Dzien dobry – tu Polska – 12 lipca 2021

DZIEN DOBRY- TU POLSKA
Rok XIX nr 189 (6162) 12 lipca 2021r.

TROCHE AKTUALNEJ STATYSTYKI·
Co wiemy o miejscu Polski w swiecie, ktorym sie tak pusza nasi rzadzacy?
Dzieki serwisowi Numbeo – calkiem sporo. Wszystkie dane sa aktualne na
polowe biezacego roku.
Jesli idzie o wspolczynnik jakosci zycia – chyba najwazniejszy i
najbardziej syntetyczny – mamy 43 miejsce. Pierwsze trzy – to Szwajcaria,
Dania i Holandia. Ostatnie trzy to Bangladesz, Iran i Nigeria; wskaznik
obliczono dla 83 panstw, wiec jestesmy nieco ponizej polowy.
Pod wzgledem bezpieczenstwa przoduja na swiecie Katar, Zjednoczone Emiraty
Arabskie i Tajwan. My jestesmy na 25 pozycji. Liste zamykaja Peru, Brazylia
i Afryka Poludniowa.
Wskaznik zanieczyszczenia czyta sie inaczej: tu im wyzej, tym gorzej.
Najgorzej jest w Nigerii, Wietnamie i Bangladeszu, najlepiej w Norwegii.
Islandii i Finlandii. Nam przypadlo malo zaszczytne 41 miejsce.
Wskaznik kosztow utrzymania. Najdrozsza trojka to Szwajcaria, Norwegia i
Islandia, najtansza – Kolumbia, Indie i Pakistan. Polska – 51.
Jak to sie u nas zmienialo? Cofnijmy sie o 5 lat.
W polowie roku 2016 zajmowalismy, gdy chodzi o wspolczynnik jakosci zycia,
miejsce 30 (czyli polecielismy w dol o 13 miejsc), pod wzgledem
bezpieczenstwa – 22 (spadek o 3), zanieczyszczenia 32 (czyli tu mamy
poprawe). Wskaznik kosztow utrzymania troszke sie poprawil: bylismy na
liscie na miejscu 46.
W sumie wychodzi na to, ze do mocarstwa dobrobytu i jakosci zycia dosc nam
daleko. Niestety, Numbeo nie interesuje sie liczba uwiedzionych
ministrantow na jednego czynnego ksiedza. Ale tez nie sadze, bysmy mieli
sie specjalnie czyms chwalic.
Aha: w waznym indeksie jakosci opieki zdrowotnej zajmujemy 56 miejsce.
Slownie: piecdziesiate szoste. Przez 5 lat spadlismy o 5 pozycji. Proponuje
ministerstwu zdrowia zbiorowe sepukku na placu Pilsudskiego. Chetnie
popatrze.
Bogdan M

STRONA INTERNETOWA: http://gazetka-gargamela.eu/
abujas12@gmail.com
http://www.smerfnyfunduszgargamela.witryna.info/aa
http://www.portalmorski.pl/crewing/index.php?id=wiadomosci
http://www.maritime-security.eu/
http://MyShip.com

Jezeli chcesz sie zapisac na liste adresowa lub z niej wypisac,
jak rowniez dokuczyc Gargamelowi – MAILUJ abujas12@gmail.com

GAZETKA NIE DOSZLA: gazetka@pds.sos.pl

Dla Dobrych Wujkow Marynarzy:
(ktorzy czytajac gazetke pamietaja ze sa na swiecie chore dzieciaczki):
Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
Krakow, ul. Wyslouchow 30a/43.
BNP Baribas nr 19 1750 0012 0000 0000 2068 7436
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
wplaty w EURO (przelew zagraniczny) PL72 1750 0012 0000 0000 2068 7452
(format IBAN)
wplaty w USD (przelew zagraniczny) PL22 1750 0012 0000 0000 2068 7479
(format IBAN)
wplaty w GBP (przelew zagraniczny) PL15 1750 0012 0000 0000 3002 5504
(format IBAN)
BIC(SWIFT) PPABPLPKXXX
Konieczny dopisek „MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA”
Dla wypelniajacych PiT: Stowarzyszenie Pomocy Chorym Dzieciom LIVER,
numer KRS 0000124837
cel szczegolowy: MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA
Mozna tez wplacac karta platnicza lub eprzelewem poprzez portal
siepomaga.pl (odnalezc Stowarzyszenie LIVER oraz w tresci wplaty wpisac
koniecznie MARYNARSKIE POGOTOWIE GARGAMELA) lub klikajac na www.liver.pl
banner „wesprzyj nas”

Ceny paliw w Polsce: Pb95-5.56 PLN Diesel- 5.42 PLN LPG-2.29 PLN

Pogoda w kraju

O-k-R-u-C-h-Y
——————-
Nauczycielka pierwszej klasy miala klopot z jednym z uczniow
Byl bardzo rozkojarzony.
Zapytala: – Co z toba chlopcze?
Chlopiec odpowiedzial: – Jestem zbyt madry dla pierwszej klasy. Moja
siostra jest w trzeciej, a ja jestem od niej madrzejszy.
Tego juz bylo za duzo. Zabrala chlopca do dyrektora szkoly i
naswietlila sytuacje. Dyrektor pomyslal i powiedzial do chlopca:
– Przeprowadze test. Jezeli nie bedziesz w stanie udzielic
odpowiedzi na ktores pytanie, to wrocisz z powrotem do pierwszej
klasy i bedziesz sie zachowywal spokojnie. Chlopiec sie zgodzil.
– Ile bedzie 3 x 3?
– 9
– Ile bedzie 6 x 6?
– 36
I tak bylo z kazdym pytaniem, na ktore zdaniem dyrektora, uczen klasy
trzeciej powinien znac odpowiedz. Wiec dyrektor zwrocil sie do
nauczycielki i powiedzial:
– Mysle, ze chlopiec moze przejsc do trzeciej klasy.
Jednak nauczycielka powiedziala:
– Ja tez mam swoje pytania. Co ma krowa w ilosci 4, a ja tylko 2?
Chlopczyk pomyslal i odpowiedzial:
– Nogi.
– A co masz w swoich spodniach, czego nie ma w moich?
– Kieszenie.
– Co robi mezczyzna – stojac, kobieta – siedzac, a pies – na trzech
lapach?
W tym momencie oczy dyrektora zrobily sie okragle, lecz zanim zdazyl
cokolwiek powiedziec, chlopak odpowiedzial:
– Podaje reke.
– Jakie slowo zaczyna sie na F i konczy na K? Jezeli tego nie ma,
musisz pracowac rekami?
– Fork (widelec).
– To maja wszyscy mezczyzni, jedni dluzsze, inni krotsze. Po slubie
udzielaja to swojej zonie?
– Nazwisko.
– Ktory narzad nie ma kosci, ma miesnie i naczynia krwionosne.
Czasami bywa twardy, pulsuje i odpowiada za milosc?
– Serce.
Dyrektor odsapnal z ulga i rzekl do nauczycielki:
– Wyslij go kur…a do Harvardu! Na ostatnie 7 pytan sam
odpowiedzialem nieprawidlowo
No i jest wesolo 🙂
Pozdrawiam
—————
Nad: BOJARCZ

A chuja!- krzykneli…Indianie
TOMASZ LIS, FAKTY, WITAM PANSTWA
Juz nigdy nie wypowiem slow: „Tomasz Lis, Fakty, witam Panstwa”, ale zrobie
wszystko, by kolejni ludzie w kolejnych latach mogli te formule ze swoim
nazwiskiem wypowiadac bez najmniejszych przeszkod. I mam glebokie
przekonanie, ze podobne poczucie maja dzis miliony Polakow.
Przez ostatnich kilkanascie lat niezliczona liczbe razy pytano mnie o moje
relacje ze stacja TVN. Bardzo wiele razy aluzje do tych relacji, w
domniemaniu zlych, robili prawicowi dziennikarze i propagandzisci.
Jedni i drudzy mogliby sie bardzo zdziwic wiedzac, ze przez te wszystkie
lata relacje byly bardzo dobre, a stosunki z jednym z zalozycieli stacji, z
ktorym wtedy w zlej atmosferze sie rozstawalismy, byly momentami i sa teraz
wrecz serdeczne. Jak mowi mlodziez, nie bede sciemnial i zaprzeczal –
rozstanie bylo trudne i na dluzszy czas pozostawilo gorzki smak w ustach.
Zakonczyla sie wtedy entuzjastyczna, a czasem nawet euforyczna, najbardziej
fascynujaca przygoda w moim zawodowym zyciu.
W zyciu bywa jednak tak, ze nawet po gorzkich rozstaniach kurz w koncu
opada, emocje troche ulatuja i potrafimy patrzec na rzeczy, ludzi i
zdarzenia z dystansem. Zamiast wiec myslec o TVN-ie z wyrzutem, od wielu
lat mysle o nim wylacznie z wielkim sentymentem. A takze, nie ukrywam, z
duma.
TVN to olbrzymi sukces biznesowy, jeden z najbardziej imponujacych gmachow
na mapie wolnosci slowa w Polsce. Tworcy stacji Jan Wejchert i Mariusz
Walter osiagneli gigantyczny biznesowy i medialny sukces. Nic nigdy nie
umniejszy mojej satysfakcji wynikajacej z faktu, ze bylem na tej budowie
brygadzista i do wielkiego budynku dorzucilem kilka wlasnych cegielek. TVN
to jedno z najwazniejszych instytucji polskiej demokracji, bo nie ma jej
bez wolnosci slowa. A trudno ja sobie w Polsce wyobrazic bez instytucji,
ktora dla tej wolnosci ma znaczenie fundamentalne. Tu zdecydowanie wychodze
poza kwestie moich prywatnych sentymentow.
Moje kolezanki i koledzy od kilkunastu lat wykonuja fantastyczna prace.
Dzis nikt, kto na serio mysli o Polsce i interesuje sie tym co sie w Polsce
dzieje, nie wyobraza sobie nie tylko medialnego krajobrazu Polski, ale
takze codziennego zycia bez Faktow czy TVN24, bez materialow Kuby
Sobieniowskiego, wywiadow Katarzyny Kolendy czy Piotra Kraski albo
reportazy reporterow „Czarno na bialym”. Dzieki ich pracy, nawet za rzadow
PiS, daje sie w Polsce jakos oddychac, mniej jest klaustrofobicznego
zaduchu i wiecej nadziei, ze nie wszystko zostalo zapaskudzone.
Nie tylko przez sentyment jestem jednak kibicem TVN, jestem nim takze jako
obywatel i czlowiek polskich mediow. Gmach wolnych mediow w Polsce PiS
probuje zburzyc. Lider tej partii zapowiedzial to zreszta wiele lat temu z
ostentacyjna i bezczelna szczeroscia. TVP zamienil w swe ordynarne
narzedzie i traktuje jak nierzadnice, regionalne dzienniki i tygodniki
wlasnie poddal kontroli panstwowego paliwowego agenta, odtwarzajac model
funkcjonowania prasy zbudowany przez Wladimira Putina i koncern Gazprom
Media. Od lat przy wszystkich okazjach powtarzalem szefom i dziennikarzom
TVN, ze musza sie trzymac, dla swojego dobra i dobra wspolnego, a to z
prostej przyczyny. TVN i TVN24, ze wzgledu na swoj zasieg, pozycje i wplywy
w gmachu wolnosci slowa w Polsce, jest sciana nosna. Gdy autorytarnej
wladzy te nosna sciane uda sie rozwalic, runie wszystko. Gdy wladza
zniszczy TVN, wezmie sie za tych, ktorzy jeszcze tu zostali. Przyjdzie po
nas i kazdemu po kolei wylaczy wtyczke.
W calej tej batalii nie chodzi wiec tylko, a nawet przede wszystkim o TVN,
chodzi o wolnosc slowa i demokracje, a przynajmniej o jej slady i pozory.
Trzy miesiace temu mielismy ogolnopolski dzien, kiedy wiekszosc mediow
przestala nadawac. Przyznaje, ze cala akcja byla dla mnie wielkim
pozytywnym zaskoczeniem, bo o swiecie mediow, a szczegolnie o jego
zdolnosci do solidarnego dzialania w dobrej sprawie, mam zdanie
najdelikatniej rzecz ujmujac sceptyczne, a dokladnie dramatycznie
krytyczne. Dostalismy jednak wszyscy tego dnia probke, co by bylo gdyby”
Przyznaje, ze tak po ludzku nie wyobrazam sobie dnia bez TVN24, ktory jest
stalym i niezbednym skladnikiem mojej diety. Wiecej, jest swoistym
respiratorem w epoce zaduchu. Dlatego tak, jak kiedys bylem w TVN i z ta
stacja calkowicie sie solidaryzowalem, tak dzis calkowicie sie z nia
solidaryzuje bedac poza nia. Solidaryzuje i wyrazam gotowosc do wszelkich
aktow solidarnosci dostepnych dziennikarzowi i obywatelowi. Kto dobrze
zyczy Polsce, musi dzis bronic TVN. Stacja jest moze amerykanska, ale
interes jest polski.
I tak to zycie zatoczylo wielkie kolo. A moj sentymentalny zwiazek z TVN
dzieki brutalnej akcji PiS-u zostal wyniesiony na jeszcze wyzszy poziom. Co
w calej tej obecnej historii jest chyba jedynym elementem pozytywnym. Juz
nigdy nie wypowiem slow: „Tomasz Lis, Fakty, witam Panstwa”, ale zrobie
wszystko, by kolejni ludzie w kolejnych latach mogli te formule ze swoim
nazwiskiem wypowiadac bez najmniejszych przeszkod. I mam glebokie
przekonanie, ze podobne poczucie maja dzis miliony Polakow.
Tomasz LIS
————–
Slowko wyjasnienia: Kaczynski szykuje sejmowa uchwalem odbierajaca
amerykanskiej stacji TVN licencje w Polsce.
-A chuja!- krzykneli… Indianie!

MISIOWE MRUCZANKI
I to i owo…
Awantura wokol TVN rozwija sie ciekawie. Nadspodziewanie szybko warknela
Unia Europejska (ale tylko warknela, zadnych konkretow); najwazniejsze
jednak, ze w poniedzialek wybiera sie z wizyta do Warszawy wysoki urzednik
Departamentu Stanu Matthew G. Boyse (oficjalnie: zastepca asystenta
sekretarza biura ds. europejskich i Eurazji). Ktory podobno swietnie mowi
po polsku i podobno (plotkuje!) ma rozne upodobania osobiste ciezkie do
zaakceptowania dla naszych wladcow, co bedzie nieco obrazliwe.
Podobno (to tez plota, absolutnie nieoficjalna i moim zdaniem ze zbioru
tzw. niepoboznych zyczen, czyli dosc nieprawdopodobna) ma on zapowiedziec,
ze w razie niepomyslnego rozwoju sytuacji wokol wiadomej koncesji moze
nastapic znaczne zmniejszenie zaangazowania militarnego USA w Polsce i
calkowite odciecie Polski od dostepu do amerykanskich technologii.
Pozywiom, uwidim – jak mawiaja bracia Czesi.
Mnie osobiscie interesuje na jakim szczeblu odbeda sie rozmowy, bo ponizej
wiceministra spraw zagranicznych, to juz bylby chyba afront.
Z dzisiejszych ciekawostek mamy jeszcze uchwale stolecznej rady, zakazujaca
uzywania w Warszawie oslawionych furgonetek z antyaborcyjna i homofobiczna
makabra. Nie ulega watpliwosci, ze pan wojewoda Radziwill ten bezbozny i
antypatriotyczny dokument zawetuje, ale wowczas stolica niewatpliwie
pojdzie do sadu. A tam ohydna kasta moze sie zachowac nie w takt”
Na stolice napadl takze niejaki Duda, ktory zglosil projekt odbudowy
palacow Saskiego i Bruhla oraz jeszcze paru budynkow na pl. Pilsudskiego za
skromna sume blisko 2,5 mld zlotych. Ma to w dodatku robic spolka, w ktorej
p. Duda chce zagwarantowac (bardzo hojnie) pensje wieksze niz jego wlasna.
A w dodatku do budowy ma sie w ogole nie wtracac ani zaden konserwator
zabytkow, ani nadzor budowlany. I ma nie byc wolno do konca swiata (a
przynajmniej do nastepnego skladu Sejmu”) zmienic na tym placu juz niczego,
w szczegolnosci ruszac zadnych pomnikow. Ani zapewne muzeum Lecha
Kaczynskiego, ktore podobno ma tam zostac zlokalizowane.
Ten projekt pana prezydenta wydaje mi sie jednak ograniczony i niesmialy.
Po co narazac sie na jakies glupie dyskusje gryzipiorkow i innych
jajoglowych zboczencow w kazdej sprawie?
Idzmy na calosc, panie D.! Proponuje ustawe, ze w kazdej sprawie dowolna
propozycja Jaroslawa Kaczynskiego jest automatycznie akceptowana i wchodzi
w zycie trzy dni po jej zgloszeniu. Umozliwi to kolosalne oszczednosci w
postaci zwolnienia 460 niezle w koncu platnych etatow w gmachu na
Wiejskiej, a jak sie policzy wszystkie biura i wszystkich urzednikow,
ktorzy stana sie zbedni, to ho – ho!
Tylko – i to klopot! – moze sie to odbic negatywnie na dochodach rodzin
politykow. Ale to sie tez da zalatwic przez wprowadzenie panstwowych pensji
dla czlonkow Zjednoczonej Prawicy i ich rodzin. W koncu opracowanie
odpowiedniego taryfikatora (bo przeciez taki Suski nie moze zarabiac tyle
samo, co jakis Gowin”) nie jest zadaniem przerastajacym intelektualnie na
przyklad pana Sasina.
N’est ce pas?
Bogdan MIS

Co to zmieni w polityce?
K O S C I O L W C I E N I U T U S K A
Donald Tusk wrocil. Od odpowiedzi na pytanie, czy zmieni to cokolwiek w
polityce, sa lepsi ode mnie, wiec zatrzymam sie tylko nad jedna kwestia:
nad jego wypowiedziami na temat Kosciola. Co one oznaczaja? Jakie jest ich
intelektualne zaplecze? I co mowia nam nie tyle o polskiej polityce, ile o
polskim Kosciele?
Zacznijmy od kwestii oczywistej. Tusk jest i pozostaje politykiem swojego
pokolenia. Jest tylko nieco mlodszy od Jaroslawa Kaczynskiego i (nieco
wiecej, ale to nadal to samo doswiadczenie) od Adama Michnika, a to
oznacza, ze w pewnych kwestiach mysli tak samo. I tak jest w kwestii roli
katolicyzmu. I Michnik, i Kaczynski mowia to samo: Polska bez katolicyzmu
bedzie gorsza, a nie lepsza, a Tusk ujmuje rzecz nieco inaczej i stwierdza,
ze „nie uwaza, zeby swiat bez Boga byl lepszy (…) dokladnie odwrotnie”.
Cala trojka nadaje wiec na tych samych falach i niezaleznie od ich wlasnej
religijnosci badz jej braku (nie moja rola jest ocenianie tego) na tym
zalozeniu opiera sie ich polityczny stosunek do Kosciola. Kazdy z nich
bowiem jest przekonany, ze bez niego, bez odwolania do emocji ludzi
wierzacych, nie da sie przejac i sprawowac w Polsce wladzy. To z tej
swiadomosci bierze sie gotowosc rozgrywania Kosciola, wykorzystywania
emocji religijnych, jaka prezentuja dwaj kluczowi gracze na politycznej
scenie i emerytowany juz, i w sumie pozbawiony realnego znaczenia, gracz
medialny.
Czy jest to diagnoza aktualna? Czysto politycznie i krotkoterminowo wciaz
tak. Nie da sie przejac wladzy bez pozyskania czesci elektoratu wierzacego.
I dotyczy to zarowno obecnego obozu rzadzacego, ktory emocje religijne
konserwatywniejszej czesci wierzacych rozgrywa od dawna i to bardzo
skutecznie, a do tego niewielkim politycznym kosztem, jak i opozycji. To,
ze partyjni koledzy Tuska uwierzyli, ze ludzi wierzacych (nieco mniej
konserwatywnych, ale wierzacych) mozna lekcewazyc, ze mozna pozbyc sie
calego skrzydla z partii, jest jednym z powodow ich kleski. Tusk tego bledu
nie popelni, stad wiele cieplych slow na temat jednego z zaangazowan
Kosciola i zapowiedz walki o to, by Kosciol uwolnic od koalicji z PiS.
Dla mnie jednak ciekawe jest co innego. Na ile ta diagnoza strategii
politycznej ma jeszcze zastosowanie do mlodszego pokolenia wyborcow? Ich
laicyzacja jest juz bardzo zaawansowana, wielu z nich nie ma kontaktu z
Kosciolem, i az sie prosi o zadanie pytanie, czy na nich ta gra bedzie
jeszcze robic wrazenie? Czy za kilka lat przestanie byc potrzebna? Nie
potrafie odpowiedziec na to pytanie, ale jedno wydaje mi sie oczywiste.
Zapateryzmu w Polsce nie bedzie, bo jak pisal wybitny poeta, a przy okazji
prawicowy wieszcz Jaroslaw Marek Rymkiewicz (ubolewajac nad tym), Polacy
nie przepadaja za wieszaniem, nie lubia przelewu krwi. Agresywna laicyzacja
raczej wiec u nas nie przejdzie. I w tym sensie Tusk ma racje, zmieniajac
nieco wektor politycznego myslenia.
Charakterystyczne jest takze, ze brak w jego wystapieniu zapowiedzi
glebokich zmian obyczajowych (czego rowniez oczekuje od niego czesc
mediow). W tej sprawie, choc widac zmiany opinii publicznej, on wciaz jest
ostrozny. Spor obyczajowy mu sie nie oplaca, bo nie pozwala budowac
szerokiej opozycji, a do tego, jak sie zdaje, w dziedzinie obyczajowej nie
jest on ani rewolucjonista, ani reformatorem. Na razie bada teren z
chlodnym podejsciem pragmatyka.
Najciekawsze jest jednak to, ze w tej grze polityki i religii graczami
pozostaja politycy. Na scenie brakuje aktorow koscielnych w glownych
rolach. To juz nie jest czas, gdy arcybiskup Tadeusz Goclowski zapraszal
politykow postsolidarnosciowych na konsultacje w sprawie tworzenia rzadu,
czy gdy Aleksander Kwasniewski i Leszek Miller zabiegali o wsparcie
biskupow. I to jest najlepsza miara slabosci Kosciola, ktorego biskupi
teraz czesto szukaja wsparcia politykow, jakby nie wierzac, ze bez nich
moga rzeczywiscie realizowac swoja misje. I to jest chyba w tej sprawie
najsmutniejsze.
Tomasz TERLIKOWSKI

SPORT
( Teksty w tej rubryce sa prezentem Dzialu Sportowego „Rzeczpospolitej”
dla Czytelnikow gazetki na morzu, jako wyraz wspierania Marynarskiego
Pogotowia Gargamela)

W L O S I M I S T R Z A M I E U R O P Y
(Wlochy-Anglia 1:1 (0:1) Karne 3:2
Przed wejsciem na murawe stadionu w Londynie powieszono tabliczke z
napisem: „Wchodza pilkarze, schodza legendy”.
Finaly maja to do siebie, ze czesto kreuja bohaterow nieoczywistych. Piec
lat temu wszyscy czekali na blysk Cristiano Ronaldo, a kontuzjowanego
gwiazdora wyreczyl portugalski rezerwowy Eder – strzelec jedynego gola w
dogrywce, w wygranym meczu z Francja.
Eder nie zrobil kariery, przepadl w Rosji i szuka klubu, ale w niedziele
mogl sobie przypomniec, jak sie czul w ten najwazniejszy wieczor w
karierze, wnoszac na boisko puchar.
Anglikow do zwyciestwa nad Wlochami prowadzic mieli Harry Kane i Raheem
Sterling, ale najszybsza bramka w historii finalow Euro padla po akcji
dwoch wahadlowych. Kieran Trippier wypatrzyl w polu karnym niepilnowanego
Luke’a Shawa, a ten uderzyl bez przyjecia, tuz przy slupku, wprawiajac
Wembley w ekstaze.
Nie uplynely nawet dwie minuty meczu i wspierani przez tlumy kibicow
gospodarze mieli wymarzony wynik. Cieszyla sie ksiazeca para, radosci nie
kryl zwykle powsciagliwy w wyrazaniu emocji Gareth Southgate.
Selekcjoner Anglikow ustawil zespol tak, by wytracic Wlochom z rak
wszystkie atuty. Podobnie jak w meczu 1/8 finalu z Niemcami wystawil trzech
stoperow, a Bukayo Saka w podstawowym skladzie ustapil miejsca Kieranowi
Trippierowi. I to wlasnie obronca Atletico zostal jednym z bohaterow
blyskawicznego kontrataku, ktory zaskoczyl wloska defensywe.
Roberto Mancini trzymal sie zasady, ze zwycieskiego skladu sie nie zmienia.
Ale szybko musial ja porzucic, bo Wlosi w pierwszej polowie grali wolno i
przewidywalnie. Nie przypominali zespolu, ktorym zachwycalismy sie przez
niemal caly turniej.
Z boiska Mancini zdjal irytujacego Ciro Immobile i Nicolo Barelle. Weszli
Domenico Berardi i Bryan Cristante. Wlosi sie przebudzili, przestali
cierpiec, a zaczeli dominowac. Najwiecej klopotow Anglikom sprawiali
Federico Chiesa i Lorenzo Insigne, ale ich proby skutecznie powstrzymywal
Jordan Pickford.
Bramkarz Anglii harowal w pocie czola, po rzucie roznym wykonywanym przez
Wlochow, w zamieszaniu w polu karnym zbil strzal Marco Verrattiego na
slupek, ale z dobitka Leonardo Bonucciego juz sobie nie poradzil. Anglicy
dlugo nie potrafili sie otrzasnac i gdyby Berardi wlozyl mniej sily w probe
przelobowania Pickforda i trafil w bramke, byc moze juz by sie nie
podniesli.
To sa jednak mistrzostwa dogrywek. W niedziele do wylonienia zwyciezcy
potrzebna byla juz osma. Mimo okazji z obydwu stron rozstrzygniecia nie
przyniosla. Historia miala zatoczyc kolo.
Cwierc wieku temu, na starym Wembley, Southgate przezyl dramat, ktory
naznaczyl cale jego pilkarskie zycie. W polfinale Euro 1996 z Niemcami nie
wykorzystal decydujacego rzutu karnego, w niedziele mogl sie tylko
przygladac, jak podobna presje przed wlasna publicznoscia wytrzymaja jego
podopieczni.
Karne przez lata byly przeklenstwem Anglikow. Uporali sie z trauma na
mundialu w Rosji, pokonujac Kolumbie. Wlochow czekal drugi konkurs
jedenastek w ciagu kilku dni. Jeszcze zadnej druzynie na duzym turnieju nie
udalo sie wygrac dwoch serii karnych, ale Wlosi ta statystyka sie nie
przejeli. Nie wybily ich z rytmu nawet pudla Andrei Belottiego i Jorginho.
Jeszcze gorzej strzelali Marcus Rashford, Jadon Sancho i Bukayo Saka.
————————–
To byly mistrzostwa dalekich podrozy, sanitarnych baniek i testow. Ale
takze dobrego futbolu, niespodzianek i nadziei, ze wracamy do normalnosci.
Warto zapamietac ten turniej, bo drugi taki szybko sie nie zdarzy. Byc moze
juz nigdy. Na pewno dopoki szefem Europejskiej Unii Pilkarskiej (UEFA)
bedzie Aleksander Ceferin.
– Pomysl rozgrywania meczow w 11 miastach calej Europy byl bledem. Nie bede
go bronil ani wspieral podobnych inicjatyw w przyszlosci. Uszanowalem
decyzje mojego poprzednika, ale trudno mowic o sprawiedliwosci, gdy
niektore druzyny musialy pokonac 10 tys. kilometrow, a inne tylko tysiac.
To samo dotyczylo kibicow. Jednego dnia byli w Rzymie, by za kilka dni
leciec do Baku – przyznal w rozmowie z BBC Ceferin.
Sloweniec otrzymal klopotliwy spadek po skazanym na banicje Michelu
Platinim, ktory wymarzyl sobie paneuropejskie mistrzostwa w 60. rocznice
pierwszego turnieju. I w pandemicznej rzeczywistosci organizacja takiej
imprezy okazala sie nie lada wyzwaniem.
Mistrzostwa rozpiete miedzy rosyjska beztroska i hiszpanskim strachem
wepchnely nas w schizofreniczna rzeczywistosc. Terminarz Euro rzucil
podazajacego za reprezentacja polskiego kibica z kraju, ktory
zdelegalizowal pandemie, do miejsca, gdzie pamiec o tragicznym zniwie
koronawirusa wciaz pozostaje zywa.
Karnawal w Sankt Petersburgu i knajpy w Sewilli, ktorych wlasciciele
solidarnie zamykali drzwi o polnocy, byly tylko dwoma odcieniami turnieju
pelnego barw. Mistrzostwa organizowane na calym kontynencie oznaczaly
rowniez puste trybuny w Baku i tetniacy zyciem stadion Parken w Kopenhadze.
A takze zalany zywiolowym tlumem kibicow Budapeszt oraz puste Schody
Hiszpanskie w Rzymie.
Wlasnie dlatego powtarzane jak mantra od poczatku pytanie: „Czy na
paneuropejskich zawodach czuc atmosfere wielkiego turnieju?” wymaga
odpowiedzi zlozonej, bo tak naprawde doswiadczylismy w ostatnich tygodniach
kilku miniturniejow. Kazdy mial wlasny klimat i specyfike, ale nikt nie byl
w stanie poczuc wszystkiego na wlasnej skorze.
Platini zaprojektowal impreze, ktora w czasie otwartych granic i tanich
lotow moglaby stac sie swietem zjednoczonej Europy. Pandemia, ktora
uwypuklila wszystkie wady globalizacji, zamienila jednak podroze po
kontynencie w kalwarie znaczona stresem, formularzami i zyskami firm
specjalizujacych sie w testach antygenowych.
Unifikacja przepisow byla niemozliwa, kibic na kazdej granicy stykal sie z
nowymi problemami. Kiedy tlum Polakow wracajacych po meczu ze Szwedami z
Sankt Petersburga spotkal sie na lotnisku w Warszawie z zaostrzonymi
regulami dla osob przylatujacych spoza strefy Schengen, celnicy poprosili o
wsparcie policjantow, bo wiele glow bylo rozgrzanych i pachnialo
rekoczynami.
Dziennikarze relacjonujacy turniej dostali lekcje biurokracji,
prawdopodobnie niezbedna przed igrzyskami olimpijskimi w Tokio. Kazda
podroz wymagala stosu dokumentow, a przelot miedzy Hiszpania a Rosja
oznaczal koniecznosc dobijania sie do drzwi lokalnego szpitala, aby wykonac
test w okreslonym okienku godzinowym. Mozna bylo sie poczuc jak w
kafkowskim „Zamku”.
– Mielismy rygorystyczne protokoly, dotyczyly takze zaszczepionych. Bylem
testowany 76 razy. Kiedy slysze politykow opowiadajacych, ze ludzie
zakazali sie podczas meczow, czuje sie rozczarowany. Oskarzanie nas o
rozprzestrzenianie wirusa jest nieodpowiedzialne – denerwuje sie Ceferin.
Przepisy w niektorych krajach byly tak surowe, ze o dopingu wlasnych
kibicow trzeba bylo zapomniec. Dlatego bycie jednym z gospodarzy okazalo
sie na wage zlota. Anglicy tylko raz musieli opuscic Wembley i na
cwiercfinalowe spotkanie z Ukraina przeniesc sie do Rzymu. Drudzy z
finalistow, Wlosi, wszystkie mecze grupowe rozegrali przed wlasna
publicznoscia, podobnie jak Hiszpanie i Dunczycy, ktorzy dotarli do
polfinalu. Ci ostatni zaplacili w nim wysoka cene za dluga podroz z Baku do
Londynu. W dogrywce z Anglikami zabraklo im paliwa.
Pilkarze reprezentacji pozbawionych mozliwosci gry u siebie mowili glosno o
niesprawiedliwosci. Chris Gunter – obronca Walii, ktora kursowala miedzy
Baku, Rzymem i Amsterdamem – taki format nazwal zartem. Przywilej bycia
gospodarzem mial duze znaczenie, ale nie powinien byc wymowka. Szkoci grali
w Glasgow i w Londynie, a i tak nie wyszli z grupy. Szwajcarzy przebyli
najdluzsza droge ze wszystkich uczestnikow – ponad 15 tys. km – a
wyeliminowali mistrzow swiata Francuzow i odpadli po wyrownanej walce z
Hiszpania. W obu przypadkach po dogrywce i karnych.
Nie spelnil sie sen wladcow futbolu, wedlug ktorych dzis dla kibica
najlepszym daniem sa starcia wielkich z wielkimi. Podczas Euro 2020
najmocniej rozgrzewaly wystepy niedocenianych – zjednoczonych dramatem
Christiana Eriksena Dunczykow, Czechow, Szwajcarow – ktorzy pokazali, jak
przewage gigantow mozna zniwelowac energia, walka i planem.
To byl turniej nowych bohaterow. Cristiano Ronaldo, mimo szybkiego
odpadniecia broniacej tytulu Portugalii, strzelil piec goli, ale tyle samo
bramek uzbieral Czech Patrik Schick. Belgowie Romelu Lukaku i Kevin De
Bruyne odbili sie od perfekcyjnie zorganizowanej wloskiej maszyny, a
najjasniej w tym spotkaniu blyszczal 19-letni Jeremy Doku. Kylian Mbappe
nie trafil do bramki nawet z rzutu karnego. Roberta Lewandowskiego na
wakacje wyslal Szwed Emil Forsberg, ktory przez piec lat gry w Bundeslidze
uzbieral mniej goli niz polski as w ostatnim sezonie.
Dla wielu koniec mistrzostw byl zwienczeniem pewnego etapu. Niemcy po 15
latach pozegnali trenera Joachima Loewa, a reprezentacyjna kariere
zdecydowal sie porzucic kolejny z mistrzow swiata Toni Kroos. Holendrzy
rozstali sie z Frankiem de Boerem i szykuja glosny powrot Louisa van Gaala,
a Wladimir Putin po klesce Rosji zwolnil Stanislawa Czerczesowa, i jesli
wierzyc plotkom, wkrotce moze przyjmowac na Kremlu Loewa.
Niemiecka reprezentacje naprawiac bedzie Hansi Flick. Sukces ma przyjsc
jesli nie na przyszlorocznym mundialu w Katarze, to za trzy lata na Euro,
ktore Niemcy zorganizuja samodzielnie – prawie w calosci na tych samych
stadionach co mistrzostwa swiata w 2006 roku. Na dalekie podroze nikt juz
narzekac nie bedzie.
Kamil KOLSUT
Tomasz WACLAWEK

I co Pan na to, Panie Stefanku?
GODNY FINAL SWIETNEGO TURNIEJU
To byl wspanialy mecz, pokazujacy cale piekno i dramaturgie pilki noznej.
Anglia pierwszy raz od roku 1966 dotarla do finalu wielkiej imprezy i jej
kibice liczyli na to, ze go wygra. Miala za soba nowy, ale rownie magiczny
jak ten historyczny stadion Wembley i cos, na co mogli liczyc tylko
najwieksi optymisci: strzelila bramke juz w drugiej minucie.
Mecz nie mogl zaczac sie dla Anglii lepiej. Wlosi nie przegrali 33 spotkan
z rzedu, traca bardzo malo bramek, a jeszcze rzadziej nie zaczynaja gry od
straty. I pierwszy raz na tym turnieju znalezli sie w tak trudnej sytuacji.
Bardzo dlugo nie dawali sobie z tym rady. W pierwszej polowie Anglicy grali
swietnie. Harry Kane pokazywal, ze jest kapitanem na kazdym metrze
kwadratowym boiska. Giorgio Chiellini szukal go, ale nie mogl znalezc.
Swietnie spisywal sie pomocnik Declan Rice, a boczni obroncy Kyle Walker i
Luke Shaw nie przegrywali pojedynkow.
Tyle ze Anglikom nie udalo sie podwyzszyc wyniku i na druga polowe
wychodzili, jakby nie bardzo wiedzieli, co robic dalej. Wlosi wiedzieli.
Opanowali sytuacje w srodku boiska, a akcje, jakie przeprowadzal Federico
Chiesa, byly dla Anglikow nie do zatrzymania.
Kiedy po rzucie roznym padl wyrownujacy gol dla Wlochow, Anglicy wygladali
jak bokser trafiony w szczeke. Stracili rezon, nie wiedzieli, jak
odpowiedziec, wybijali pilke aby dalej od swojej bramki. I Wembley, z
nastepca tronu w lozy, nie byl wcale dwunastym zawodnikiem.
To, ze Wlosi odwrocili losy meczu, swiadczy o nich jak najlepiej. Zmiany
dokonane przez trenera Roberta Manciniego poprawily gre. Zmiany w
reprezentacji Anglii utrzymaly ja na tym samym poziomie. Obydwie druzyny
walczyly wprost nieprawdopodobnie. Ktos niekibicujacy zadnej ze stron mial
prawo co kilka minut zmieniac swoje sympatie. Nawet charakterystyczne dla
wloskich pilkarzy cwaniactwo czy ordynarny faul Chielliniego na Sace nie
byly w tych warunkach bulwersujace. Walczyly obie druzyny, nikt sie nie
oszczedzal. Choc w dogrywce sedzia mogl ukarac Jorginho czerwona kartka za
faul na Grealishu.
Anglia jeszcze raz zlapala oddech w drugiej polowie dogrywki, ale sytuacji
bramkowych po obydwu stronach bylo mniej wiecej tyle samo.
Mecz trwal 133 minuty. Najdluzej w historii finalow mistrzostw Europy.
Rzuty karne po takim wysilku to niesprawiedliwe rozstrzygniecie. Ale innego
nie wymyslono. Bohaterem serii jedenastek zostal Gianluigi Donnarumma.
Obronil trzy strzaly i mistrzem Europy zostali Wlosi.
Stefan SZCZEPLEK
——————————-
(Dzien dobry -tu Polska” oprac. na podstawie „Gazety Wyborczej”, „Przegladu
Sportowego”, „Rzeczpospolitej”, „Polityki”,”Newsweeka”, TVN24, Obywateli
News i OnetPl)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *