Dzien dobry – tu Polska – czwartek, 13 grudnia 2018

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XVI nr 327 (5019) 13 grudnia 2018 r.

Lisek Chytrusek z PiS-u Mateuszek
Premier Morawiecki ubiegl opozycje, ktorej wniosek o wotum nieufnosci dla
rzadu ma byc rozpatrywany 14 grudnia w godzinach nocnych, i z tzw.
przyczajki z samego rana wystapil wczoraj w Sejmie o… wotum zaufania dla
siebie. Debata sejmowa, w ktorej kluby nie moga zajmowac stanowiska, a
jedynie zadawac pytania, odbyla sie 11 grudnia w najlepszym czasie
medialnym. Czesc komentatorow zachwyca sie „sprytem” PiS, ktory „mial
ukrasc Schetynie show”. Czesc natomiast- ta madrzejsza, w tym Szuldrzynski
z „Rzeczpospolitej”- lacno dostrzegla w tym, dosc plytko ukryte „drugie
dno” tej hecy z wykorzystaniem zasad demokracji. Jesli gedzbe (ach ta
staropolszczyzna!) Morawieckiego polaczymy z tekstem Durczoka w gazetce o
„wstrzasajacym spokoju ofiary”, to…wyraze swoj poglad, ktory od dawna
chodzi mi po glowie: wszystkiemu, calemu temu burdelowi w Polsce, winni
sa…sami Polacy, ze sie na te bestialstwa wladzy godza. Narod Polski,
ktory tak lubi bezczelnie klamac „w temacie” piekna historia i sama
szlachetnosc, przechodzi w tych dniach skrocony, ale i intensywny kurs tego
na co stac wladze, gdy sie wladza nie boi. Za komuny narod juz dawno by
takiej wladzy wymierzyl kopa w dupe, mimo ze strzelala. A tu -dziekuje,
grunt, ze wszyscy zdrowi i ida swieta. Do tej pory tak radzili sobie w
Europie tylko Czesi, a teraz my bierzemy z nich przyklad. Moze to i dobrze,
ale nie jestem przyzwyczajony.-Wasz:
Gargamel Podzegacz.

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Stojalowskiego 39/21.
Raiffeisen Bank Polska Odzial Krakow nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) RCBW PLPW Odzial Krakow Zwierzyniecka
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”.

Kursy walut w kantorze internetowym i kantorach wybrzeza.
Dolar: 3.7934 PLN Euro: 4.2993 PLN Frank szw.: 3.8191 PLN Funt:
4.7556 PLN Gielda 12.12.2018 r. godz. 17.00 WiG 58036.04 (+1.89%)
WiG30 2585.83 (+2.08)
Kantor Baltyk-Bis Gdynia SKUP- Dolar: 3.72 PLN Euro: 4.22 PLN
Funt: 4.69 PLN
Kantor JUPITER As Szczecin SKUP- Dolar: 3.68 PLN
Euro: 4.19 PLN Funt: 4.72 PLN

Pogoda w kraju
Wszedzie chmury, snieg i deszcz ze sniegiem. W wiekszosci regionow
temperatura nie przekroczy zera stopni Celsjusza.

Na dobry dnia poczatek
– Masz jakies plany na jesien?
– Pic bede…
– Przeciez taki sam miales plan na lato!
– O czym ja mam rozmawiac z czlowiekiem, ktory nie odroznia
wesolego letniego picia od jesiennego depresyjnego pijanstwa??
(Otrzymal na whatsappie:
Egon OLSEN)

Skladajac wniosek o wotum zaufania
MORAWIECKI WYWROCIL OPOZYCJI STOLIK
Zamiast tlumaczyc sie z zarzutow opozycji, skladajac wniosek o wotum
zaufania premier wykorzystal okazje do tego, by narzucic wlasna narracje.
Ale sa tez ryzyka siegniecia po az tak potezna bron.
Wniosek o wotum zaufania to w mysl polskiej konstytucji bron bardzo duzego
kalibru. To glosowanie jest tak wazne, ze o jego wyniku w mysl ustawy
zasadniczej Marszalek Sejmu ma obowiazek niezwlocznie poinformowac
Prezydenta RP.
W praktyce to jednak idealne narzedzie do tego, by przejmowac polityczna
inicjatywe. Lubil do tego narzedzia odwolywac sie Donald Tusk. Ostatni raz
zrobil to pod koniec czerwca 2014 roku, po wybuchu afery tasmowej. By
przeciac spekulacje, ze nagrywanie przez kelnerow najwazniejszych osob w
panstwie podwazylo zdolnosc PO do sprawowania wladzy, Tusk zglosil wniosek
o wotum zaufania.
Majac w sejmie wiekszosc, premier moze byc spokojny o wynik glosowania jest
w takiej sytuacji, ale efekt wizerunkowy jest duzy. A Mateusz Morawiecki
zamiast tlumaczyc sie z zarzutow opozycji, sam moze wyglosic w rocznice
swego powolania, nowe expose. Zamiast grac tak, jak chce opozycja,
skladajac wniosek o wotum zaufania, premier wywraca opozycji stolik z
kartami. Ruch ten pozwala mu wyjsc z defensywy i przejac polityczna
inicjatywe i narzucic wlasna narracje.
Premier wykorzystal te szanse, by zdac relacje z realizacji obietnic, ktore
zlozyl dokladnie rok temu. I zamiast stac pod sciana i tlumaczyc sie z
afery KNF, z – prawdopodobnie – nieuzasadnionego zatrzymania panow Kwasnika
i Jakubiaka, ktorzy badali system SKOKow, Morawiecki mogl krytykowac
opozycje i przekonywac, ze przez ostatnie miesiace dalej musial sprzatac po
rzadach PO-PSL.
Jak zauwazal Marek Migalski, ostatnie dni przed swietami to chwila, gdy
politycy usiluja narzucic narracje, z ktora zostawia Polakom na swieta. Od
tego, z jakim przekazem zostaniemy po wylaczeniu telewizorow i zamknieciu
komputerow, zalezy o czym bedziemy rozmawiac przy swiatecznym stole.
Morawiecki wygral te sytuacje dla siebie. Tym bardziej, ze to kolejny
sygnal, ze umacnia swoja pozycje w obozie wladzy. I kolejny sygnal, ze
polityka Morawieckiego cieszy sie uznaniem Jaroslawa Kaczynskiego.
Ale z tym wiaza sie tez ryzyka. Po pierwsze Morawiecki pokazal we srode, ze
potrafi byc lepszym mowca niz Kaczynski. Wystapienie prezesa PiS z zeszlego
piatku podczas klubu parlamentarnego w Jachrance, bylo nie tylko slabe, ale
tez zostalo bardzo zle odebrane przez poslow.
– Zadnego pomyslu. Mialem wrazenie, ze slucham kogos oderwanego od
rzeczywistosci. Swiat sie zmienia, a on sie zlosci, ze lokaj nie podal mu
kawy na srebrnym talerzyku w bialych rekawiczkach – mowil mi jeden z
parlamentarzystow PiS wcale nie zwiazany z obozem liberalow.
Srodowe wystapienie Morawieckiego, wygloszone ze swada, retorycznie bylo
znacznie lepsze i politycznie bardziej skuteczne. Pytanie, czy prezesowi
PiS bedzie sie podobac to, ze Morawiecki tak rosnie w sile.
Ale jest jeszcze i inne niebezpieczenstwo. Wyborcy moga bowiem zadac
pytanie: czy skoro premier wnioskuje o wotum zaufania, to nie znaczy
czasem, ze partia rzadzaca znalazla sie w znacznie powazniejszym kryzysie,
niz sie dotad wydawalo? Jesli Tusk, zglosil ostatnio wniosek o wotum po
wybuchu afery tasmowej, ktora ostatecznie doprowadzila Platforme do upadku,
to moze afera KNF jest znacznie powazniejsza, niz politycy PiS gotowi byli
przyznac? A moze nie chodzi o KNF tylko o cos jeszcze powazniejszego? Dobry
ruch Morawieckiego moze wsrod wyborcow zasiac ziarno niepewnosci.
Michal SZULDRZYNSKI

Tylko w Polsce takie numery!
WSTRZASAJACY SPOKOJ OFIARY
Po raz pierwszy w historii, opinia publiczna bardziej wierzy bandytom niz
ministrowi. Logika Ziobry kupy sie nie trzyma. Dlaczego?
Wstrzasajacy byl wczorajszy wywiad z Wojciechem Kwasniakiem.
Byly wiceszef Komisji Nadzoru Finansowego, czlowiek, ktory cudem uszedl z
zyciem, pobity, skatowany na zlecenie przekreciarzy powiazanych ze
SKOK-ami, ze spokojem tlumaczyl w TVN24, na czym polega prawdziwa afera
SKOK. Mowil o parasolu ochronnym, jaki roztoczyli nad parabankami politycy
PiS. Mowil o tym, jak czujac kolejne uderzenia metalowej palki, wiedzial,
ze to nie ostrzezenie, tylko proba zabicia go. Mowil, jakie interesy
naruszyl i komu zalazl za skore.
W kazdym normalnym kraju dostalby wysokie odznaczenie panstwowe za sluzbe i
zaangazowanie. U nas, o 6 rano, „wjechaly” mu do mieszkania sluzby, skuly
go i powiozly na przesluchanie do prokuratury. A ta postawila zarzuty, ze
nie dosc dobrze wykonywal swoje obowiazki. Dokladnie te, za ktore ladowala
na jego glowie, metalowa palka bandziora.
Takie rzeczy tylko w Polsce.
Tylko w Polsce mozna bezkarnie uzyc sluzb, zeby przykryc prawdziwa afere.
Tylko w Polsce, mozna odwalac takie szopki dokladnie wtedy, kiedy Giertych
z Czarneckim pokazuja, jak pisowski odpowiednik Kwasniaka, zada
gigantycznej lapowki. Tylko w Polsce mozliwe jest, ze pod parasolem
politykow dzialaja banki, w ktorych nie przestrzega sie podstawowych regul.
Ale to wszystko nic, w porownaniu z tym, co mowi Zbigniew Ziobro, po
zatrzymaniu Kwasniaka. Otoz mowi, ze zamachu na zycie tego urzednika by nie
bylo, gdyby lepiej pracowal i szybciej ujawnial przekrety w SKOK-ach.
Krotko mowiac, Kwasniak sam sobie winien, bo gdyby wczesniej zabral sie do
roboty, to bandyci nie zdazyliby go dopasc.
To przerazajaca wypowiedz. Z kilku powodow.
Po pierwsze, kaze nam wybierac, czy wierzymy Ziobrze, czy bandytom.
Tak, dobrze przeczytaliscie to zdanie. Minister Sprawiedliwosci stawia
teze, ze lenistwo i bezczynnosc Kwasniaka tak rozzuchwalily przestepcow, ze
nie bali sie napasc na wysokiego urzednika panstwowego. Kwasniak (i
przedstawiane przez niego fakty) dowodzi, ze napasc byla konsekwencja
walki, jaka podjal z aferami SKOK.
I wiecie co? Stawiam teze, ze po raz pierwszy w historii, opinia publiczna
bardziej wierzy bandytom niz ministrowi. Bo logika przedstawiana przez
Ziobre kompletnie sie kupy nie trzyma. Wiecej, jest obrazliwa dla rozumu,
rozsadku i poczucia przyzwoitosci.
Prokuratura przez lata nie wyjasnila precyzyjnie, kto zlecil zamach. Ale w
kilka dni po aferze z panem Ch., po zadaniu 40 milionow lapowki, stawia
absurdalny zarzut czlowiekowi, ktory ledwo uszedl z zyciem. Jesli ktos, ma
jeszcze watpliwosci, ze zyjemy w kraju, w ktorym o 6.00 rano policja moze
zapukac do drzwi kazdego z nas, niech sie ich pozbedzie.
Najbardziej zastanawia mnie, dlaczego toleruje to Jaroslaw Kaczynski. W
kazdym normalnym kraju (choc juz ustalilismy, ze nie jestesmy takowym) po
takiej wypowiedzi minister wylecialby z rzadu natychmiast. U nas udaja, ze
nic sie nie stalo. Ba, brna w te retoryke dalej. Zdumiewajace. Tym,
bardziej, ze Prezes juz raz pokazal Ziobrze, jak ciezki jest los polityka
na wygnaniu. Ze Ziobro bez Kaczynskiego nie istnieje. To minister
sprawiedliwosci grzecznie wrocil do PiS, oczywiscie pod pozorem laczenia
sil w ramach wielkiej, prawicowej koalicji.
Czy Zbigniew Ziobro ma juz tak wielka szafe pelna hakow, ze szachuje w PiS
wszystkich?
Jesli tak, to znamy nazwisko nastepcy Kaczynskiego. I z cala pewnoscia nie
jest nim Mateusz Morawiecki. Bo to premier, natychmiast po skandalicznej
wypowiedzi ministra sprawiedliwosci, powinien byl zareagowac. Ale milczy.
To bardzo wymowne milczenie. I z pewnoscia nie jest zlotem. Raczej dobitnym
wyrazem bezsilnosci.
Kamil DURCZOK
(Nad. Tomasz R.)

Z dziejow gowno prawdy
KLAMSTWO W RUINIE
Oficjalna propaganda i polityka historyczna z najlepszego cwiercwiecza w
historii Polski uczynily cwiercwiecze najgorsze.
Czy jest mozliwe zycie publiczne bez klamstwa, tego nie wiem. Starsi z nas
byli swiadkami niejednego klamstwa, a mlodsi tez nie moga narzekac na
nadmiar prawdy. W Polsce Ludowej dowiadywalismy sie, ze zyjemy w najlepszym
z systemow, Zachod gnije, Wschod kwitnie, my milujemy pokoj, a oni nie moga
zyc bez wojny. Dokladnie tak, jak mowil prezes Kaczynski na plenum KC PiS w
Jachrance: My jestesmy cacy, a oni sa be. W karykaturach z epoki „oni” to
byli otyli milionerzy w cylindrach i z cygarem, czesto oparci o armaty. Gdy
system runal, zawalila sie tez oficjalna prawda. Narodzila sie prawda III
RP – my jestesmy cacy, wszystko, co pachnialo „Peerelem”, nawet bary
mleczne, bylo be. „Peerelowski” dyrektor, inzynier, oficer czy ekonomista
byl skazony. Kto wowczas zyl, mial pecha, urodzil sie nie w pore i dzwigal
garb przeszlosci. Az w 1989 r. nastala Trzecia RP, najlepszy okres od co
najmniej dwoch stuleci, statystyki piely sie w gore, reputacja
miedzynarodowa rosla, transformacja od socjalizmu do kapitalizmu, od
niewoli do wolnosci, od klamstwa do prawdy, uchodzila za przykladna. Ten i
ow narzekal na biede i nierownosci, ale nie byl w stanie zepsuc atmosfery
historycznego sukcesu.
Minelo cwierc wieku (1989 – 2015), wladze objal PiS, a wraz z nim nowe
klamstwo: oficjalna propaganda i polityka historyczna z najlepszego
cwiercwiecza w historii Polski uczynily cwiercwiecze najgorsze. Polska w
budowie zamienila sie w Polske w ruinie. Ludzie nowej wladzy, PP. Duda,
Szydlo, Blaszczak, Morawiecki i inni, na wyprzodki zaczeli szlochac nad
Polska w ruinie. Rano mieli usta pelne dumy narodowej i wstawania z kolan,
a wieczorem trajkotali o Polsce w ruinie, „po latach zaniedban – mowili –
udalo nam sie podniesc z upadku”. Nadeszla „dobra zmiana”, wszystko, co
bylo przedtem – bylo fatalne, Polska Gierka i Tuska nie byla w duzo lepszym
stanie niz Coventry czy Drezno po bombardowaniach. „Wkroczenie” Armii
Czerwonej do Polski blednie nazywano „wyzwoleniem”. Tymczasem prawdziwe
wyzwolenie nastapilo dopiero w 2015 r. W okamgnieniu Polska, jak za
dotknieciem czarodziejskiej rozdzki, przeksztalcila sie w jedno z
najwazniejszych panstw Europy, filar Trojmorza, mocarstwo regionalne, z
ktorym licza sie najwieksi.
Sposrod tych wszystkich klamstw doby obecnej najbardziej bezczelnymi byly
(sa?) klamstwo smolenskie i klamstwo o Polsce w ruinie. To pierwsze,
poniewaz zerowalo na tragedii, nie wytrzymalo konfrontacji z tzw. raportem
komisji Millera, nie dostarczylo zadnej przekonujacej alternatywy dla
wersji panstwowej i zostalo (na razie?) odstawione na polke wraz ze swoim
patronem Antonim Macierewiczem. Natomiast autorzy klamstwa o „Polsce w
ruinie” maja sie znakomicie, paraduja w glorii i chwale, w kraju i za
granica, jak chocby byla premier Beata Szydlo czy prezydencki minister,
swiezo upieczony belwederski profesor Krzysztof Szczerski. Ludzie ci nigdy
nie odwolali bzdur, jakie szerzyli. Uprawiali pedagogike wstydu do czasu,
kiedy sie ona oplacala, a nastepnie pedagogike dumy, od kiedy ta stala sie
politycznie oplacalna. Wielu ludzi to kupilo. „Glownym problemem naszych
czasow jest postepujace idiocenie, ludzie staja sie coraz glupsi – nie
tylko politycy pokroju Trumpa” – mowi znany pisarz hiszpanski Javier Marias
w rozmowie z Michalem Nogasiem („GW” 8 grudnia 2018 r. ).
Warto przeczytac artykul dwoch mlodych polskich ekonomistow z Wielkiej
Brytanii – to dr Pawel Bukowski ze slynnej London School of Economics i dr
Wojciech Paczos z Uniwersytetu Cardiff. W artykule „Zlote dekady
niepodleglosci” („Rz” 9 listopada 2018 r.) panowie sprobowali przesledzic
dzieje powstawania bogactwa w Polsce. – W 1918 r. nasz pradziadek wytwarzal
rownowartosc obecnych 4 tys. euro rocznie, z czego do jego kieszeni trafila
polowa. Mogl sie ubrac i wyzywic, nie chodzil do kina, wakacje spedzal u
rodziny na wsi. Pomagalo mu upowszechnienie edukacji, dostep do sluzby
zdrowia, ale byl o polowe biedniejszy niz jego rowiesnicy w Niemczech,
Francji i Wielkiej Brytanii.
II RP miala byc spelnieniem marzen, jednak wojna swiatowa nie pozwolila ich
ziscic. W przededniu II wojny „nasi pradziadkowie osiagali sredni dochod
tylko o �z wyzszy niz w 1918 r.”. Nowy lad, po II wojnie, obiecywal
„socjalistyczny dobrobyt”, ale odebral wolnosc i nie dal w zamian bogactwa.
Poczatkowo, do lat 70., dobrobyt rosl „na skale dotychczas nienotowana”.
Sredni PKB per capita skoczyl niemal trzykrotnie – z rownowartosci 5 tys.
do 13 tys. euro. Jego motorem byla szybka industrializacja, masowa migracja
do miast. „Babcia bywala w kinie i teatrze, a latem jechala w gory czy nad
morze”, ale podczas gdy ona wzbogacila sie z 5 tys. do 14 tys. euro
rocznie, jej rowiesniczka w Europie Zachodniej – z 7 tys. do 24 tys. euro.
Wzrost gospodarczy oparty na kredytach zagranicznych nie mogl trwac dlugo.
Na poczatku lat 80. – czytamy – Polska doswiadczyla regresu na niespotykana
dotychczas skale. W dniu upadku PRL „mama zarabiala tyle, co babcia w 1969
r. Jej sredni dochod 10 tys. euro byl prawie trzykrotnie mniejszy niz
rowiesnikow z Wielkiej Brytanii, RFN czy Francji”. Niemniej przecietna
dlugosc zycia skoczyla z 58 do 72 lat. Za mizerny rozwoj Polski w tym
okresie odpowiadala fatalna polityka, w tym gospodarcza, ktora ograniczala
wolnosci obywatelskie, podporzadkowywala partii rzadzacej wszystkie
instytucje, miala decydowac o zyciu obywateli lepiej niz oni sami.
Najlepsze w ostatnim stuleciu byly trzy dekady po upadku komunizmu. „Polska
rozwijala sie nieprzerwanie i wyraznie szybciej niz Zachod. PKB w cenach
stalych wzrosl z 10 tys. do 24 tys. euro rocznie i osiagnal 70 proc. PKB z
Europy Zachodniej. Srednia oczekiwana dlugosc zycia w ciagu 30 lat wzrosla
o 10 lat”. Autorzy, Bukowski i Paczos, uwazaja, ze ich pokolenie jest
bogatsze, zdrowsze i lepiej wyksztalcone niz kiedykolwiek. Najwazniejsza
lekcja stulecia to ta, ze „system oparty na silnej wladzy jednej partii czy
czlowieka nie rozwiazuje problemow. Prowadzi jedynie do upadku dobrobytu i
latwo sie utrwala, nawet na pokolenia”.
Daniel PASSENT

Kiedy urodzilo mi sie pierwsze dziecko nagle zaczalem bac sie smierci.
KOMINSKY POD SAMSONEM
Rzadko zagladam na warszawskie Nowe Miasto, gdzie sie wychowalem, ale jesli
juz, to staram sie wpasc do restauracji Pod Samsonem.
Jedno z niewielu miejsc, ktore pamietam z dziecinstwa (i dotyczy to calego
miasta, nie tylko mojej dzielnicy), ktore nie dosc, ze sie uchowalo, to
nawet niespecjalnie zmienilo. Serwowana na miejscu kuchnia polsko-zydowska
wciaz tak samo swietna, wnetrze bezpretensjonalne, ceny jak na ten rejon
miasta zadziwiajaco uczciwe, obsluga sie nie wdzieczy.
Czasem zajrze z siostra, czasem zabiore zaprzyjaznionych cudzoziemcow,
zwykle zasiadam sam przy stoliku, zanurzam sie w nostalgii i wspominam
rodzinne wyjscia w weekend do Samsona.
Jakis czas temu, gdy juz zlozylem zamowienie, przy sasiednim stoliku
zasiadlo czterech dzentelmenow, kazdy na oko uczciwie po siedemdziesiatce.
Szykownie ubrani takim dawnym rodzajem elegancji. Biala wyprasowana koszula
do brazowej skorzanej kamizelki z licznymi kieszeniami, welniana jodelkowa
marynarka z plecionym krawatem, ten fason, ten styl. Zamowili sledziki,
tatara, chyba kawior po zydowsku, a w Samsonie robia najlepszy na swiecie,
no a ze minela trzynasta, zero siedem wyborowej przyfrunelo na stol,
wiadomo.
Nie chcialem podsluchiwac, slowo. Jak zwykle kiedy jem sam, wyciagnalem cos
do czytania, ale ze panowie nie szeptali, za to opowiadali barwnie, tedy
porzucilem lekture. Bylo o mlodosci, dziewczynach, piciu i zabawie, o
sytuacjach, na ktorych wyobrazenie szczerzyla mi sie japa – czysty sex,
drugs and rock’n’roll. Wspominali kobiety, z ktorych pewnie niektore juz
nie zyly, a inne wiodly cnotliwe zycie babc swoich wnuczat, i byla w tym
taka chuliganska radosc, ze zaraz po posilku zaczalem dzwonic po kumplach.
Bo chcialem podzielic sie entuzjazmem i nadzieja, ze my tez za te
dwadziescia piec-trzydziesci lat, chociaz wszystko bedzie z rana strzykac i
bolec, to lykniemy leki, odpicujemy sie i pojdziemy w miasto na elegancko,
cieszyc sie, ze jeszcze zyjemy, wspominajac, ale nie odpuszczajac, bo zycie
to jednak jest cud.
Stanela mi ta scena spod Samsona przed oczami niemal natychmiast, kiedy
zaczalem ogladac netflixowy miniserial „Kominsky Method” – brawurowa
tragikomedie o starosci, umieraniu, milosci i przyjazni. Zaczalem, bo, po
pierwsze, wspoltworzy ja Chuck Lorre, autor uwielbianego przeze mnie „Big
Bang Theory”. Po drugie, Michael Douglas i Alan Arkin sa wzruszajacy,
poruszajacy, komiczni, cudownie ludzcy w malosciach i wznioslosciach. Po
trzecie – jeden z moich ukochanych filmow to kanadyjska „Inwazja
barbarzyncow” Denysa Arcanda, zachwycajaca rzecz o umieraniu. Bez
ckliwosci, gorzka i smieszna, nostalgiczna i cierpka, w mgielce palonej
trawy sklaniajaca do refleksji o tym, co najwazniejsze. Duch „Inwazji
barbarzyncow” (nie wiem – swiadomy czy nie) czuc w „Kominsky Method”. I
jest tez cos z „Pohamuj entuzjazm” Larry’ego Davida – to specyficzne
sarkastyczne zydowsko-amerykanskie poczucie humoru.
Po co zyc, skoro umarla milosc naszego zycia, z ktora spedzilismy blisko
pol wieku i juz wiemy, ze nic lepszego, niz przezylismy, w naszym dobrym
zyciu nas nie czeka, ze w ogole malo co nas czeka? Po co zyc, skoro nasze
zycie to burdel, wszystkie byle zony maja nas za palanta, corka chyba sie
nas wstydzi, a urzad skarbowy chce nas dopasc za nasza zyciowa
nieodpowiedzialnosc?
Nie wiem jak Wy, ale ja – chyba kiedy urodzilo mi sie pierwsze dziecko –
nagle zaczalem myslec o smierci i bac sie smierci. Wczesniej, uprawiajac
latami zawod korespondenta wojennego, nie przyjmowalem niebezpieczenstwa do
wiadomosci, skupiajac sie na tym, jak wydostac sie z tarapatow, w ktore na
wlasne zyczenie sie pakowalem. Az rzucilem glupoty (to wcale nie byly
glupoty), zalozylem rodzine, docenilem urode mieszczanskiej wersji zycia i
nagle boje sie kazdego tira, ktory nadjezdza z naprzeciwka. Moja wyobraznia
podsuwa mi wiecej czarnych scenariuszy, niz PiS ma pomyslow na wziecie
Polski za morde.
Jakis czas temu na meskim wyjezdzie zaproponowalem kumplowi fajke.
Powiedzial, ze rzucil. OK – sam sie do tego zbieralem, co nastapilo
niebawem, ale wtedy jeszcze zatrzepotalem rzeskami ze zdziwienia.
– Wroce do fajek po siedemdziesiatce – rzucil czterdziestoparoletni kumpel.
Zrobilem zaskoczonego dziobka.
– No, mam dzieci w podstawowce. Musze je wprowadzic w zycie. Jak mi stuknie
siedemdziesiat, beda po studiach na swoim. Wtedy fajki, woda i dragi,
slodka jesien zycia.
Mam nadzieje, ze spotkamy sie Pod Samsonem. W roku 2043, w porze obiadowej,
maja byc sledzie i trzy czwarte.
Marcin MELLER

List z morza
DO ARTURA Z KARAIBOW W SPRAWIE PALACZY
W swojej karierze spotkalem tylko jedna firme gdzie temat palenia
byl zalatwiony odgornie przez firme – byly 4 miejsca w ktorych
mozna bylo palic: wlasna kabina, engine workshop, duty messroom i
skrzydla na mostku. Bardzo mi to pasowalo – no moze poza wlasna
kabina, gdyz sofy i zaslony przesiakaja smrodem fajek i ciezko go
pozniej usunac na dobre. Ale co ciekawe – zdecydowana wiekszosc
sie do tego stosowala, gdyz za mojej bytnosci na tych statkach
tylko jeden kpt palil przed radarami. Co ciekawe, kazda osoba
przylapana na paleniu lezac na sofie na mocy prawa mogla byc
zwolniony w trybie natychmiastowym!
Zgodze sie z Arturem ze przyklad idzie z gory. Jesli kpt pali
przed radarami i nie wychodzi na skrzydlo, jesli C/E pali w ECR a
nie w warsztacie, jesli pali sie w cargo czy ship officach to co
ma zrobic zaloga? Na zwrocenie im uwagi nie wszystkim starczy
odwagi czy asertywnosci. Poczucie wszechwladzy z koleji sprawia
ze najwyzszy management nie przejmuje sie osobami, ktore moga sie
biernie zaciagac. W naszym kraju, jak i w innych cywilizowanych
krajach, obowiazuje zakaz palenia w miejscach publicznych i
wszyscy sie jakos stosuja. Czasami mam wrazenie ze statek nie
jest cywilizowanym miejscem.
Egon OLSEN

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

-Sky wycofuje sie z kolarstwa:
Grom z ciemnego nieba!
Wycofanie sie koncernu Sky z kolarstwa to dobra, ale tez zla wiadomosc.
Dla tych, ktorzy uwierzyli w zapewnienia jej szefa sir Davida Brailsforda,
ze stworzy kolarstwo otwarte na nowoczesne technologie, ale wolne od
dopingu, taki final to kleska. Dla tych, ktorzy od poczatku podejrzewali,
ze to tylko piekne slowa majace zamaskowac brzydkie czyny, to zwyciestwo,
zapewne gorzkie, bo potwierdzajace najgorsze obawy.
Kolarstwo to jeden z najwazniejszych sportow, z wielka historia i
bohaterami, ktorzy zapisali sie w pamieci nie tylko kibicow. Samotna
ucieczka w gorach, pogon peletonu za smialkiem, ktory slabnie lub wprost
przeciwnie – pod szczytem pokazuje wielka moc, to przezycie nie do
zapomnienia, godne najlepszego piora lub telewizyjnego komentarza.
Farmakologiczny doping wcale tych emocji nie tlumil, przeciwnie, jeszcze je
wzmacnial.
Tym, co zapamietalem najlepiej z epoki Lance’a Armstronga, nie byly wcale
jego efektowne zwyciestwa, lecz pojedynki z jedynym rywalem, ktory potrafil
dotrzymac mu kroku – Niemcem Janem Ullrichem.
Dzis juz wiemy, ze obaj jechali na dopingu i w ogole kolarstwo – ktore
zawsze bylo pierwszym podejrzanym – dzieli sie praktycznie na dwie epoki:
przed EPO i po EPO.
Roznica polega na tym, ze przed erytropoetyna (w skrocie EPO) doping
pomagal w zwyciezaniu, a erytropoetyna zwyciestwa umozliwiala, bo dzieki
niej mozna bylo wykonac nadludzka prace.
Armstrong i ci, ktorzy musieli pojsc jego sladem, by zachowac szanse na
sukces, znieprawili kolarstwo i odebrali nam bezkrytyczny zachwyt. Tour de
France to juz nie brzmialo dumnie, to brzmialo podejrzanie, na kilometr
zalatywalo apteka.
I wtedy przyszla grupa Sky, David Brailsford obiecal pelna transparentnosc,
odpowiedzi na wszystkie pytania i mozliwosc weryfikacji kazdego faktu.
Uczynil z tego haslo, w ktore ludzie uwierzyli. Brytyjczycy niemajacy
wielkich kolarskich tradycji nagle dostali takich gwiazdorow, jak Bradley
Wiggins (dzis juz sir Bradley), Chris Froome czy ostatnio Geraint Thomas.
Tour de France zawital na Wyspy Brytyjskie, gazety calego swiata obiegly
fantastyczne zdjecia peletonu przejezdzajacego przez male miasteczka
poludniowej Anglii. Gdy przyszly sukcesy, olimpijskie medale, seryjne
zwyciestwa w Tour de France, Brailsford mowil, ze dzieki niemu kolarstwo
wrocilo do Wielkiej Brytanii.
Teraz okazuje sie, ze radosc z tej wizyty wlasnie sie konczy, bo nowy
sponsor – nawet jesli bedzie brytyjski – juz podobnego efektu nie uzyska.
Niezaleznie od tego, co mowia szefowie koncernu Sky, wyjasniajac swoja
decyzje, w kazdej glowie rodzi sie podejrzenie, ze mieli dosc utozsamiania
ich marki z dopingiem i mataczeniem najpierw Wigginsa, a potem Froome’a i
Brailsforda.
To, co mialo byc odnowa, okazalo sie jeszcze jedna proba oszustwa, i ten
sam czlowiek, ktory pograzyl Armstronga, czyli dziennikarz „Sunday Timesa”
David Walsh, musial przyznac, ze nie wierzy w dopingowa czystosc gwiazdorow
Sky. To byl ogromny cios w wiarygodnosc nowego kolarstwa „Made in Great
Britain”, bo takie slowa w ustach Walsha brzmia prawie jak papieska
ekskomunika.
Krotko mowiac, upadek grupy Sky, w peletonie powszechnie nielubianej za
bogactwo i bute, to nie jest grom z jasnego nieba, wprost przeciwnie, to
niebo juz od dawna bylo bardzo ciemne.
Miroslaw ZUKOWSKI

-LM: Dwa gole Roberta Lewandowskiego
Ajax Amsterdam zremisowal z Bayernem Monachium 3:3 w meczu ostatniej
kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzow. Dwa gole dla Bayernu zdobyl Robert
Lewandowski, dla ktorego byl to 52 i 53 gol w Lidze Mistrzow.
Dzieki dwom trafieniom Lewandowski, z osmioma golami na koncie, jest
liderem klasyfikacji strzelcow tegorocznej Ligi Mistrzow.
Remis w meczu Ajax-Bayern oznacza, ze Bawarczycy wygrali swoja grupe LM.
Ajax zakonczyl faze grupowa na drugim miejscu – oba zespoly zagraja w 1/8
finalu LM.
Mecz mial dramatyczny przebieg – lepiej zaczal sie dla Bayernu, ktory
prowadzil po golu Lewandowskiego w 13 minucie.
W 61 minucie stan meczu wyrownal Dusan Tadic. Potem z boiska wylecieli
Maximilian Wober (Ajax) i Thomas Mueller (Bayern), a Jeremy Boateng
zaliczyl niepotrzebny faul w polu karnym, po ktorym Tadic dal prowadzenie
Ajaxowi.
W 87. minucie do wyrownania strzalem z rzutu karnego doprowadzil
Lewandowski, a w 90. minucie Bayern wyszedl na prowadzenie po golu
Kingsleya Comana. Jednak w doliczonym czasie gry Niklas Sule trafil do
wlasnej bramki – i mecz zakonczyl sie remisem 3:3. W drugim meczu tej grupy
Benfica Lizbona pokonala AEK Ateny 1:0 – w efekcie Grecy zakonczyli faze
grupowa LM bez chocby jednego punktu.
W innych srodowych meczach Szwajcarzy z Young Boys Berno wygrali z pewnym
awansu z pierwszego miejsca Juventusem 2:1 (bramki druzyny z Turynu bronil
Wojciech Szczesny), a Valencia pokonala Manchester United (rowniez pewny
awansu) w takim samym stosunku.
Awans do 1/8 finalu LM zapewnil sobie Olympique Lyon remisujac 1:1 na
Ukrainie z Szachtarem Donieck. Awans z pierwszego miejsca w tej grupie juz
wczesniej zapewnil sobie Manchester City, ktory na pozegnanie z faza
grupowa wygral z Hoffenheim 2:1.
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”,
„Polityki”,”Newsweeka” TVN24 i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *