawet 250
tys. osob.
– Zamowienia na wynos to zaledwie 5 – 10 proc. dziennego, standardowego
obrotu. Wyjatkiem sa restauracje sieciowe, szybkiej obslugi, sushi i
pizzerie, ktore najlepiej radza sobie z serwisem dan na wynos – mowi Jacek
Czauderna, prezes IGGP. – Szacujemy, ze w wyniku lockdownu branza stracila
w 2020 r. okolo 30 mld zl – dodaje.
Firmy zgodnie krytykuja tez w zasadzie zerowa pomoc panstwa dla zamknietej
branzy. Co wiecej, nadal nie wiadomo, kiedy restrykcje dla gastronomii moga
zostac zniesione. Przeklada sie to juz na wielkie klopoty dla firm – w
tarapaty wpadl chocby Sfinks Polska, spolka zarzadzajaca m.in. sieciami
Sphinx, Piwiarnia Warki czy Chlopskie Jadlo. Jej wierzyciele zgodzili sie
jednak na zawarcie ukladu zaproponowanego w ramach uproszczonego
postepowania restrukturyzacyjnego. Spolka ubiega sie o wsparcie dla
przedsiebiorstw w restrukturyzacji, czyli o pozyczke z Agencji Rozwoju
Przemyslu w ramach programu „Polityka nowej szansy”, by moc przetrwac okres
zamrozenia branzy.
– Restauracje z sushi na tle sektora radza sobie niezle, nie dokladamy do
biznesu, co juz jest wielkim sukcesem. Juz wczesniej realizowalismy sporo
zamowien z dostawa, dla naszych klientow nie bylo to nic nowego, stad
inaczej zareagowali w pandemii. Jednak po znajomych z sektora widze, iz
restauracje sa juz likwidowane, a przedluzanie zamkniecia branzy tylko te
sytuacje poglebia – mowi Michal Juda, wlasciciel Youmiko Vegan Sushi.

IGGP podaje, ze zaledwie 20 proc. lokali probuje redukowac straty poprzez
organizowanie dostaw i opcji na wynos. – Niezle radza sobie znane sieci
restauracji z systemem drive thru oraz restauracje sushi i pizzerie. Efekty
nalozonych obostrzen sa jednak bezwzgledne – okolo 90 proc. rynku
gastronomicznego utracilo plynnosc finansowa lub jest na jej granicy –
dodaje Jacek Czauderna.
Restauracje z wyzszej polki, w reprezentacyjnych lokalizacjach i czesto
nastawione na turystow sa w innej sytuacji. – Miesiecznie straty to
kilkaset tysiecy zlotych. Zamowienia na katering czy dostawy do stalych
klientow to zdecydowanie za malo, zwolnilismy wiekszosc pracownikow, poza
obsluga kuchni – mowi wlasciciel kilku restauracji w Warszawie i Krakowie.
Piotr MAZURKIEWICZ

BelferBlog
I L E D N I D O M A T U R Y?
Gdyby nie pandemia, bylibysmy w samym srodku sezonu studniowkowego. A
studniowka to nie tylko zabawa, ale takze przypomnienie, ze do matury
zostalo niewiele dni – powiedzmy 100. Trzeba wiec teraz zaszalec po raz
ostatni, a potem ostro wziac sie do nauki. A moze tylko 90?
Gdy nie ma studniowki, nie ma tez swiadomosci, ze matura tuz, tuz. Czyzby
juz 80? Nie ma wyraznej granicy, ze oto wychodzimy na ostatnia prosta i
dalej jest juz tylko egzamin. Uczniowie odwlekaja moment, kiedy odsuna na
bok wszystkie sprawy i zajma sie wylacznie nauka. Wydaje im sie, ze jeszcze
za wczesnie na takie poswiecenie. Przeciez matura dopiero w maju, czyli za
ile dni?
Studniowka sluzy tez opanowaniu lekow przed egzaminami. Przedstawienie
studniowkowe, podczas ktorego drwi sie z nauczycieli, pomaga zobaczyc w
tych strasznych, a przed matura coraz straszniejszych nauczycielach
smiesznych ludzi. Przedstawienie pomaga pozbyc sie strachu. Gdy nie ma
zabawy, strach nie chce odejsc. O Boze, chyba juz nie zdaze wszystkiego
powtorzyc! 70 dni?
Studniowka pomaga. Gdy jej nie ma, jest gorzej. Spodziewam sie w tym roku
wyjatkowo silnych napadow paniki, lekow, ze cos pojdzie nie tak, ze nie
zdam egzaminow na miare swoich ambicji. Docieraja do mnie pierwsze sygnaly
paniki. Telefony do dyrekcji od przerazonych rodzicow. Pytania, jak pomoc
dziecku, ktore zachowuje sie dziwnie, wrecz niemadrze. A przeciez egzaminy
niedlugo, najwyzszy czas sprawe potraktowac powaznie. No wiec za ile dni
matura? Czy da sie to w ogole obliczyc bez studniowki?
Dariusz CHETKOWSKI

En passant
CZARNEK WYWRACA SZACHOWNICE
Minister Przemyslaw Czarnek przypomina gracza w warcaby. (Szachy wydaja mi
sie za trudne, bo kazda figura porusza sie inaczej i jest duzo regul do
przestrzegania). Otoz nasz warcabista lubi od czasu do czasu awansowac
pionka na damke, ba, duzo pionkow na duzo damek. A gdy i to nie pomaga
wygrac, wywraca szachownice. Gdy zdumiony partner i publicznosc protestuja,
odpowiada: „Ja gram tylko w to, w co wygrywam”.
Ostatnio minister wywrocil do gory nogami stolik, na ktorym lezal
obowiazujacy w Polsce od lat system ewaluacji punktowej publikacji
naukowych. Im wyzej cenione czasopismo, np. „Nature”, tym wiecej punktow i
pieniedzy dostawal autor i jego uczelnia. Mister Twister zrobil, co chcial.
Jedne czasopisma dopisal (wraz z liczba punktow), innym podwyzszyl
punktacje, jeszcze inne pominal mimo rekomendacji uczonych.
Dziwnym trafem punktow dosypal bliskim swojemu sercu, a wiec czasopismom
wydawanym przez Katolicki Uniwersytet Lubelski (ktorego wychowankiem i
ostoja jest on sam, czyli minister), czasopisma katolickie, a nawet (bez
krepacji) te, w ktorych sam publikowal. Wsrod dopisanych sa takze
czasopisma, ktore trudne uznac za periodyki naukowe. W sumie – zenada.
Oczywiscie, decyzje Czarnka wywolaly sprzeciw jako stronnicze (minister nie
ukrywa swoich przekonan religijnych), niekonsultowane np. z Komisja
Ewaluacji Nauki oraz nieuzasadnione. O rozdziale Kosciola i panstwa nie
warto wspominac. Odezwaly sie takze odpowiednie gremia. Komitet Nauk
Prawnych PAN wyrazil ostry sprzeciw, potepil „arbitralny”, sprzeczny z
prawem i „wladczy” krok ministra. Ponad 70 czasopism zostalo dopisanych,
ponad 200 „awansowanych na damki”. Na przyklad „Teka Komisji Prawniczej PAN
w Lublinie”, wydawana przez absolwentow KUL, dostala az 100 punktow (do tej
pory 40). Pismo absolwentow i przyjaciol Wydzialu Prawa KUL awansowalo z 20
do 70 punktow. Nie „awansowano” czasopism, ktore zdaniem odpowiednich
gremiow naukowych na to zasluguja. Znieksztalca to przebieg kariery
naukowej i awansow, „sklaniajac mlodych pracownikow ku koniunkturalizmowi”
(alez o to chyba chodzilo!). Dodajmy, ze w slad za punktami ida pieniadze!
W komentarzu Onetu czytamy, ze to „najwiekszy skandal w polskiej nauce”.
Hierarchia waznosci wydaje sie nastepujaca: 1) Pan Bog, 2) Lublin, 3) KUL,
4) Przemyslaw Czarnek. Glosy oburzenia moga isc pod niebiosa. Doswiadczenie
w sprawie Trybunalu Konstytucyjnego, Sadu Najwyzszego, TVP i wielu innych
wskazuje, ze moze protestowac Europa, Komisja Wenecka i Akademia Nauk –
wszystko to splywa jak woda po kaczce.
Daniel PASSENT

„Czy te filmy byly ostre, jak papryczka”
-PYTALA PANI SEDZIA 7-LATKA NA ROZPRAWIE
Kiedy rok temu czytalem historie Wiktora i Kacpra, bohaterow reportazu
„Milosc w czasach zarazy”, pomyslalem sobie, ze trudno o bardziej
wstrzasajaca historie laczaca losy dziecka z dzialaniem panstwa. Calkowite
zaniedbanie obszaru psychiatrii dzieciecej w polaczeniu z niewiedza,
nietolerancja i zla wola otoczenia doprowadzilo do samobojstwa 15-letniego
Witkora, ktory urodzil sie jako Wiktoria, ale czul sie chlopakiem, tak sie
okreslal i chcial, by takim widzialo go spoleczenstwo.
Reportaz byl porazajacy, jego autor Janusz Schwertner rozwinal go pozniej w
ksiazke, znajdujac innych bohaterow, ktorzy zetkneli sie z polskim
psychosystemem. Wprowadzil psychiatrie dziecieca do debaty publicznej.
Dzis takze przeczytaja Panstwo historie, ktora zostanie z Panstwem na lata.
Oto w podlodzkiej miejscowosci kobieta prowadzila w swoim domu punkt
przedszkolny. Wiadomo, przedszkola i zlobki to w Polsce towar deficytowy
jak papier toaletowy w PRL, wiec nawet punkt zlokalizowany w przybudowce do
domu polaczony z garazem znajdzie klientow.
Punkt prowadzony jest przez kobiete, ktora ma nastoletniego syna. Pewnego
dnia do swoich rodzicow zwraca sie jeden z podopiecznych przedszkola i
zaczyna opowiadac, ze syn wlascicielki dotykal go w miejscach intymnych,
sam kazal sie tam dotykac i ze pokazywal mu filmy, na ktorych panowie…
Tutaj historia dopiero sie zaczyna. Ta pierwsza rozmowa z rodzicami odbyla
sie ponad pol roku temu. Przedszkole dalej dziala, nastolatek odpowiada
przed sadem, ale jest na wolnosci. A pani sedzia podczas przesluchania
pytala 7-latka, czy te filmy, ktore mu puszczal oprawca „byly ostre jak
papryczka”.
Wscieklosc ogarnia czlowieka na sama mysl o tym, co dzialo sie w tym
przedszkolu. Ale to jest zwyrodnienie jednostki, przed ktorym w stu
procentach wszystkich ochronic nie sposob. Ale to, jak sie zachowuja
wszystkie nasze sluzby w momencie, kiedy taka sprawa wychodzi na jaw,
wzbudza wscieklosc niemniejsza.
Piotr KOZANECKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

Copernicus Cup
SWIATOWE WYNIKI W TORUNIU
Marcin Lewandowski pobil rekord Polski na 1500 metrow (3:35.71) i
potwierdzil, ze jest w zyciowej formie. Copernicus Cup przyniosl tez kilka
najlepszych w tym roku wynikow na swiecie.
– Jestem coraz starszy, ale tez coraz bardziej mi sie chce. Nie moge
powiedziec, ze bylem pewny pobicia tego rekordu, ale wiedzialem, ze mnie na
niego stac – mowi Lewandowski. Polak dobiegl do mety drugi, bo najszybszy
na torunskiej biezni byl Etiopczyk Salemon Barega (3:32.97). Wynik lepszy
od rekordu kraju osiagnal takze czwarty na mecie Michal Rozmys (3:36.10).
Szans na rekord swiata nie mial Amerykanin Grant Holloway (7.43), bo w
biegu na 60 metrow przez plotki byly trzy falstarty. Antybohaterem finalu
zostal Artur Noga, ktory popelnil dwa z nich. Amerykanka Christina Clemons
w tej samej konkurencji miala najlepszy w tym roku wynik na swiecie (7.81).
Rekordy zyciowe poprawily Karolina Koleczek (7.98) i Pia Skrzyszowska
(8.00).
Liderka swiatowych list dzieki startowi w Toruniu zostaly takze Greczynka
Paraskiewi Papachristu (trojskok, 14.60 m), Amerykanin Elliot Giles (800 m,
1:43.63), Bialorusin Maksim Niedasiekau, Ukrainiec Andrij Protsenko, Wloch
Gianmarco Tambieri (wszyscy skok wzwyz, 2,34 m) oraz Etiopka Lemlu Hailu
(3000 m, 8:31.24).
Rywalizacje kulomiotow wygral Michal Haratyk (21.47 m), a czwarty byl
Konrad Bukowiecki (20.54 m), ktory wciaz nie wypelnil minimum na
mistrzostwa Europy. Podobny problem maja tyczkarze Pawel Wojciechowski i
Robert Sobera. Ta konkurencja podczas Copernicus Cup zakonczyla sie wygrana
Amerykanina Sama Kendricksa, ktory wyprzedzil Piotra Liska (obaj 5.80 m).
Holenderka Femke Bol (50.66) pokonala w biegu na 400 metrow Justyne
Swiety-Ersetic (51.80) i potwierdzila, ze jest wschodzaca gwiazda krolowej
sportu. – To szalone, ze bylam w stanie zwyciezyc – przyznaje najszybsza
tej zimy Europejka w rozmowie z „Rz”. – Teraz czekam na rewanz, do ktorego
dojdzie za dwa tygodnie podczas mistrzostw Europy w Toruniu.
Kamil KOLSUT

Reksio informuje:
We wczorajszych meczach pilkarskiej Ligi Mistrzow, FC Porto pokonalo
Juventus Turyn 2-1, natomiast hiszpanska Sevilla ulegla na wlasnym boisku
Borusii Dortmund 2-3.
—————————————————–
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,”Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *